Komentarze do użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika mmkkmmkk
1 tydzień temu "Myślozbrodnie" ... ... zdaje się także powtórzone zostało w Ewangelii .Mt 5,27"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. "Więc co jest grzechem ,to dobrze żeby wypowiedzał się jakiś teolog moralista .Natomiast rzeczywiście robienie z tego przestępstw ,ściganych przez prawo państwowe to byłby kwadratowy absurd. (oczywiście poza tzw. pornografią dziecięcą ,co dobrze ,że jest przestępstwem ) 
0
Pedofilia w Kościele
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika mmkkmmkk
1 tydzień temu Tylko tak "w świetle" DEKALOGU ... ... to9) Nie pożądaj żony bliźiego swego10) Nie pożądaj żadnej rzeczy ,która jego jestCzyli Stwórca jednak obwarował nawet samą żądzę .Chociaż rzeczywiście każdy z osobistego dośwadczenia raczej wie ,że trudno tym własną wolą sterować.PS.Żołnierzowi komisja pokazuje kwadrat i pyta- co to jest ?odp :- goła babatrójkąt ,koło j.w.- szeregowy jesteście zboczony- ja ? Czy ci co mi te gołe baby pokazywali:-)
1
Pedofilia w Kościele
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska
2 tygodnie temu @Gps Ejże - manipulacja! Nawet mało dowcipna.Mój wpis - rozróżniał Dobro i Zło! Świadomie wybierał Dobro.Pański koment - zawsze wybierał Dobro.Zakończę dyskusję pisząc, że nie czynił złych rzeczy. Zaatakowany - walczył szlachetnie, nie wdawał się w "psie pyskówki". Zdarzyło mu się "zapłacić" za to "wysoką cenę": powalił atakującego go setera, odszedł z godnością gdy tamten poddał się, a wówczas został zraniony (zaatakowany od tyłu!) przez nieszlachetnego awanturnika. Operowany potem przez weterynarza - "dziękował" mu po zabiegu. Później - bardzo słaby - idąc do samochodu - nagle przyjął pozycję obrońcy-zwycięzcy (zawsze czuł się obrońcą), ponieważ zauważył idącego ze strony przeciwnej owczarka alzackiego. Na słabość "pozwalał sobie" jedynie w otoczeniu najbliższych, znanych osób.Uczestniczył czynnie we wszystkich zdarzeniach domowych, przyjmując zawsze postawę pocieszyciela, pomocnika, towarzysza.Słabych, małych, szczekających "agresorów" - lekceważył ("olewał").Gdyby, na swoją miarę, w podobny sposób postępował człowiek - uznany byłby za kogoś szlachetnego i prawego. Właśnie - Dobrego.Pozdrawiam,  
1
Czy robot może być osobą?
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska
2 tygodnie temu Boksio nie zgrzeszył w naszym rozumieniu ;) Nawet jego łakomstwo (zdarzało się) było raczej "małą słabością", jednak nie istotnym "grzechem": Box "działał" instynktownie, nie mniej - zawsze wybierał to, co dobre, słuszne, prawe. Box także miał "coś więcej" - on rozróżniał Dobro i Zło! Świadomie wybierał Dobro. Był szlachetny, dzielny, prawy, odpowiedzialny, pomocny!A do Nieba trafił nie "za zasługi", tylko z racji Miłosierdzia Bożego! Przecież Niebo musi być pełne wszelkich stworzeń! Tak, jak stworzone zostały w Raju :)!Pozdrawiam,
1
Czy robot może być osobą?
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika Krzywousty
2 tygodnie temu Moralność A więc chyba nie zrozumiał pan moich intencji lub niezbyt jasno się wyraziłem.Dla mnie zwierzęta SĄ podmiotami moralnymi. Ich moralność jest z pewnością inna od naszej, ale istnieje. Konsekwentnie - w przyszłości inteligentne programy będą również i inteligentne i moralne więc i na nie nie powinno być wolno "polować". To tylko kwestia czasu. Nasze programy i komputery mają dopiero po kilkadziesiąt lat. Co będzie za kikadziesiat tysićey lat? A ca Kilkaset milionów? A za miliard? Zwłaszcza gdy na pewno programy będą same siebie powielały i tworzyły.Zresztą... kto wie czy my sami nie jesteśmy programami. Dowodów na to coraz wiecej...Wiemy dzisiaj doskonale że zwierzęta karają te osobniki które zachowują się niemoralnie. Niemoralnie z punktu widzenia ich moralności. Za złapanie na oszustwie, "kłamstwie", naprawdę srogo karzą swoich pobratymców - nawet śmiercią. O dziwo gapiostwo, nawet jeśli jego wynikiem jest śmierć innych, dosyć łatwo wybaczają. Jak widzimy rozróżniają między zachowaniem intencjonalnym a nieintencjonalnym. Wymierzają też kary, klapsy... Dla mnie jedyna różnica między nimi a nami jest taka że one żyją dużo bardzie powiązane z naturą podczas kiedy my tworzymy jużnasz własny świat. Ale sama moralność...?Zresztą, z moich obserwacji wynika że ludzie absolutnie nie zachowują sie zgodnie z "moralnością" a bardziej zgodnie z obyczajowością, a i to tylko wtedy kiedy wiedzą że są obserwowani przez innych osobników. Zdejmijmy z nich te więzy, lub dajmy im pewność że nie będą wyciągnięte żadne konsekwencje za ich czyny, a wszystko co nabyli od rodziny i otoczenia idzie w zapomnienie. Zachowaniem zaczyna rządzić tylko instynkt. Przynajmniej tak jest u 99% osobników rodzaju ludzkiego. Czym więc się różni nasza moralność od tej zwierzecej?Dzień którego nigdy nie zapomnę to dzień kiedy mój pies miał około 2 lata. Do tego czasu na siłę próbował robić wszystko to co ja, robić wszystko razem ze mną, wsadzał nos do skrzynki z narzędziami jeśli moja ręka tam siegała, wąchał je i próbował zrozumieć do czego one są i co będziemy nimi robili. Nie co będę, tylko będziemy! Razem. Do tego właśnie dnia mój pies był pewien że jest takim samym członkiem naszego stada jak ja czy moja żona. Że dzielimy się wszystkim, razem wszystko robim,y odpowiadamy każdy za to za co ma odpowiadać, po prostu mimo hirearchii jesteśmy sobie wszyscy równi. Jednak ciągłe odpędzanie go od czynności które wykonywałem, zostawianie samego w domu znudzonego a w jego przekonaniu - i słusznie - ja wychodziłem robić coś pożytecznego i interesujacego, a on nie był mi do tego potrzebny... W końcu doszedł do wniosku że on nie jest mi do NICZEGO potrzebny, że on nie jest moim kumplem, nie ma dla niego w tym stadzie żadnej konkretnej roboty, jest... piątym kołem u wozu.  Tego błysku zrozumienia w jego oczach nie dało się pomylić z niczym innym. Zobaczyłem że już wie... Zawsze taki żywy, radosny, tym razem położył się, nie odwrócił nawet głowy kiedy wychodziłem do pracy, nie odprowadził... I tak w depresji przez kilka dni. Świat przestał dla niego istnieć. Stracił sens życia.Po tygodniu otrząsnał się, dla obcej osoby jest to wciąż ten sam pies, ale to już nie jest ten sam pies. Zrozumiał że w ludzkim świecie nie ma dla niego prawdziwego miejsca. Że nie jest traktowany jak... osoba.Tak, wiem, można zapytać - a gdzie tu moralność? Nie potrafię tego zdefiniować. To dziesiatki właśnie takich przykładów które pokazują mi że zwierzę też ma moralność. Inną niż nasza, ale ma. Dla nas moralnym jest zabicie bezpańskiego psa, a dla psa moralnym jest ugryzienie człowieka jeśli go uzna za niebezpieczeństwo dla siebie. A równocześnie weźmie moja rękę w zęby, odsunie ją gdy zadaję mu przypadkowo ból, ale nie ugryzie. I nie dlatego nie ugryzie że się mnie boi. Wcale się mnie nie boi a mimo to nie ugryzie. Psia moralność?Nie wiem... dla mnie jest to bardzo ciężki temat. Wiem tylko że straciłem zdolność rozróżniania między "osobą" a zwierzęciem. Dla mnie zwierzęta to przybysze z innej planety z którymi trzeba nauczyć się komunikować. Pewnie programy komputerowe za milion lat tak samo będą myślały o nas - jeśli pozwolą nam do tego czasu żyć. 
1
Czy robot może być osobą?
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika Krzywousty
3 tygodnie temu Moralne...? W pełni zgadzam się z panem że sztuczna inteligencja musi kiedyś nas przegonić. Kwesia czasu.Natomiast zaskoczył mnie pan słowami: "polowanie na nie, hodowanie, zniewalanie, zabijanie by je zjeść, jest moralne." Wiem że jest to bardzo trudny temat... moralnie... ale nie jestem pewien czy to zabijanie by je zjeść jest moralne. Zgodzę się że zabijanie by je zjeść kiedy od tego zależy nasze przetrwanie raczej jest moralne. Ciężko o inną alternatywę, ale... jakoś ta moralność brzmi fałszywie w moich uszach. Nie - proszę mnie źle nie zrozumieć - ja jem mieso, nawet nie wyobrażam sobie bez niego życia. Tym bardziej od momentu kiedy poznałem że bez żadnej wątpliwości zwierzęta myślą, czują, przeżywają emocje, a nawet świadomie proszą ludzi o opiekę, ... zdaję sobie sprawę z niemoralności tego co robię i że tym bardziej właśnie mi będzie trudno wybaczyć jeśli szef na górze za jakiś czas zapyta: - To co, wiedziałeś a jednak robiłeś?Jedyne na co byłem w stanie się zdobyć to przestać polować. Nie potrafił bym już strzelić. Jednak do tego skłoniło mnie bliskie obcowanie z dzikimi sarnami - jeszcze zanim miałem psa. Już wtedy ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem że one czują, myślą i mają emocje. Pamietam kiedy byłem dzieckiem, moje kuzynki, rówieśniczki, oktropnie płakały gdy wujek wyprowadzał Muśkę, krowę którą obie sie opiekowały od jej urodzenia. Wyprowadzał ją na rzeź. Przecież to tylko krowa, myślałem. Czemu one tak płaczą? Nie kojarzyłem wtedy że one nawet wychodząc do kościoła najpierw leciały do stajni żeby powiedzieć Muśce "do widzenia". Albo jak opowiadały jakie figle im Muśka robiła. Ta... figle wam robiła... ale fantazja...Myślę że osiągnęliśmy etap kiedy powinniśmy być już ostrożni z ferowaniem jakichkolwiek osądów na temat tego co to jest inteligencja, osoba, co jest moralne w stosunku do zwierząt a co nie. Jeszcze 150 lat temu polowanie na Indian było moralne a za każde ucho Indianina dostawało się tyle samo co za ucho wilka. Ci dzicy przecież nie są ludźmi. Nie tylko jest moralne, ale jest naszym obowiązkiem polować na nich... Później, i to całkiem do niedawna moralnym było "wynaradawiać" Indian. Zabierać dzieci rodzicom, umieszczać w specjalnych internatach, karać za mówienie w ich języku, za oznaki ich kultury... I to wszystko w "cywilizowanej" Kanadzie. Do kiedy to było "moralne"? Do lat sześćdziesiatych?Wygląda na to że szympansy nie mają języka z innego powodu niż nam się do tej pory wydawało. One języka (w naszym rozumieniu języka) po prostu nie potrzebują. Swoimi innymi zdolnościami tak bardzo nas przewyższają, że wykształcenie języka mówionego było dla nich zbędne. Jeden z masy przykładów: kiedy wyświetlimy na ekranie wiele cyfr, pozwolimy obserwatorowi je zapamiętać, zgasimy ektran i każemy mu dotykać miejsca w których te liczby były, ale w sekwencji - od najmniejszej liczby do największej, to człowiek potrzebuje co najmniej 5 sekund by zapamiętać i jest w stanie pokazać 4, może pięć cyfr z dziesieciu.Szympans pokaże nawet ponad dziesięć, w kolejności od najmniejszej do największej a żeby je zapamietać i zlokalizwoać potrzebuje... 0,1 sekundy. Jedną dziesiatą sekundy! Co nam to obrazuje? Ano to że mając zupełnie inne zdolności, inną percepcję i inne priorytety - jego myślenie, wartości itd. muszą być zupełnie inne od naszych. Ale w żadnym wypadku nie oznacza to że muszą być gorsze od naszych, albo że on jest mniej wartościowym stworzeniem. Właśnie to zaobserwowałem u mojego psa - on mówi swoim ciałem i zakłada że tak jak on nas, również my zawsze go widzimy kątem oka.Wczoraj padał u nas wielki śnieg. Wziąłem psa do parku i mimo zakazu chodzenia bez smyczy oczywiście puściłem go wolno. Zacząłem rzucać do niego śnieżki a on jak szlony piszczał z radości i łapał je w powietrzu. Po 10 minutach byłem zziębnięty i chciałem iść dalej. On nie chciał ale w końcu go przymusiłem. Po może 30-tu metrach usiadł i za nic w swiecie nie chciał dalej iść. Siedział jak Sfinks bez ruchu wpatrzony we mnie. Proszę, błagam, odchodzę a on nic. Siedzi. U niego jest to oznaka że albo chce byśmy poszli tam gdzie on chce ale tym razem nigdzie nie idzie nawet kiedy mu mówię - OK, idź. Siedzi i patrzy. W końcu tytam go: No co chcesz? Pokaż? Pokaż co? (dodam że on rozumie znaczenie "pokaż co?"). On wciąż siedzi, siedzi, ale już nie patrzy na mnie tylko jakby strasznie myślał. Po jakiś 10 sekundach zerwał się, zaczął biec truchtem spojrzawszy tylko czy za nim idę. I co myślicie zrobił? Pobiegł na to miejsce gdzie rzucałem do niego śnieżki i usiadł na wydeptanym już tam miejscu patrząc na mnie i czekając żebym zaskoczył... Niech mi teraz ktoś powie - ile czasu zajęło by człowiekowi który nie ma rąk i nie zna naszego języka by pokazać że chce żeby wciąż do niego rzucać śnieżkami? Wymyślił by to w 10 sekund?I rest my case
2
Czy robot może być osobą?
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika Leszek1
1 miesiąc temu Sprecyzowanie celu To raczej nie ulega watpliwosci. Mimo, ze jest to jeszcze teoria. Natomiast chcialem sie dowiedziec, czy istnieje mozliwosc sprawdzenia czy rzeczywiscie eksmitowano jego matke. Pozwolilo by to wyeliminowac watek jego podrozy do Warszawy w celu zabicia innego polityka. Pozdrawiam.
2
Teoria spiskowa zamachu na prezydenta Gdańska
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika Leszek1
1 miesiąc temu @ GPS65 Panie Grzegorzu. Chcialem podziekowac za obszerny i rzetelnie dobrany material z tego zdarzenia. Dopiero teraz zwrocilem uwage na jego fragment: "Przy przewożeniu do aresztu dostał ataku drgawek i został przewieziony do szpitala, gdzie spędził kilka godzin. Oprócz drgawek miał też złamany nos i uraz ręki. Nad ranem trafił do aresztu." Na tej podstawie mozna przypuszczac, ze gdanska policja potraktowala go po swojemu. Przypomina mi to wiecznie zywe praktyki UB i SB. O nowej Policji mialem troche lepsze wyobrazenie, ale kazdy moze sie mylic. Smutne to. W internecie znalazlem nie sprawdzona informacje, ze: ''Gdy sprawca siedział w więzieniu, urzędnicy magistraccy wykesmitowali z mieszkania jego matkę na bruk.Mieszkanie sprzedano,I syn poprzysiągł zemstę.'' Prawdopodobnie sa to wymysly osoby nie odpowiedzialnej za swoje slowa. Jednak zastanawiam sie czy istnieje mozliwosc weryfikacji tych trzech zdan? Pozwolilo by to na uzupelnienie portretu psychologicznego napastnika, a nawet na pewna korekte naszych teorii dotyczacych motywacji jego postepowania.
2
Teoria spiskowa zamachu na prezydenta Gdańska
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska
1 miesiąc temu Co do Ameryki i państwowego "niszczenia" "służby zdrowia" - mam całkowicie odmienne zdanie. To tamtejsza korporacja lekarska "wywalczyła" taki system "opieki zdrowotnej" - maksimum przywilejów (i "przychodów"), sprawny system "ubezpieczeń zawodowych" (zapewnienie praktycznej bezkarności "leczącym"), efektowna reklama - marketing, sprytne powiązanie służby medycznej z biznesem aptekarskim, rozbudowany system ubezpieczeń zdrowotnych i pozorne reformy opieki zdrowotnej. U nas (w Polsce) - wszystko jeszcze przed nami. Właśnie zmierza w tym kierunku. Wbrew pozorom - dotychczasowy (miniony) system "socjalny" opieki zdrowotnej, zawierający niewątpliwie szereg patologii, nie dawał jednak możliwości tworzenia "piramidy Zła". Bardzo wiele zależało od jednostek tworzących system. Przeważały jednostki pozytywne. "Reforma" zapoczątkowana w 1999 - otworzyła puszkę Pandory. "Jednostka - zero, jednostka - nul"."Malutki" przykład - właśnie wówczas zaczęła się dyskusja o "eliminacji" pewnych grup pacjentów z uprawnień do "kosztownej diagnostyki" bo "się nie opłaca"! Kto "czuje tego bluesa"? Mnie to "rybka" - nie wyraziłabym osobiście zgody na większość takich badań - wolę umrzeć bezstresowo. Nie mniej - jaka miałaby być granica wieku "dopuszczalnego" dla diagnostyki. Sensem której jest wybór właściwego leczenia. To tylko mały przykład. Albo - "procedury" - które dają się "naciągać" - jak sparciała guma od starych majtek... Eech, mówić (pisać) nie warto.Pozdrawiam,
0
Owsiak służy państwu, a nie biednym
Obrazek użytkownika gps65
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska
1 miesiąc temu Ależ to owsikowe "pomaganie" to właśnie działanie pozorowane. Które w dodatku drogo kosztuje nas wszystkich. Broń nas, Panie Boże od takiej "pomocy". Czemu natomiast nikt nie dyskutuje o celowości ośrodków "Budzik". Tam ma miejsce rzeczywista pomoc. Pomoc - potrzebującym! Czy ktokolwiek ośmieliłby się krytykować tę ideę i jej realizację. A przecież - dochodzi w tych miejscach do zastępowania "pomocy państwowej".Co do "owsików" - stworzony został rewelacyjny sposób wyzyskiwania istniejących systemów państwowych i społecznych - dla własnych, niskich celów. Upaść powinny takie "organizacje".Pozdrawiam,
2
Owsiak służy państwu, a nie biednym
Obrazek użytkownika gps65

Strony