UWAGA RYCERZE OKRĄGŁEGO STOŁU! ZNÓW TEN ZBOROWSKI!

Obrazek użytkownika WZZW
Historia

Pisząc kilka dni temu krótki tekst na temat argumentu pani Agnieszki Romaszewskiej w odniesieniu do odszkodowania jej ojca, senatora Romaszewskiego nie spodziewałem się, że stanę się ważną częścią „dyskusji” na temat ...okrągłego stołu, w którym to temacie wcale nie zamierzałem się wypowiadać.

Bloger Janko Walski podjął spór na ten temat nie tyle ze mną, ile raczej z moim nazwiskiem, które się tam pojawia kilkakrotnie. To czego tam nie ma, to moja opinia i moje argumenty, których autor nie zna bo znać nie może. Postanowiłem autorowi pomóc, bo taka rozmowa z samym sobą to trochę rzecz niezręczna, a jak już to moje nazwisko tam się pałęta, to co mi tam. Autor o tyle sprawy nie ułatwia, że nie podpisuje się nazwiskiem, a nick nie mówi czy ma z tym nazwiskiem coś wspólnego. Tak więc będę się odnosił do Janko Walskiego, bo nie mam innego wyboru. Muszę zrobić jednak małe, konieczne zastrzeżenie. Znam teksty tego autora i różne wpisy i z wieloma się zgadzałem w przeszłości. Tak więc nie mam żadnych intencji urazić ani też manifestować jakiejkolwiek niechęci do Pana Janko Walskiego.

Po mało dla mnie zrozumiałym wstępie Janko Walski przechodzi do rzeczy pisząc: „Wraca się na przykład do wałkowanych kiedyś do bólu i dawno już rozstrzygniętych sporów o niereprezentatywność okrągłego stołu, nowej Solidarności, itd. Rzecznikami takiego myślenia byli i pozostali liderzy podziemnego knucia przeciwko czerwonemu, m.in Lech Zborowski, który coraz częściej***daje wyraz swojemu przekonaniu o niereprezentatywności jako praprzyczynie wszelkiego zła i co gorsza, zyskuje poklask.

Zacznę od tego, że chociaż knuć przeciwko czerwonemu lubiłem zawsze, to jednak nigdy nie byłem liderem żadnego podziemia. Ale to tylko szczegół. Co do reszty to nawet nie wiem gdzie zacząć. Jeśli panu Janko Walskiemu sprawia ból wałkowanie jakiegoś tematu to musi się zwrócić tam, gdzie to wałkowanie ma miejsce. Co do stwierdzenia, że spór dawno został rozstrzygnięty, to muszę się z autorem zgodzić. Pan Janko Walski rozstrzygnął, że okrągły stół był jedynym rozwiązaniem, a ja że był perfidną zdradą. Dalej już nie jest nam tak „zgodnie”. Nie wiem skąd lament o częstotliwość moich wypowiedzi w tym temacie gdyż nie pamiętam kiedy ostatni raz o tym pisałem, jeśli w ogóle. Od tego momentu jest tylko coraz gorzej.

Pan Janko Walski pisze: „W jego (Zborowskiego) przekonaniu nie tylko okrągły stół był błędem, ale sam udział w nim obciąża odpowiedzialnością za zreformowanie nam państwa w taki sposób, że esbeccy bandyci otrzymują dziś emerytury większe niż ich ofiary, za zreformowanie sądów tak, że (...) byli więźniowie są w tych sądach wyszydzani, poniżani i odprawiani z kwitkiem...”

W tym momencie muszę zdecydowanie zaprotestować. Nigdzie nie napisałem, że okrągły stół był błędem. Zawsze twierdziłem i twierdzę, że okrągły stół był perfidną zdradą i hańbą! A to drobna różnica. Reszta wywodu pana Janko Walskiego się całkowicie zgadza, do momentu kiedy dorzuca już swój własny wniosek: „...co definitywnie jego (znów tego Zborowskiego) zdaniem odbiera prawo do zabierania głosu na jakikolwiek temat czy domagania się czegokolwiek”. Tutaj autora wyraźnie poniosła pisarska fantazja. Nigdy nigdzie nie powiedziałem czegoś podobnego. Uważam, zawsze uważałem i pisałem wiele razy, że każdy ma prawo zabierać głos na każdy temat, a domagania się czegokolwiek również nikomu zabronić nie można. Autor najwyraźniej pomylił to z moją wyraźna opinią, że jeśli ktoś podpisał się pod ugodą z komunistami (zdradziecką i haniebną), to nie ma moralnego prawa narzekać na konsekwencje tej ugody. I znów ta drobna różnica.

Dalej dostaje mi się za niszczenie legendy rodziny Romaszewskich. Zwłaszcza w temacie budzenia z niewoli sąsiadujących społeczeństw, przeciwstawiania się imperializmowi w wydaniu KGB owskim i różne takie wielkie sprawy, o których nawet nie wiedziałem, a nawet nie do końca obejmuję. W takim przypadku jeżeli nieświadomie obaliłem jakąś legendę zwłaszcza tą imperialistyczno KGB owską, to niezmiernie wszystkich zainteresowanych przepraszam.

W dalszym ciągu tekstu pana Janko Walskiego pada dużo mądrych słów o nastrojach, poparciu, zielonym światełku, dezorientacji Polaków, „normalizacji” Jaruzelskiego. To wszystko przeplatane jakimiś procentami prowadzi autora do wniosku, że ...okrągły stół był jedynym racjonalnym wyjściem. Pan Janko Walski ma prawo do takiej opinii co nie zmienia faktu, że jest to tylko opinia, której w żaden sposób nie może on zamienić w oczywistość.

Mój problem nigdy nie polegał na tym co pan Janko Walski myśli o konieczności okrągłego stołu, bo nie ma to dla mnie znaczenia, tylko na tym, że nikt z okrągłostołowych zdrajców nie miał prawa mnie tam reprezentować. Ja nawet nie twierdzę, że nikt z tych ludzi nie miał prawa pić czy gadać z komuchami ile im się tylko podoba. Oczywiście mam o takich ludziach swoją opinię, ale prawa im nie zabieram. Tak długo jak nie próbują tego robić w moim imieniu.

Pan Janko Walski nie omieszkał oczywiście zająć się i tym moim przekonaniem. Odnosząc się do mojego zarzutu bezprawnego reprezentowania kogokolwiek oprócz siebie przez uczestników okrągłego stołu stwierdza: „Brak przyzwolenia, praktycznie zero przyzwolenia miała wówczas opcja Zborowskiego niewchodzenia w porozumienie z komunistami...”

Nie wiem kiedy pan Janko Walski przeprowadzał te swoje badania opinii publicznej, a przede wszystkim gdzie, bo zgadzam się , że taka opcja na pewno nie miała poparcia komuchów. Ze swej strony dumny cały z nazwania jakiejś opcji moim nazwiskiem, nie wchodząc w żadne procenty mogę z całą pewnością stwierdzić, że ja osobiście żadnej zgody nie wyraziłem, a i faktem jest (co powtarzam już któryś raz), że innych Polaków też nikt o zdanie nie pytał.

Autor się jednak upiera przy swoim i przywołując lata 90-te stwierdza: „Sami autsajderzy czynem poparli okrągły stół kandydując wkrótce do Sejmu, Senatu, na prezydenta, do sejmików samorządowych itd. Chociaż nie wiem kogo tak naprawdę autor nazywa autsajderami, i skąd wniosek jakiegoś poparcia, to jednak przypomnę panu Janko Walskiemu, że jedynymi nie wybranymi do tych instytucji byli komuniści właśnie w wyniku okrągłego stołu. Jeżeli później ktokolwiek został częścią wymienionych instytucji w wyniku wyborów, to ja nie mam z tym żadnego problemu, zachowując oczywiście prawo do krytyki poczynań takiej osoby.

Dalsze argumenty Pana Janko Walskiego wyglądają bardziej na na tekst scenariusza do filmu Barei niż autentyczna chęć przekonania mnie. No bo jak traktować stwierdzenie, że: „Hitler i Stalin rządziliby do końca świata, gdyż poparcie mieli w granicach 90%...” albo „Nie byłoby odwilży po śmierci Stalina, gdyż ludzie masowo kochali swojego wodza postępu”. Naprawdę, Panie Janko Walski? To są Pańskie argumenty w temacie?

Prawdziwą perełką w tym rozumowaniu jest następne stwierdzenie: „W 1980 nie powstałaby Solidarność gdyż maluch, kolorowy telewizor marki Rubin, wyjazdy do demoludów, barejowatość ogólna ludziom bardzo podobała się, czuli się w tym g. dobrze, niemal europejsko”. Nie wiem czy autor sam rozumie to co napisał, ale pomijając absurd tego stwierdzenia jedyne co mogę na to powiedzieć żeby Pana, Panie Janko Walski nie urazić, to tylko zapytać czy my żyliśmy w tym samym kraju?

Na koniec autor tłumaczy zawzięcie ważność wolności mediów. Tłumaczy niepotrzebnie, bo ja sam od zawsze uważam to za podstawowy warunek wolności każdego społeczeństwa i myślę, że nikogo rozumnego przekonywać nie trzeba. I dlatego przypomnę panu Janko Walskiemu , że właśnie w wyniku okrągłego stołu pozostawiono przy władzy (faktycznej czy zakulisowej) nierozliczonych komunistów. Mocno osadzeni w powiązaniach różnych służb przejęli (wraz ze swymi okrągłostołowymi rozmówcami) wypracowany przez Polaków majątek narodowy i tym samym wpływy na najważniejsze urzędy, po to, by na koniec usadowić w mediach swoje dzieci, i wnuki.

Podsumowując powiem tylko, Panu Panie Janko Walski, że jeżeli Pan nie uważa, że do reprezentowania Pana w decyzjach dotyczących Pańskiego życia i Pańskiej wolności jacyś obcy ludzie nie muszą mieć Pańskiej zgody, to na żadną wolność Pan po prostu nie zasługuje. Ja o swoją będę się jednak upominał.

Pozdrawiam
Lech Zborowski
wzzw.wordpress.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wice marszałek sejmu Kuchciński też przyjął 40 tysięcy zł od kłamczuchy ruskiej Kopacz,gdy w kraju głód nędza i bezrobocie,to jest dawanie przykładu z góry,że pieniądze nie śmierdzą,i trzeba brać,bo nuż w następnej kadencji może nie wybiorą,a hasła górnolotne,jak honor solidarność,są dobre ale tylko dla szarych obywateli,a nie dla elit,dla mnie pan Kuchciński wziął srebrniki od Judaszowej Kopacz,i potem się dziwią czemu ludzie głosują na PO,

pozdrawiam cię WZZW

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#325520

www.youtube.com/watch ... bez komentarza
Kazimierz Maciejewski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#325622

Dopiero jak się głośno zrobiło,bez komentarza

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#325694

Ja również upominam sie o swoją wolność!
serdeczności

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Petronela

#327674