Róbmy politykę!

Obrazek użytkownika RP
Idee

     Czy protesty Internautów przeciwko ACTA pozwalają mieć nadzieję na odrodzenie obywatelskiego uczestnictwa Polaków? Nadzieję na wyjście z zamkniętego kręgu swoich prywatnych spraw i spojrzenie dalej niż czubek własnego nosa? Czy to początek przezwyciężenia kryzysu zaangażowania politycznego? Wyjścia z politycznej apatii, w której tkwi większość obywateli?

JA kontra MY

   W jednej z relacji telewizyjnych uczestnik protestu powiedział, że on nie interesuje się polityką. On tylko protestuje przeciw umowie...

  Panujący we współczesnym świecie etos infantylizacji, zdaniem Benjamina R. Barbera sprzyja politycznej ideologii prywatyzacji. Przekreśla ona dobra publiczne, krytyczne myślenie i obywatelskość. Racjonalizuje i usprawiedliwia egoizm. Promuje egocentryczny wybór osobisty i narcystyczną, osobistą korzyść. Maksymalizacja możliwości wyborów w sferze prywatnej zasłania ograniczanie wyborów w sferach publicznych.

   Sławienie tego, co prywatne i osobiste oznacza atak na dobro publiczne. Jednostki uciekające ze sfery publicznej osłabiają bowiem publiczny system. Wypowiadają umowę społeczną na której opiera się demokracja. Atak na dobro publiczne jest więc atakiem na demokrację.

  „Jeśli w naszej epoce wolność ma coś znaczyć w sferze polityki musi być pozytywna, a nie negatywna, publiczna, a nie prywatna” - zauważa Barber w Skonsumowanych. Wolność nie polega na odizolowaniu się od społeczeństwa. Wolność zamknięta w sferze prywatnej jest złudzeniem, a dobro publiczne to nie zbiór prywatnych zachcianek.

   Wolność jako sprawa prywatna bywa destrukcyjna. Prywatne, egoistyczne JA jest bowiem często wrogiem publicznego, obywatelskiego MY. Prywatyzacja przestrzeni publicznej podważa obywatelskość. Prawa obywatelskie i wspólna odpowiedzialność są podstawą wyborów publicznych. Suwerenność polityczna oznacza prymat publicznego nad prywatnym.

   Człowiek zamknięty w sferze prywatnych wyborów z obywatela przekształca się w konsumenta. A konsument żyje w świecie marek. Wybór marki jest wyborem stylu życia. Marki reprezentują styl życia, który zastępuje charakter. Wybór marki jest więc wyborem tożsamości. Dominującą dziś powszechnie marką jest - „człowiek masowy”. Dla człowieka masowego, według Jose Ortegi y Gasseta, demokracja jest stanem naturalnym-jakby była dziełem natury, a nie przodków. Bez wdzięczności dla nich, chce ów człowiek korzystać z jej dobrodziejstw. Człowiek masowy zakłada, że jego teraźniejszość jest wspanialsza od wszelkich poprzednich epok. A przekonanie o życiu w „pełni czasów” prowadzi do atrofii wszelkich zamierzeń, oczekiwań i dążeń wobec sfery publicznej.

  Obecny premier Polski - Donald Tusk - obwieścił niczym Fukuyama, że okres budowania demokratycznego państwa zakończył się sukcesem. A skoro nie trzeba już dbać o demokrację, można bez wyrzutów sumienia nie interesować się niczym więcej prócz własnego dobrobytu. Swoje pragnienia ograniczyć do sfery prywatnej - ciepłej wody w kranie.

Rzecz wspólna

   Zdaniem prof. Zdzisława Krasnodębskiego mamy do czynienia w Polsce z dwoma konkurującymi pojęciami społeczeństwa obywatelskiego. Według jednego, społeczeństwo obywatelskie rozumiane jest jako społeczeństwo cywilne, w którym ludzie mają być wolni od polityki. Wolni od państwa. Drugie, oznacza polityczną samoorganizację Polaków oraz ich działalność jako obywateli w państwie.     

   Społeczeństwo obywatelskie tworzą obywatele uczestniczący w procesach politycznych i reagujący na polityczne problemy państwa. „Nie ma i nie może być w tym ujęciu - pisze Krasnodębski w artykule Społeczeństwo obywatelskie i jego przyjaciele - przeciwieństwa między społeczeństwem obywatelskim a państwem”. Tak bowiem rozumiane społeczeństwo obywatelskie jest narodem politycznym, a państwo emanacją tego narodu. Dla Krasnodębskiego społeczeństwo cywilne nie jest obywatelskie, lecz antyobywatelskie. Właściwie rozumiane społeczeństwo obywatelskie to wspólnota polityczna obywateli mających poczucie odpowiedzialności za swoje państwo.

  Pozytywna wolność w społeczeństwie obywatelskim to wolność w podejmowaniu decyzji o rzeczach wspólnych.

                                               ***

   Dlaczego po wielu rewolucjach, latach politycznego terminowania, istnienia prasy, związków zawodowych i partii znajdą się zawsze miliony osób, które pozostaną „szczerze, w całkowicie dobrej wierze, z czystym sumieniem i z radością, nie zadając sobie jakichkolwiek pytań” - bierne i przedkładać będą sferę prywatną nad polityczny dramat? - zapytuje Jean Baudrillard w Cieniu milczącej większości

   Usypianie zdolności krytycznego myślenia bardziej zagraża demokracji niż bezpośrednie na nią ataki. Czy usypiający środek dawkowany Polakom przez premiera z PO przestał działać? Czy protestujący przeciwko ACTA dostrzegli wreszcie różnicę między uprawianiem prywatnego ogródka wolności w przestrzeni wirtualnej a realną aktywnością we własnym państwie? Na jednym z transparentów napisali: „Gdzie się podziała samorządna Rzeczpospolita?”. Rzeczpospolita - rzecz wspólna.

   Czy mamy do czynienia z przebudzeniem milczącej dotąd większości?

                                                  Agnieszka Kanclerska

Źródło:

Brak głosów

Komentarze

Społeczenstwo obywatelski ,o co chodzi .Kochani milion podpisów o referendum to mało, decyzje podejmuje cesarz Donaldini ,pełna władza ,super, Król demokracji,z woli narodu .Król elekcyjny -był juz taki [rozdał polske sąsiadą]ten też rozdaje ,bo nie jego.A by jego elicie lepiej sie żyło,podosi podati,akcyzy,vaty,emerytur też puzniej narodowi da. Ma nas za głupców i tu ma racje tylko głupek mógł na niego głósowac. A to że jestesmy narode głupców ,wie cała europa .Cierp ciało co chciało.

Vote up!
0
Vote down!
0

krenpel

#225568

Ufam, że tak. :)

Vote up!
0
Vote down!
0
#225595