MEDYCYNA Bez rewolucji tylko dalsze gnicie

Obrazek użytkownika jazgdyni
Kraj

Aby pójść do przodu, należy wrócić do początku.

 

 
 
Chorujesz? Nie? Lecz raczej nie ma szans, że nigdy nie chorowałeś.
Więc dlatego każdy z nas zetknął się ze służbą zdrowia, lub choćby tylko z lekarzem.
 
Jeśli jeszcze w czasach, kiedy byliśmy za Żelazną Kurtyną jakoś ta cała medycyna w kraju się kręciła, to po upadku Muru Berlińskiego wszystko się rozsypało.
Weszliśmy w krwiobieg reguł i praw światowego środowiska medycznego. Podkreślę – zdegenerowanego środowiska.
Tu już nie jest na pierwszym miejscu człowiek i jego zdrowie, czy dobrostan. Tu, praktycznie na pierwszym miejscu są pieniądze.
 
Służba Zdrowia w tym modelu ma przede wszystkim zarabiać i przynosić dochód. Służba Zdrowia to po prostu kolejny biznes.
Co już w życiu człowieka pozostało, co nie jest biznesem?
Dziś nawet oddychanie, pod oszukańczym hasłem "czyste powietrze", co zrealizowano poprzez opodatkowanie CO2, jest kolejnym źródłem biznesu.
Przemysł farmaceutyczny i jego wielkie korporacje, już od dawna są drugim najbardziej dochodowym interesem, tuż po przemyśle zbrojeniowym.
A jedno i drugie w dużej mierze oparte jest na wielkim oszustwie.
Ironią jest, że na szczycie światowego biznesu stoi zabijanie ludzi z jednej strony, a z drugiej ratowanie im życia.
 
Praktycznie ze służbą zdrowia i tymi pseudo naukowymi i dobroczynnymi instytucjami, z ONZetowską WHO na czele, jest taki problem, że nigdzie to prawidłowo nie działa. Czy to USA, czy Wielka Brytania, Norwegia i Francja. W Polsce sytuacja jest wprost tragiczna i omówię to dalej.
Obywatele są bardzo niezadowoleni z opieki zdrowotnej. Zadowoleni chyba tylko są ci, co z leczenia ludzi uczynili sobie dochodowy biznes. Oczywiście bez zwracania uwagi na moralność i etykę, ba... na zwykłą przyzwoitość. A już w najmniejszym stopniu na dobro chorego.
 
Czy coś da się zrobić, by poprawić w stopniu znaczącym ten ważny element ludzkiego życia?
Niestety, jeżeli pozostanie się przy obecnym modelu służby zdrowia z Ministerstwem Zdrowia na czele, to nie wyciągnie się sektora zdrowotnego państwa z notorycznej zapaści.
Nie wiadomo ile pieniędzy będzie się w to pompować, to zostaną one zmarnotrawione. Pozostałe drobne kroczki i różne łataniny też nie przyniosą dobroczynnego efektu.
 
Służba Zdrowia i opieka nad zdrowiem obywateli, co przecież gwarantuje Konstytucja, wymaga potężnej rewolucji. Zlikwidowania obecnego systemu i rozpoczęcie zupełnie nowego rozwiązania.
 
Ironią mojej idei jest fakt, że nie trzeba wymyślać nic nowego.
Trzeba tylko powrócić do samych początków naukowej medycyny -do Eskulapa i Hipokratesa. Czyli cofnąć się niemalże dwa i pół tysiąca lat wstecz, lecz nie odrzucając nic z wiedzy, którą przez te tysiąclecia posiedliśmy.
 
I trzeba zacząć od samego początku...
 
 
 
 
 
 
Przyszłych lekarzy, farmaceutów i stomatologów; a ostatnio również pielęgniarki, kształcą Akademie Medyczne i coraz częściej wydziały medyczne dużych uniwersytetów.
 
Przykro to przytoczyć tutaj, lecz polskie szkolnictwo wyższe leży na obu łopatkach i w światowych rankingach lokuje się zaledwie w czwartej setce. I pewnie byłoby oceniane jeszcze niżej, gdyby nie ratowały sytuacji uczelnie techniczne.
Jeżeli więc polskie szkolnictwo wyższe jest bardzo słabe, z wielu przyczyn, których nie będę tu omawiać, to czego można się spodziewać po akademiach medycznych.
 
A najtragiczniejsze jest to, że powoli wymierają medycy zdolni przekazywać należytą wiedzę, profesorowie, doktorzy i lekarze praktycy, a ich następcy nie potrafią już nieść pochodnię nauki na dostatecznie wysokim poziomie.
 
Lecz zacznijmy od początku, jak ja widzę studia na wydziałach lekarskich.
 
 
Kandydat na studenta medycyny, już w liceum musi być dokładnie poinformowany jakie warunki musi spełniać by zostać lekarzem.
Musi wiedzieć, że:
 
  • zostanie poddany szeregowi testów osobowości,które określą osobiste predyspozycje do stania się osobą zaufania publicznego, od której postępowania, wiedzy i decyzji będzie zależeć śmierć, albo życie człowieka. Przede wszystkim należy wyeliminować osoby o rysach psychopatycznych, pozbawionych empatii i współczucia; osoby niezdolne do podejmowania szybkich decyzji; młodych ludzi z defektami manualnym, co obniża zdolność dokonywania zabiegów; oraz tych z oczywistym niedoborem intelektualnym, czy nawet chęcią zostania lekarzem, bo mamusia sobie tak wymarzyła. Najważniejszym wstępnym założeniem jest warunek podstawowy, iż oto mamy do czynienia z osobą dojrzałą i w pełni świadomą swoich decyzji, a nie z osobą infantylną i nie samodzielną.
  • Kandydat musi podpisać umowę z państwem, że warunkiem podjęcia sześcioletnich studiów jest prawne zobowiązanie pracy w polskiej służbie zdrowia przez minimum 10 lat, oraz ustawiczne samokształcenie. Złamanie tej umowy, poprzez jakiekolwiek działanie, jak emigracja, odejście od zawodu bez istotnych życiowych przyczyn, czynności przestępcze i inne będące w sprzeczności z etyką zawodu i złożoną przysięgą, będzie skutkowało koniecznością spłaty kosztów studiów. To niestety do tej pory nie zostało oszacowane i z grubsza się to określa (wicepremier Gowin) na kwotę 500 tyś do jednego miliona.To powinno się zgadzać, bo na zachodzie, poza prestiżowymi uczelniami i licząc tylko podstawowe koszty nauczania, szacuje się średnio na wysokości 250 000 dolarów.
  • Oprócz klasycznej pomocy stypendialnej, student może ubiegać się o poważną, długoterminową pożyczkę na naukę i zagospodarowanie, która po okresie umowy i spełnieniu wszystkich warunków, mogłaby być przez państwo umarzana.
 
*****
 
W systemie stacjonarnych studiów na wydziale lekarskim w sposób kategoryczny musi być zmieniony program nauczania.
 
Głównym i najtwardszym rdzeniem ewentualnej rewolucji służby zdrowia jest wykształcenie przez sześć lat studiów wszechstronnego internisty, czy może lekarza ogólnego-pierwszego kontaktu, nazwa tu jest mniej istotna, w każdym bądź razie świetnego diagnostyka, takiego jak kiedyś, który bez tysiąca dodatkowych badań i testów, czy nowoczesnej aparatury diagnostycznej, będzie w stanie z wysokim prawdopodobieństwem określić rodzaj choroby, jej poziom, a następnie opracować zindywidualizowaną terapię, tylko częściowo odnosząc się do standardowych procedur i metodyki. Młody lekarz powinien jak najwcześniej wyrobić w sobie intuicję, bazującą również na statystykach zachorowań, stylu i poziomu życia pacjenta, a przede wszystkim na precyzyjnym wywiadzie z chorym.
Niedopuszczalne jest takie podejście wielu dochodowych klinik prywatnych, że lekarz przyjmujący pacjenta ma tylko 15 minut ustanowione przez dyrekcję, na obsługę pacjenta.
 
Przeglądając programy nauczania stacjonarnych wydziałów lekarskich na dwóch wiodących uniwersytetach – warszawskim i jagiellońskim, zmuszeni jesteśmy poczuć duży dyskomfort, bo etyka lekarska, historia medycyny to tylko kilkadziesiąt godzin na pierwszym roku studiów! Filozofii medycyny prawie kompletnie się nie naucza,a to, co niezmiernie ważne w leczeniu - kontakt osobisty z pacjentem i komunikacja, czyli elementy psychologii społecznej, są też potraktowane po macoszemu.
Nie dziwię się zatem, że przyszli lekarze mają fatalne podejście do pacjentów.
 
Reasumując: na co powinniśmy się zdecydować w nauczaniu przyszłych lekarzy?
Uważam, że studia medyczne powinny dawać wszechstronnie wykształconego kandydata na pełnowartościowego lekarza,lekarza uniwersalnego, który po odbyciu wymaganego stażu pod kuratelą doświadczonych i godnych najwyższego szacunku mistrzów sztuki lekarskiej, będzie mógł podjąć ostateczną decyzję zawodową; - czy chce zostać lekarzem ogólnym, alias lekarzem pierwszego kontaktu, alias lekarzem rodzinnym – czyli najważniejszym i najbardziej potrzebnym medykiem, niosącym pomoc i zdrowie rzeszy pacjentów, czy raczej woli się specjalizować w wąskiej dziedzinie medycyny i swą służbę,niemalże naukową poświęcić skomplikowanym przypadkom chorobowym,lecz wyłącznie z zakresu swojej specjalizacji. Będąc ginekologiem pomoże tysiącom kobiet, ale już nic nie poradzi w depresji i nawet jak zwyczajowo będzie nosił stetoskop na szyi, to raczej nie usłyszy szmerów serca, nie rozpozna choroby zastawek i także nie poradzi sobie ze złamaną nogą.
 
Tymczasem obecny system szkolenia praktycznie już na szóstym, ostatnim roku studiów zachęca, a właściwie wprost wpycha młodych absolwentów w szpony medycznej specjalizacji.
Rezultat jest opłakany, bo nakładają sie na to jeszcze powody i cele merkantylne i mamy wielu specjalistów w jednej dziedzinie, a winnej kolosalne braki. Klasycznym przykładem jest notoryczny brak anestezjologów, bo w naszym systemie ileż trzeba mieć w sobie pokory i niewielkie ambicje, by zawsze przy stole operacyjnym, czy nawet prostym zabiegu kolonoskopii być tym dalszym, podporządkowanym zawsze głównemu operatorowi. Anestezjolog również sobie praktyki prywatnej nie otworzy...
 
Jeszcze raz to powiem z pełnym przekonaniem – trzeba zmienić priorytety wykształcenia lekarzy. Więcej uniwersalnych doktorów, a specjalistów tylko tyle, ile będzie wymagał nowy system służby zdrowia, oraz sektor naukowy i kliniczny medycyny.
 
 
Nowa organizacja służby zdrowia
 
 
Jakie są bolączki dzisiejszej polskiej służby zdrowia?
Słyszymy to od pacjentów niemalże codziennie:
  • długie, wielogodzinne wystawanie przed każdym gabinetem lekarskim;
  • nawet paru letnie wyczekiwanie na wizytę u specjalisty, lub nawet na badanie diagnostyczne, czy zalecany zabieg medyczny;
  • brak leków w aptekach, a niektóre są tak drogie, że emeryci rezygnują z zakupu, czyli praktycznie z leczenia;
  • fatalna organizacja i obsługa w szpitalach. SOR, czyli Szpitalny Oddział Ratunkowy, to jakieś wielkie nieporozumienie. Dantejskie sceny to codzienny obraz. Ludzie segregowani pobieżnie, bez wstępnych badań, zmuszani są do oczekiwania na kontakt z lekarzem nawet do dziesięciu godzin. Pacjenci cierpią, pacjenci mdleją i wszędzie słychać jęki i krzyki bólu. Dodatkowym efektem jest to, że zazwyczaj najmłodsi lekarze, rezydenci zazwyczaj obsługujący SORy, już po tygodniu takiego pandemonium w miejscu pracy, obojętnieją i robią się niewrażliwi na ludzkie cierpienie. A szpitale mają jeszcze OIOMy – Oddziały Intensywnej Opieki Medycznej, które w zamierzeniu mają obsługiwać przypadki krytyczne. No dobrze, tylko jak tam trafić? Czy tylko z karetki pogotowia ratunkowego? Cały absurd organizacyjny przeżyłem osobiście, gdy syn rozbił się na rowerze i wyrżnął głową w krawężnik. Każdy w miarę myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że tu skutki mogą być dramatyczne. Natychmiast zawiozłem syna na stację Pogotowia Ratunkowego. Tam stwierdzili, że nie posiadają odpowiednich urządzeń diagnostycznych i należy udać się do szpitala. A tam oczywiście trafił na SOR, otrzymał od młodego człowieka żółtą opaskę, co skutkowało, że trafił na badania po ośmiu godzinach. Prawdopodobny wylew, czy krwiak mózgu, w tym czasie oczekiwania mógł po prosu zabić. Na szczęście był tylko pęknięty łuk brwiowy, zdemolowany nos i zorana twarz. Czaszka i móżg nietknięte. Lecz kilkanaście godzin bezsilnego korzystania ze służby zdrowia z wielkimi obawami i niepewnością, samo w sobie mogło wywołać traumę.
  • Pacjenci między sobą, czy to w kręgu znajomych, czy to czekając w kolejce do lekarza, wymieniają się nazwiskami lekarzy godnych zaufania, którzy rzeczywiście pomogą,wysłuchają spokojnie i zrozumieją nasze kłopoty. Co to oznacza? Otóż to, że ludzie nie ufają instytucjonalnej służbie zdrowia, tylko poszukują pomocy u konkretnych doktorów. Z moich pobieżnych analiz wynika, że na 10 lekarzy praktyków, tylko dwóch cieszy się w pełni zaufaniem pacjentów i są oni uważani za fachowców, którzy autentycznie pomogą i dadzą duże szanse wyleczenia. Uważam, że to nieco mało. Widzi to chyba każdy, jak pod jednym gabinetem gromadzą się tłumy, a inne nie mają żadnego pacjenta. Czy to nie jest duża rozrzutność ze strony systemu – wykształcić człowieka za grube pieniądze w newralgicznym zawodzie, który wbrew założeniom nie cieszy się publicznym zaufaniem. I system jest taki, że nic tu nie można zrobić, dopóki zły lekarz nie dokona kardynalnego błędu.
  • Pacjenci i ich rodziny skarżą się, że są wielkie trudności w zdobyciu niezbędnych leków. Państwo stworzyło patologiczny system pod wpływem przestępczego lobby, gdzie leki przeznaczone na polski rynek, dla polskich chorych, znacznie bardziej opłaca się wywozić za granicę. Ponadto wprowadzono chaos w systemie aptecznym, nie mogąc się zdecydować, czy pozostać przy tradycyjnym modelu małych prywatnych aptek, czy oddać cały detaliczny rynek leków wielkim międzynarodowym korporacjom. Rezultat jest taki, że nie zdecydowano się na ostateczne rozwiązanie i mamy chaos i patologie. Tak zwane sieci aptek, dziś praktycznie reprezentujące drapieżny obcy kapitał, stosują dumping, łamią wszystkie ustawowe i prawne ograniczenia, czego powolnym, aczkolwiek zamierzonym efektem jest likwidacja polskich, rodzinnych aptek, nie będących w stanie konkurować z korporacjami. Po objęciu rządów przez nową władzę,która obiecała naprawiać co się da, już cztery lata Ministerstwo Zdrowia nie jest w stanie cokolwiek zdziałać. Tylko łata dziury, gasi nagły pożar tu i tam, dosypuje pieniędzy z budżetu, które natychmiast znikają w istniejącym chaosie. W konsekwencji tylko utrwala, a nawet powiększa istniejący bałagan, bo nikt nie ma zamiaru zmierzyć się z problemem systemowo.
 
*****
 
Czy szpitale zawsze były takimi wieżami Babel, z całym chaosem, niezrozumieniem, splątaniem języków i bezdusznością? Oczywiście, że nie.
Po transformacji w pewnym niewielkim stopniu problem istniał, ale wybuchł pełnym ogniem, gdy lewaccy liberałowie w pewnym momencie odkryli, że na prywatyzacji służby zdrowia można robić wspaniały biznes. I w dużej mierze na pierwszym etapie niczego nie kupowano, czy sprzedawano. Po prostu się uwłaszczano na majątku narodowym. Z dnia na dzień kierownik nowoczesnego ośrodka zdrowia stawał się jego właścicielem. Tak samo pani farmaceutka, kierowniczka państwowej apteki Cefarmu. Szpitale przejmowały często pazerne i skorumpowane gminy, wprowadzając swe oszczędnościowe porządki, zadłużając ponad miarę, obniżając standardy, tak, by po rozwaleniu wszystkiego, sprzedać należący pierwotnie do majątku narodowego szpital, chciwemu i nastawionemu wyłacznie na zysk biznesmenowi.
Tak rozpoczęła się degrengolada polskiej służby zdrowia. Warto tu przypomnieć wg. Słownika języka polskiego, czym degrengolada jest.
To min. -
» Obniżenie się poziomu moralnego.
» Bagno.
» Nieład moralny.
» Destrukcja.
» Zupełna utrata wartości moralnych, obyczajów, etyki.
» Znieprawienie.
» Zupełny rozkład wartości moralnych w jakimś środowisku.
 
Czyli chyba wszystko się zgadza?
 
 
Rewolucja
 
 
Pytanie wstępne jest bardzo ważne. Zakładając z dużym prawdopodobieństwem, że "dobra zmiana" wygra październikowe wybory i nadal będzie rządzić z dużą swobodą decyzyjną,
 
powinniśmy natychmiast się dowiedzieć, czy będzie miała ochotę i wolę autentycznie naprawić, czyli zrewolucjonizować, bo innego wyjścia nie ma, służbę zdrowia i opiekę zdrowotną obywateli.
 
Minione cztery lata pierwszej kadencji budzą spore wątpliwości w tym temacie. Czasami to wygląda jak miotanie się od ściany do ściany: reagowanie, a nie własna inicjatywa, jak to miało miejsce z osobami niepełnosprawnymi i rezydentami. Albo z kolei pokazówki, jak niedawna wyprawa do Huston, USA, w celu nawiązania kontaktów w kwestii leczenia nowotworów.
Obiecano zmniejszenie kolejek do lekarzy – nie wyszło.
Wielokrotnie zapewniano o likwidacji mafii lekowej, pozbawiających Polaków nawet leków ratujących życie – nie wyszło. Proceder działa w najlepsze, a nawet się pogłębia.
Obiecano rozwiązanie najgorszych nieszczęść i jakże powszechnych w geriatrii – szybkich operacji zaćmy, oraz operacji biodra. Poważnych rezultatów nie widać.
Łatanina trwa w najlepsze i nasze pieniądze wypływają wartkim strumieniem.
Zmian nie odczuwamy.
 
Proponuję się poważnie zastanowić nad takim programem naprawy:
 
  • Należy przywrócić najważniejszą rolę lekarzom pierwszego kontaktu, nazwijmy ich opiekunami zdrowia Polaków, wszechstronnie wykształconych, o najwyższych walorach etycznych i z dużą swobodą korzystających z najnowocześniejszych narzędzi i technologii. Ideałem byłoby, gdyby zajmowali się oni stałą grupą pacjentów, wspólnotą rodzin, gdzie prowadzili by ludzi od narodzin, aż do późnej śmierci. To nic nowego. Tak już było w wielu prywatnych praktykach, gdzie miejscowy doktor był przyjacielem rodziny i wiedział wszystko o kondycji zdrowotnej swoich podopiecznych.Jest możliwe takie dostrojenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, że część płaconych przez obywateli składek trafiałaby prosto w ręce takiego lekarza – opiekuna. Jak to już teraz jest, każdy pacjent miałby wolną wolę i mógłby wypowiedzieć usługę i wybrać innego lekarza. Również poważnym krokiem nad którym obowiązkowo należy się pochylić, to przywrócenie rangi wizyt domowych. To nie tylko komfort psychiczny chorego, który pozostaje w znanym sobie otoczeniu, ale również odciążenie szpitali, gdzie często pacjenci niepotrzebnie zajmują łóżka, tylko po to, żeby mieć ich pod ręką, zapominając, że każda doba pacjenta w szpitalu, to ok. 450 zł kosztów (bez zabiegów, badań i leków -sama czysta "doba hotelowa"). Należy również zwrócić uwagę na postęp technologiczny i możliwość innowacyjnego wykorzystania powszechnych dzisiaj urządzeń. Tu ukłon w stronę premiera Morawieckiego, który jest entuzjastą nowych technik i innowacyjności, chociaż jego hasło "elektromobilności", skończyło się na nieco mniej ważnym komponencie "elektrobateryjności", co długo mu będzie wypominane. Otóż nie ma już chyba rodziny, nawet u pary emerytów, czy nawet samotnego staruszka, gdzie nie byłoby w domu co najmniej smartfonu, albo nawet laptopu połączonego z internetem. Lekarz – opiekun może dostarczyć niezbędne elektrody, potem nauczyć umieszczać je na ciele i podłączyć do smartfonu. A jak już pomiary znajdą się w internecie, jak to się fachowo mówi "on-line i w real time", to prowadzący lekarz ma całodobową możliwość monitorowania parametrów stanu zdrowia chorego. Już w 1972 roku broniłem na Politechnice pracy dyplomowej, gdzie celem głównym było przesyłanie sygnałów EKG akcji serca przez klasyczny telefon. To, co było przy ówczesnym poziomie technologicznym niemalże nierozwiązywalnym problemem, dzisiaj, w erze cyfryzacji jest dziecinną zabawką. Lekarze i niektóre apteki rozdają dzisiaj za darmo aparaty do pomiaru poziomu cukru we krwi, co jest świetnym krokiem do przodu w walce z cywilizacyjną cukrzycą. Wielu chorych uzależnionych od precyzyjnego dawkowania insuliny, musi dokonywać pomiarów nawet 20 razy dziennie. Wyniki zapisuje w kajeciku, który raz na jakiś czas prezentują swojemu lekarzowi prowadzącemu. Lecz każdy taki aparacik, niezależnie którego producenta, ma już integralne gniazdo USB i przy pomocy prostej aplikacji może się komunikować z internetem. Tutaj więc też lekarz w każdym momencie "widzi" co z pacjentem się dzieje. Koniecznym do zwrócenia uwagi jest również, jak to anglosasi nazywają "panic button". Uważam z pełnym przekonaniem, ze każdy samotny chory, każda samotna osoba starsza, obowiązkowo ten ratujący życie przycisk powinna posiadać. Znane mi są tragiczne wypadki śmiertelne, tylko z powodu braku udzielenia pomocy na czas. Złamanie nogi w wannie spowodowało, że starsza, otyła osoba nie była w stanie się wydostać, a jako, że był to dom jednorodzinny, wzywania pomocy nikt nie słyszał. Zmarła po paru dniach cierpień. Staruszka cierpiąca na chorobę Parkinsona, przewróciła się na kuchnię gazową, gdzie gotował się posiłek i poparzyła sobie twarz i ręce. Powinna być natychmiastowa pomoc, lecz niestety, nie było jak jej wezwać. Też to skończyło się zgonem. Można także w tym sektorze naprawy lecznictwa pomyśleć poważnie o pójściu krok dalej i umożliwianiu zawierania bezpośrednich umów z lekarzem, gdzie tutaj najsłuszniejszym określeniem jest lekarz rodzinny, w którym ludzie będą zwolnieni z podatku zdrowotnego w ZUSie i będą płacić stałą miesięczną opłatę za każdego członka rodziny, a on w zamian będzie im zapewniał 24 godziny i 7 dni w tygodniu niesienia pomocy w każdej chorobie, Tutaj także powraca bardzo ważny medycznie czynnik, jakim jest wizyta domowa.
  • Bezwzględnie należy przywrócić wiodącą rolę Ośrodkom Zdrowia, lub inaczej nazywając Przychodniom Medycznym. Mieliśmy taki system poważnie rozbudowany jeszcze na początku lat 90-tych i to tam każdy odczuwający dolegliwości kierował swoje kroki po pomoc. Niestety, w szale prywatyzacji Balcerowicza dosłownie rozdano te ośrodki, często osobom niekompetentnym, nieetycznym, osobom pazernym nastawiającym się wyłącznie na zysk, który im nagle z nieba spadł. Toteż przychodnie uległy degradacji, albo zostały przejęte przez korporacyjne sieci klinik. A tam już za wszystko trzeba płacić, lub jeżeli mają oni podpisaną umowę z NFZ, trzeba czekać na wizytę lub zabieg miesiącami (klinika w pobliskiej Rumii – tomografia komputerowa, czy podstawowy rezonans to 500 zł w ciągu tygodnia, a to samo finansowane przez NFZ, oczekiwanie 3 – 4 miesiące.) Ośrodki Zdrowia powinny posiadać przewagę lekarzy internistów, plus podstawowe gabinety specjalistyczne. Mają one bowiem służyć w jak największym stopniu okolicznym mieszkańcom tak, by większość opieki zdrowotnej kończyła się zadowalająco właśnie tutaj. W pełni popierane powinny również być przychodnie specjalistyczne i specjaliści powinni się zastanowić nad formą partycypacji lekarzy specjalistów w takim ośrodku.
  • Musi być w pełni przywrócona główna funkcja szpitali. Tu leczeni i lokowani są pacjenci, którzy muszą poddać się bardziej skomplikowanym zabiegom medycznym, muszą przebywać pod całodobową obserwacją i muszą korzystać z wysokospecjalistycznych narzędzi diagnostycznych, jak też aparatów zapewniających prawidłowe funkcje życiowe. Należy rozumieć, ze w szpitalu cała filozofia leczenia jest inna niż w podstawowej opiece zdrowotnej. Znacznie bardziej skomplikowana i o wiele droższa. Dlatego też już na wstępie należy określić, według jakich zasad przyjmowani są pacjenci do szpitali. Jeżeli przyjmiemy, że nie spełniające dzisiaj swojej roli stacje Pogotowia Ratunkowego, w zakresie pierwszej pomocy i leczenia, ulegną likiwdacji, to zrozumiałe jest, że tą funkcje przejmują znacznie lepiej wyposażone SORy – Szpitalne Oddziały Ratunkowe. To tu będą kierowane wszystkie ofiary wypadków. Nie tylko przywiezieni karetkami, lecz równiez ci, co dotarli sami i są w stanie zagrożenia życia. Tu także winien znajdować się gabinet zabiegowy obsługujący złamania, zwichnięcia, krwawiące rany, oparzenia itp. Nie będą tu natomiast zaordynowani ludzie cierpiący wskutek chorób, mogących poczekać i być leczonych w przychodnach zdrowia. Oczywiście poza ofiarami wypadków, głównymi klientami szpitali bedą ludzie, w stosunku do których ich opiekun - lekarz prowadzący zdecydował, ze tylko skierowanie do szpitala gwaranuje konieczną pomoc. Właśnie w taki sposób przywróci się szpitalom prestiż i porządek, oraz tak pożądany w krytycznych momentach spokój.
  • Wyższym jeszcze od szpitali elementem leczenia będą szpitale kliniczne i ośrodki uniwersyteckie. Jednostki te, o bardzo silnej autonomii, będą mogły przeprowadzać zabiegi i kuracje eksperymentalne oraz zajmować się najcięższymi, oraz bardzo rzadkimi jednostkami chorobowymi.
 
 
Jest jeszcze wiele innych aspektów służby medycznej, które należy szybko uporządkować, jak wspomniana polityka lekowa państwa, funkcja lekarza sądowego, czy koronera, prosektoria,sekcje zwłok i pobieranie organów itd.
Lecz są to sprawy do uregulowania na później. Gdy wreszcie zadowolenie społeczeństwa z opieki zdrowotnej osiągnie przyzwoity poziom.
 
 
.
 
Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Januszu
Ten tam na zdjęciu to przypadkiem nie ten słynny kopacz Zawisza, pochylający się nad mumią Spiryta pochodząca z czasów megalitu
Na to mi wygląda

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1595227

Całkiem możliwe.

 

Trupom zazwyczaj, szczególnie tm chodzącym, nie lubię się przyglądać.

 

.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595228

I jak to musi śmierdzieć
Ja cię nie mogę

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1595274

Zdrowie ludzi jako biznes - bezkompromisowa wypowiedz prof. Stanisława WIĄCKOWSKIEGO

"
Nowoczesna przysięga Hipokratesa. 1. Życie moje poświęcam dla pieniądza. 2. Nauczycieli moich (koncerny farmacautyczne) będę szanował za pieniądze, które im zawdzięczam. 3. Zalecenia/polecenia od moich nauczycieli będę wykonywał z sumiennością i godnością. 4. Troska o jak najdłuższe leczenie chorych będzie moim obowiązkiem. 5. Powierzone mi tajemnice szanować będę. 6. Podtrzymywać będę ze wszystkich sił moich wszystkie ciemne tajemnice mojego zawodu. 7. Koledzy moi będą mi braćmi. 8. Nie dopuszczę aby religijne, narodowe, rasowe, polityczne lub społeczne względy były przeszkodą w spełnianiu poleceń moich "nauczycieli". 9. Nie będę mieć szacunku dla życia ludzkiego od chwili jego poczęcia. 10. Użyję mojej wiedzy lekarskiej przeciwko prawom ludzkości. Z własnej woli, na mój honor, uroczyście oświadczam, że tej przysięgi dochowam.  "

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Największym złem dla świata jest nie siła ludzi złych, lecz słabość dobrych.

#1595282

Witaj

 

Jaka szczera i jaka gorzka wypowiedź Profesora. Tylko, że jest taki jeden Profesor na 100, którzy się już sprzedali.

A moje prywatne obserwacje pokazują, że na 10 lekarzy w pełni można zaufać dwóm.

 

I już nie tylko koncerny farmaceutyczne pasą sie na naszym zdrowiu.Do ataku ruszyła Krzemowa Dolina - robotyka, automatyka i informatyka. Praktycznie cała elektronika.

Ile kosztuje taki robot chirurgiczny da Vinci? Muszę sprawdzić.

 

pozdrawiam

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595301

1. Płatne studia. Nikt nie ma prawa doić podatnika by po wielu latach bardzo drogich studiów dawać dyla na zachód i jeszcze śmieć mówić że tam zarobiki są wyższe. Tak są - bo jak inaczej absolwent mógłby zwrócić ten milion dolarów pożyczki które wziął na studia? Nie - nie przesadziłe nawet o jednego dolara. Tyle kosztują studia medyczne w Stanach czy Kanadzie.

Najpierw trzeba tam zrobić zwykła studia, na przykład biologię, chemię, by móc iść na studia medyczne. Za mninej niż 500 tys USD na jakiś marnych uczelniach tego nie zrobisz, do 1mln USD+ na lepszych. Pożyczki na naukę są w Ameryce obecnie większe niż pożyczki na zakup domów.

Można by dawać pożyczki na studia i podatnik zwracał by raty każdego roku przy rozliczeniu podatkowym, ale gdyby absolwent wyjechał to musiał by te raty spłacać. Nie było by ich umarzania lub zwrotu rat po powrocie do kraju. Czyli semi-darmowe studia dla tych którzy pozostaną.

W ten sposób rozwiązany problem niedoboru kadr medycznych. Dosyć obdarowywania Niemiec, Anglii, Szwecji, Norwegii, USA i Kanady młodymi polskimi lekarzami wykształconymi z podatków emeryta.

2. Skończyć z defraudacją pieniędzy publicznych przez szpitale. Szpitale przetrzymają bezpodstawnie i bez potrzeby pacjentów wyłącznie po to by wyciągnąć kasę z NFZ.

Spotkałem się z tym osobiście i wielokrotnie. Tak na prawdę za każdym raem. Głupich badań ci nie zrobią jeśli cię nie położą na przynajmniej trzy dni. Badań do których w innych krajach po prostu przychodzi się z domu a po badaniach wraca. Tzw. outpatient visit.

Trzymanie w szpitalu po prostu dla jaj, przez weekendy gdzie ani lekarz cię nie widzi ani badań nie będzie, ani nikt nie kusi się o zdiagnozowanie tego z powodu czego zostałeś przyjęty - to jest w Polsce NORMA. Lekarze, ordynatorzy, wszyscy, robią to świadomie, świadomie defraudują pieniądze NFZ.

Ile leży się w Polsce na operację wyrostka? W USA od NIC do jednego, dwu dni jeśli są komplikacje. Ile na operację kolana? To samo - w Ameryce NIC, dostaje się tylko numer telefonu pod który trzeba dzwonić gdyby pacjent poczuł się gorzej. 

Gdyby w Polskich szpitalach leżało się tylko tyle ile naprewdę jest to niezbędne, to ilość personelu w szpitalach można by zmniejszyć o połowę a tym którzy tam pracują dać 100% podwyżki. Ilość potrzebnych pokoi nagle by spadła, koszty wyżywienia, sprzątania...  nagle mielibyśmy pacjenta na pokój szpitalny i jedną pielęgniarkę na trzech pacjentów. Jak w Szwajcarii! 

Tymczasem szpitale zmieniono w ludzkie przechowalnie. To kosztuje majątek.

Zacząć od zmiany tych dwu rzeczy: skończyć z kształceniem personelu medycznego innym państwom i skończyć z usankcjonowaną defraudacją pieniędzy podatnika. Efekt będzie od razu ogromny. Dopiero wtedy można przyglądać się co i jak dalej usprawniać. Jaki jest sens usprawniać wiadro dziurawe jak sito? Najpierw przeba dziury załatać.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1595288

Witam

I 1,) i 2.) to święta prawda.Zresztą też o tym piszę.

Tylko...to za mało!

Trzeba zmienić znacznie więcej, by maszyna zdrowia sama zaczęła się kręcić. To nie są tylko proste zadania techniczne, co nazywam łataniem dziur. To rewolucyjna zmiana mentalnościowa. Zmiana paradygmatu medycyny praktycznej. A do tego potrzeba nowych ludzi. Całkiem inaczej wychowanych i wykształconych.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595302

Kiedys kiedys mawiano ze;Nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie oficera.To porzekadlo zostalo wprowadzone w kazdej formie zawodowej i efekty mamy dzisiaj widoczne w kazdej dziedzinie,moze z pewnymi niewielkimi wyjatkami.Polska jako kraj i jej spoleczenstwo zostalo po 89 rtoku postawione na glowie i trwa w tym marazmie po dzien dzisiejszy.Aby mozna bylo cos zmienic musi nastapic jakas katastrofa narodowa lub inne nie wyobrazalne zle zdarzenie losowe.Innej mozliwosci nie widze a jedynie coraz wieksze przyslowiowe bagno.Podstawowym bledem jaki jest w tym kraju stosowany to brak odpowiedzialnosci personalnej za podejmowane decyzje.Pospolity Kowalski za ukradziona cegle idzie do wiezienia ale jakis decydent,czy dyrektorek juz nie.Naljepszy przyklad Najsztuba ktory nie poniosl odpowiedzialnosci za spowodowany wypadek a w uzasadnieniu wyroku slysze ze nie mozna okreslic z jaka szybkoscia staruszka wbiegla na przejscie dla pieszych wprost pod nadjezdzajacy samochod bez przegladu i oplat.Brakuje tylko ze w danym momencie staruszka dowiedziala sie sie ze jest w ciazy i oslepilo ja slonce jak Cimoszewicza.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1595306

Kiedys kiedys mawiano ze;Nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie oficera.To porzekadlo zostalo wprowadzone w kazdej formie zawodowej i efekty mamy dzisiaj widoczne w kazdej dziedzinie,moze z pewnymi niewielkimi wyjatkami.Polska jako kraj i jej spoleczenstwo zostalo po 89 rtoku postawione na glowie i trwa w tym marazmie po dzien dzisiejszy.Aby mozna bylo cos zmienic musi nastapic jakas katastrofa narodowa lub inne nie wyobrazalne zle zdarzenie losowe.Innej mozliwosci nie widze a jedynie coraz wieksze przyslowiowe bagno.Podstawowym bledem jaki jest w tym kraju stosowany to brak odpowiedzialnosci personalnej za podejmowane decyzje.Pospolity Kowalski za ukradziona cegle idzie do wiezienia ale jakis decydent,czy dyrektorek juz nie.Naljepszy przyklad Najsztuba ktory nie poniosl odpowiedzialnosci za spowodowany wypadek a w uzasadnieniu wyroku slysze ze nie mozna okreslic z jaka szybkoscia staruszka wbiegla na przejscie dla pieszych wprost pod nadjezdzajacy samochod bez przegladu i oplat.Brakuje tylko ze w danym momencie staruszka dowiedziala sie sie ze jest w ciazy i oslepilo ja slonce jak Cimoszewicza.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1595307

To właśnie na tym miał polegać ten cały NWO - Nowy Porządek Świata.

Swoi i reszta motłochu. To także, tuskowa ideologia ciepłej wody w kranie. Ciesz się durniu z tego, co masz.

A jak już poważnie zachorujesz, będzie bolało, jak cholera, to dostaniesz plasterek z morfiną i z uśmiechem na twarzy opuścisz ten świat. W wieku 65 lat, bo po co ci ta nędzna emerytura?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595310

I tu masz calkowita racje.Po co emerytowi emerytura,skoro panstwo ma na utrzymaniu caly sztab bezmuzgowoc decydentow i do tego wysoko platnych.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1595312

Poznajecie?

 

To wasze ulubione frytki z McDonalda jeszcze na polu 8-)))))

Ciekawostka - na tę specjalnie kontraktowaną uprawę ziemniaków nigdy nie była zgłoszona szkoda łowiecka - dzikie świnie mijają je szerokim łukiem 8-)))))

Jeżeli dziki tego nie ruszają, to co w tym czują ludzie?

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595360

Sugerujesz Roundup i Monsanto?  Wrrróć! Dzisiaj już Bayer.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595365