Sędzia Sądu Najwyższego USA-lewactwu na pohybel

Obrazek użytkownika wilre
Artykuł

""Pedofil, pijak, zbiorowy gwałciciel""

http://antykomunista.neon24.pl/post/145803,pedofil-pijak-zbiorowy-gwalci...

 

Zbrodnia główna sędziego Kavanuagha? Cała Ameryka dowiedziała się, "że jest potencjalnym gwałcicielem, może nawet pedofilem, a na pewno chlał na umór i się awanturował." Wszystko działo się jakieś… 34-36 lat temu.

 Lewica, która od wyboru Donalda Trumpa na prezydenta jest w stanie wrzenia, robi wszystko, aby zaszkodzić „nielegalnemu” ich zdaniem lokatorowi Białego Domu. Właściwie każda decyzja Trumpa, każdy jego wybór personalny są kwestionowane. Gdy prezydent nominował Bretta Kavanaugha do Sądu Najwyższego, nie minęło pół godziny, a liderzy Partii Demokratycznej zapowiedzieli, że będą walczyć z tą kandydaturą „wszystkimi metodami”.

 

             

 

Brett Kavanaugh, kandydat na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego USA stał się w ostatnich tygodniach najpopularniejszym chyba człowiekiem Ameryki. Ale nie jest to popularność, jakiej ktokolwiek mógłby pragnąć. Wszystko za sprawą polityków Partii Demokratycznej, którzy nie cofną się przed niczym, byle tylko nie dopuścić do zatwierdzenia przez Senat kandydatury 53-letniego Kavanaugha.

 

Zbrodnia główna sędziego Kavanuagha? Możliwość, że jako sędzia Sądu Najwyższego (a ponieważ jest stosunkowo młody, więc będzie orzekał przez długie lata) mógłby zagłosować za cofnięciem dopuszczalności aborcji, która dla amerykańskiej lewicy jest świętością.

Co ciekawe, w wypadku Kavanaugha, mamy do czynienia raczej – używając terminologii George’a Orwella – z „myślozbrodnią”. Jak wykopano w jakimś e-mailu z 2003 r. wyraził on zdanie, iż „według wielu prawników” dopuszczalność aborcji nie jest prawem, którego Sąd Najwyższy nie mógłby podważyć w nowym orzeczeniu. Choć potem wielokrotnie tłumaczył, że tylko referował stan faktyczny, a jego zdaniem kwestia aborcji jest raczej rozstrzygnięta raz na zawsze, dla Demokratów to za mało. Stąd zaciekłość, z jaką zwalczają jego kandydaturę.

 

Nudny harcerzyk

Kavanaugh, wykształcony na wydziale prawa elitarnej uczelni Yale, sprawował wiele ważnych funkcji. Pracował w biurze sędziego Sądu Najwyższego, potem w zespole niezależnego prokuratora Kena Starra, który badał kwestie związane z działalnością prezydenta Billa Clintona (tzw. afera rozporkowa), był wreszcie doradcą prawnym prezydenta Busha juniora. Przez ostatnie 12 lat jest sędzią Sądu Apelacyjnego dla stołecznego Dystryktu Kolumbii, drugiego najważniejszego po SN sądu federalnego, zwanego przedsionkiem do najważniejszego, dziewięcioosobowego składu orzekającego Ameryki.

Przez wszystkie te lata był uważany za świetnego prawnika o raczej konserwatywnych poglądach, ale bez żadnych ekstrawagancji czy choćby śladu ekscentrycznych zachowań. Uprzejmy dla pań, wręcz preferujący jako współpracowników kobiety-prawników. Dobry mąż, ojciec dwóch córek, wolontariusz trenujący dziewczęcy zespół koszykówki, wreszcie żarliwy katolik zawsze gotów na ulicy rozdawać ciepłą strawę bezdomnym. Słowem, reputacja nudnawego skauta, co zdawało się potwierdzać aż sześć postępowań sprawdzających jego przeszłość. Były one rutynowo prowadzone przez Federalne Biuro Śledcze (FBI), gdy Kavanaugh piął się po szczeblach kariery.

Totalna obstrukcja Demokratów

Wszystko zmieniło się 9 lipca, gdy prezydent Donald Trump nominował go do Sądu Najwyższego. Nie minęło pół godziny, a liderzy Partii Demokratycznej zapowiedzieli gremialnie, że będą się przeciwstawiać tej kandydaturze „wszystkimi metodami”. I rzeczywiście.

Wprawiona w ruch przez Trumpa polityczna maszyneria Partii Republikańskiej działała jednak bardzo sprawnie. W pierwszej połowie września przed sędzią Kavanaugh było głosowanie w komisji, a potem już szeroka jak autostrada droga do głosowania przez cały Senat. Tam zaś większość (51 Republikanów wspartych przez jednego czy dwóch umiarkowanych Demokratów) powinna bez problemu przegłosować nowego sędziego Sądu Najwyższego.

Ale wtedy nagle pojawiły się oskarżenia

„Ofiara” numer 1.

             

 

16 września do prasy przecieka treść listu, jaki w „poczuciu obywatelskiej troski” wysłała do senator Partii Demokratycznej Diane Feinstein mieszkająca w Kalifornii pani psycholog Christine Blasey Ford. Znalazły się w nim oskarżenia o napaść na tle seksualnym, jakiej wobec 15-letniej wówczas Ford miał się dopuścić 17-letni Kavanaugh.

Było to w 1982 r. – oboje chodzili jeszcze do liceum – na jednej z imprez, choć oskarżająca nie wie dokładnie, kiedy i gdzie Kavanaugh wraz z kolegą mieli ją zwabić do sypialni. Przyszły kandydat do SN miał się na niej położyć, obmacywać, a kiedy próbowała krzyczeć, zatkał jej usta. Pani psycholog – która feralnego dnia bała się o życie – nikomu o tym wydarzeniu nie mówiła aż do 2012 r., kiedy sprawa wyszła w czasie sesji u psychoterapeuty. Teraz, po latach, do niej wróciła, a po nominacji Kavanaugha postanowiła podzielić się nią z zasiadającą w senackiej Komisji Sprawiedliwości sen. Feinstein.

W supercynicznym Waszyngtonie nie znajdzie się jednak nikt tak naiwny, kto uwierzyłby, że nie stało się to na zlecenie najwyższych rangą polityków Partii Demokratycznej, którzy postanowili przekuć w czyny słowa o „przeciwstawianiu się przy pomocy wszystkiego, co mają” kandydaturze Kavanaugha

 

Ale to był dopiero początek.

Wygłodniałe sensacji i skandalu media głównego nurtu wręcz oszalały na punkcie „afery Kavanaugha”. Nikt nawet nie próbował udawać obiektywizmu: w czasach, gdy dziennikarze uważają się aktywistów ruchu #MeToo, wyrok mógł być tylko jeden. Ponieważ „ofiarom trzeba zawsze wierzyć”, Kavanaugh – jako biały facet, członek elity społeczeństwa, konserwatysta i katolik jest winny zarzucanych mu czynów, chyba że… udowodni, że było inaczej.

Tak, tak, doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy to oskarżony za czyny sprzed 36 lat musi dowieść, że czynów owych nie dokonał.

Jak kobiety oskarżają, to trzeba im wierzyć

Po kilku dniach pojawił się wyjątkowo szemrany adwokat Michael Avenatti, reprezentujący wcześniej aktoreczkę porno Stormy Daniels, która od jakiegoś czasu próbuje spieniężyć swój krótkotrwały romans z Trumpem z 2006 r. Jego nowa klientka, Julie Swetnick stwierdziła, że około 1982 r. chodziła na imprezy licealistów, w których brał udział także Kavanaugh. Na imprezach dorzucano dziewczynom do napojów środki odurzające, a tak przygotowane następnie zbiorowo gwałcono. Swetnick zapamiętała z siedem, a może i z dziesięć takich prywatek. Podczas jednej z nich sama ponoć została zgwałcona.

Kavanugh może i nie gwałcił, ale na pewno był w tym czasie w domu, co w świetle poprzednich oskarżeń musi jednoznacznie wskazywać na kierunek „winny”.

Dla polityków Partii Demokratycznej oraz większości mediów sprawa była jednoznaczna: skoro trzy kobiety go oskarżyły, a on nie udowodnił swej niewinności, powinien zrezygnować z kandydowania. A ponieważ w bardzo emocjonalny sposób, momentami łkając, a czasami twardo, wręcz ze złością Kavanaugh mówił senatorom: „możecie mnie nie przegłosować, ale sam się nie wycofam”…, tym gorzej dla niego. Przyszły sędzia Sądu Najwyższego nie powinien się tak denerwować, gdy się go nazywa pedofilem, pijakiem czy zbiorowym gwałcicielem.

 

24-godzinne lewackie stacje informacyjne CNN i MSNBC od 16 września pełne są historii związanych z oskarżeniami wobec Kavanaugha. Wszystkie pod tytułem: „Skrzywdzone dziewczyny” kontra „kolejny biały mężczyzna”, arogancki przedstawiciel klasy rządzącej, który zapomina, że czasy męskiej dominacji się skończyły.

Niektórzy dziennikarze posunęli się do haniebnych oskarżeń. Publicysta „USA Today” napisał ni mniej, ni więcej, że „Kavanaugh powinien się trzymać z daleka od sal koszykarskich, gdzie grają dzieci”, gdyż każdy się chyba zgodzi, iż „wszyscy w sposób wiarygodny oskarżeni o przestępstwa seksualne nie powinni być trenerami dziewczęcych czy chłopięcych drużyn koszykarskich”. To jawne oskarżenie o pedofilię było chyba najmocniejszym w całym morzu słów miotanych z ekranów telewizorów i łam większości gazet.

Dziennikarze nie znaleźli świadków

A przecież każdy rozsądny człowiek jest w stanie stwierdzić, że zarzuty nie trzymają się kupy. Generalnie sprawy o przemoc czy napaść seksualną są trudne do sprawdzenia i opierają się głównie na konfrontacji przebiegu zdarzeń na zasadzie: „ona zeznała, on zeznał”.

 

Wszyscy podani przez panią Ford świadkowie (co ciekawe, w pierwszej wersji było czworo świadków, później – dwoje) zaprzeczyli, że takie zdarzenie miało miejsce. Ustalenie domu, gdzie miałoby się to wydarzyć, także dotąd okazało się niemożliwe. Pojawiły się wątpliwości co do długotrwałych skutków na psychice rzekomego molestowania: wbrew temu, co mówiła, łkając, senatorom o atakach klaustrofobii czy niemożności podróżowania samolotem, pani psycholog często udaje się na wielogodzinne wyprawy wakacyjne właśnie… drogą lotniczą.

 

Nominacja Kavanaugha nie jest przesądzona, ale z ostatnich rachunków wydaje się jednak, że Senat go ostatecznie zatwierdzi, nawet jeśli będzie to wynik 51- 52 „za”, przy 48-49 „przeciw”. Sędzia przejdzie nawet przy remisie 50:50, bo wtedy głos na „tak” odda nominalnie kierujący obradami izby wyższej w takich przypadkach, wiceprezydent USA Mike Pence.

Zresztą wydaje się, że tak brutalna – nawet jak na niskie już standardy cynicznego, politycznego Waszyngtonu – kampania mająca na celu zniszczenie Kavanaugha jako człowieka, może odnieść skutek przeciwny do zamierzonego.

 

 

Lewica, która od wyboru Donalda Trumpa na prezydenta jest w stanie wrzenia, robi wszystko, aby zaszkodzić „nielegalnemu” ich zdaniem lokatorowi Białego Domu. Właściwie każda decyzja Trumpa, każdy personalny wybór prezydenta jest kwestionowany. Zbiorowe „spektakle oburzenia” wobec kolejnych decyzji, manifestacje, a czasami wręcz nachodzenie w miejscach publicznych i urąganie politykom kojarzonym z Trumpem, podgrzewają atmosferę ciągłej konfrontacji.  

A co do samego sędziego Kavanaugha: pomyśleć tylko, gdyby popierał prawo do aborcji i kilka innych, lewicowych idei, nie miałby takich problemów z posadą w Sądzie Najwyższym…

 

Źródła:
Polityka
Twitter
CNN

https://tygodnik.tvp.pl/39321647/pedofil-pijak-zbiorowy-gwalciciel-jak-w...

_____________________________________

z Komentarzy ...

Husky 22:31:43

Cieszę się, że Trump się nie zachwiał. Bo presja była wielka. To dobra, pozytywna lekcja dla PADa, PMMa, & Co. Wybór Bretta Kavanaugha na sędziego Sądu Najwyższego USA to początek końca "polityki poprawności w USA i w świecie...Feministki przegrały, etos feministyczny zbudowany na regresywnym przekonaniu, że kobiety są doskonałe, nieskazitelne, nieomylne został w Senacie USA podważony...Tylko w oparciu o fakty, dowody i sprawiedliwy proces, można wierzyć kobietom. Zarzut jest tylko zarzutem, to nie jest prawda, dopóki nie zostanie udowodniony. W czasie tego sporu ponownie przywrócono domniemaną niewinności, ciężar dowodu musi przedstawić oskarżyciel. Flirtowanie nie jest molestowaniem seksualnym. Czy naprawdę chcemy żyć w świecie bez flirtowania? Niektóre z najlepszych związków, a następnie małżeństwa wynikają z flirtowania...Feministki i polityka poprawności w USA w odwrocie...Ta debata pokazała ludziom hipokryzję, choć była "drogą krzyżową" Bretta Kavanaugha była potrzebna całemu światu...Tam w USA trwa niezła jazda, całkiem podobna do tej w Polsce. Stawka jest O WSZYSTKO! Albo przebijemy lewackiego wampira osikowym kołkiem albo on wyssie z nas krew. W tej walce nie ma już miejsca na kompromisy czy branie jeńców. I w Stanach i w Polsce lewacy myśleli, że już domykają System, w Polsce miała rządzić kasta targowickich sprzedawczyków z nadania Berlina grabiących "tenkraj" bezkarnie, a Hilarzyca chciała z USA zrobić taką niemrawą większą Belgię, zalać imigrantami z 3go świata, zwłaszcza mahmutami nienawidzącymi USA ale im się nie udało, stąd to wycie.

Husky 22:31:43

Kto śledził tą żenującą farsę w wykonaniu żydolewackiego szamba, zwanego demokratami, wyrobił sobie już dokładnie opinię, że w całej tej żydolewackiej hucpie nie chodziło o żaden gwałt, a tylko o pogrążenie kandydata wskazanego przez Trumpa. W oszczerczej i brudnej kampanii prowadzonej przez takie "moralne" autorytety jak Schumer, Feinstein i reszta tego żydolewackiego szamba zasiadającego w Senacie, podważona została fundamentalna zasada prawa o domniemaniu niewinności. Żydolewacka wywłoka oskarżająca Kavanaugha kłamała w żywe oczy, a żadna ze przestawionych przez nią poszlak czy wskazanych osób nie sprawdziły się w rzeczywistości. Po prostu żenujące i groźne jak żydolewackie szambo, żeby dorwać się do koryta niszczy niewinnych ludzi. Po dodatkowym śledztwie przeprowadzonym przez FBI na żądanie demokratów (to było już 7! sprawdzanie Kavanaugha) okazało się, że żadna z 3 osób podanych przez Ford jako świadkowie próby gwałtu na niej nie potwierdziła takiego faktu! Jedna z dwóch studentek Yale oskarżająca sędziego okazała się być znaną mitomanką. "Pokrzywdzona" Ford nie była w stanie sprecyzować ani czasu, ani miejsca, ani sytuacji towarzyszącej próbie jej zgwałcenia, za to dokładnie pamięta, że wypiła jedynie 1 piwo! W ogóle nie była w stanie rozpoznać nawet okolicy, w której żyła będąc w highschool-u! Sama nie chciała być osobą publiczną, ale jej dane "wyciekły", najprawdopodobniej z grona ludzi senator Feinstein, która była w posiadaniu listu od Ford. Sama Ford leczyła się psychiatrycznie również przez seanse hipnotyczne. Tak to mniej więcej wygląda oskarżenie demokratów! Należy dodać jeszcze, że sama Ford jest klinicznym psychologiem, więc stwarzanie pozorów wiarygodności ma zawodowo opanowane. Samo jej wystąpienie w czasie przesłuchania przez Senat było zjawiskiem samym w sobie. Ale prokuratorka republikanów nie dała się zwieść odgrywanej niewinności oraz prezentowaniem różnych fobii, które rzekomo były wynikiem tego zdarzenia sprzed 36 lat. Ta żydolewacka wywłoka nie pamiętała żadnych istotnych szczegółów, ale na 100% wiedziała, że to był on. Każdy kto ma IQ powyżej 90 wyrobił sobie zdanie, kto a raczej co to jest.

Ocena polecanki: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

.. https://www.supremecourt.gov/

The Honorable Brett M. Kavanaugh
102nd Associate Justice of the Supreme Court of the United States

 

Press Release Regarding Administration of the Oaths of Office

Official Biography

Oath Ceremony - Photos.

Administration of the Constitutional Oath 
Chief Justice John G. Roberts, Jr., administers the Constitutional Oath to Judge Brett M. Kavanaugh in the Justices’ Conference Room, Supreme Court Building. Mrs. Ashley Kavanaugh holds the Bible.
Credit: Fred Schilling, Collection of the Supreme Court of the United States.

GOD Bless  &  SzC  Boże 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

- Słabość deprawuje, a bezsilność deprawuje absolutnie -

#1573145

Fakt wyboru tego sędziego to ważny sukces Trumpa w walce z lewactwem...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1573147

kłania się albo psychiatra albo ten od ,...pamięci

pozdrowienia

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1573388