Buc, Gursztyn i Gociek

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Wyobraźcie sobie taką sytuację: w brytyjskiej edycji „Mam talent” występuje ten gruby sprzedawca telefonów z operowym głosem. Najpierw wszyscy się śmieją, a potem ta dziewczyna siedząca pomiędzy tym pedałem i tym drugim chamem, zaczyna płakać, pod wpływem głosu grubego sprzedawcy telefonów. Facet kończy, a ci dwaj mówią: świetnie misiek, ale jesteś za gruby, a my poza tym nie lubimy opery. Spadaj do remizy. Do niej zaś zagadują tak: Anka, patrz, Anka, patrz jak my potrafimy. Po czym wskakują sami na scenę i zaczynają stepować oraz śpiewać piosenkę zaczynającą się od słów: aj singing in de rejn. Dziewczyna patrzy na nich martwym wzrokiem i nadal płacze, ale oni się nie przejmują tylko robią swoje, kończąc występ szpagatem. Publiczność bije brawo, bo okazuje się, że taka właśnie była formuła tego programu - żeby mogli zaprezentować się prowadzący - ale płaczącej miłośniczki opery o tym nie poinformowano.
Gruby sprzedawca telefonów, smutny i załamany wysupłuje ostatnie grosze i wyjeżdża do Rio de Janeiro. Tam wprost z lotniska idzie do dyrektora miejscowej opery. Ten jest co prawda zajęty, ale jest także ciekawym różnych dziwactw, energicznym południowcem, który został dyrektorem opery nie dlatego, że jego szwagier to burmistrz Rio, ale dlatego, że naprawdę kocha tę operę. Patrzy na tego grubego Anglika, jak tamten stoi w jego gabinecie w przepoconej koszuli wyciągniętej ze spodni i mówi: no, niech pan śpiewa. I Anglik zaczyna. Gabinet jest duży, i głos sprzedawcy telefonów robi odpowiednie wrażenie, pęka szklanka na stole i kilka kryształków z tandetnego, wielkiego jak stodoła żyrandola leci na dywan. Dyrektor otwiera usta z zachwytu i łapie za słuchawkę telefonu: Jose! Niech tu szybko przyjdzie Jose! - woła do słuchawki. Minutę później w gabinecie jest już Jose – ufarbowany na rudo Murzyn pederasta. - Daj mu kostium Jose i niech idzie od razu na scenę, ale już! -Jaki kostium szefuniu? - dopytuje się Jose. - Do Juana do cholery! - ryczy dyrektor opery w Rio – to chyba jasne! Gruby Anglik uśmiecha się smutno w tym momencie.
Po swoim pierwszym światowym tournée wraca do Londynu odwiedzić matkę. Przypadkowo na ulicy spotyka jurorkę, która płakała i jej dwóch sympatycznych kolegów. Oni poznają go od razu, a on się do nich smutno uśmiecha. Oni zagajają pierwsi: - I co misiek – pytają – zrobiłeś karierę w remizie, co? On zaś próbuje im wytłumaczyć, że ma angaż w Rio i wrócił właśnie z Sydney gdzie wystawiali Don Juana. - Ha, ha, ryczy na całą ulicę pederasta i kłuje swoim kościstym paluchem chama – Don Juana! Po czym klepią sprzedawcę telefonów na plecach i odciągając odeń smutną dziewczynę odchodzą w dal.
Sytuacja, którą tutaj zarysowałem jest typowa dla naszego świata i wcale nie uważam, by programy typu „Mam talent” produkowane w Wielkiej Brytanii i w Polsce wiele się od siebie różniły. W zasadzie różnice są tylko dwie. Tam zaznacza się zdecydowanie przewaga pederasty nad chamem, a u nas odwrotnie. Tam w środku pomiędzy tymi dwoma sadzają młodą, ładną dziewczynę, a u nas wybitną specjalistkę od muzyki Elżbietę Zapendowską. Smutny sprzedawca telefonów nie zrobił o ile pamiętam kariery, podobnie jak ta nieszczęśliwa gospodyni domowa, z której szydzono, że ma wąsy. Istotą tych wszystkich produkcji jest bowiem to, o czym napisałem na początku – promocja prowadzących. Jeśli zaś sięgniemy głębiej, okaże się, że nie tylko prowadzących, ale hierarchii, tworzonych długo i mozolnie, których ci prowadzący są jedynie emanacjami. Ponieważ ludzie ci oraz ich promotorzy nie odnajdują w swoim własnym życiu żadnego sensu, a to z tego względu, że walka którą prowadzą jest fałszywa, bo przecież mianowano ich na zajmowane stanowiska, nie zdobyli ich sobie sami, muszą mieć po prostu jakiś pretekst do istnienia. Można to także nazwać tłem jak kto woli. Potrzebne jest tło, żeby uwypuklić jeszcze bardziej własną wspaniałość, żeby nie było opery, tylko stepowanie zakończone szpagatem i piosenka o deszczu. I my właśnie jesteśmy tym pretekstem.
To jest wbrew pozorom poważna sprawa, bo zarówno w przypadku programu „Mam talent”, polskiego i brytyjskiego, jak i naszych rodzimych hierarchii polityczno-publicystycznych my wszyscy postawieni jesteśmy w sytuacji wręcz niemożliwej do zniesienia. W sytuacji skrajnie upokarzającej, która daje się wytrzymać, bez rękoczynów, tylko dlatego, że działamy w rzeczywistości wirtualnej, a nie realnej. Mówi nam się wprost, że pozostaniemy tam gdzie jesteśmy choćbyśmy byli śpiewakami operowymi, potrafili malować jak Matejko i biegali szybko jak Bikile Abebe. To wszystko nie ma znaczenia, bo formuła programu jest inna i jej istota w dodatku została przed nami ukryta.
Tak właśnie było z blogosferą. Ja to już pisałem dziesiątki razy, ale jeszcze raz powtórzę. W starym salonie24 wyodrębniła się grupa blogerów, którzy powinni, ot tak z marszu dostać się na łamy prasy. Byli to w mojej ocenie: Jacek Jarecki, FYM i Toyah. Żaden z nich tej szansy nie dostał, a potem w przypadku jednego z nich wyszło na jaw również jego zaangażowanie w inne niż blogowanie projekty.
Dlaczego oni tej szansy nie dostali? Bynajmniej nie z tego powodu, że zawodowi publicyści poczuli się aż tak bardzo zagrożeni. Przecież później Karnowscy zaangażowali normalnie seawolfa. W tamtych czasach było to po prostu nie do pomyślenia. Ludzie, którzy stworzyli blogosferę w ogóle nie brali takiej ewentualności pod uwagę, bo byli tak mocno uwiedzeni własną wspaniałością. Coś jednak z tymi wyróżniającymi się trzeba było zrobić. I coś zrobiono. Fym okazał się kolegą właścicieli, więc został tam gdzie był. Jareckiego zwinięto, a Toyaha systematycznie zaczęto spychać w dół, aż w końcu sobie poszedł na swoje. Ich miejsce zaś zajęli inni blogerzy, którzy według administracji również mieli talent. Pozwolę sobie mieć inne zdanie w tej sprawie. Nie o talent bowiem chodzi, ale o utrzymywanie na poziomie blogosfery ludzi, którym do głowy nie przyjdzie publikowanie w poważnej prasie i aspirowanie do innej niż blogowa hierarchii. Taki sposób spacyfikowana blogów jest skuteczny i bezpieczny. Z tego całego garnituru „swoich” można potem wydzielić podgrupę i stworzyć nowe blogowisko, którego działalność zainaugurowana zostanie właśnie przez owe gwiazdy z rozdzielnika. I to właśnie mamy przed oczami dzisiaj w postaci nowego portalu pl. wolności. W portalu tym jednym z głównych rozgrywających jest Czarek Krysztopa, który wczoraj napisał mi, że zamiast narzekać sam powinienem coś zrobić. OK, może wkrótce zrobię, na razie realizuję plany wydawnicze, co oczywiście wiąże się z jakąś tam aktywnością, ale gdzie jej tam do działań Czarka i Marcina na nowych, publicystycznych niwach. To co robię, to jest wprost betka w porównaniu z ich sukcesami. A Czarek niedawno nawet napisał, że przebił w końcu szklany sufit. Coś ci powiem Czarek: ten facet co tak pięknie śpiewał arie, ani przez moment nie pomyślał, że przebił jakiś sufit. Mam nadzieję, że czujesz różnicę?
Napisał wczoraj Rafał Ziemkiewicz w tej dziwnej rubryce, która nie wiadomo dlaczego nazywa się subotnik, że niektórzy z oskarżających go o koniunkturalizm blogerów przypominają mu carskich prowokatorów działających wśród polskiej emigracji. Ja bym wolał, żeby pan Rafał ważył jednak trochę proporcje i słowa. Po pierwsze pomiędzy publicystami żyjącymi z różnych koniunktur a blogerami nie ma żadnych osobistych relacji, wyklucza więc ów fakt jakieś zachowania prowokacyjne. Po drugie: środowisko dziennikarzy i publicystów jest tak hermetyczne i tak ściśnięte, że nie ma najmniejszej szansy, że dostanie się tam jakiś prawdziwy prowokator. Uwagi, zaś, które czynią panu Rafałowi blogerzy tacy jak Rybitzki, są jak najbardziej na miejscu, albowiem jak się mówi jedno, a robi drugie to zasługuje się na miano koniunkturalisty. To nie jest jakaś straszliwa obelga i nazwanie kogoś koniunkturalistą nie niesie jakichś szczególnych konsekwencji. Może się oczywiście zdarzyć, że zdenerwowany reakcją publiczności wydawca wystawi jednak pana Rafała za drzwi, ale pewnie do tego nie dojdzie, bo nie opera jest ważna, a stepowanie i szpagat, co ustaliliśmy już na samym początku.
Rafał Ziemkiewicz ma poza tym tak wielu sympatyków, że skutecznie zagłuszą oni wszystkie głosy krytyczne. Ja ich nie oceniam, bo ktoś może dla przykładu odnajdywać sens życia w tym, że poszukuje sławnych osób, staje obok nich, uśmiecha się, a jego kolega pstryka w tym czasie zdjęcia. Potem wyczyn tej jest szeroko omawiany w środowiskach lokalnych. Ja tak właśnie oceniam miłośników prozy pana Rafała, bo inaczej nie potrafię, a to z tej racji, że próbowałem się parokrotnie w tą prozą zapoznać. Bez przesadnych sukcesów niestety.
Tak się złożyło, że w tym całym subotniku – co za nazwa normalnie jak z ruskiego donosu – raczył pan Rafał zwrócić również uwagę na mnie i moje książki, chciałem się do owej uwagi odnieść. Ponieważ to ja właśnie, przy każdej okazji podkreślam, że pan Rafał Ziemkiewicz poleciał do Dominiki Wielowieyskiej opowiedzieć jej, że on jest prawicą kulturalną, a my – blogerzy – ekstremą, chciałem w tym miejscu jeszcze raz podkreślić, że tak właśnie uważam. On się przestraszył i poszedł tam opowiedzieć jacy jesteśmy okropni, a on musi nas tolerować, albowiem jest jedynie współ, a nie całym właścicielem Klubu Ronina. Wczoraj zaś napisał, że został zmuszony przez Wielowieyską to tłumaczenia się z naszego występu. Ciekawe w jaki sposób Wielowieyska zmusiła Ziemkiewicza do mówienia? Przystawiła mu akumulator do krocza? To chyba niemożliwe? Wetknęła mu palec do gniazdka? Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Taka łagodne i sympatyczna dziewczyna? Co takiego więc się wydarzyło, że Ziemkiewicz został zmuszony do szkalowania nas? Może ktoś wie? Może wie to Łukasz Warzecha, który odmówił odpowiedzi na pytania Wielowieyskiej? Odmówił i wyobraźcie sobie, że nic mu się nie stało! Zapytajcie go przy najbliższej okazji, jak to było.
Moim celem nie jest polemika z Rafałem Ziemkiewiczem, ale sukces wydawniczy, to oznacza między innymi całkowite unieważnienie tego co Ziemkiewicz uważa za ważne i dobre. Bo w mojej ocenie są to plewy. I ja się o tym przekonuję każdego dnia, patrząc na to co piszą, nie tylko on i jego koledzy, ale także ich biedni naśladowcy. To są plewy.
Ktoś tu ostatnio się zastanawiał co będzie miała Polska z mojego sukcesu. Dziwne, że nikt się nie zastanawia co takiego ma Polska z sukcesu Ziemkiewicza, Gursztyna i Goćka. Dlaczego? To was drodzy komentatorzy nie interesuje? Jakież to korzyści odnosi nasz kraj z faktu, że wszędzie gdzie tylko pojawia się coś zwanego prawicą widać Rafała Ziemkiewicza i jego kolegów? Jakie my mamy z tego korzyści? Przecież Ziemkiewicz nawet się nie potrafi postawić Wielowieyskiej, bo boi się o swoją pozycję w mediach, która od kogoś jak widać zależy. Od kogo? Od Wielowieyskiej?
Najlepsze w tym wszystkim zaś jest to, że oni nie mogą wymieniać naszych nazwisk. To ich wprost paraliżuje. Wszyscy bowiem wiemy, że chodzi o to co jest mottem mojego bloga: o sławę i zysk. Jeśli któryś z nich choć raz użyłby w jakiś tekście naszego nicka, jeśliby napisał: toyah, albo coryllus, a już nie daj Boże wymienił nas z nazwiska i wspomniał, że piszemy książki, wtedy koniec. Musiałbym wynająć ludzi do pracy, właściwie od razu. Oni to wiedzą. Dlatego próbują nas obrażać używając takich epitetów jak: blogerzyna, lub nędzny blogerzyna. Ja się nie obrażam bynajmniej, ale kiedy już zrealizuję swoje plany, przyjdę i odbiorę sobie to co do mnie i tak należy. I nie będzie wtedy mowy o stepowaniu, szpagacie i deszczowej piosence.

Wszystkich oczywiście zapraszam na stronę www.coryllus.pl oraz do księgarni www.multibook.pl, http://www.ksiazkiprzyherbacie.otwarte24.pl/ do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 34, do księgarni Wolne Słowo W Lublinie przy ul. 3 maja, do księgarni „Ukryte miasto” w Warszawie przy Noakowskiego 16, oraz do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

#332388

Chyba ci się gdzieś musiał posiać link do Ebenezera, bo go już dawno nie wklejałeś.
To nawet miłe zaskoczenie, bo byłem przekonany przez jakiś czas, że robisz to jak pies Pawłowa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332432

 można znaleźć i czytać Ich publikacje w:

wpolityce.pl

plwolnosci.pl

'W sieci'

'Do Rzeczy'

Miłej lektury!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332391

Z karierą Susan Boyle jednak nie całkiem jest tak, jak piszesz. Kilkanaście milionów sprzedanych na całym świecie płyt, to jednak jest jakiś sukces.
Wklejam link do strony amazon.com.

http://www.amazon.com/Susan-Boyle/e/B002MFM6EE/ref=ac_dpt_sa_bio

Paul Potts nagrał równiez kilka płyt, też w dużych nakładach.

Startowali prawie od zera. Dziś majątek Susan Boyle ocenia się na 22, a Pottsa na 6 milionów funtów.

http://www.capitalfm.com/artists/one-direction/news/richest-reality-tv-s...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332397

Może oceń majątek Jareckiego albo Toyaha?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#332410

Nie wiem, co to ma do rzeczy.
Ty napisałeś, że ci Anglicy kariery nie zrobili, a oni w krótkim czasie stali się multimilionerami dzięki sprzedaży swoich płyt, dochodom z koncertów itd.
Nie odnosiłem się do sytuacji materialnej Toyaha ani Jareckiego. Nie widzę związku.

Aha, Bikila Abebe nie biegał szybko. To był maratończyk.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332424

A ja nie widzę związku pomiędzy twoim poprzednim komentarzem, a istotą mojego tekstu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#332425

Podajesz konkretne przykłady, konkretnych żyjących ludzi.

Podane przez Ciebie przykłady są nietrafione, bo akurat ci ludzie dorobili się fortun dzięki sukcesowi w tym brytyjskim programie.

Tyle ma mój komentarz do istoty Twojego tekstu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332440

 vel to-ja-ch... to kto? Cham chyba? Bo kto obraża w Polsce mieszkańców jakiegokolwiek regionu i to w prostacki prymitywny aintelektuktualny sposób? I takie cus miałoby szzerzej opinię publiczną kształtować niz na blogu? Publiczna co najwyżej w takim domu z latarnia, wtedy OK.

Mam nadzieje, ze na kolejnych targach odwiedzę go wraz z przyjaciółmi w Katowicach na naszym wspaniałym Śląsku i go przywitamy jak dobre obyczaje nakazują szowinistów powitać. Bo godności honorowej on nie ma, zresztą kodeks zawieszony.

A poza tym dzień bez Ziemkiewicza, Goćka, Gursztyna, Łysiaka itd (lista jest juz zbyt długa ale się ciągle powiększa) -TO DZIEŃ STRACONY dla autora?

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332412

Nie wydaje Ci się to nudne tak persewerować teksty o obrażaniu Ślązaków przez Toyaha?

Ile można?

Za każdym razem, gdy wypatrzysz gdzieś tego nicka przylatujesz z tym samym, powtarzanym bezrefleksyjnie tekstem.

Wymyśl coś choć trochę nowego.
Zajrzyj na jego bloga, zdenerwuj się czymś i go wyszydź, ale przestań przynudzać!

Nie sprawdziłem - ustosunkowałeś się jakoś do reakcji na bzdury, które pisałeś o Sosnowcu u p. Chmielowskiej czy się dyskretnie wycofałeś na boczek?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332427

 na kolejny ałtorytet ! Pamietaj - to skala kilku milionów osób i do tego to zero korzysta z ich dorobku wielowiekowego - bo zamieszkało to cuś w Katowicach. mam nadzieję go spotkać na ulicy. Jeśli taka ma być polska : to-ja ch...ów, etc to ja sie wypisuję i wracam do opcji źle widzianej. Jeszcze chcę wierzyc że szowinizm nie jest promowany

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332439

 a potem pisz te pomyje. Brednie ty piszesz skoro nie potrafisz odejmować i dodawać - data powstania = 1905 rok. Ponjał?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332664

Taaa...w 1905 liczył sobie Sosnowiec ponad 60000 mieszkańców.
Tak nagle się tam wszyscy pojawili, jak przeczytali w Encyklopedii, że właśnie powstał...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332679

Toyah zasiadał w jakimś jury dla Ślązaków? Nic nie wiedziałem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#332428

 i mogę ludziom chamstwo i prostactwo "kulturowe" (opcja bizantyjska) tu przytoczyć w każdej chwili.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332436

 i mogę ludziom chamstwo i prostactwo "kulturowe" (opcja bizantyjska) tu przytoczyć w każdej chwili.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332437

[quote=Logos]

 
...

Mam nadzieje, ze na kolejnych targach odwiedzę go wraz z przyjaciółmi w Katowicach na naszym wspaniałym Śląsku i go przywitamy jak dobre obyczaje nakazują szowinistów powitać. Bo godności honorowej on nie ma, zresztą kodeks zawieszony.

...
[/quote]

Twój komentarz zapisałem na dysku i nie daj Bóg, Toyah'owi przytrafi się coś złego - to będę pierwszy, który prześle to co napisałeś do odpowiedniej prokuratury.
Nie martw się oni już mają swoje procedury aby od adminów tego portalu uzyskać dane, które pomogą Cię zidentyfikować.
Módl się wobec tego o to aby Toyah'owi nawet włos z głowy nie spadł.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo

#332451

 scyzorykiem sprawy załatwiać? A słowem nie? A nie masz ty cos z zapędów donosiciela? Mnie juz 3 kapowało w PRL a ty po której byłes stronie?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332665

 to, ze bronisz osiejuka po jego chamskiej obrazajacej odzywce wobec Ślązaków, to świadczy kim ty jesteś i jakie masz poglądy. To sa ci niby z opcji patriotycznej tylko potem się pierwsi dziwia i oburzają jak czytaja o autonomii czy chęci zarejestrowania narodowości ! I tepaki nie rozumieją, że sami swoim brakiem kultury i szowinizmem do tego doprowadzili. Po takich właśnie pluciach przez cały PRL na gwarę, na Ślązaków, ale widzę po was, że i teraz tu choroba szowinizmu w niektórych się utrzymuje. 

 

Brzydzę się tym...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332666

"oni już mają swoje procedury aby od adminów tego portalu uzyskać dane, które pomogą Cię zidentyfikować.
Módl się wobec tego"-

ale jaja i to do kwadratu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332668

"...Uwagi, zaś, które czynią panu Rafałowi blogerzy tacy jak Rybitzki, są jak najbardziej na miejscu, albowiem jak się mówi jedno, a robi drugie to zasługuje się na..."
-----------------------------------------------------------
Przyznaję, postawa imć pana R. Ziemkiewicza "ociupinkę" mnie rozczarowała. Przypomina poczynania decydentów, którzy im więcej mówią o brakach w finansowaniu tego, czy owego, tym większe przyznają sobie nagrody wykonując przy tym najdziksze ewolucje słowne. Ale ja w zasadzie nie o tym chcę napisać. Już śmiać mi się chce, gdy obserwuję sytuację jaka się pojawiła na NP, wypisz, wymaluj, rodem z S24. Nie ma znaczenia co tam ten biedny Ryszard Czarnecki napisze. Natychmiast, jak na zawołanie, pojawia się jego fan klub, z uwagami nijak mającymi się do tematu notki. Z treści komentarzy umieszczanych pod jego postem wynika, że wymieniony bloger jest be. I tyle.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332415

 Przecież grupa atakowanych poza RAZem to niemal wszyscy, którzy zajmuja miejsca w liczących się tygodnikach (centro i)prawicowych. Róbmy czarny PR to w końcu ktoś nas zatrudni...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332418

To, że akurat ty stoisz w kolejce do pośredniaka, nie oznacza, że inni też tam są. Nie oceniaj wszystkich według siebie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#332429

 zawodową i jak wiele osiągnąłem. Dlatego szybko rozpoznaję hochsztaplerów i dlatego - skromnie w odróżnieniu od ciebie - występuje jedynie pod nickiem bo nie potrzebuję promocji.

To czym ty sie chwalisz ja juz wiele lat temu w znacznie trudniejszej dziedzinie z wiekszym sukcesem na wieksza skale osiągnąłem - mysle o zrobieniu czegoś za własne pieniądze. Jesteś dla mnie skromnym dorobkiewiczem, który przybrał prostą strategie plu pluj ...itd z miejsce w tygodniku lub TV Republika dla mnie sie zwolni - czyż się myle?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332434

Tak, mylisz się. Jak zwykle zresztą. Jesteś nadętym, zadufanym w sobie egocentrykiem. I w czym masz te osiągnięcia? W jeżdżeniu taczką po budowie?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#332493

o sorry przeciez byla ubrana w torebke.
Ale obawiam sie ze i madonnie i coryllusowi chodzi dokladnie o to samo
-ZROBIC SKANDAL BY ZAISTNIEC, BY KTOS DOSTRZEGL.
Coryllus ubiera sie w szate Guru, Bojownika o racje ,
Mistrza Slowa i Medrca
Coz to jest coryllusie
"Moim celem nie jest polemika z Rafałem Ziemkiewiczem, ale sukces wydawniczy, to oznacza między innymi całkowite unieważnienie tego co Ziemkiewicz uważa za ważne i dobre. Bo w mojej ocenie są to plewy. "

piszesz dalej,ze Ziemkiewicz boi sie Wielowiejskiej.
No sorry "Michnikowszyzna" to sa dla Ciebie plewy ?!

Wiec moze sobie robisz jaja wystepujac w klubie Ronina a dzialasz na zlecenie Michnika ?!
Michnika, ktory byl "autorytetem" i znacznie wiekszy od Wielowiejskiej ze stojacymi za nim w dodatku pieniedzmi, "elitami", swoloczami i prawnikami wloczacymi wszelkich oponentow po sadach !

Czy mamy ( tak MY ) myslec,ze "Michnikowszczyzna" to jest nieprawda, bujda na resorach, "plewy"
a Michnik to ZLOTE ZIARNO PRAWOSCI I MADROSCI
to jest - mowiac Owsiakiem -
"wporzo gosc"?
Czy takie "prawdy" chcesz nam przekazac?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332422

W blasku tych wszystkich "Pimpusiów" i "blogerzyn", jak pisze RAZ, jego sława zaczyna topnieć, a rząd dusz się kurczy. Dlatego ten atak "subotnika pa wsiem": na "salon", Giewu, PiS z wolontariuszami i wszystkich świętych. Wszystko, o czym piszesz, to prawda. Może i nieźli dziennikarze, ale moralnie marne dziennikarzyny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

MagdaF.

#332423

Tak właśnie. Michnik mnie zaprosił do Klubu Ronina i Ziemkiewicz nie może mnie przez to wyrzucić, bo się zwyczajnie boi Michnika. Masz rację.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#332431

Poza zgłoszonymi uwagami merytorycznymi, zgadzam się z Twoim tekstem, który mi się wyjątkowo, na tle innych Twoich wpisów, podoba.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332430

Obnażyłeś i wypunktowałeś kawałek medialnej rzeczywistości. W kwestii diagnozy pełna zgoda . Co zaś się tyczy dalszych losów bohaterów owych historii , prędzej zgodzę się z faktami o których wspomina Traube. Ale to nie o tym chciałeś nam wszystkim opowiedzieć , jak przypuszczam.

Tekst ten skierowany jest w głównej części tak naprawdę do RAZ-a , także i do reszty skupionych wokół "klubu Ronina" , w Twojej ocenie tworzących od jakiegoś czasu czołówkę "prawicowej" blogosfery. W swej części "papierowej" - w szczególności. Ten wpis jest swego rodzaju polemiką uprawianą w moim odczuciu , nie bezpośrednio z potencjalnym adresatem - a zza węgła poprzez wywieszenie swojej odezwy (skargi) na "słupie".

Pomimo mojego wielkiego sentymentu do naszego portalu "NP", mam także i tego świadomość,że takiej odpowiedzi się nie doczekasz. Wobec powyższego potraktujmy poruszany przez ciebie dylemat jako polemikę z "cieniem".

Mam nadzieję , że nie odbierzesz moich uwag wyłącznie jako uszczypliwości. Starałem się być jak najbardziej obiektywnym w wyrażeniu swych odczuć po przeczytaniu tego , przyznaję , nieźle "skrojonego" tekstu.

ps.
Niewątpliwie potrafisz pisać , tylko czy to z klucza upoważnia do czynienia tak wielkiego "szumu" wokół własnej osoby. Być może to te czasy czynią z normalnego zdałoby się człowieka - nadętego bufona i megalomana. Pokora nie stoi w sprzeczności z ambicjami. Wręcz odwrotnie pozwala je zaspakajać zachowując przy tym ludzkie oblicze.

pozdrawiam

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-----------------------------------------
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#332449