Ciężko księdzem być. Zakonnicą, jeszcze bardziej...

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Kraj

Ich funkcje w kościele ograniczone są przeważnie do ciężkiej pracy pielęgniarek i opiekunek dzieci oraz osób dorosłych – zazwyczaj z ciężkim kalectwem. Zakonnice. Te kobiety dźwigają prawdziwy krzyż...

W swoim życiu odwiedziłem wiele Domów Opieki społecznej, gdzie rozmawiałem z wieloma ludźmi. Poznałem wiele osób, o których powiedzieć, że wykonują ciężką pracę, to daleka nieprecyzyjność.

Kilkanaście lat temu spotkałem osobę świętą za życia: zakonnicę z klasztoru w Kup, która sędziwa, a już na emeryturze, była zła, że za PRL, gdy pracowała jako pielęgniarka w szpitalu, płacono jej pensję. Przecież chciała pracować dla ludzi za darmo. Pracując dla „tych najmniejszych”, pracowała dla samego Boga.

Gdy z 10 lat temu organizowałem koncert, wystąpił na nim zespół „Biedronki” z klasztoru w Czarnowąsach. Tworzyły go dziewczęta i kobiety o lekkim bądź średnim poczuciu ułomności. Jedna potrafiła nawet czytać, ale proszę Państwa, to naprawdę były „lekkie przypadki”. Pani, nauczycielka, która organizowała tę grupę, po kilkunastu latach prowadzenia tego zespołu, tylko raz poszła do specjalnego miejsca w klasztorze, gdzie przebywają najcięższe przypadki. Dwa miesiące była „chora”. Była bardzo przygnębiona, bo zobaczyła coś, czego normalnie ludzie nie widzą.

Te zakonnice są bardzo nerwowe. Ciekawe, kto by nie był... Zobaczyć człowieka, de facto z dwoma głowami, najcięższymi przypadkami mikrocefalii, wodogłowiem, zespołem Wolfa-Hirschhorna, czy tak ciężkimi upośledzeniami, których nawet nie opisała medycyna...

Tym zajmują się zakonnice. Bywa, że przeklinają, ale i tak są święte...

To ci ludzie: siostry zakonne i niektórzy pracownicy świeccy, także w „cywilnych” domach opieki, wykonują prace, o której warto opowiedzieć zwolennikom aborcji i eutanazji eugenicznej, osobom z „czarnego protestu”, chrześcijanom, ateistom, i antyteistom dla których Kościół Katolicki i jego wszystkie dzieła powinny zniknąć z powierzchni ziemi.

                                      Niełatwo być dobrym księdzem

W irlandzko-brytyjskim dramacie „Kalwaria” z 2014 r., z gwiazdorską obsadą, molestowany w dzieciństwie przez księdza-pedofila mężczyzna, zabija dobrego księdza. Robi to specjalnie, bo „gdyby zabito złego księdza, nikt by się nie przejął”.

Film jest naprawdę dobry, mocny, a księdzu, który w kilku dniach swojego życia przechodzi prawdziwą Drogę Krzyżową, obrywa się nawet za system bankowy na świecie.

Może taką Kalwarię, aż o nie tak dramatycznym zakończeniu, przeszedł pewien ksiądz z Brzegu, który pomagając pewnej matce i córce, a de facto meliniarom, gdy stwierdził, że przestanie im dawać pieniądze, które oddawał regularnie, został przez nie oskarżony o molestowanie.

Polactwo tylko czeka na upadek „czarnych” i na takie oskarżenia. Tumult pragnie, aby inni osiągali jego poziom. Polactwo czerpie radochę z upadku innych. Krytycznie pisał już o tym zjawisku Rafał Ziemkiewicz. W tym miejscu muszę zauważyć, że Kościołowi, ale i Polsce, najbardziej szkodzi kadra biskupia, która, jak mówi były ksiądz Jacek Międlar, bywa fałszywa, snobistyczna, pijąca wódkę i lubiąca pieniądze. To wina biskupów, że chronią obrzydliwą mniejszość, która psuje opinię zwykłym katolikom i, przepraszam za określenie, personelowi Kościoła. Tylko, że tym personelem jesteśmy także My - chrześcijanie.

Taką odwagą wykazał się m.in. prof. Maciej Giertych, który, gdy zaczęła wychodzić sprawa molestowania kleryków przez arcybiskupa Paetza, porozmawiał z nim „po męsku”. Jeśli kościołowi zabraknie takich postaw, to wciąż będziemy mieli do czynienia z takimi filmami jak „Kler” Smarzowskiego. Przykład z Oławy – „Ksiądz pedofil bezkarny. Kuria o wszystkim wiedziała” (FAKT), albo skandal z ks. prof. Waldemarem Irkiem, który, choć miał zostać biskupem, wybrał romans z pielęgniarką. Mówi się, że, gdy sprawa wyszła na jaw i legła w gruzach jego kariera i nie został biskupem, dostał śmiertelnego zawału. Albo ksiądz z woj. Opolskiego, który dwa lata temu został oskarżony o seksualne wykorzystanie niesłyszącej, nieco niepełnosprawnej 15-latki. Dla takich postaw nie będzie zgody.

Zamiast działalnością misyjną za granicą, lepiej żeby polski kościół zajął się polskim społeczeństwem, bo nie będzie komu kościoła utrzymywać i tworzyć. Kiedyś wyszły dyrektywy, by straszyć ludzi na pogrzebach piekłem i brakiem zbawienia. Brawo! Tymczasem XIX w. się skończył. Co mieli o takich słowach sądzić inteligentni ludzie? Tylko, czy faktyczną sytuacją kościoła i obecną dramatyczną atmosferą przejmują się biskupi, oddzieleni od społeczeństwa poklaskującym gronem wiernych przy każdej katedrze, grupami parafialnymi i innymi księżmi? Nie o taki Kościół założył Jezus.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:8)

Komentarze

Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego jednak bym nie mieszała z niektórymi, może i takimi, o jakich mówi Jacek Międlar. A alkoholizm u niektórych księży bierze się z samotności i braku charakteru, co wynika z braku autentycznego powołania.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

parodystka

#1571559

Alkoholizm się zdarza często. Pedofilia nie...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Romuald Kałwa

#1571595