Francuski Poznań'56

Obrazek użytkownika norwid
Świat

Francja przegoniła poznański czerwiec'56 pod względem ludzi pod bronią do pacyfikacji protestów społecznych. Zawiodły niepokoje społeczne w Polsce które tak miło łechtałyby serca eurokratów uznających władzę naszego państwa za nazisto-faszystów Kaczystanu. Kodziarze, PechOwcy, Nowocześni sodomici z Bolkiem na czele zawiedzeni polskim buntem społecznym spoglądają dziś na francuskie ulice i marzą .. gdyby tak w Polsce spalono setki aut, gdyby PISiory zmobilizowały 66 000 ZOMOwców i spałowały 95 osób to byśmy kaczystów pogonili. A tak Paryż, drugi tydzień niepokojów społecznych, manifestacji i protestów na.. zapowiadane podwyżki cen paliwa o raptem 30% (1)..

 

Kilka lat temu jechałem samochodem z dobrym znajomym z Nadrenii Północnej Westfalii. Spojrzałem na ceny paliw wyświetlone na jednej ze stacji benzynowych. Rzuciłem mimochodem że ceny w przeliczeniu na złotówki są niewiele wyższe niż w Polsce. Znajomy nie zareagował, więc ja zacząłem drążyć temat. Powiedziałem zatem że polskie zarobki w przeliczeniu na euro są 4krotnie niższe niż w Niemczech. Po chwili zapytałem: Kristof co by się stało w Twoim kraju gdyby ceny paliwa były czterokrotnie wyższe niż są obecnie? On na to spokojnie odparł że ludzie wyszli by na ulice a panią kanclerz wywieźliby na taczkach.

W tym jednym banalnym stwierdzeniu niemieckiego inżyniera ukryta jest cała prawda o kondycji polskiego społeczeństwa. Jesteśmy przytłoczeni i spacyfikowani, jesteśmy podzieleni i rozgonieni po całym świecie. Nie stać nas na kolejny czerwiec56 nawet w sytuacji kiedy nasze ceny paliw są 4x wyższe w stosunku do zarobków niż ceny w Niemczech czy Francji. Dlatego właśnie należy na francuski Listopad'18 patrzeć z zupełnie innej perspektywy niż to sufluje oficjalny przekaz medialny.

Współczesna Francja to kraj chylący się ku upadkowi na wielu płaszczyznach. Demograficznie biała Francja umiera, kolorowa żyje na koszt tej pierwszej. Przeogromne zadłużenie państwa, zarozumiałość i zbytek władz. Promowanie komunizmu, nihilizmu i konsumpcjonizmu to obok zielonej religii najważniejsze francuskie aksjomaty. Przypomnijmy zielonej religii której sabat czarownic ma odbyć się w Katowicach pod pseudonimem COP24. W czasie kiedy prezydent Francji uczestniczy w argentyńskim szczycie G20 pan premier jego rządu rezygnuje z przyjazdu na sabat w Katowicach. (2) Powód jaki podał to – francuski Poznań'56 nie wykastrowanego jeszcze narodu. Myślę że te protesty to powód do dumy tak dla elit francuskich jak i całego narodu. My nie mamy się z czego cieszyć bo jesteśmy przez między innymi tych Francuzów wydrenowani z pieniędzy i przywaleni niewolniczą robotą za psie pieniądze. Nie stać nas na bunt bo nosząc kamienie na wielkopolskie pole tam i z powrotem od świtu do nocy jak za Hitlera po prostu nie mamy sił. Część widzów telewizji i czytelników prasy w duchu cieszy się że Naród Francuski stawia opór lewackim elitom choćby i w żółtej kamizelce flagą Che Guevary. Ładny mi bunt ultra lewaków i anarchistów przeciw lewakom umiarkowanym.

 

Jakie było źródło buntu poznańskich robotników w czerwcu 1956r można sobie poczytać chociażby na wiki. Generalnie podwyżki cen żywności przy jednoczesnym odbieraniu dodatków za pracę i zwiększaniu norm produkcji wyprowadziło 100 000 ludzi na ulice Poznania. We Francji mamy współcześnie do czynienia z zupełnie innym rodzajem protestów. Tam wg szacunków podawanych przez Bogdana Dobosza paryskiego korespondenta portalu wPolityce.pl protestuje 38 000 osób(3). Protest zaś popiera 75% francuskiego społeczeństwa. Współczesne społeczeństwo informacyjne jest impregnowane na izolacje Poznania'56 jaka dokonała się w trakcie pacyfikacji z pomocą wojska. Dlatego też protesty francuskie obejmują cały kraj. Podwyżki cen paliw, owa kropla która przelała czarę goryczy to jeden z wielu czynników wywołujących społeczne niepokoje. Ceny paliw mają wpływ na ceny wszystkiego a więc z automatu ciągną za sobą inflację i pauperyzację społeczeństwa. Wszystko to oficjalnie w imię zielonej religii której sabat odbędzie się w Katowicach. Francuskie podwyżki cen paliw to element węglowej polityki klimatycznej Europy.

 

Wszystko co powyżej napisane można wywnioskować z wiadomości oficjalnych. Niszowe media i blogosfera mówi nam znacznie więcej. Mówi nam że zamieszki we Francji to również element gry strategicznej jaką prowadzi Rosja w ramach wojny hybrydowej z UE. Obejrzałem referat Zbigniewa Dylewskiego z Berlina pt „Rosja” (4) który prezentuje niemiecką optykę na Nord Stream oraz gospodarkę i politykę Rosji. Bardzo pouczająca lektura. Z tej prezentacji znacznie lepiej można zrozumieć procesy polityczne jakie codziennie widzimy w TV czy internecie. Kilka kluczowych uwag.

1 Rosja jest bardzo słaba, ekonomicznie zacofana i zależna od polityki Niemiec.

1a – 30% zasobów naturalnych świata znajduje się na Syberii, zbadano niecałe 8% złóż.

1b – Uralskie zasoby gazu starczą dla Europy do końca świata i ich wydobycie jest najtańsze.

2 Niemcy zdominowały najbogatsze obwody Syberii, dysponują silną mniejszością narodową w tych regionach oraz przemysłem wydobywczym.

3 Niemiecka dominacja nad kluczowymi okręgami przemysłowymi Rosji jest balansowania przez władzę za pomocą destabilizacji UE z użyciem działań hybrydowych.

4 Zamieszki we Francji są konsekwencją niemieckiej polityki gospodarczej w Rosji która broni się podburzając nastroje społeczne z użyciem mediów społecznościowych dokładnie tak samo jak robi to w Polsce. Rozbicie unii jest w interesie Rosji która na antagonizowaniu podmiotów zyska znacznie więcej niż na kontraktach ze stabilną zjednoczoną UE.

 

Francja płonie a my w Katowicach będziemy z pominięciem kluczowych głów państw dyskutować ile mamy zamknąć elektrowni węglowych w kraju i ile mamy zapłacić za używanie kopalin bankom we Frankfurcie nad Menem. Zapewne kasa pójdzie na spłatę francuskich długów, wiernego niemieckiego sojusznika w realizacji nie tylko polityki klimatycznej. Jeden Donald Trump nie daje frajersko strzyc własnego kraju na zieloną religię przez ateuszy i postępowców.

Nasi politycy zapewne nadstawią kolejny policzek bo przecież izolacja to największe niebezpieczeństwo dla państwa polskiego. Polexit paraliżuje i zapewne odsunie formacje Kaczyńskiego od władzy. To ostatnie twierdzenie również wynika z referatu Dylewskiego.

 

1 https://wpolityce.pl/swiat/423715-ponury-bilans-protestow-w-paryzu-zatrz...

2 https://fakty.interia.pl/raporty/raport-szczyt-klimatyczny-katowice2018/...

3 https://wpolityce.pl/polityka/423687-tylko-u-nas-dobosz-we-francji-przel...

4 https://www.youtube.com/watch?v=k8QbEYWAwRE

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:8)

Komentarze

Podobny scenariusz szykowano Polsce w tym roku obchodów stulecia odzyskania Niepodległości, który zapisze się również jako rok prowokacji za prowokacją (jednej bezczelniejszej i bardziej agresywnej od drugiej), mających na celu destabilizację naszej Ojczyzny i obalenie rządu PIS-u. Innymi słowy, powrót Polski do statusu państwa czysto teoretycznego (kolonialnego), czy używając jeszcze innej terminologii (Michalkiewicz), do roli kondominium niemiecko-rosyjskiego pod żydowskim nadzorem. 

Znakomity tekst!

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1576321

Ja również pozdrawiam niepoprawnego poetę.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

norwid

#1576369

Pod takim tytułem umieściłem tekst na dwa tygodnie przed polskim puczem opozycji w Sejmie, w grudniu 2016 roku. Pisałem w nim, że marzy się dziennikarzom i opozycji krwawy przewrót w Polsce na wzór Turecki, stłumiony przez Erdogana.

Chwilę później mieliśmy pierwszą nieudolną, bardzo groźną próbę obalenia PiS. Niestety Rząd nie wyciągnął wówczas poważnych wniosków, starając się obrócić to groźne zdarzenie w żart.

Prawo i Sprawiedliwość coraz usilniej szuka poparcia wśród mitycznego "centrum". Nie ukrywał tego Marek Ast, kiedy tłumaczył przyczyny wycofania się rządu w sprawie TSUE i reformy sądownictwa. Rząd liczy, że w ten sposób zyska głosy w dużych miastach, kiedy odbędą się wybory do europarlamentu. Liczą także na duże zmiany po nowym rozdaniu w europarlamencie. Nie sądzę, że jest to właściwe podejście, ponieważ okaże się nieskuteczne.

Polacy potrzebują raczej jasnego stawiania spraw, prostej komunikacji oraz przedstawienia celów,co do kierunku przyszłości kraju. Sam rozwój gospodarczy dziś już nie wystarcza i nie robi na Polakach wrażenia.

Świat, Europa zmierza i tak do jakiegoś kataklizmu i zielona religia wprowadzana przez zachód nie zdoła swoimi manipulacjami tego zatrzymać . Ten proces  wydaje się być nawet przesądzony. Tylko skutki przyszłej katastrofy mogą być większe bądź mniejsze.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Hoyt

#1576324

Rząd liczy, że w ten sposób zyska głosy w dużych miastach, kiedy odbędą się wybory do europarlamentu.

Uważam że po wyborach samorządowych Kaczyński odpuścił sobie władze w Polsce. W podjęciu decyzji pomógł mu zapewne prezydent Duda który reformę sądownictwa załatwił na cacy. Morawiecki nie jest w stanie nic wykrzesać z pozycji Polski w sytuacji totalnego ataku z każdej strony, USA/Niemcy/Rosja/Izrael. Dlatego jestem przekonany że oddanie władzy Tuskowi to jedyne rozsądne rozwiązanie. Upublicznienie listu Mosbaher - korzystne działanie dla rządu RP, pokazuje presje jakiej jest on poddawany ze strony USA. Usunięcie programu z Cejrowskim z TVP - jedyne słuszne działanie w sytuacji kiedy to on dokonuje prowokacji spalenia flagi unijnej na antenie TVPInfo. To działanie wybitnie antypolskie w wykonaniu pisowca w publicznej telewizji kontrolowanej przez rząd. Pchają PIS do narracji o POLEXIT sami pisowcy, sami dążą do obalenia własnego obozu władzy. Jeszcze raz muszę to napisać że gnój zaczął się na portalach typu neon24.pl na który PIS niema żadnej recepty.

Jeszcze jedna ciekawostka. Na 100 rocznice odzyskania przez Polskę niepodległości świat zachodu organizuje w Paryżu uroczystości 100 rocznicy zakończenia 2WŚ tak żeby deprecjonować polskie uroczystości.

Na Światowy kongres klimatyczny w Katowicach COP24  dokładnie w tym samym czasie organizowany jest Summit G20 w Argentynie. To pachnie mi celową robotą torpedowania polskich inicjatyw międzynarodowych. Jeśli wszyscy gremialnie z Trumpem włącznie wybierają uroczystości niepolskie to pora się z inicjatyw wymiksować. Kaczyński zapewne zrozumiał aluzję.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

norwid

#1576367

U nas w 56 roku rządzili komuniści z nadania Moskwy i Polacy nie mieli wpływu na wybranie rządu.

Natomiast we Francji. społeczeństwo wybrało Makrona dobrowolnie, choć wiedziało że to masoński bankster..

Francja upada, za własne działania polityczne, wpuszczając miliony ludzi gdzie kiedyś mieli swoje kolonie, a teraz jeszcze imigrantów.

Nierobom przybyłym trzeba płacić i to nie mało zasiłki socjalne, a kasy ubywa i przemysł ucieka za granice, gdzie są mniejsze podatki.

Myśleli że dorównają Niemcom, a przecież Niemcy to najwięksi złodzieje na świecie, tam gdzie podbili kraj. kradli do gołej ziemi, a nawet pod ziemią.

Więc Niemcy jeszcze mają środki, choć i oni zaczynają też kuleć, a Francja stacza się w dół i Makron musi się ratować wszelakimi podwyżkami. A to powoduje społeczne niezadowolenie, co widzimy we Francji.

Powiem strzeże, Francuzi sami sobie wybrali taki los, odrzucili Boga, wybrali multi-kulti, więc mi ich nie żal. Wiedzieli co ich będzie czekało, gdy wybierali  multi-kulti i przyjmowanie obcych. A zapomnieli o swoich rodakach. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1576325

Słucham czasem Michalkiewicza. Szeroko opowiadał jak to Front Narodowy systemem głosowania został wymiksowany z polityki na przestrzeni dekad. Choć we Francji jest system proporcjonalny to 2etapowość która zapewnia w 2 turze głosowanie "wszyscy przeciw Frontowi Narodowemu" skutecznie odsunął z polityki narodowców co najmniej przez ostatnie 50lat.

Dlatego zdanie: Natomiast we Francji. społeczeństwo wybrało Makrona dobrowolnie, choć wiedziało że to masoński bankster.. jest nieprawdziwe.

Natomiast z tym zdaniem zgadzam się całkowicie. "Powiem szczerze, Francuzi sami sobie wybrali taki los, odrzucili Boga, wybrali multi-kulti, więc mi ich nie żal".

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

norwid

#1576368

 

Rozegranie „żółtych kamizelek” tak, jak zwykle dotąd rozgrywano tego typu ruchy społeczne nie jest niemożliwe
— mówi w rozmowie z wPolityce.pl Eryk Mistewicz.

wPolityce.pl: Bunt „żółtych kamizelek” rozlewa się po Europie. Czy ten ruch jest spontaniczny czy zorganizowany przez polityków?

Eryk Mistewicz: Ruch „żółtych kamizelek” umyka „szkiełku i oku” politologów. Gubią się w jego ocenie politycy i media, nie wiedzą jaką kalkę przystawić, jaki szablon. Nie jest to prosty, jednoznaczny, łatwy do dookreślenia protest. To nie jest ruch skrajnej prawicy, jak było to przedstawiane na początku. Wręcz przeciwnie, można spotkać dużo elementów anarchistycznych, lewackich, socjalistycznych i komunizujących. I na pewno nie jest to ruch, który będzie łatwo opanować. To struktura labilna, unikająca zorganizowania. Nie wybiera sekretarza generalnego, komisji skrutacyjnej, skarbnika. Nie zdecyduje się na spisanie dokładnej listy 20, 30 czy 50 postulatów. Nie wyłania swoich reprezentantów do Parlamentu Europejskiego, do parlamentu krajowego ani do wyborów samorządowych. Nic takiego nie nastąpi, ponieważ ci ludzie nie są zainteresowani wchodzeniem w skostniałe, zdegenerowane struktury „starej polityki”. Od kilku dni trwają próby rozegrania protestu przez władze francuskie, choćby wyznaczenia francuskiego Wałęsy, który będzie reprezentował „żółte kamizelki” w rozmowach z rządem. Ale jest to bardzo trudne. Ilekroć wskazany zostaje kandydat na przywódcę, zaproszony do rozmów z rządem, tylekroć inne „żółte kamizelki” mówią, że ten człowiek czy ci ludzie nie reprezentują ruchu.

Rozegranie „żółtych kamizelek” tak, jak zwykle dotąd rozgrywano tego typu ruchy społeczne nie jest niemożliwe. Tego typu próba rozbicia i powrotu do tego, żeby było tak, jak było, nie jest już możliwe. Choć takie próby oczywiście będą, bardzo ciekawe doświadczenie z zakresu marketingu politycznego zresztą. Podobnie jak cała ta sytuacja pokazująca limity demokracji w epoce postpolityki.

Francuska policja robi pokaz siły w Paryżu. Aresztowała już prawie pięćset osób, wyprowadziła na ulicę transportery opancerzone. Tydzień temu tego nie było.

Nie, to jeszcze nie jest pokaz siły. Pokaz siły będzie, kiedy na ulice wyjdzie wojsko. Nie wykluczam, że armia zostanie wysłana do tłumienia manifestacji w następną sobotę, albo jeszcze w kolejną. Może też pojawić się na paryskich ulicach dziś w nocy, jeżeli okaże się, że żandarmeria i policja nie są sobie w stanie poradzić. Chociaż wydaje się, że dzisiaj siły cywilne będą chciały za wszelką cenę pokazać, że są w stanie opanować sytuację. Także wobec podejrzeń, że nie robią wszystkiego, aby ratować tę ekipę. Relacje służb z ekipą Macrona nie są, wbrew pozorom, jednoznaczne.

„Żółtym kamizelkom” nie zabraknie konsekwencji w walce z podwyżkami?

Oni nie mają dokąd iść. Gdzie mają się wycofać? Stoją pod ścianą. Do protestów zmusza ich sytuacja ekonomiczna. Postulaty polityczne prawie się nie pojawiają na protestach. Postulat, żeby zlikwidować Senat i w jego miejsce powołać izbę ludową, wybieraną w powszechnym głosowaniu, to jakieś marginalia protestów. Polityka w tym proteście stanowi ledwie tło, na pierwszym miejscu jest ekonomia i odbiór świata polityki, całego świata polityki, który nie myśli o ludziach. To protest zubożałej i ubożejącej w zastraszającym tempie francuskiej klasy średniej. Im więcej się pracuje we Francji, tym większe podatki się płaci. Im więcej się pracuje, tym więcej państwo zabiera. Jest coraz więcej nowych podatków. O tym głównie jest ten protest. I o świecie polityki, który się zdegenerował i oderwał.

Poinformowano, że na razie podatek ekologiczny nie zostanie podniesiony.

Tak, ale decyzja o odsunięciu w czasie podatku ekologicznego nastąpiła zdecydowanie za późno. Spełnienie pierwszego i wydawało się jedynego postulatu protestujących dziś jest już elementem nieistotnym z punktu widzenia kaskady podatkowej, która uderza we Francuzów. Za sprawą tej jednej decyzji nie nastąpi drastyczna poprawa życia Francuzów. Chyba, że jak sporo moich znajomych Francuzów założą firmy w Polsce i będą płacili kilkukrotnie niższe podatki. W Polscy będą też mieli lepszą opiekę zdrowotną. Francuzi są zachwyceni opieką stomatologiczną w Polsce. Są leczeni za pomocą najnowszego sprzętu, nowych materiały i przy wykorzystaniu najnowocześniejszych procedur medycznych. Niski poziom bezpieczeństwa na ulicach nie tylko za sprawą manifestacji społecznych, ale za sprawą zagrożenia terrorystycznego, jest niski. Polska dla Francuzów z klasy średniej jawi się jako kraj modelowy: bezpieczny, stabilny, dobrze zarządzany, z jasnym systemem niewysokich podatków a przede wszystkim sprawnym systemem tego, za co odpowiada państwo. A jaka przyszłość czeka ich we Francji? Dlatego „żółte kamizelki” nie mają wyjścia. Muszą protestować. I warto zauważyć, że w proteście właściwie nie pojawia się kwestia imigrantów. Czasem jedynie pojawia się argument, że otwarcie się Francji na imigrację spowodowało, że Francuzi z dziada pradziada mają cięższe życie.

Imigranci biorą udział w protestach?

Nie. To protest Francuzów z dziada pradziada. Imigranci w Paryżu sprzątają po protestach. Są w ekipach, które przywracają porządek w mieście. Czasem korzystają z okazji do udziału w zadymie i „zaopatrują” się w skutery, telefony komórkowe, zegarki i co tam jeszcze można zdobyć w sklepach, które nie zabezpieczyły się właściwie przed atakiem gangów. A na policję oczywiście nie ma po co dzwonić.

Mediom nie udało się zohydzić protestów.

Oczywiście, ostatnie dni to ciągła próba zdiabolizowania protestów. Próbowano pokazać, że biorą w nim udział chuligani i elementy wywrotowe. Pojawił się język znany z propagandy PRL z lat 80. Ale to nie chwyciło. Poziom poparcia Francuzów dla „żółtych kamizelek” spadł z ponad 80 do 77 proc. Lekarz, prawnik, czy mały przedsiębiorca jadący do pracy, mija na rondzie protestujących i sygnałem dźwiękowym daje znak poparcia dla nich. Z reguły zna tych ludzi. To jego sąsiedzi, znajomi, ludzie u których robi zakupy albo zamawia usługi. To ludzie tacy sami jak on. To zubożała Francja, która mówi, że tak dalej być nie może.

Eryk Mistewicz - prezes Instytutu Nowych Mediów m.in. wydającego miesięcznik opinii „Wszystko Co Najważniejsze”, pracuje w Polsce i we Francji

Rozmawiał Tomasz Plaskota

https://wpolityce.pl/swiat/424723-mistewicz-polska-dla-francuzow-jawi-si...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

norwid

#1576738