Komentarze do użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika zwykły polak
13 godzin temu Jeśli Polska wystąpi do międzynarodowych instytucji - o uznanie komunizmu na równi z faszyzmem i tak zostanie orzeczone  za zbrodnie ludobójstwa i czystki etniczne to na tej podstawie będzie można skofiskować komunistom majątek którego dorobili się na współpracy z sowieckim okupantem w organizacji PZPR.Tu przedawnienia nie ma i nie będzie. Nie wiem na co PiS jeszcze czeka.Pozwalają tylko temu komunistycznemu s...synowi timermansowi na poniżanie Polski a mogą to wszystko odwróci jeśli by tylko zechcieli.Taki proces był by mega hekatombą polityczną i od tej chwili nastąpi całkowite przewartościowanie polityki w Europioe i na świecie.
3
do bron!
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika Halina44
13 godzin temu exagération... Katolicyzm we Francji trwa 1500 lat ! Zajmijcie sie zamiataniem wlasnego podworka poczawszy od gdanskich ksiezy palacych ksiazki - po pedofilie w polskim Kosciele... Francuzi w ciagu 48 godzin zebrali na odbudowe Notre-Dame ponad MILIARD €.
-3
Signum Temporis. Signum Dei.
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika jazgdyni
1 dzień temu Cześć Husky Cześć Husky Kretynizm charakteryzuje się m.in. niedorozwojem umysłowym. Skutkuje to także niepełnym zrozumieniem czytanego tekstu. Wybiera się najczęściej z niego to, co kretynowi pasuje, choćby całość wskazywała na coś radykalnie odmiennego. Tak mówi psychiatria. Idiotycznych linków nie podaję, bo protez mi nie trzeba.Nie mówię, że ktoś tutaj jest kretynem, ale jeżeli bzdurę rozpuszcza wredny polakożerca Yaakov Wise (proszę poczytać jego banialuki) i uznaje się taką tezę, mimo, że Bibuła poniżej daje własny komentarz (też dla myślących niekretynów).Poza tym Bibuła historycznie była ważnym,opiniotwórczym medium. Jak Tygodnik Powszechny.Była, ale nie jest. Obecnie bliższa środowiskom żydowskim niż katolickim.“BIBUŁA-pismo niezależne” (dawniej: “Dwutygodnik BIBUŁA”) jest pismem niezależnym wydawanym w Stanach Zjednoczonych (Baltimore, MD – Washington, DC)." Kto tego nie wie to kiep. 
5
Jan Paweł II i dialog chrześcijańsko-żydowski
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika AS
1 dzień temu Husky Również pozdrawiam! P.S.Zaskakująca wiadomość:Pan Krzysztof Wojtas zawiesza zamieszczanie notek na Neon24.http://cygnus.neon24.pl/post/148507,zawieszam-zamieszczanie-notek
1
Jarosław Kaczyński to człowiek Wielkiego Formatu
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika Jozio z Londynu
1 dzień temu @Husky Dorzuciłbym jeszcze Verite,Zawodowca i ZakutegoTo też mienie sporej wartości
0
Jarosław Kaczyński to człowiek Wielkiego Formatu
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika Hoyt
1 dzień temu Choćby był zamieszczony i przybity na bramach Choćby był zamieszczony i przybity na bramach wszystkich Kościołów nie zmienia to faktu, że jest nieprawdziwy i szkodliwy.Już w 2010 roku o judeochrześcijaństwie tak pisał śp. prof. WolniewiczLewacka ideologia „politycznej poprawności” podmywa i rozmywa dziedzictwo duchowe Europy. Czyni to wieloma sposobami. Jednym z nich jest infiltrowanie zachodniej świadomości społecznej lewoskrętnym fałszem, lewoskrętne wykrzywianie jej obrazu świata. Przykładem jest dziwaczny nowotwór językowy uporczywie od przeszło dwudziestu lat wprowadzany do medialnego obiegu: „judeochrześcijaństwo”.Nazwanie to stosowane było wprawdzie od dawna w religioznawstwie do wczesno-chrześcijańskich gmin wyznaniowych w Palestynie, ale tutaj wprowadza się je w całkiem innym znaczeniu. Wprowadza się je przy tym bez uzasadnień i objaśnień, metodą marketingową, napomykając coraz częściej tu i tam z niewinną miną o jakiejś „tradycji judeochrześcijańskiej”, „cywilizacji judeochrześcijańskiej”, albo o jakichś specjalnie „judeochrześcijańskich wartościach”, nigdy nie precyzowanych. Wprowadza się tę innowację, jak gdyby rozumiała się sama przez się i nie mogła budzić niczyich wątpliwości. Nikt nie pyta, czy taka tradycja albo cywilizacja w ogóle istnieje lub kiedykolwiek istniała. Od tysiąca lat żyliśmy w Polsce przeświadczeni, że nasza wiara i tradycja są chrześcijańskie. A tu naraz mówią nam, że to był błąd: nie „chrześcijańskie”, tylko „judeochrześcijańskie”.Nie podoba się nam to nowe nazwanie. Dokonuje się nim gwałtu na naszej samowiedzy historycznej i świadomości narodowej. Czemu więc nikt nie wyraża sprzeciwu – żaden przedstawiciel Kościoła, żaden dziennikarz, żaden profesor uniwersytetu? Bo się boją! To zaś pokazuje, że nie są już ludźmi naprawdę wolnymi. Bo człowiek wolny nie boi się mówić, co myśli; ani pytać, gdy rodzą się w nim wątpliwości. To jest jego pierwsza cecha rozpoznawcza. A oni milczą, tak są już osiodłani: co im wolność, grunt to auto.Wolność słowa jest stale zagrożona. Obronić ją można tylko przez stałe jej użytkowanie. Inaczej wiotczeje i zanika, jak nieużywane mięśnie. Dlatego w imię wolności słowa, by zapobiec jej atrofii, powiedzmy jasno i wyraźnie: żadnego „judeochrześcijaństwa” nie ma i nigdy nie było.Określenie to jest propagandową fikcją. Fikcję tę międzynarodowe lewactwo wtłacza pod medialnym ciśnieniem do świadomości społecznej, by rozmiękczyć zawarte w niej dziedzictwo chrześcijańskie; bo rozmiękczone łatwiej zgnieść, to jasne. Jako formacja ideologiczna lewactwo dzisiejsze cechuje się niezwykłą wprost agresywnością, a jej ostrze główne wymierzone jest w chrześcijaństwo. Red. Bronisław Wildstein, na pewno żaden klerykał, stwierdził niedawno arcysłusznie (Rzeczpospolita z 6. 5. 2008):„Ateizm przekształcił się od jakiegoś czasu w agresywną antyreligię. Jako taki dąży do eliminacji religii [z] przestrzeni publicznej. […] Jest chyba naj bardziej nietolerancyjnym wierzeniem współczesnego Zachodu.”Fikcja „judeochrześcijaństwa” jest częścią ich ofensywy na chrześcijaństwo: głęboką dywersją, o wiele groźniejszą niż np. pojedyncze skandale seksualne jakichś osób duchownych, tak usilnie dziś nagłaśniane.Judaizm i chrześcijaństwo to są dwie odrębne religie i tradycje. Nie biegły nigdy razem, zawsze tylko  o b o k  siebie; osobno i całkiem niezależnie jedna od drugiej, w hermetycznej niemal izolacji. Ich odrębność widać we wszystkich czterech składowych, jakie można wyróżnić w każdej religii: w doktrynie, w kulcie, w organizacji, oraz w obyczajowości. Próby ze strony chrześcijańskiej, by odrębności te bagatelizować lub zacierać, są efektem złudzeń posoborowego „ekumenizmu”; przy bliższym wejrzeniu okazują się zwykłym synkretyzmem religijnym, nie podzielanym bynajmniej przez drugą stronę.Owszem, chrześcijaństwo i judaizm mają jako religie pewien ważny punkt styczny: jest nim Stary Testament, ten pień monoteizmu. Punkt ten dzielą jednak z islamem. Judaizm, chrześcijaństwo i islam to są trzy interpretacje Starego Testamentu: trzy różne sposoby jego rozumienia. Rozumienie żydowskie wyraża się w Talmudzie; rozumienie chrześcijańskie – w Ewangelii; rozumienie muzułmańskie – w Koranie. Mamy zatem trzy różne interpretacje Starego Testamentu: talmudyczną, ewangeliczną i koraniczną; oraz trzy wyrosłe na nich religie, tradycje i cywilizacje. Takim samym więc prawem, jak o „judeo-chrześcijaństwie”, można by mówić o „judeo- islamie”, albo przeciwstawiać wartościom „judeo- chrześcijańskim” wartości „judeo-mahometańskie”. Wszystko to fikcje.Historyczne związki chrześcijaństwa z judaizmem są znane od dwóch tysięcy lat. Przez dwa tysiąclecia nie przychodziło jednak nikomu do głowy, by propagandowo przedstawiać te dwie tradycje jako jedną. Cóż zatem usprawiedliwia chęć, by „chrześcijaństwu” doczepiać przedrostek „judeo-” Przedrostek ten ma sugerować jakąś bliżej nieokreśloną symbiozę obu religii, której w rzeczywistości nigdy nie było. Wprowadzanie go jest mistyfikacją.Cywilizacja Zachodu powstała jako wielka synteza dziejowa trzech pierwiastków duchowych: żydowskiego monoteizmu, myśli greckiej i państwowości rzymskiej. Nazwa tej trójsyntezy brzmi „chrześcijaństwo”, bez żadnych kwalifikujących przedrostków. W tym połączeniu pierwiastki owe stworzyły coś jakościowo nowego, czego właściwości nie miał żaden z nich z osobna: niczym atomy węgla, tlenu i wodoru w cząsteczce cukru. Nie ma sensu mówić o „węglocukrach”, gdy żadnych innych cukrów nie ma; i podobnie nie ma sensu mówić o „judeochrześcijaństwie”, gdy innego nie ma. Zbitka słowna „judeochrześcijaństwo” służy za instrument do demontażu chrześcijaństwa: ma mu odbierać jego wyrazistość, rozmazywać jego historyczny kontur. Zauważmy, że w świadomości społecznej działa ona tylko w jedną stronę: judaizuje chrześcijaństwo, nie chrystianizując judaizmu. Nie mówi się przecież o żadnym „chrystojudaizmie”; ani o „tradycji judeo-mahometańskiej”, choć dziedzictwo Starego Testamentu” obecne jest również w islamie (stąd np. jego roszczenia do Jerozolimy). Lewoskrętnej ideologii nie wadzą w Europie ni meczety, ni synagogi, ni aśramy. Wadzą jej tylko kościoły.Ale – krzykną tu zaraz lewacy – sam Jan Paweł II mówił przecież o „starszych braciach w wierze”. Rzeczywiście tak się wyraził: najpierw w 1986 r. podczas swej historycznej wizyty w rzymskiej synagodze, a potem jeszcze dwukrotnie (w 1999 r. na audiencji generalnej i w 2000 r. podczas spotkania w Izraelu z dwoma naczelnymi rabinami, aszkenazyjskim i sefardyjskim). Cóż jednak wynika z tych słów papieża w odniesieniu do nazwy „judeochrześcijaństwo”? Nic nie wynika.Słynne słowa Jana Pawła II o „starszych braciach” to nie było orzeczenie papieskie o naturze chrześcijaństwa. To był wielki gest pojednawczy Kościoła wobec Żydów: historyczna propozycja by  r a z e m  wznieść się ponad zadawnione od dwóch tysięcy lat antagonizmy i podjąć wspólne dzieło ich stopniowego wygaszania. Ten historyczny gest zawisł jednak w próżni, bo z tamtej strony nikt się do braterstwa w wierze z nami nie przyznał. Odpowiedzią były i są jedynie coraz to nowe i coraz dalej idące roszczenia i oskarżenia, z próbami ingerencji w samą katolicką liturgię, to jądro wszelkiej religii, włącznie. (Doszło do tego, że starą i piękną pieśń wielkopostną „Ludu mój, ludu” uznano za wyraz „katolickiego antysemityzmu” i zażądano bezczelnie usunięcia jej z nabożeństwa Drogi Krzyżowej.) Nie mówiąc o tym, że nie zdobyto się nigdy na najmniejszy odruch wdzięczności za to, że ów wielki gest Kościoła wyszedł od papieża Polaka, jednego z rodu tych tak gorliwie i zajadle przez nich zniesławianych. Zamiast tego On i my usłyszeliśmy słowa „panie papież, weź pan te krzyże” – dla nas równie pamiętne jak tamte o „starszych braciach”.Słowa o „starszych braciach w wierze” nie po to zostały wypowiedziane, by Ojciec Święty chciał przemianowywać wiarę chrześcijańską, ani tym bardziej nie po to, by nieżyczliwi jej mieli nas czym dźgać. Były wyrazem dobrej woli, a także nadziei, że jedna dobra wola rodzi drugą. Nie zrodziła. Zamiast tego wsuwa się nam fi kcję „judeochrześcijaństwa”, a winę za zagładę Żydów europejskich przesuwa się coraz wyraźniej z III Rzeszy na „chrześcijaństwo” – tu już bez przedrostka „judeo”.Ani na chrześcijaństwo, ani ogólniej na chrześcijańską kulturę Zachodu judaizm właściwy – to znaczy talmudyczny – żadnego wpływu nie wywarł. Trwał obok nich, sam w sobie, jako odrębna formacja kulturowa. Gdy po rewolucji francuskiej Żydzi zaczęli w kulturze Zachodu czynnie uczestniczyć, działo się tak o tyle, o ile wychodzili duchowo poza granice swej wspólnoty i tamtą kulturą i wartościami nasiąkali. Ich późniejszy wielki wkład w kulturę Zachodu był kwestią ich przymiotów osobistych. (Może także plemiennych, ale to już rzecz wielce sporna.) W każdym razie wkład ten nie polegał na zaszczepieniu chrześcijaństwu  i d e i  judaizmu wziętych z chederu i Talmudu. Heine stał się wielkim poetą niemieckim, nie „judeo-niemieckim”; a Leśmian – polskim, nie „judeo-polskim”. Dopiero teraz, w XXI wieku „multikulturalne” lewactwo usiłuje narzucić nam np. świętowanie Purim czy Chanuki. Przemianowywanie chrześcijaństwa na polit-poprawne „judeochrześcijaństwo” ma zasiać w nas ziarno niepewności., kim właściwie jesteśmy: jakie jest nasze duchowe dziedzictwo. Wtedy bowiem łatwiej je zniszczyć. Nazwa „judeochrześcijaństwo” to znak na sztandarze współczesnego nihilizmu – nie czarnym już, ani czerwonym, tylko „tęczowym”. Można rzec, stanowi kryptonim tęczowego chrześcijaństwa. Takich tęczowych chrześcijan jest dziś wiele, a najwięcej w Krakowie".Bogusław Wolniewicz
1
Jan Paweł II i dialog chrześcijańsko-żydowski
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika AS
1 dzień temu Husky miej litość! Te, nie jestem pewna, ale chyba dwustukilogramowe  panie na zdjęciu, sprawiły, że straciłam apetyt na śniadanie. 
2
Jarosław Kaczyński to człowiek Wielkiego Formatu
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika Verita
1 dzień temu No husky, jeżeli ...Bibułę prównujesz  do Nie...to został ci już tylko sakiewicz i Michnik, ....bądź zdrów
-6
Jan Paweł II i dialog chrześcijańsko-żydowski
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika Verita
1 dzień temu Rusz siebie z fotela , husky ...nie tylko na wybory ale poszukaj sam interesujących cię informacji. Dziś wszystkiego można się dowedzieć i sprawdzić...jeżeli się chce. Nie bądź leniwiec. Wiedza  wymaga wysiłku. W drodze wyjątku...raz jeden ....http://www.bibula.com/?p=425
-7
Jan Paweł II i dialog chrześcijańsko-żydowski
Obrazek użytkownika Husky
Obrazek użytkownika Lu-Bicz
1 dzień temu Tak, to dobra diagnoza... Tak, to dobra diagnoza...
0
Ferment "nauczycielskiej" hołoty
Obrazek użytkownika Husky

Strony