Postkomunistyczny PiS

Obrazek użytkownika insurekcjapl
Idee

Dyskutujemy o różnych przywarach "Dobrej Zmiany", często nie myśląc o stawianiu pytań fundamentalnych. A ci, co takie zadają (np. podprowadzając pod tezę, że PO to to samo co PiS), traktowani są jako zdrajcy narodowej sprawy i szansy. I zaraz im się przypina łatkę rzeczników Kremla. Choćby nie wiem jak logicznie swój wywód uargumentowali.

Tekst, który poniżej przytaczam, mówi o "grubszej ściemie", z jaką mamy do czynienia od ponad ćwierćwieku. Młody autor, redaktor miesięcznika Polonia Chrystiana (PCH24.pl) i portalu "rodaknet.com", poza faktami i wydarzeniami (oraz tragediami) dobrze znanymi szerokiej publiczności, przytacza sporo nazwisk zupełnie nowych, które świadczą jak wielkie obszary zbrodni komunistycznych lat niedawnych są przed nami jeszcze nie odkryte. Jak skutecznie zalakowane są nadal nie tylko najstarsze "Czarne Księgi" eksterminacji fizycznej i duchowej naszego narodu, że nie da się ich ujawnić i zredagować jako "Białe". Jacy strażnicy tych pieczęci czuwają nad takim stanem spraw, zdarzeń i nazwisk? Właśnie w zakresie dekomunizacji doprowadzenia w końcu do należnej rodakom sprawiedliwości dziejowej i kary za zniewolenie i zbrodnie? Czyli osiągnięcie prawdziwej wolności.

 

 

AUTOR: TOMASZ D. KOLANEK

29.12.2018

 

Komuniści źli i nasi. PiS i reglamentowana dekomunizacja.

 

Ilu Polaków zginęło z rąk komunistów zainstalowanych w naszej ojczyźnie po zakończeniu II Wojny Światowej? Dziesięć tysięcy? Pięćdziesiąt tysięcy? Może więcej… Ilu z nich trafiło do więzienia bądź było represjonowanych? Milion? Dwa miliony? Może więcej… I w końcu – ilu komunistycznych zbrodniarzy i morderców zostało skazanych za swoje czyny w rzekomo „wolnej Polsce” po 4 czerwca 1989 roku? Trzech? Dwóch? A może tak naprawdę żaden… Warto się nad tym zastanowić właśnie teraz – w grudniu 2018, w ostatnim roku kadencji rządów tzw. prawicy.

 

Jednym ze sztandarowych haseł Zjednoczonej Prawicy przed wyborami parlamentarnymi 2015 była ostateczna dekomunizacja Rzeczypospolitej. Polacy wierzyli, że jedyną siłą polityczną, która może w sposób realny rozliczyć zbrodnie PRL jest ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego, bowiem takie próby podjęło bądź wspierało dwukrotnie w przeszłości – w 1992 roku (jako Porozumienie Centrum) wspierając mniejszościowy rząd Jana Olszewskiego i w latach 2005-2007, kiedy PiS tworzył koalicję rządzącą z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną.

 

Minęły trzy lata i co? I nic… Komunistyczni aparatczycy, „architekci stanu wojennego”, tzw. nieznani sprawcy i wielu innych „czerwonych zbrodniarzy” nadal jest na wolności i śmieje się w twarz tym, których w PRL prześladowali, bili, torturowali, poniżali i zabijali. Lustracja stała się zapomnianym mitem. Aneks WSI pozostaje tajny. Jaruzelski z Kiszczakiem w dalszym ciągu są generałami. Na patronów warszawskich ulic przywrócono stalinowskich zbrodniarzy. Nadal nie wznowiono śledztwa w sprawie śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki i wielu innych Polaków zakatowanych przez „czerwone morderców”…

 

Zbrodnia bez kary

Od kilku lat możemy głośno mówić o zbrodniach, jakich komunistyczni oprawcy dokonali po II Wojnie Światowej na Żołnierzach Wyklętych-Niezłomnych i na ludności cywilnej. Dlaczego jednak wszelkie działania w tej sprawie ograniczają się właściwie tylko do mówienia? Jak to możliwe, że do dzisiaj nie potrafiliśmy rozliczyć i potępić stalinowskich zbrodniarzy? Dlaczego ludzie, którzy mają krew na rękach mogli i nadal mogą robić kariery i wieść spokojne życie? Dlaczego 99 proc. z nich nie poniosło żadnej kary? Przecież znamy ich nazwiska i czyny!

 

Niektórym stawiane są zarzuty (stąd powyższe 99 proc.). Trzeba jednak zwrócić uwagę na jeden, jakże ważny aspekt – dzieje się tak dzięki pracy prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej. Pomimo ogromnych nacisków, jakie są dzisiaj wywierane na tę placówkę zarówno z prawej jak i lewej strony polskiej i zagranicznej sceny politycznej widać, że nadal pracuje w niej kilku „ostatnich sprawiedliwych”, którzy chcą, aby prawda ujrzała światło dzienne, a stalinowscy śledczy, sędziowie, prokuratorzy, oficerowie Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, agenci Informacji Wojskowej i inni, którzy dokonali sądowo-więziennego pogromu polskich bohaterów zostali skazani.

 

Czy jednak spektakularna akcja związane z wydaniem Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Stefana Michnika – byłego stalinowskiego sędziego wojskowego – to wszystko, na co stać „prawicowy rząd” Rzeczypospolitej Polskiej? A co z innymi, wciąż żyjącymi stalinowskimi prokuratorami, jak np. Zbigniew Domino? Jego i innych już nie należy rozliczać? Jeśli tak, to może lepiej dać sobie spokój z tą całą dekomunizacją i przywrócić standardy z 2014 roku, kiedy to w Koszalinie pochowano z asystą honorową płk. Wacława Krzyżanowskiego – stalinowskiego prokuratora odpowiadającego za śmierć Danuty Siedzikówny „Inki”.

 

Janek Wiśniewski padł

Wywołany na początku tego tekstu miesiąc grudzień to w ostatnim 50-leciu jeden z najważniejszych i jednocześnie najbardziej krwawych miesięcy w najnowszej historii Polski.

 

„Jeden zraniony, drugi zabity,

Krwi się zachciało słupskim bandytom.

To partia strzela do robotników,

Janek Wiśniewski padł.

 

Krwawy Kociołek, to kat Trójmiasta

Przez niego giną dzieci, niewiasty

Poczekaj draniu, my cię dostaniem

Janek Wiśniewski padł”

 

Tak o zbrodni, jakiej w grudniu 1970 roku dokonała ekipa Władysława Gomułki śpiewał Kazik Staszewski. W masakrze sprzed 48 lat zginęło oficjalnie 45 osób, a 1165 zostało rannych. Jedną z ofiar była 16-letnia Jadwiga Kowalczyk – uczennica II klasy Szkoły Przysposobienia Rolniczego. Została ona zastrzelona przez komunistów we własnym mieszkaniu, kiedy podeszła do okna swojego mieszkania przy ul. Korsarzy w Szczecinie, żeby zobaczyć, co się dzieje na ulicy.

 

Ojciec nastoletniej Jadzi pisał do władz PRL: „Po powrocie do domu znalazłem w ścianie dziury po pociskach, a na tapczanie odstrzelone kawałki głowy mojej córki”. Możemy więc z całą pewnością wykluczyć, że 16-latka była przypadkową ofiarą „pacyfikacji Szczecina”, która została zastrzelona rykoszetem. NIE! Została zamordowana z premedytacją. Nie tylko ona…

 

Wyobraźmy sobie następującą sytuację:

 

Poranek 17 grudnia 1970 roku. W kierunku Stoczni Gdańskiej maszeruje tłum robotników, którzy odpowiedzieli na wezwanie władz i postanowili zakończyć strajk. W pewnym momencie pojawia się nad nimi. W jego otwartych drzwiach siedzi wiceminister obrony narodowej PRL Grzegorz Korczyński. Co robi przedstawiciel państwa? Rzuca na stoczniowców granaty z gazem łzawiącym!  Mało tego! Wedle niektórych świadectw strzela do nich również z kałasznikowa.

 

W nagrodę za swoją wierną służbę Korczyński został wysłany na placówkę dyplomatyczną PRL w Algierii, gdzie zmarł, po czym został pochowany na warszawskich Powązkach.

 

Jak z kolei zostały pochowane jego ofiary? Niemal dokładnie tak jak ofiary terroru stalinowskiego. Pogrzeby odbywały się pod osłoną nocy i często nie wiedziały o nich nawet rodziny zamordowanych. Bardzo często również musiały one szukać i to przez tygodnie a nawet miesiące grobów swoich bliskich, ponieważ taka była decyzja władzy ludowej. Dopiero w następnych latach groby ofiar masakry na Wybrzeżu zostały oznaczane i pojawiały się na nich tablice. Co ciekawe: treści zawarte na tych tablicach zostały odgórnie narzucone przez komunistów…

 

Przypomnijmy odpowiedzialnych za tamtą tragedię: Władysław Gomułka, Marian Spychalski, Józef Cyrankiewicz, Ignacy Loga-Sowiński, Mieczysław Moczar, Wojciech Jaruzelski, Alojzy Karkoszka, Zenon Kliszko, Kazimierz Świtała, Tadeusz Pietrzak, Stanisław Kociołek, Tadeusz Tuczapski. Czy którykolwiek z nich został ukarany? Nie, o co postarały się tzw. elity tzw. wolnej Polski.

 

Zbrodnia, której nie było?

11 lat po mordzie dokonanym na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga komuniści pod wodzą towarzysza Wojciecha Jaruzelskiego wprowadzili w PRL stan wojenny. Wiemy z dokumentów opublikowanych przez IPN, że przygotowania do tej operacji rozpoczęły się co najmniej kilkanaście miesięcy wcześniej, kiedy to komuniści rozpoczęli tworzenie list osób, które miały zostać internowane. Wiemy również z opublikowanego przez Władimira Bukowskiego fragmentów tzw. Archiwum Mitrochina, że w grudniu 1981 roku nie groziła nam rosyjska inwazja. Pomimo tego Polacy są podzieleni i co najmniej połowa z nas uważa, że Jaruzelski dobrze uczynił wprowadzając stan wojenny.

 

Ogromną rolę w tej sprawie odegrała „Gazeta Wyborcza”, która w latach 90. XX nie dość, że początkowo miało na swej pierwszej stronie znaczek „Solidarności”, to jeszcze uchodziła za pismo „ludzi na poziomie”. To właśnie redaktor naczelny tego pisma nazwał towarzyszy Jaruzelskiego i Kiszczaka „ludźmi honoru” i to pracujący dla Adama Michnika dziennikarze tłumaczyli Polakom, dlaczego stan wojenny był potrzebny. Najpierw królowała narracja, że Jaruzelski wprowadził stan wojenny, żeby powstrzymać interwencję Sowietów, którzy chcieli wejść do Polski. Kiedy ten mit upadł zaczęto powtarzać, że armia ZSRR nie musiała wchodzić do Polski, ponieważ kilkaset tysięcy jej żołnierzy na stałe przebywało w PRL. Kiedy i ta narracja została obalona w „GW” pojawiły się sugestie, że stan wojenny uchronił Polskę przed rozlewem krwi, do którego mieli dążyć niektórzy antykomunistyczni ekstremiści.

 

I tak oto w kolejne rocznice wprowadzenia w Polsce stanu wojennego w piśmie z ulicy Czerskiej mogliśmy przeczytać m.in. wywiad z Jaruzelskim (1989, 2005), wywiad z Andrzejem Werblanem – byłym członkiem Biura Politycznego KC PZPR (1995), wywiad ze Stanisławem Kanią (1997), wywiad z Jerzym Urbanem (2002) oraz całą masę tekstów wzywających do ustawienia abolicji dla bliżej nieokreślonych „architektów stanu wojennego” i opowiadających o bliżej nieokreślonym cudzie, jakiego miał dokonać Wojciech Jaruzelski między 13 grudnia 1981 roku a 4 czerwca 1989 roku.

 

Do „Gazety Wyborczej” dołączyli bardzo licznie ludzie, którzy do dzisiaj są uważani za „legendy opozycji PRL” i mają status „autorytetów moralnych”. Kiedy 6 grudnia 1991 roku grupa 51 posłów z Klubu Parlamentarnego Konfederacji Polski Niepodległej złożyła do Marszałka Sejmu wstępny wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej oraz do odpowiedzialności karnej osób odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego. Wniosek obejmował 26 osób: wszystkich członków Rady Państwa (która z naruszeniem postanowień art. 31. ust. 1 Konstytucji PRL podjęła uchwałę o wprowadzeniu tego stanu) oraz wszystkich członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (która administrowała krajem w okresie stanu wojennego).

 

Andrzej Szczypiorski nazwał tą propozycję „głupią i absurdalną”. Jan Rulewski powiedział: „Interesuje nas przede wszystkim los ofiar stanu wojennego, sprawa katów jest mniej ważna”. Ks. Bronisław Dembowski (uczestnik Okrągłego Stołu) stwierdził: „Posłowie powinni zająć się formowaniem rządu, nową konstytucją. Po rozwiązaniu tego problemu Sejm może powołać komisję prawno-historyczną, która zajęłaby się oceną moralną stanu wojennego”.

 

„Oceną moralną”… A co z ludźmi, którzy zginęli? Co z górnikami zamordowanymi w Kopalni „Wujek”: Janem Stawisińskim, Joachimem Józefem Gnidą, Józefem Czekalskim, Józefem Krzysztofem Gizą, Ryszardem Józefem Gzikiem, Bogusławem Kopczakiem, Andrzejem Pełką, Zbigniewem Wilkiem i Zenonem Zającem, którzy zostali zastrzeleni przez ZOMO-wców?

 

Co z Janem Samsonowiczem, który został znaleziony powieszony na płocie Stoczni Gdańskiej. Wcześniej zdążył on pożegnać się z synem i powiedzieć mu, że szykuje się do dużej akcji antykomunistycznej. Żonie zaś powiedział, żeby nigdy nie wierzyła, jeśli będą mówić, że zginął w nieszczęśliwym wypadku bądź popełnił samobójstwo...

 

Co ze Stanisławem Królikiem przejechanym przez „niezidentyfikowaną milicyjną Nysę”, który następnie został dobity przez „nieznanych sprawców”...

 

Co z Piotrem Sadowskim, którego głowę ZOMO-wcy zmiażdżyli na chodniku...

 

Co z Krzysztofem Struskim i Stanisławem Bulko, którzy „wypadli” z milicyjnego radiowozu wprost pod koła nadjeżdżającego z przeciwka samochodu…

 

Co z nastoletnią Edytką Hnat, która została zamordowana przez „funkcjonariusza” MO, Krzysztofa Mołonia, który z oficjalnie nieznanych przyczyn zaczął sobie strzelać w kierunku placu zabaw, na którym bawiło się około 150 dzieci...

 

Co z bł. ks. Jerzym Popiełuszko, którego śmierć jest nazywana zbrodnią założycielską III RP…

 

Co z setkami innych ofiar stanu wojennego? Kto ma o nich wszystkich pamiętać, jeśli nie „prawicowa władza”?!

 

Z samym diabłem! Dla Polski!

Poza nielicznymi przypadkami komuniści są w III RP bezkarni i śmieją się w twarz swoim wciąż jeszcze żyjącym ofiarom. Dojście do władzy Prawa i Sprawiedliwości miało to wszystko zmienić dzięki czemu prawda ostatecznie zatriumfowałaby.

 

Początkowo wiele wskazywało na to, że tak faktycznie się stanie, jednak z każdym kolejnym dniem rządów Zjednoczonej Prawicy można odnieść wrażenie, że w działaniach rządu nie chodzi o pamięć i sprawiedliwość, ale o doraźny interes polityczny, cementowanie elektoratu i pogłębianie polaryzacji społecznej.

 

Na niewątpliwy plus rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego należy zaliczyć obniżenie emerytur dla byłych pracowników SB, milicji i innych służb PRL. W tym wypadku nie można mieć najmniejszych wątpliwości – komunistyczny aparat represji terroryzował, zaszczuwał i mordował Polaków i absolutnie nikt, niezależnie od tego czy pełnił tam „służbę” jeden dzień czy 20 lat nie miał prawa do otrzymywania emerytury w wysokości kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.

 

Niestety z dekomunizacją przestrzeni publicznej i polskich placówek dyplomatycznych już nie poszło tak dobrze. Można jeszcze jakoś zrozumieć powolną wymianę pracowników polskich ambasad i konsulatów wynikającą z braku odpowiednich kadr czy też raczej odpowiednio zaufanych ludzi. Nie można jednak zrozumieć braku konkretnych działań dekomunizujących przestrzeń publiczną w przypadku oporu samorządów i sądów. Oto przykład: kiedy Naczelny Sąd Administracyjny uchylił decyzję wojewody mazowieckiego o zmianie nazw kilkudziesięciu ulic Warszawy z „komunistycznych” na „patriotyczne”, co zrobiło Prawo i Sprawiedliwość? Nie przeprowadziło ponownej procedury w tej sprawie, tylko politycy tej partii rozdzielali szaty i opowiadali w mediach, że władze Warszawy i sędziowie nie chcą dekomunizacji. Po co bowiem zmienić nazwy ulic w taki sposób, aby sąd nie mógł się do niczego przyczepić, skoro ważniejsza jest polityczna awantura?

 

Jeszcze gorzej wygląda sprawa z tzw. ustawą degradacyjną na mocy której wojskowi i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”, tacy jak Kiszczak i Jaruzelski, mieli utracić swoje oficerskie stopnie. Została ona zawetowana przez prezydenta. Co gorsza marszałkowie Sejmu i Senatu stwierdzili po ogłoszeniu decyzji Andrzeja Dudy, że sprawa została zamknięta i Zjednoczona Prawica nie będzie do niej wracać.

 

Najbardziej porażająco wygląda jednak sprawa związana z rozliczeniem wciąż żyjących komunistycznych zbrodniarzy. Politycy PiS w kampanii wyborczej powtarzali, że mają ogromną wiedzę na temat „złych ludzi”, których korzenie sięgają PRL i podzielą się z nami tą wiedzą, jeśli partia Jarosława Kaczyńskiego wygra wybory. Przestępcy i wszyscy komunistyczni aparatczycy mieli trafić do więzienia, bądź (w najlepszym wypadku) zniknąć z życia publicznego. Polacy mieli poznać prawdę o operacjach antypolskich jak Poznański Czerwiec 1956, Grudzień 1970, stan wojenny i wiele innych. Aneks do raportu o WSI i archiwa IPN miały stać się powszechnie dostępne. I co? I nic… Komunistyczni bandyci nadal chodzą wolni po polskich ulicach i biorą udział w antypolskich donosach do Brukseli. Sprawa zamordowania bł. ks. Jerzego Popiełuszki nadal nie ruszyła. Stanisławowi Kani – nadal żyjącemu „architektowi stanu wojennego” wciąż nie postawiono zarzutów. Można wymieniać i wymieniać.

 

Dlaczego tak się dzieje? Po co te wszystkie sprawy są przeciągane, a opinia publiczna mamiona sloganami o potrzebie wymierzenia sprawiedliwości, skoro w tej arcy-ważnej sprawie – rozliczenia się antypolskich zbrodni – od 1989 roku nic się nie zmienia? Jakim prawem wszyscy komunistyczni dygnitarze są wolni a ich procesy są albo markowane, albo w ogóle nie rozpoczynane? Po co ta jedna wielka lipa, maskarada i parodia sprawiedliwości, którą się nam od 29 lat serwuje? Żeby pokazać, że państwo polskie jest praworządne, sprawiedliwe i „wstaje z kolan”? Wolne żarty – gdyby rzeczywiście tak było, to już dawno skutecznie zostaliby osądzeni zbrodniarze i nigdy nie mieliby prawa zostać pochowani z honorami bez żadnego zarzutu.

 

Musimy powiedzieć wprost, że III RP jest spadkobierczynią zbrodniczego ustroju, jakim był PRL. Co więcej opozycjoniści, ludzie za których wielu oddało życie dogadali się z przedstawicielami tamtego bandyckiego systemu przy „okrągłym stole” nazywając ich „partnerami”. Dzięki tej operacji komuniści nadal brylują na salonach III RP, a wielu z nich robi za „autorytety moralne” i reprezentuje Polskę na świecie.

 

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt: coraz głośniej się mówi o możliwym sojuszu Prawa i Sprawiedliwości ze spadkobiercą PZPR i kontynuatorem tej partii, czyli Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Dla dobra Polski oczywiście…

 

Czy ktokolwiek wyobraża sobie, że w państwie rządzonym przez taką koalicję będą mogli zostać skazani komuniści? Nie dziwmy się więc, że rządy Prawa i Sprawiedliwości nie są w stanie walczyć o prawdę, skoro ważniejsze są od niej aktualne kalkulacje polityczne i aktualna mądrość etapu. Komunistów nie można potępić, ponieważ ich spadkobiercy mogą być cennymi sojusznikami w „naprawianiu Polski”. Jak cenni widać na przypadku posła Stanisława Piotrowicza, byłego prokuratora w stanie wojennym, który jest „twarzą PiS” w reformie sądownictwa.

 

Tomasz D. Kolanek

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.6 (głosów:14)

Komentarze

Czy świadomie nieskuteczna weryfikacja służb specjalnych przeprowadzona przez umiłowanego antonigo wyglądała tak?

Osoby negatywnie zweryfikowane zostały ujawnione na liscie.... a pozytywnie ?

Co się z nimi dzieje? Jaka była cena pozytywnej weryfikacji? Czy te analitycznie szkolone umysły w Moskwie służyły wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej?

Jak wyglądała zmiana umiłowanego antoniego i zabezpieczenie jego „wspólpracowników”?

Kim są zatem ci co tak kochają naczelnika i antoniego? Czy tym przypadku też będą „zawiedzonymi”?

Czy po to tworzą się spółki skarbu państwa?

Odpowiedzialnych za afery brak...trzeba więc kogoś znaleźć i wrobić. Jak to się robi w tzw. demokratycznym państwie prawa...i niesprawiedliwości? Bardzo proszę....inwigilacja bezczelna.

 

https://www.youtube.com/watch?v=fOxdCWfItYg

https://www.youtube.com/watch?v=XdoDmQ5u3CA

https://www.youtube.com/watch?v=2Cvbw-aLdSE

https://www.youtube.com/watch?v=sJAg7gEyPDg

https://www.youtube.com/watch?v=jRS1EVlDdew

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-8

Verita

#1577748

Ale dzięki za skompletowanie.

Do cyklu dodałbym jeszcze:

https://www.youtube.com/watch?v=dn-wcx_h9i4

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

insurekcjapl

#1577787

...W lutym 1994 roku Lech i Jarosław upoważniają zarząd Fundacji do założenia trzech spółek: `Srebrna', `Interpoligrafia' i `Celsa'. Po co one? A po to, że mają sprzedać z majątku Fundacji, co się tylko da. A da się sprzedać np. biurowce przy Alejach Jerozolimskich i ulicy Srebrnej, drukarnie przy ul. Nowogrodzkiej, a także mały obiekt przy Ordona 3.

   Sąd Gospodarczy jakoś nie ma czasu na sprawdzenie, czy nieruchomości są własnością firmy Kaczorów. Jest to co prawda jego obowiązek, ale kto to wysokiemu sądowi wytknie? Bezczelność Kaczyńskich osiąga już taki pułap, że jeden jedyny budynek (ten przy Alejach Jerozolimskich plus dwa samochody) wnoszą aportem do ww. trzech spółek. Do każdej oddzielnie.

Ślepa Temida klepie bez niczego to jawne oszustwo". Foto: Nieruchomość położona w Warszawie przy ulicy Aleje Jerozolimskie 125/127 To w tym budynku spółka "Srebna 16" ( z o.o.) wynajmowała na koniec lat 90 okolo 1000 metrów kw firmom zależynym od PZU. Cena była znacznie wyzsza nic w budynku Norwegia Haus. Płacono po 25.50 USD za m/kw. Stan więc mamy taki: są trzy spółki - wszystkie pod kontrolą braciszków - i... przestępstwo (wniesienie aportem nie swojej własności) zostaje zalegalizowane.

Otóż 29 grudnia 1994 r. w gabinecie kierownika Urzędu Rejonowego w Warszawie zostaje podpisany akt notarialny, na mocy którego Skarb Państwa (czyli my wszyscy) przekazuje wspomniane wcześniej budynki i działki, na których stoją, Fundacji Kaczorów. Niesamowite? A jednak prawdziwe! Bracia mają poza umiejętnością trzepania kasy jeszcze jedną właściwość - talent do skłócania przyjaciół. Tak się stało nie tylko z Wałęsą, ale np. ze Sławomirem Siwkiem. Poszło o pieniądze oczywiście. Było tak: Siwek znacznie poniżej kosztów własnych drukował braciszkom `Nowe Państwo', a w zamian miał dostać na własność spółkę `Interpoligrafia' - razem z jej maszynami poligraficznymi. Miał i dostał, ale nie do końca. Dostał też bowiem anioła stróża, czyli nowego akcjonariusza - biskupa Andrzejewskiego.

Co na to niezawisły sąd? Nic! Klepie kolejne sprawozdania finansowe spółki i udaje, że nie widzi, iż całkiem zmienili się jej akcjonariusze. Kaczyńscy zabrali się też do zarządzania nieruchomościami przy Alejach Jerozolimskich i ul. Srebrnej. W tym celu tworzą kolejną spółkę - `Srebrna Media' to klon spółki `Srebrna'. Powstaje też kolejna fundacja - `Nowe Państwo' - którą zakładają: arcybiskup Gocłowski, Jarosław Kaczyński i Ludwik Dorn. Jak by tego było jeszcze mało, szeregi fundacji zasilają spółki `Srebrna' i `Srebrna Media'. Dostałeś Czytelniku zeza? My też, ale o to właśnie Kaczorom chodziło - żeby jak najbardziej wszystko zagmatwać. Jak już wszystko jest `cacy', to nieruchomości kaczorowe zostają powynajmowane. Wszystkie - na biura instytucji państwowych, a więc takich, które płacą dużo i w terminie. No to Kaczory śpią na pieniądzach? Praktycznie tak, ale teoretycznie - dla fiskusa - wynajem nieruchomości na papierze przynosi bliźniakom same straty. Rok w rok około 3 mln zł.

Niesłychane, bo przecież biznesem zarządzali i zarządzają sami `najlepsi eksperci' PiS od gospodarki, czyli: Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński, Ludwik Dorn, Adam Lipiński, Wojciech Jasiński, Marek Suski oraz inni pomniejsi - w tym małżonki niektórych wspomnianych. Czy Kaczyńscy są zatem idiotami? Udowodnimy, że nie są, gdy wspomnimy, iż w 1995 r. na rynku pojawił się tygodnik `Nowe Państwo'. Ten hit przygarniający sieroty po `Życiu Warszawy' kreowanym przez Wołka rozchodzi się w nakładzie 700 egzemplarzy (30 prenumeratorów). Po co Kaczorom taki gniot? Otóż `Nowe Państwo' to chyba jedyny periodyk w historii dziennikarstwa, który płaci autorom za materiały nieopublikowane. Te należności sięgaja kwoty miliona czterystu tysięcy złotych rocznie. Jak to przełożyć na język zrozumiały? Na przykład tak: Jonasz ma siostrę, a ona pisze sobie pamiętnik. No więc naczelny zamawia u niej ten pamiętnik za jakieś pół miliona zł, wiedząc z góry, że nigdy podobnego gniota nie wydrukuje. Płaci jej za to kupę szmalu. No i ten szmal pierze do czysta... Wszystko jasne? Jak braciszkom takie przekręty się udają? A tak, że nie od parady zatrudnili arcybiskupa Gocłowskiego. Stanowi on bowiem skuteczny parasol ochronny przed sądami wszelkiej maści. Pokażcie nam bowiem takiego gieroja sędziego, który wezwie na przesłuchanie biskupa. Czy tenże jest altruistą darzącym braci K. wielką miłością i wszystko, co robi, robi za darmo? Może i tak, ale co rok przydaje mu się prawie pół miliona, które - według naszych informacji – dostaje...." MAREK SZENBORN ANNA KARWOWSKA PS.

Do jakiego stopnia posuwa się bezczelność PiS-u, niech świadczy fakt, że Jolanta Szczypińska - kadrówka Kaczorów - pisze w deklaracji majątkowej, że nie zasiada w żadnej radzie nadzorczej. A my mamy przed sobą aktualny wykaz członków rady spółki `Srebrna' i Szczypińska tam stoi, a raczej siedzi jak wół. Dodatkowo : udział CBA w działaniach politycznych, skłócenie narodu, usilne wprowadzenie niechcianego Lecha na Wawel, zrobienie z katolickiego radia rozgłosni partyjnej itp itd. ..... zwiń wczoraj, 19:30 | http://wiadomosci.onet.pl/forum/katastrofa-smolenska,0,305445,86027275,c... ~surfer do ~lauterlach: Źródło: (...)

Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi. Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.

Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego. Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt.

Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała. Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego.

Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości. No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek. Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszczają `Express' za mniej więcej 25 miliardów starych złotych. Z tych pieniędzy PC finansuje swoją kampanię wyborczą w roku 1993 i... przegrywa na całej linii. Na otarcie łez tylko Lech Kaczyński zostaje prezesem Najwyższej Izby Kontroli.

A tymczasem Fundacja Prasowa Solidarność już ledwo zipie. Wszystkie wszak środki władowała w elekcję Kaczorów i w kasie pojawiło się dno. Ale braciszkowie mają główki na miejscu. Nigdy wszak nie ma tak, żeby nie można było jeszcze czegoś chapnąć. Są przecież nieruchomości Skarbu Państwa zarządzane przez Fundację. No to trzeba je sprzedać. Ale jak sprzedać nie swoje? Jak spieniężyć dla siebie coś, co jest własnością podatników?

https://www.youtube.com/watch?v=QGq5O98wBkM

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1577809

Chora!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

kazikh

#1577810

Artykuł napisany przez Przemysława Adamczyka w the fad 1 sierpnia 2018 r „Cudowne przypadki w życiu Kaczyńskich (Kalksteinów)”

 „Henryk Świątkowski wuj Kaczyńskich był ministrem sprawiedliwości w komunistycznym rządzie w całym okresie stalinowskiego terroru za Bieruta. I to on z racji stanowiska podpisywał wyroki śmierci na AK-owskich oficerów, w tym również na rotmistrza Pileckiego.

Przy okazji załatwił willę Kaczyńskim na Żoliborzu odebraną prawdziwemu Patriocie. Dodać wypada, że głównym zadaniem Świątkowskiego było fałszowanie historii mordu w Katyniu (szczegóły można podejrzeć na stronach archiwalnych Ministerstwa Sprawiedliwości). Drugim „drogim” Wujkiem Rajmunda Kaczyńskiego był Naczelny Prezes Sądu Wojskowego w rządzie Bieruta NKWD-zista osobiście mianowany przez Stalina i kat narodu polskiego Wilhelm Świątkowski ur. w Granówce pod Odessą. Wilhelm był absolwentem Charkowskiego instytutu Prawa z 1940 roku, włączonego w wojskowy wymiar sprawiedliwości Armii Czerwonej (a co działo się z polskimi oficerami w Charkowie w 1940 roku dodawać chyba nie trzeba), potem po wojnie jako zaufany Stalina i Berii był Prezesem Naczelnego Sądu Wojskowego w Polsce, w okresie największego apogeum stalinowskich czystek na Polakach (1950-1954).

Dzięki temu właśnie Wilhelmowi młode bezdzietne wtenczas małżeństwoRajmunda i Jadwigi Kaczyńskich otrzymało tylko dla siebie piękną trzypiętrowa willę na Żoliborzu, gdy reszta Warszawiaków, którym jakimś cudem udało się przeżyć II wojnę, gnieździło się całymi rodzinami po piwnicach i spalonych ruderach. Żeby było ciekawiej, ta willa była wcześniej nadana przez J. Piłsudskiego rodzinie bohatera Wojny Polsko-Bolszewickiej z 1920 roku, majora Lisa-Kuli, za męstwo tego człowieka i oddanie życia w obronie Polski, Europy i świata przed zalewem czerwonego terroru”.

Jeden brat miał pod sobą sądy cywilne, a drugi wojskowe. Byli panami życia i śmierci wszystkich Polaków. Czy nie jest zaskoczeniem, że AK-owiec Rajmund Kaczyński bardzo szybko awansował, został pracownikiem naukowym na Politechnice Warszawskiej. Zaliczono mu nauki na kursach pozaszkolnych, które odbywała w czasie wojny. Na skróty można było zrobić sobie studia wyższe. Mówi się, że wszyscy AK-owcy byli niszczeni. Rodzice Kaczyńskich byli nagradzani, otrzymali willę, stanowiska.

Link do filmu CW24tv: https://www.youtube.com/watch?v=Ew6PCDzxPH4

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1577814

Witaj

Kopę lat

Dużo,dużo zdrowia

a tą Braunówką to się tak bardzo nie przejmuj

nie ma ratunku, psychiatrzy od dawna rozkładają bezradnie ręce.

W Nowym Roku wszystkiego co najlepsze

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1577822

Cechą wspólną większości ocen politycznych jest iluzjonizm. Jedni iluzje tworzą, obvojętne czy w nie wierzą czy nie wierzą, inni te iluzje, wierząc w nie, powielają.  Jednym z objawów iluzji jest rezygnacja ze strukturalnej analizy projektu tzw. III RP. Taka analiza prowadzi nas do określenia struktury społeczno-politycznej tej formacji ustrojowej i uznania jej za postkomunizm dodatkowo wymieszany z demoliberalizmem. Postkomunistą w tym ujęciu nie jest, jak wierzą niektórzy,  były komunista, lecz uczestnik stworzonego w ten sposób układu nieformalnej władzy czyli układu postkomunisycznego. Nie da się, przy użyciu najbardziej nawet wyrafinowanej ekwilibrystyki, uznać, żę PIS jest częścią układu postkomunistycznego.

Kolejnym objawem iluzjonizmu jest uczestnictwo w bieżąćzce medialno-politycznej, bardzo szkodliwej z uwagi na niekompatybilność szybkiej medialnej technologii z długofalowymi procesami społeczno-politycznymi.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1577793

W innym kontekście używanie tego terminu daje efekt tylko bleblania. Dlaczegóż to niektórzy, co biorą udział w postkomunistycznej strukturze III RP, nawet jeśli nie jest ona do końca opisana, mają nie być postkomunistami, szczególnie sami Kaczyńscy wraz z ich "sprywatyzowanym" PiS-em? Wytrychem do niszczącego wciąż Polskę, przedłużającego się Imperium Zła, jest podstępny filosemityzm, trzymanym wieloma paluchami w kraju i za granicą. Jak się poskrobie, dlaczego dekomunizacji nie ma, to spoiwem jest żydokomuna. PasoŻydostwo jest rakiem na żywej tkance nadwiślańskiego organizmu (włącznie z upokarzaniem naszej duchowości), co przecież już teraz gołym okiem wylazło w postaci wielu eksterytorialnych przyczółków konstytuujących koncepcję POLIN. Dobrym pojęciem, co pojawiło się w sieci, obrazującym co i rusz "robienie Polaków w konia" (wystrychiwanie nas na dudka) jest abandonacja [https://naszeblogi.pl/51799-pies-poza-buda-czyli-abandonacja], co w przypadku Prezesa i Premiera zapewne w stosownym czasie zapuka nam do drzwi.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

insurekcjapl

#1577800

Postkomunizm jest strukturą ustrojową o wyraźnej charakterrystyce, o czym wielokrotnie pisałem, więć niech autor raczy się zapoznać, bo nie mam zamiaru powtarzać tego w każdym wpisie. Mówiąć krótko: "postkomunistyczny PIS" to po prostu oksymoron. PIS jest opozycją wobec ukladu postkomunistycznego, od początku zwalczaną przez układ i jedyną prawdziwą partią, bo przecież PO czy Nowoczesną to nie partie, lecz wydmuszki partyjnopodobne powołane przez układ. 

Jeżeli ktoś jest niezdolny z jakichs tam względów do przeprowadzenia porządnej analizy socjo-politycznej, to musi posługiwać się narzędziami zastępczymi, a właściwie wytrychami takimi jak "wpływy żydowskie". Jest rzeczą oczywistą, że demoliberalizm korzysta z wielu rozmaitych narzędzi wpływu na polityków i narody, w tym i wpływów żydowskich, ale jeśli nie ma twardych narzędzi pozwalających określic kanały i parametry tych wpływów, lepiej z tego rodzaju wytrychów zrezygnować, bo ucierpi na tym stosowanie właściwych narzędzi analizy, a tych jest sporo i trzeba je umiejętnie dobierać i stosować. W normalnym modelu społecznym przyjmujemy czynniki strukturalne obecne w polskim życiu społecznym, a więc czynniki wewnętrzne i zewnętrzne, a co za dużo to niezdrowo..

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1577805

musi godzić sprzeczności, zazwyczaj logicznie, bo inaczej mielibyśmy do czynienia z absurdem. Gorący lód poszukiwacze sprzeczności już dawno odkryli zarówno jako realia w poezji ale także przy zabiegach medycznych podczas krioterapii.  Np. oksymoron opisowy "spotykam na dworcu moją cudzą żonę" (Ryszard Krynicki) to informacja, że jest mowa o "mojej byłej" lub "czyjejś byłej". I znów, tak jak z iluzjonizmem, używa Pan słowa oksymoron, którego najzwyczajniej nie pojmuje. Jeśli "postkomunizm PiS" jest oksymoronem, to tylko Panu przyklasnąć odkrycia poprzez niewiedzę. Argumentów o znakomitej ściemie Kaczyńskich, czyli godzeniu różnych sprzeczności ustrojowych, dorosły i bystry obserwator III RP może spisać w ilości mierzonej na pęczki. Co też robimy tu i ówdzie. Może Pan więc w skrócie poda te swoje mądrości socjologiczno-ustrojowe, jak to PiS, jako partia, walczy z komunistycznym układem. Poprzez fakty, a nie tylko czcze gadanie, bo jest u władzy, czyli mocny w gębie. Nie tylko te, gdzie jest czasem tak faktycznie, ale również takie, gdzie udaje lub robi ściemę, albo co najwyżej zamieszanie.

Ja wiem, że na tym forum uchodzi Pan za nietykalnego guru, tylko z logiką w argumentowaniu coś jest nie tak. Domino się domyka, a Pan stale odwołuje się do jakichś swoich obserwacji, które już się zupełnie zdezaktualizowały. Tak, tak, niestety...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

insurekcjapl

#1577819

Jeżeli ktoś zaczyna mówić o "ściemie Kaczyńskich", to najpierw mnie,starego solidarnościowca, ogarnia śmiech, bo co nieco wiem na ten temat ludzi i genezy rozmaitych odłamów ruchu, a potem zapala się ostrzegawcza lampka i pojawia się pytanie: Komu może zależeć na zniszczeniu opinii o Kaczyńskiech ? I sprawa staje się jasna. Komuś chodzi o to żeby Polaków pozbawić przywództwa, a korpus narodu pozbawić politycznej głowy. Krecia robota ?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1577855

Właśnie dlatego mnie, jako starego opozycjonistę (jeszcze "przedSolidarnościowca"), zastanawia sprawa wielu Szczurołapów, którzy grając na fujarce wyprowadzali nas w pole lub na manowce. TW "Bolek", TW "Karol", TW "Oscar", TW "Litwin", TW "Lech", mam wymieniać dalej...? Dlatego uważnie patrzę na ręce wodzom i oceniam ich czyny...

Nie jestem jakimś specjalnym wrogiem pana Kaczyńskiego, ale co i rusz dawało/daje mi do myślenia to jego lawirowanie, "brak jaj", fatalne decyzje personalne, zamiast stanowczości kapitulanctwo, a najbardziej (dotyczy to obu braci) to żydowskie włazidupstwo [przywrócenie loży masońskiej, bez potrzeby przywdziewanie mycek, chanuki, walenie Polaków po ryjach walką z antysemityzmem, jakby tu się Bóg wie co działo (to po prostu normalnego obywatela obraża, że ktoś nas reprezentujący tak o swoich ziomkach sądzi; czy też narzucanie, wręcz wdrukowywanie do mózgów Lachów owego wrednego pojęcia POLIN), wreszcie ta marszruta niby do celu w stylu "dwa kroki do przodu i jeden do tyłu", a za chwilę "krok do przodu i dwa do tyłu"], zresztą mnóstwo jest dobrze uargumentowanych zastrzeżeń do Naczelnika. Generalnie największą ściemą Prezesa jest teza, że nie mamy wyboru poza nim, żeby obronić Polskę - przed kim? Przed targowicą. No dobrze - ale dlaczego w takim razie tak mocno tłumi NARODOWCÓW? Zero empatii. Tylko przyszywanie łatek, na oślep, bez pokrycia, często uwłaczających bohaterom lub zdrowemu rozsądkowi. A Herr Tfuska Podletza  zaprasza do wspólnego maszerowania w pochodzie... To przecież obrzydliwe. Pana to może nie drażnić, mierzić, nawet Panu nie przeszkadzać, a mnie zwyczajnie taki brak honoru wywraca bebechy, skręca kiszki...

Przy okazji, jako stale obecny bloger na tym forum, powinien Pan wiedzieć jak tutaj technika zgrzyta; dlaczego więc Pan wrzuca swoje wpisy podwójnie, skoro potem nikt tego nie potrafi skasować, z administratorem włącznie. Czyżby jakaś nerwowość? Proszę łaskawie, zabierając się do dyskusji na niepoprawnych.pl, brać to pod uwagę, żeby nie zaburzać przekazu.

Pan wybaczy, ale czytam od jakiegoś czasu Pańskie teksty i mam wrażenie, jakby kaligrafował je Pan patyczkami z wacikami do przetykania uszu. Gdy tymczasem zdaje się nadszedł czas grać surmy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

insurekcjapl

#1577869

Jeżeli ktoś zaczyna mówić o "ściemie Kaczyńskich", to najpierw mnie,starego solidarnościowca, ogarnia śmiech, bo co nieco wiem na ten temat ludzi i genezy rozmaitych odłamów ruchu, a potem zapala się ostrzegawcza lampka i pojawia się pytanie: Komu może zależeć na zniszczeniu opinii o Kaczyńskiech ? I sprawa staje się jasna. Komuś chodzi o to żeby Polaków pozbawić przywództwa, a korpus narodu pozbawić politycznej głowy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1577856

Cechą wspólną większości ocen politycznych jest iluzjonizm. Jedni iluzje tworzą, obvojętne czy w nie wierzą czy nie wierzą, inni te iluzje, wierząc w nie, powielają.  Jednym z objawów iluzji jest rezygnacja ze strukturalnej analizy projektu tzw. III RP. Taka analiza prowadzi nas do określenia struktury społeczno-politycznej tej formacji ustrojowej i uznania jej za postkomunizm dodatkowo wymieszany z demoliberalizmem. Postkomunistą w tym ujęciu nie jest, jak wierzą niektórzy, były komunista, lecz uczestnik stworzonego w ten sposób układu nieformalnej władzy czyli układu postkomunisycznego. Nie da się, przy użyciu najbardziej nawet wyrafinowanej ekwilibrystyki, uznać, żę PIS jest częścią układu postkomunistycznego.

Kolejnym objawem iluzjonizmu jest uczestnictwo w bieżąćzce medialno-politycznej, bardzo szkodliwej z uwagi na niekompatybilność szybkiej medialnej technologii z długofalowymi procesami społeczno-politycznymi.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1577794