Ezoteryczne i artystyczne podróże autora "Dymać Orła Białego"

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Kultura

Ryszard Tymon Tymański, który na manifestacji Krytyki Politycznej 11 listopada miał śpiewać "dymać Orła Białego" nie jest w takim wypadku artystą tylko działaczem politycznym. Daleki jestem od sądzenia artystów za ich twórczość, nawet gdy się z nią nie zgadzam.

Ta sprawa ma wiele aspektów. Wymagałaby przede wszystkim szerokich rozważań o samej idei sztuki, której zadaniem jest m.in. wywoływanie emocji, niekoniecznie związanych z przeżywaniem piękna. Może przedstawiać lub być źródłem u odbiorcy uczuć takich jak ból i cierpienie (sceny bitew) smutek, radość, odraza itd.

Sztuka może przedstawiać rzeczywistość i nicość, sięgając głęboko do dna ludzkiego umysłu, emocji, opierać się na "psychologii głębi" czy transcendentalnych poszukiwaniach prawdy. Sztuka ma prawo zadawać niewygodne pytania. Współczesna sztuka nie jest np. tylko ładnie namalowanym obrazem. Może interpretować świadomość i podświadomość, półsenne wrażenia. Może ranić, kaleczyć. Czy to jest jeszcze sztuka czy religia? Szamanizm... diaboliczność.. anielskość... Czy sztuka może bezkarnie kreować rzeczywistość? Czy "grzeczna" sztuka (taka, która podoba się wszystkim) jest nadal sztuką? Czy byłoby lepiej żeby Władysław Podkowiński nie namalował "Szału uniesień" bo komuś ten obraz może się nie podobać?

Jest jednak różnica pomiędzy artystą prezentującym się w galerii czy na scenie, który bez końca „poszukuje”, a artystą, który zabiera głos w sprawach społeczno-politycznych. Staję się wówczas aktorem teatru politycznego, który ze sztuką ma tyle wspólnego co koń z koniakiem.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że np. na pogrzebie Bronisława Geremka czy podczas wręczania nagrody literackiej NIKE wbiegli by ubrudzeni błotem nadzy młodzieńcy oddający "fizjologiczne odgłosy". Interesowałaby mnie wówczas reakcja na taki happening tych środowisk, którym nie przeszkadza penis wiszący na krzyżu, darcie Biblii, czy piosenka o dymaniu orła. Niemoralna sztuka powinna liczyć się z niemoralną reakcją. Sztuka ma prawo do wolności, ale gdy sama zabiera wolność.... Sztuka, która porusza tematy polityczne jest propagandą, obojętnie prawicową czy lewicową. Z tą propagandą odbiorca może się zgadzać lub nie.

Wielu powie, że sztuka ma prawo do całkowitej wolności, a sztuka nazistowskich Niemiec? Tu pewnie zmienią zdanie. Czyżby byli hipokrytami? Czy sztuce wolno naruszać wolność (godność osoby, wartości) innych?

Sztuka wymaga talentu i umiejętności, gdyż odkrywanie prawdy i piękna jest wieczne. Szamanizm niekoniecznie. Sztuka ma wywołać wrażenie u odbiorcy. Jednak nie wszystko co wywołuje wrażenie jest sztuką, wrażenie jest tylko jednym z etapów międzyludzkiej komunikacji, która jest częściej prozaiczną i codzienną rozmową, obserwacją, zdziwieniem. Ten tekst też jest komunikacją z odbiorcą, ale nie jest przecież sztuką.

Powróćmy do Tymona Tymańskiego

Swoją karierę zaczynał dosyć wcześnie (pomijając nowofalową formację "Sni Sredstvom Za Uklanianie"), bo w założonym w kwietniu 1986 roku Totarcie - trójmiejskiej formacji artystycznej złożonej z plastyków, performerów, muzyków i poetów. Wielu z nich jest sławnych do dzisiaj, jak poeta Dariusz "Brzóska" Brzóskiewicz (praktykujący katolik), Paweł "Konjo" Konnak (prezenter, "Lalamido", "Gwiazdy tańczą na lodzie") czy Zbigniew Sajnóg, który wstąpił do sławnej w swoim czasie sekty "Niebo".

W mojej ocenie działalność Totartu to dekadencja, implozja, wpisująca się w skrajnie lewicowy (lecz nie PZPR-owski) prąd europejski, taki bastard prawdziwej sztuki i totalitarnej, acz nie uświadomionej przez artystów ideologii, i ... czegoś jeszcze ale o tym poniżej. Sama nazwa grupy pozwala wyprowadzić taką definicję. Totalna sztuka...

W legendarnym "Brulionie" nr 28 z 1996 roku, którego redaktorem naczelnym był Robert Tekieli, ukazały się ciekawe wypowiedzi twórców Totartu, będące polemiką na krytyczny tekst Roberta (chyba) z nr 27 Brulionu. Myślę, że wypowiedzi osób związanych z Totartem które zacytuję, pozwolą przybliżyć sylwetkę Ryszarda Tymona Tymańskiego i środowiska z jakiego pochodzi, a które myślę odzwierciedlają obecny stan ducha wielu współczesnych polskich artystów o korzeniach "alternatywno-anarchistycznych", licznie reprezentowanych obecnie w tzw. głównym nurcie.

Paweł Konjo Konnak:

"Jak wiadomo Robert jawnie oskarżył nas o to, że przez ostatnią dekadę w mniej lub bardziej bezpośredni sposób uprawialiśmy praktyki satanistyczne i napędzaliśmy Międzynarodówkę Satanistyczną. (...) Jest to jawna manipulacja. (...) O ile jednak w roku 1986 w bardzo radykalnej akcji w Rzeszowie smarowaliśmy się ekskrementami i oddawaliśmy na siebie mocz oraz rzucaliśmy się nieświeżym mięsem i zużytymi podpaskami, nie mieliśmy świadomości kulturowej, że takie praktyki używane są w obrzędach czarnej magii".

Poniżej fragmenty listu otwartego Wojciecha Stamma (Lopeza Mausere) i Ryszarda Tymona Tymańskiego:

"Otóż metoda, jaką przyjęto przy prezentacji działalności grupy, jest tendencyjna - autorowi udaje się, z pozoru prawie bez komentarza, zrealizować, ewidentną intencję przedstawiania Totartu jako sodalicji koprofagów o satanistyczno-crowley'owskiej prowienencji".

"Istotą totartalnej kontestacji było (...) uwolnienie się od doktryn zbawiających ludzkość na cwanej zasadzie, że grupa "mądrych" uczy "niemądrych", będąc w posiadaniu monopolu na prawdę (...) tak naprawdę robiliśmy to (...) przekraczając rzeczywistość socjospołeczną ograniczoną do triady Komuchy-Solidarność-Kościół".

"Szokowanie miało na celu wyrwanie się z kręgu nudy i depresji(...). Skandalizująca poetyka totartowskich przedstawień, na których czytaliśmy wiersze i manifesty, mełliśmy i obrzucaliśmy się mięsem, symultanicznie wyświetlając pornola i grając kolędy z taśm (...) wpisana była w kontekst obyczajowy, a nie religijny".

"Ograniczająca, pozbawiona humoru rzeczywistość propagandowego bełkotu w telewizji, odjechanych działaczy podziemia popadających w postrewolucyjny mistycyzm i winkelriedyzm i wreszcie lokalnopolski totalizm Kościoła wyklejającego wszystkie szyby Papieżami przed papieska wizytą w Polsce na wiosnę 1987 roku nastrajała nas do działań radykalnych (...).

Odpowiedź Roberta Tekieli:

"Śmieszne: artystyczny wygłup... Oddawanie na siebie moczu, koprofagia? Niewinna studencka zabawa... Obrzucanie się gównem? Panowie, odrobina dystansu.

A Tymona z grupą "Miłość" odwrócone krzyże w kiblu to też akcja artystyczna? Sami przysłaliście mi VHS-a z tym zdarzeniem (jest w archiwum, jeśli "zapomnieliście" można obejrzeć). Miejcie choć odwagę pamiętać.

Przerażające: 1. Jeśli nawet dziś symultaniczność kolęd i pornola nic wam na myśl nie nasuwa... 2. Nikt nie musi dodawać do waszych działań "satanodemonicznej" pikanterii. Wasze czyny mówią za was (...)."

Prawdziwa sztuka nawet brzydotę potrafi przedstawić interesująco. Tego typu happeningi artystyczne straszą, dziwią, ale nie zachwycają. Starowieyski i Beksinski - Tak, Nieznalska i Behemoth - NIE.

Artyści muszą brać odpowiedzialność za swoją sztukę i liczyć się z reakcją. Happening to wkraczanie na teren odbiorców bez ich zaproszenia. Gdy sztuka jest cząstką idei systemu totalnego, to wywołuje emocje, które powinna wywoływać: niechęć, a następnie racjonalna krytykę. Protesty przeciwko "Dziełom" Doroty Nieznalskiej wywołują krytykę, a demonstracje czy protesty to krytyka, no chyba że artyści uważają, że tylko ta krytyka ich obejmuje, która ich chwali. Może wg nich oburzone społeczeństwo tzn. takie, któremu nie podoba się "dzieło" nie ma prawa do krytyki. Tylko, że tak twierdzi się w systemach totalitarnych...

A jak skomentować Tymona Tymańskiego? Proszę posłuchać nagranie do którego link zamieszczam poniżej. W 4 minucie Tymon w "charakterystyczny" dla siebie spoósb opowiada o zespole Dżem. Dla wytrzymałych...

http://www.youtube.com/watch?v=rUDF9IUwVJs&feature=related

Tymczasem polecam stronę na Filmwebie z filmem "Polskie gówno", które ma mieć premierę w 2012 roku, a którego Tymon Tymański jest współautorem. Polecam komentarze internautów, z których wielu to młodzi wyksztalceni z wielkiego miasta. Chyba... Ja jestem w szoku, a Państwo?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 1 (1 głos)

Komentarze

Gdy padalce i miernoty, chcą na "gwiazdy"...
A reakcja?
Chciałoby się przywołać innego "artystę" i jego "dzieła".
Nazywał się bodajże mengele.
W myśl tych zasad artyzmu, ten byłby niekwestionowanym idolem.
Pozdrawiam

"My nie milczymy, my rośniemy,zmieniamy w siłę gorzki gniew- I płynie w żyłach moc tej ziemi, jak sok w konarach starych drzew" Yuhma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#208020

ooone:

Co ty, Romek? Gupi, czy co?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

ooone

#208025

ale żeby go zrozumieć musisz wznieść się na wyżyny. Rozprawianie o ideach nie jest łatwe

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4

Romuald Kałwa

#208377

to urodzony niewolnik intelektualna padlina  syn robotnikow intelektualny dawn

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#208034

Niektórzy ze środowiska post-Brulionowego dorośli i widzą szerzej; dostrzegli istotę tego, czym zajmowali się "za młodu", inni na swojej niedorosłości robić chcą kasę.
Nie uważam - jako osoba z tzw branży - że artyści mają inne prawa od tzw nieartystów. Odpowiadają za swoje wybory; nie ma też taryfy ulgowej jeśli chodzi o sferę obyczajową (jak usiłowano bronić senatora Piesiewicza, że takie rzeczy artyście mogą się przydarzyć).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#208069