Na przyszłość musimy się tak umocnić,

Obrazek użytkownika michael-abakus
Kraj

 

by nie było łatwo nas zniszczyć. A może nawet zrobić wszystko, by nie było można nas zniszczyć.

Chodzi o to, by to zrobić! Ale zabierając się do roboty trzeba stawiać sobie ambitne cele - młodości, ty nad poziomy wylatuj. To z jednej strony - aby przetrwać trzeba działać, potrzebna jest praca i myśl. A z drugiej strony jakość myśli musi być zgodna z realizowanym zadaniem. Jakość myśli zaczyna się od zrozumienia, jeszcze raz powtórzę - jakość zrozumienia rzeczywistości. Nie jest to reguła ani Feliksa Konecznego ani Rafała A. Ziemkiewicza, ale najprawdopodobniej Tadeusza Kotarbińskiego. To jest rada wynikająca z najszerzej rozumianego traktatu o dobrej robocie.

Konkretny przykład:
Jesteśmy mocnym konarem cywilizacji łacińskiej.

To jest po prostu fakt, taka jest rzeczywistość, dalsze dłubanie w tej sprawie jest już tylko sporem semantycznym. Rozstrzyganie kwestii czy ten konar zasługuje na odrębną nazwę gatunkową w jałowej sztuce klasyfikacji cywilizacji, czy jeszcze nie zasługuje - nie ma żadnego głębszego sensu, może mieć tylko znaczenie propagandowe. Może ku pokrzepieniu serc, a może by tak - po coś innego? Cywilizacja Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ładnie brzmi.

Istota problemu jest gdzie indziej. W moim sformułowaniu [link] nie zaprzeczyłem Feliksowi Konecznemu, a przez grzeczność również nie zaprzeczyłem i Rafałowi A. Ziemkiewiczowi. Napisałem:
Mam nieco inny pogląd - nauka może dostrzegać nowe zjawiska.... Tak właśnie jest.

A gdy zauważamy nowe zjawisko, trzeba je jakoś zdefiniować i nazwać. Niektórzy mówią, że najrozmaitsze pojęcia zaczynają istnieć, dopiero wtedym gdy stają się desygnatem konkretnej nazwy. Tak było ze zjawiskiem ludobójstwa, które stało się przedmiotem prawa międzynarodowego dopiero wtedy, gdy Rafał Lemkin nadał mu nazwę "genocide". A zapotrzebowanie na nazwę pojawia się, gdy nazwa staje się potrzebna do skutecznego rozumienia rzeczywistości. Dlatego Eskimosi używają dziesiątków nazw do określania gatunków i kolorów śniegu.

Nie zaprzeczam, ale mam nieco inny pogląd, ponieważ znajduję zjawiska, które istnieją od dawna, a ich wpływ na rzeczywistość bardzo mocno narasta.

Pierwsze zjawisko

to narastanie szybkości zmian, które zaczęły mieć istotny wpływ na społeczne cechy pokrojowe i rozwojowe już na przełomie XIX i XX stulecia i znalazły swój bardzo dobitny wyraz w znanej powieści "Saga rodu Forsyte’ów" Johna Galsworthy’ego. Wtedy dystans zrozumienia zmian dotyczył trzech pokoleń. Lata dwudzieste, lata trzydzieste skróciły ten dystans do jednego pokolenia. Widać to w innym cyklu powieściowym. "Rodzina Thibault" Rogera Martin du Garda.

Bardzo ważna w tym jest cywilizacyjna szerokość frontu zdarzeń, które wymykają się z pola społecznej obserwacji. Zmiany te, niestety widziane są jako doraźnie nagłośnione, publicznie dyskutowane sensacje kolejnych rewolucji technicznych klasy bomby atomowej albo innego rewolucyjnego wynalazku. Nawet zjawisko globalnej wioski Herberta M. McLuhana, jest tylko taką sensacją.

A tymczasem następują totalne zmiany o bardzo poważnym znaczeniu cywilizacyjnym, które biegną równocześnie i w wielu zdawałoby się rozłącznych dziedzinach, takich jak polityka, gospodarka, sposób produkcji, komunikacja publiczna, technologia, ustrój i organizacja stosunków własnościowych itd, itp.
Kto dzisiaj wie i pamięta, a przede wszystkim docenia rewolucję, "Colta, Remingtona i Forda" polegającą na rozpoczęciu masowej produkcji seryjnej. To jest prawdziwa rewolucja, która zmieniła wszystko w systemach gospodarczych, otwierając nowy rynek odbiorców masowych. Henry Ford tak produkował samochody, by każdego pracownika było stać na kupienie jego produktu. ("Gra o sumie zerowej" 5.05.2007 [link])

Tylko ta jedna zmiana oznacza ostateczny koniec marksizmu, który jest nieustannie ćwiczony przez całą, niby nowoczesną marksistowską demokrację liberalną. Dziewiętnastowieczna archaiczna myśl polityczna współczesnych postępaków. Intelektualiści, którzy przegapili 21 rewolucji społecznych i technicznych. 21 rewolucji, czyli oko na plecach.

Drugie zjawisko. 

To nie tylko "sterowalność systemów społecznych" to jest jeszcze poważniejsza cywilizacyjna przemiana intelektualna i nie o topologię tu chodzi. Topologia jest skutkiem problemu. Istotą kryzysu, który zauważam jest wyczerpywanie się absolutystycznej wizji społeczeństwa. Mało kto dostrzega, że prawie wszystkie historyczne struktury państwowe w Europie były monarchiami absolutnymi. Taka jest kontynentalna tradycja polityki, nieomal instynktownie tworzona według średniowiecznego intelektualisty Niccolò Machiavelli. Absolutne monarchie Europy przeżyły swój szczyt powodzenia wykorzystując mit rewolucji naukowo-technicznej wieku pary i elektryczności, rozbudowując polityczne status quo Kongresu Wiedeńskiego 1815 w formie wielkich imperiów i cesarstw kolonialnych. Gadanie o demokracji było reakcją na faktyczny kryzys zbyt wielkich formacji politycznych, mocniej związanych z cywilizacją turańska niż łacińską [link].

Nie przypadkiem Feliks Koneczny zaliczał do współczesnych cywilizacji turańskich państwowość cesarstwa Rosji i królestwa Prus. Można by zaryzykować twierdzenie o tym, że aktualna więź polityczna pomiędzy Moskwą a Berlinem znajduje swoje uzasadnienie w głębokiej, historycznie od stuleci zakorzenionej więzi cywilizacyjnej. Dlatego także formalny upadek cesarstw i królestw po pierwszej wojnie światowej, stał się przyczyną kontynuacji turańskiej natury Niemiec i Rosji w totalitarnych strukturach państwowych Sowietów oraz III Rzeszy.

A więc nie topologia, ale cywilizacja szukająca narzędzi optymalnych dla swojego dalszego rozwoju. Sumując, właściwością totalitarnych, turańskich czyli komunistycznych formacji społecznych jest wodzowska, cholernie scentralizowana struktura zarządzania, znamienna tym, że ignorowała zasoby intelektualne całych społeczeństw. Jeśli obywatel takiej monarchii - to im głupszy, tym lepszy.

Idealny obraz takich zachowań obywatelskich, to postać "dobrego wojaka Szwejka" Jaroslava Haška, "Proces" Franza Kafki albo "Rewizor" Nikołaja Gogola. Totalitaryzm tych europejskich systemów cywilizacyjnych nie wynika ani z topologii, ani nawet z totalitarnych monarchii absolutnych. To jest zasadnicza sprawa fundamentalnych, cywilizacyjnych więzi społecznych, o których pisał Feliks Koneczny i Agnieszka Kołakowska "Polityczna poprawność a mentalność totalitarna". Rzecz sprowadza się do tego czy jesteśmy poprawną politycznie masą czy twórczym zespołem. Czy zgodnie z poglądem Rafała A. Ziemkiewicza obowiązuje doktryna jednego przywódcy, czy interesuje nas praca zespołowa.

I na koniec. Globalny charakter współczesności jest oczywisty, przy czym ten globalizm jest skutkiem, nie przyczyną. Nie można więc gadać głupot o tym, że musimy podporządkować się temu akurat mitowi. Przyjrzyjmy się przyczynom, spójrzmy jaka jest najważniejsza cecha współczesności i czym różni się od przeszłości.

Przez ostatnie pięć tysięcy lat, a może i dłużej mieliśmy do czynienia z epoką procedur i stosowania recept przejmowanych od uznanych autorytetów. Gdy nie wiedzieliśmy jak postąpić, oczekiwaliśmy na gotową receptę zawierającą konkretną procedurę, zatwierdzoną przez odpowiedni autorytet. Od czasu Grzegorza I, wodza totalitarnej opozycji musimy zapomnieć o jedynej uniwersalnej recepcie: "gdy nie wiesz jak postąpić, zachowaj się przyzwoicie". Nazwijmy ten czas epoką Arystotelesa.

  • Współczesność polega na tym, że znaczenie recept, procedur i gotowych rozwiązań znika. Przyszłość polega na konieczności stałego i konsekwentnego nieustannego rozwiązywania nowych problemów. Rzeczywistość zmienia się tak szybko, że wszystkie gotowe rozstrzygnięcia już w chwili ich poczęcia są przestarzałe. Dlatego proponuję rozległy system o rozproszonej inteligencji. Cywilizacja przyszłości należy do ludzi rozumnych, potrafiących samodzielnie rozwiązywać problemy.

Jedyna recepta ocalała z epoki Arystotelesa mówi, że "jeśli nie wiesz jak postąpić, zachowaj się przyzwoicie!" Ta maksyma jest zwornikiem między filozofią starożytną a chrześcijańskim tomizmem. Mowa oczywiście o relacji pomiędzy cywilizacją a etyką. Czuję niezręczność tego ostatniego sformułowania, ale zakładam, że ludzie identyfikujący się z chrześcijańską cywilizacją łacińską rozumieją w czym rzecz.

______________________________________________________________

"STRACH PRZED SMOLEŃSKIEM" [link]
PILNUJMY POLSKI (24 lipca 2018 - ODC. 23) 

https://www.youtube.com/watch?v=ZBXa2jYN2sQ
NIEMCY BOJĄ SIĘ POLSKIEGO SOJUSZU Z AMERYKĄ

______________________________________________________________

Przypis:
Dzisiejszt felieton jest owocem dyskusji z jazgdyni [link] o felietonie "Według Rafała Ziemkiewicza "MULTI-KULTI ZABIJA" [link]

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:9)

Komentarze

A ja to widzę jeszcze inaczej.

W gruncie rzeczy, to o czym Pan i wielu innych analityków mówi to, z lekką tylko przesadą, budowanie domu od dymu z komina, zamiast od fundamentów. Mam na ten temat gdzieś szkic notki na ten temat, więc w przyszłości temat postaram się rozwinąć, tu go tylko zaanonsuję.

Fundamentem jakiejkolwiek koncepcji czy projektu musi być znajomość ludzkiej natury. Do tej pory myśliciele wypowiadali się na tematy człowieka bez naukowej wiedzy w tej kwestii. Obecne najnwsze badania neurobiologów, kognitywistów i psychologów ewolucyjnych pozwalają na ten temat powiedzieć coś konkretnego i to nawet wykorzystać. W rzeczy samej marketingowcy część tej wiedzy posiadają, ale nie lubią się nią dzielić.

A natura ludzka polega na wyewoluowanej skłonności do życia w społecznośći i tworzącej ją sieci relacji społecznych, z których podstawowy szkielet tworzą relacje takie jak prawda, miłość i wolność. Proporcje tych czynników relacyjnych w organizacji społecznej wskazują na naturę danego systemu społecznego.

W związku z tym nie lubię wdawać się w dywagacje typowe dla historyków myśli filozoficznej i rozpatrywać co na ten temat miał dopowiedzenia dany myśliciel. W tym przypadku wolę bezpośrednie fakty naukowe.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1569154

Warto zwrócić uwagę na książkę Macieja Musiała "Intymność i jej współczesne przemiany. Studium z filozofii kultury" (Kraków 2015). Autor analizuje w niej tę dziedzinę kultury, która z jednej strony warunkuje kształt współczesnej kultury oraz ludzkich przekonań, działań i światopoglądów, a z drugiej strony jest przez nie warunkowana. Opisuje przekształcenia dokonujące się w sferze mentalno-kulturowej, które kształtują praktyki działaniowe.

Analizując zmiany jakie mogą nastąpić w przyszłości warto uwzględnić także i te badania socjologów i filozofów kultury.

Poniżej kilka cytatów z tej książki.

Zauważmy również – nawiązując tym samym do rozróżnienia na indywidualizm i antyindywidualizm metodologiczny zreferowanego kilka akapitów wcześniej – że w koncepcji Kmity kultura stanowi w gruncie rzeczy subiektywno-racjonalne uwarunkowanie ludzkich działań, czyli – innymi słowy – stanowi źródło wyjaśniania indywidualistycznego, jeśli przyjmie się składające się na nią normy i dyrektywy za ostateczne przesłanki działania, a jednostkę rozpatrywać się będzie w izolacji od wpływu chociażby działań współbliźnich, a więc kontekstu społecznego.

------------------------

Niemniej jednak należy zauważyć, że w ramach swojej teorii Jerzy Kmita dokonuje szeregu subtelnych rozróżnień wyodrębniając poszczególne dziedziny kultury i porządkując je poprzez nadanie im postaci hierarchicznej struktury funkcjonalnej. Nie sposób zreferować tutaj wszystkich rozróżnień i klasyfikacji poczynionych przez autora, wymykania się uniwersaliom, ani omówić całej hierarchicznej struktury funkcjonalnej jaką zaprojektował, niemniej jednak poczynimy pewne ustalenia dotyczące „miejsca” intymności w owej funkcjonalnej strukturze wprowadzając tym samym rudymentarne zagadnienia i rozróżnienia omawiane przez Jerzego Kmitę.

Podstawowym rozróżnieniem „porządkującym” kulturę w ujęciu Jerzego Kmity jest podział na sferę techniczno-użytkową i sferę symboliczną. Ta pierwsza charakteryzuje się tym, że efektywność regulowanych przez nią działań nie zależy od powszechnego respektowania dyrektyw stanowiących przesłankę owego działania. W przypadku tej drugiej sytuacja przedstawia się odwrotnie: działania przez nią regulowane są efektywne tylko wtedy, gdy dyrektywy stanowiące przesłanki owych działań są w danej społeczności powszechnie respektowane (zob. Kmita, 2007c, ss. 62– 63).

-------------

Zdaniem pary socjologów, ludzie Zachodu odrzucili wiarę w zbawienie po śmierci jako źródło sensu, a także wiarę w miłość między człowiekiem i Bogiem na rzecz wiary w zbawienie w życiu doczesnym i w miłość międzyludzką, które stanowić mają nowe źródło poczucia sensu (Beck; Beck-Gernsheim, 1995, s. 176). „Im więcej zewnętrznych punktów oparcia ulega zanikowi – powiadają Beck i Beck-Gernsheim – tym bardziej nasze pragnienie nadania naszemu życiu poczucia sensu i bezpieczeństwa kierujemy ku tym, których kochamy” (Beck; Beck-Gernsheim, 1995, s. 50; tłum. M.M.).

W tym sensie niemieccy badacze powiadają, że współczesność zakochała się w miłości („has fallen in love with love”) (Beck; Beck-Gernsheim, 1995, s. 198; tłum. M.M.). Jak widać, konstatacje niemieckich badaczy pozostają w zgodzie z wieloma spośród diagnoz Giddensa, niemniej jednak Beck i Beck-Gersheim – chociaż nobilitują intymność do miana nowej religii (w ten sposób udaje im się chyba nawet prześcignąć Giddensa i Weeksa w uwznioślaniu znaczenia intymności) – są w swych diagnozach dalece bardziej ambiwalentni niż brytyjski socjolog. (s. 60)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1569230

No i to jest właśnie to czego nie cierpię w refleksji naukowej - nadmar filozofowania zamiast konkretnej interpretacji wyników badań naukowych. Anglikom takim jak Robin Dunbar wychodzi to perfekcyjnie i przystępnie.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1569273

Witaj Michaelu

 

Dobrze, że nasza wymiana zdań była zapładniająca.

A ja zaobserwowałem tu na portalu pewien postęp po moich dokonanych z premedytacją prowokacjach. Koledzy blogerzy i komentatorzy oprócz reagowania na codzienne informacje, zaczynają rozmyślać o rzeczach zasadniczych. Konkretnie była wymiana zdań o miłości, a ja później, w obszarze nauk kościoła, starałem się pokazać pewne nieporozumienie związane z myleniem miłości i dobroci. O miłości, która jest szczytem pozytywnych uczuć empatycznych, ci, którzy tak na prawdę takiej miłości nie przeżyli, lub nie przeżywają, mają dosyć mgliste pojęcie. Zazwyczaj uczą się na poezji miłosnej, a później usiłują taką miłość odegrać. To też interesujące zagadnienie - brak naturalności i ciągłe odgrywanie jakichś ról.

Ja jestem głęboko zainteresowany, czy ktoś prowadził jakiekolwiek badania statystyczne odnośnie procentowego osiągnięcia przez społeczności najwyższego w modelu moralności Kohlberga, stadium powszechnych zasad zasad etycznych.Stadium szóste.

Przypomnę.

"Stadium powszechnych zasad etycznych – charakteryzuje się perspektywą moralnego punktu widzenia, który powinien być podstawą wszelkiego porządku społecznego oraz norm społecznych, potrzeba przestrzegania powszechnych zasad etycznych,  przekonanie o ich ważności i poczucie osobistego zobowiązania wobec nich. Zatem poszczególne prawa lub normy społeczne są uznawane z tego powodu, że powstają na podstawie tych zasad. Gdy prawo nie jest zgodne z tymi zasadami, jednostka wybiera zasady sprawiedliwości: równość i prawa człowieka oraz szacunek dla godności istot ludzkich jako indywidualnych osób. Należy jednak pamiętać, że większość dorosłych w społeczeństwach zachodnich znajduje się na poziomie konwencjonalnym."

Przekonany jestem, że, jak to mówią Niemcy - Hier ist der Hund begraben.

Statystycznie wciąż jesteśmy dosyć nisko, jako Polacy w rozwoju moralnym. Przekonany jestem, że w większości jesteśmy na poziomie konwencjonalnym, a konkretnie w stadium 3 i 4.

 

3.   Stadium interpersonalnego konformizmu – charakteryzuje dbałość o utrzymanie dobrych stosunków z innymi oraz umiejętność stawiania się w położeniu innej osoby, ale nie ma jeszcze uogólnionej perspektywy społecznego systemu.

4.   Stadium systemu społecznego –  w którym dużą wagę przypisuje się porządkowi prawnemu, a poszczególne związki i relacje są rozpatrywane ze względu na miejsce w społecznym systemie, określającym role, które się przyjmuje i reguły, których się przestrzega.

To niestety jest silnym hamulcem w osiągnięciu właściwych i pożądanych relacji społecznych.

Analizowałem pod tym względem Norwegów, których znam dobrze i bardzo dużo (kilkanaście lat pracowałem z nimi i dla nich). Mimo, że intelektualnie są znacznie niżej od Polaków, to etycznie biją nas na głowę. Czyli - czy to nie jest droga do sukcesu?

Oczywiście i na szczęście, jest to problem edukacyjny i właściwe, mądre wychowanie, może w ogromnym stopniu poprawić średnią moralność naszych współobywateli.

 

Uwagi Zetjota są interesujące i słuszne, jednakże nie trafił to on w meritum tekstu. Sam jestem kognitywistą i zdaję sobie sprawę, że w tej dziedzinie, na razie koncentrujemy się na rozważaniach osobniczych, a nie społecznych.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1569184

"Jakość myśli zaczyna się od zrozumienia, jeszcze raz powtórzę - jakość zrozumienia rzeczywistości."

"Koledzy blogerzy i komentatorzy oprócz reagowania na codzienne informacje, zaczynają rozmyślać o rzeczach zasadniczych."

"Statystycznie wciąż jesteśmy dosyć nisko, jako Polacy w rozwoju moralnym."

Może warto dostrzegać także bardziej "subtelne" zagrożenia . Np.

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=23515&Itemi...

Do tego sugestia prof. Dakowskiego ,że są to "Protokoły Medrców Syjonu" ?a rebous? :-) Swoją drogą ,to chyba nie od rzeczy  jest obserwacja ,że po mimo poważnych wątpliwości co do źródeł tego typu tekstów ,mają  niezaprzeczalną własność , jakoś "zgadzają" się z rzeczywistością . Może nie 100% ,ale "korelacja" zastanawiająca  :-)  

 

A źródło ... to można mieć "hipotezy" ,czy jest to "sztabowy plan do wykonania" ,czy "obserwacja może niedokładna"  DZIEJĄCYCH się procesów , rekonstrukcja ze strzępów informacji i podstawiane pod fałszywe źródło , czy też forma "dywersji" informacyjnej wobec jakiegoś  planu z domieszką dezinformacji . Ale jeśli poszerzają wiedzę ,to chyba nie można ich "potępiać w czamuł" ) . W sumie może w jakmiś stopniu "wsio ryba" . :-)

Nie sposób pomijać takich "czynników" ,gdy np. zaczyna się myśleć o "topologii systemu" itd.

A można także uczestniczyć "w eksperymencie Asha" . Mantra "te kreski są równe są równe ... " "teorie spiskowe , teorie spiskowe ... " :-) Coś jak mantra do bożka "Świetego Spokoju" "Polacy nic się nie stało , nic się nie stało ... "

Do tego niemiecki projekt "mitteleuropa" zdaje się powstał w ?Republice Weimarskiej? , później przejęty , może trochę zmodyfikowany i realizowany przez Hitlera ,a po 1989 chyba jak potwór Frankensteina pojawił się na nowo . CIĄGŁOŚĆ , CIĄGŁOŚĆ nawet mimo zawieruch historycznych .

Cognito -zdaje się - rozpoznawać , rozumieć :-)

Z polskiego punktu widzenia ,to "niezbyt rozsądne" jest powiedzmy dążenie do "georealizmu" :-) Wy nie ruszacie naszych spisków ,a my waszych . Polski spisek pt. Solidarność jakoś wyszedł , "brudu za paznokciami" było wyjatkowo mało , przynajmniej w porównaniu z sąsiadami . Wiec może właściwe na "rozpier**sze" informacyjnej ,to tylko możemy zyskać ... o ile nie pociągnie to "ruchów wojsk" ...

Władcy tajemnic ... władca much to zdaje się belze-bub :-) .

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1569191

"Sam jestem kognitywistą i zdaję sobie sprawę, że w tej dziedzinie, na razie koncentrujemy się na rozważaniach osobniczych, a nie społecznych."

Nie zgadzam się z tą konstatacją, bo nauka pędzi do przodu i proponuję lektury Gazzanigi, Golemana czy Tomasello, którzy zdecydowanie akcentują aspekt społeczny ludzkiej natury, nie wspominając Robina Dunbara, króla współczesnej antropologii. .

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1569188

Bardzo przepraszam, ale to są "bohaterowie" kognitywistyki sprzed paru lat. Wolę zajmować się Patrycją Churchland, jej mężem, czy Pinkerem, Chalmersem, a z młodych Andrsonem i Lindą Smith. Nie zajmuję się AI.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1569190

Nie zauważyłem u Patrycji Churchland niczego nadzwywczajnego, poza tendencją do filozofowania, wskutek czego kupiłem pomyłkowo dwa razy tę samą jej pozycję. To już wolę prawdziwego badacza z krwi i kości jakim jest Michael Tomasello. On nie tylko stawia tezy, ale sam je próbuje weryfikować w swoim laboratorium.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1569211

Kognitywistyka czy neksjalizm? A może holizm?

Mniejsza o nazwę, liczy się istota rzeczy, czyli rozumienie rzeczywistości. To jest najtrudniejsze, a weryfikacja jakości rozumienia skupia się na umiejętności skutecznego rozwiązywania problemów.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

michael

#1569214

Oto właśnie chodzi - nieogarnianie całości, przez co nie widzi się prawdziwej przyczyny, stanu systemu i nie można znaleźć prawdziwego rozwiązania.

To dosyć typowa tendencja naukowców na całym świecie - uciekanie i zawężanie pola obserwacji. To wprawdzie nic złego. mamy wspaniałych specjalistów od super-symetrii, mistrzów leczenia depresjii, czy speców od dywagacji czym są grzyby; bo roślinami przecież nie są.

W tejże kognitywistyce, gdzie u nas  najszersze spojrzenie miał chyba prof. Nencki, a naukowcy z UMK z którymi sporo dyskutowałem, wymiękali przy problemach struktury i lokalizacji pamięci (prof. Jagodzińska chlubnym wyjątkiem) i padali na nos przy dyskusji o najważniejszym aspekcie człowieczeństwa - o  świadomości.

A Churchland? Nie ma nauki bez filozofii. Bo ona stawia pytania poza stołem laboratoryjnym.

Holizm jest moim ulubionym tematem. I homeostaza. I cykl graniczny Nyquista w dynamice. W takiej dynamice, jak życie.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2
#1569215

... Nic tak nie dzieli jak bariery estetyczne :-)
Najbardziej podstępne mury .

Ale rzeczywiście coś w tym jest. :-) Jelenie na rykowisku prezentują poroża ,a naukowcy mają taki paradygmat ,by tak nastroszyć aparat pojęciowy , by hierarchia na poziomie formalnym nie podlegała dyskursowi :-) .
Takie przyczynkarstwo w analitycznym podejściu do ethnosu akademickiego ,natomiast na holistyczną syntezę ,to materiał badawczy chyba jest zbyt skąpy .

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1569217

To nieporozumienie z zarzutem stosowania hermetycznego słownika, by ludki nic z tego nie zrozumiały.

Celem stosowania konkretnych, takich a nie innych określeń, jak najbardziej ekskluzywnych jest konieczność uzyskania precyzji. Jak piszę "v", to na całym świecie wiadomo wśród naukowców i nie tylko, że mowa jest o prędkości. Chyba właśnie dlatego powstało określenie nauki ścisłe, by zaznaczyć, że nie ma tu żadnych dwuznaczności, możliwości różnych interpretacji i niezrozumień.

Faktycznie szerokie audytorium ludzi bez kierunkowego wykształcenia może z tego niewiele rozumieć. Lecz wystarczy, że prawie nałogowo każdy używa smartfony, nie wiedząc co to farad i nie odróżniając bitów od bajtów.

W nauce a i częściowo we współczesnej filozofii tak nie może być. Wszystko musi być określone i nazwanie ostro precyzyjnie. Gdyby tak nie było, to w wyniku nauk stosowanych, techniki i inżynierii nie mogłoby powstać cokolwiek konkretnego.

Gdyby ślusarz nie wiedział co oznaczają trzy, skierowane wierzchołkami do dołu trójkąciki, to by nie wiedział, do ilu mikrometrów wypolerować powierzchnię, by miała wymaganą chropowatość.

Pewne "ekskluzywności" straciły swą wyjątkowość upowszechnione w życiu codziennym, a te, niepotrzebne każdemu, ciągle mogą być tajemnicze.

Więc jak się porusza w kategoriach naukowych, czy filozoficznych, to nie ma co się oburzać na ekskluzywność słownika.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1569251

Forma i treść . Wiadomo ,że czasami forma musi być odpowiednio rozbudowana ,by wyraził jakieś treści ,no ale czasami , następuje "inflacja" pustej formy i "pojedynki na miny" . Co jest kiedy ,to każdy ma jakieś tam "wyczucie" ... A może tak asceza formy , epigram (1) ... :-) Tak w duchu "Odpowiednie dać rzeczy słowo(...)"

 

1) Uwaga dla młodzieży ,która może także to czyta ... Coś jak Tweet :

:-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1569253

Bardzo dobry przykład z Tweeterem. Uczy panowania nad przekazem. Dodam, że również konstruowanie tytułów jest ćwiczeniem nad właściwym celowaniu z przekazem.

Oczywiście poruszamy się w obszarze miedialnym powszechnym, czy społecznym.

Wśród naukowców, czy specjalistów to ma mniejsze znaczenie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1569256

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1569258

Tu się wtrącę do dyskusji i dodam,że dobrzy naukowcy potrafią pisać żargonem specjalistycznym w pismach naukowych, ale potrafią też pisać książki popularyzatorskie, które mogą czytać laicy.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1569274

Co może?

Wszystko może i potrafi nawet najbardziej skomplikowane zjawisko opisać po ludzku, prostym językiem. Oczywiście jeżeli sam je rozumie. Bóg dał ludziom język, aby mogli się porozumiewać, więc korzystajmy z tego daru.

A więc, gdy widzę gdy ktoś popycha mętne androny, sili się i zapycha swoje teksty długimi nazwami, trudnymi do znalezienia w słownikach, to zawsze mam wrażenie, że ten ktoś udaje uczonego człowieka. To jest poza, teatr i podszywanie się pod mądrość.

Pierwszy lepszy przykład - Andrzej Celiński - napuszony namaszczony język, sugerowanie wielkiej mądrości niedostępnej dla nas maluczkich. Och! Jaki on jest wielki. A jak przyjdzie co do czego, to dla Celińskiego Jan "Śpiewak to ”ch*j” [link] i [link].

Owszem,  są bardzo złożone zjawiska, które nie jest łatwo opisać, ale można. Po prostu trzeba, po pierwsze - samemu wiedzieć i rozumieć, po drugie - nie wolno kłamać, a po trzecie - trzeba się postarać.

I tyle.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

michael

#1569294

Człowiek Mądry. Najlepiej na konkretnych przykładach. N.p. Ojciec Krąpiec.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569523

zmierzamy poprzez kierat Prawa do Królestwa, które jak mówi Chrystus, jego założyciel, jest nie z tego świata. Wszystkie antropologie współczesne pono( filozofem to ja nie jestem, raczej rezonerem snów fizjologów Ferdka Kiepskiego) nie zawierają skutecznej apologii chrześcijaństwa, a przez to zdaje się nie mogą stanowić podstawy myślowej, spiritus movens a tym bardziej Spiritus Sanctus dla naszej łacińskiej Ojczyzny. Paraklet -Pocieszyciel który przekonuje świat o grzechu i sądzie... I tutaj gorąco pragnę polecić, niepozorną postać, wiązaną z genocidem ("Kozioł ofiarny" w latach osiemdziesiątych ub wieku) i mimo uogólnienia i dopracowania odkrytej na cmentarzach i zgliszczach wojen końca zeszłego tysiąclecia antropologii w książeczce "Widziałem szatana spadającego jak błyskawica" ciągle nie znanego i nieużywanego René Girard'a. Moim zdaniem w jego koncepcji mimetyzmu, grzechu pierworodnego, jest obfite źródło nie tylko obrony chrześcijaństwa ale ujęcia na nowo, bardziej pokornie i odpowiedzialnie ludzkiej wolności. Koreluje on z takimi ustaleniami jak hipoteza zerowego wpływu rodzicielskiego(Judith Harris) i jakoś centralnie plasuje się w mglistych ideach powrotu do historiozofii Adama Mickiewicza czy bardziej Zygmunta Krasińskiego obecnych w idei pielgrzymki narodowej do Santiago da Compostella czyw Różańcu do granic i podobnych manifestacjach mesjanizmu rozumianego bardziej dogłębnie niż w paru  prześmiewczych i wymałpiajacych się i dobrze wytresowanych sentencjach lektora PZPR.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Onufry Zagłoba

#1569467