Kryptowaluty mają wartość!

Obrazek użytkownika gps65
Gospodarka

Niektórzy uważają, że bitcoin, i wszelkie inne kryptowaluty, są bezwartościowe. Tłumaczą to tak: złoto ma wartość użytkową, samoistną, ma zastosowania w przemyśle i jubilerstwie. Złoto to wartościowy towar, a każdy taki towar może też pełnić rolę waluty. Z kolei państwowe waluty fiducjarne nieoparte na kruszcach, takie jak dolar, euro czy złotówka, nie mają wartości użytkowej, nie są towarem, ale istnieje państwowy, prawny, wymuszony siłą, obowiązek przyjmowania tych walut w rozliczeniach handlowych i to czyni je wartościowymi.

       Wszystko to, co nie ma wartości użytkowej, albo wartości nadanej przez państwo, jest jakoby bezwartościowe. Bitcoin nie ma ani wartości użytkowej, ani nie stoi za nim aparat przemocy, który siłą wymaga rozliczania się w nim, a zatem jest niczym, nie ma wartości.

       Tak myślący się mylą, bo błędnie diagnozują źródła wartości. W walucie istotna jest wartość wymienna. Złoto ma wielokroć mniejszą wartość użytkową niż wymienną. Waluty państwowe mają tylko wartość wymienną. Wszelkie ceny towarów wyrażane w walucie pokazują nam tylko i wyłącznie wartość wymienną.

       Są towary, które mają małą wartość użytkową, ale ogromną cenę - na przykład działa artystyczne. Są towary, które mają dużą wartość użytkową, ale małą ceną, a wręcz są darmowe - na przykład woda czy powietrze. Są towary i usługi wymuszane czy dotowane przez państwo, które mają urzędowe ceny, które się drastycznie różnią od cen rynkowych. Ceny wyrażane w walucie mierzą tylko i wyłącznie wartość wymienną towarów i usług, co jest zależne od podaży, popytu i przepisów.

       Oczywiście liczą się też koszty produkcji czy wypromowania. I w cenach się to uwzględnia. Ale nie wszystkie ceny odzwierciedlają koszty. Możemy coś dużym kosztem wyprodukować, ale tego nie sprzedamy, bo nikt nie zechce kupić. Koszty duże, cena zero. Możemy też wyprodukować coś małym kosztem i uzyskać za to bardzo dużą cenę - na przykład przebrać psa za pająka i zrobić o tym filmik.

       Wartość wymienna wynika z ludzkiego zachowania i zaufania, a nie z przemocy państwa czy zastosowań praktycznych. Złota nikt nie musi przyjąć, a dolary muszą przyjąć w USA. Ale to nie ma znaczenia czy ktoś musi, czy może - ważne, że chce - ważne, że przyjmuje z dowolnego powodu. Walucie nadaje wartość to, że ktoś ją przyjmuje po niezerowym kursie - nieważne czy musi, czy może, czy chce, czy ma ku temu jakikolwiek inny powód.

       Jeśli w praktyce są miejsca i ludzie, którzy w rozliczeniu transakcji handlowej przyjmują dobro niemające żadnej wartości użytkowej, to to dobro jest walutą fiducjarną, jest miarą wartości wymiennej dóbr.

       I tak samo każdy towar mający wartość użytkową, który jest powszechnie używany przez ludzi do rozliczeń handlowych, jest przez nich przyjmowany - albo zawsze, a jak nie, to zawsze za pomocą pośredników, których da się zawsze znaleźć - jest też walutą. Waluta to nie tylko to, co musimy przyjąć w rozliczeniu, nie tylko to, co możemy przyjąć w rozliczeniu, nie tylko to, co możemy użyć praktycznie, ale też to, w co ufamy, że łatwo wymienimy na inne dobro - albo bezpośrednio, albo poprzez jakiegoś łatwo dostępnego pośrednika.

       Więc bitcoin jest pełnoprawną walutą fiducjarną. I ma wartość wymienną. Jego wartość rośnie, bo coraz więcej ludzi chce go mieć. To nie jest piramida finansowa, ale spekulacja. Taka sama jak spekulacja dziełami sztuki, czy akcjami. Spekulacja na walucie może spowodować bańkę finansową. Ale w przeciwieństwie do piramidy nie jest to oszustwem. Piramida finansowa jest oszustwem, bo wiadomo, że każdy na tym straci, gdy się rozwali - i wiadomo, że musi się rozwalić. Taką piramidą jest na przykład ZUS.

       A gdy bańka spekulacyjna pęknie, to jedni zyskają, a drudzy stracą, i można to pompować na nowo, w nieskończoność. To jest hazard.

       W Polsce Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegając przed ryzykiem związanym z inwestowaniem w kryptowaluty po prostu oszukuje nas, co jest normalne dla polityków i instytucji państwowych. Uznaje bitcoina za piramidę finansową, zamiast ostrzegać przed ZUS-em, który w istocie jest taką piramidą. Spekulacja na bitcoinie to hazard, ale KNF nie ostrzega przed hazardem, bo wtedy musieliby też ostrzec przed dużo bardziej szkodliwym inwestowaniem w kupony państwowego Lotto.

       Inwestowanie w bitcoin jest rzeczywiście ryzykowne, bo ma on kilka wad, które powodują, że jest słabą walutą:

  1. odbywa się na nim duża spekulacja, a więc jest niestabilny,
  2. czas transakcji rzędu 10 minut powoduje, że nie nadaje się do drobnych transakcji,
  3. duży koszt utrzymywania i kopania bitcoinów liczony przede wszystkim w prądzie elektrycznym.

       Ale są już kryptowaluty, które tych wad nie mają. I niedługo jakiś naśladowca bitcoina, czyli lepsza kryptowaluta, uratuje przed upadkiem świat bankowości opartej o rezerwę cząstkową. Kryptowaluty mają na początku małą wartość wymienną, bo mało ludzi im ufa. Ale im więcej ludzi je pozna, zrozumie, opisze zalety, sprawdzi, że nie mają wad bitcoina, im więcej zacznie ich używać, im będzie więcej giełd i kantorów wymieniających te kryptowaluty na wszelkie inne waluty, tym będą więcej warte. To jest wartość wymienna. To musi w przyszłości wyprzeć waluty państwowe. No i dobrze.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział co to są kryptowaluty, to tu jest dobry filmik edukacyjny:

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)

Komentarze

Na tym portalu. Nie dawno w Kijowie sprzedano po raz pierwszy na świecie!!! Mieszkanie za krypto walutę. Mieszkanie (nie pamiętam nazwiska sprzedał wnuk gościa który postawił przed pierwszą wojną w Kijowie dom który był  w owym czasie najwyższym budynkiem mieszkalnym w Europie, a może nawet na świecie.. Jeden z jego wujków laureat nagrody nobla, a inny niestety mądrzejszy nie mógł bo wszystkie jago osiągnięcia były ze względu na bezpieczeństwo państwa utajnione. Po sprzedaży tego mieszkania gdzie w tej chwili nie pamiętam gdzieś na dalekim wschodzie odbył się zjazd tuzów od tych krypto walut i świętowali zawarcie tej transakcji. Pisałem o tym więcej na tym portalu, ale nie chcę mi się szukać. To było wydarzenie światowej miary.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1565788

A ja czytałem, że już kilka lat temu kupowano domy za bitcoiny w Kanadzie. Ostatnio wystawiono też rezydencję w Londynie do sprzedania za bitcoiny. Więc wątpię, by to zdarzenie w Kijowie było pierwsze. Nie ma w tym nic dziwnego. Bitcoin od początku, od 9 lat, był walutą i był używany do rozliczania transakcji handlowych. To się może zmniejszać, bo bitcoin jest tą dobrą walutą z prawa Kopernika-Greshama, która jest wypierana z obiegu przez waluty gorsze. Bo po prostu bardziej opłaca się bitcoina trzymać, a nie wydawać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1565794

Mogę się zgodzić, że póki ktoś chce go przyjmować, wartość tej kryptowaluty może się utrzymywać. Ale trzeba pamiętać, że w przypadku złota czy innych kruszców, stoi za nimi nie tyle ich wartość użytkowa, co rzadkość występowania. Stal można wytwarzać w tysiącach ton dziennie. Złoto już nie. Towar rzadki (a do tego błyszczący :-) )  będzie się cieszył wzięciem przy wymianie na inne towary. Paradoksalnie jego wartość spada w sytuacji, gdy chętnych na wymianę, a szczególnie towarów do wymiany nie ma. Pamiętajmy o ludziach płacących złotem za chleb w oblężonych i głodujących miastach. Podobnie walutą (nieformalną) będą dzieła sztuki. Gdyby Picasso namalował kilka miliardów obrazów, zapewne nie były by tak cenne jak te, które istnieją. 

W przypadku walut państwowych, to stoją za nimi instytucje, czy to państwa, czy banków. I w krajach stabilnych gospodarek ludzie przyjmują je nie dlatego, że pisze na nich, iż są prawnym środkiem płatniczym, ale dlatego, że ufają instytucjom, które je emitują. Czy instytucje te są warte zaufania, czy też bazują na "dobrej opinii", to zupełnie inna sprawa. I znowu widzimy problem z utratą wartości tych walut w sytuacjach kryzysowych typu wojny, rewolucje, długotrwałe klęski żywiołowe czy rządy lewicowe. Wtedy dochodzi do wielozerowej inflacji, Owo zaufanie paradoksalnie bierze się z czasów, gdy pieniądz był ściśle powiązany z kruszcami przechowywanymi w sejfach władców czy banków. Wielu ludzi po prostu nie rozumie, co wyprawiają współcześni bankierzy, kreując pusty pieniądz w ramach różnorodnych instrumentów, chociażby korzystając z jego coraz większej "wirtualizacji", choćby poprzez wycofanie papieru i metalu na rzecz cyfrowych zapisów w bankowych komputerach i kart kredytowych czy płatniczych. Często ten sam podstawowy pieniądz funkcjonuje dzięki temu równolegle w kilku miejscach i jest pożyczany jednocześnie po kilka razy kilku klientom. I tu można powiedzieć, że obecny pieniądz jest bardzo podobny do Bitcoina. Z tą różnicą, że nad oficjalnymi walutami jakiś nadzór utrzymuje państwo, choćby ograniczając apetyty bankierów i nakazując zachowywanie rezerw obowiązkowych, a nad Bitcoinem nikt takiej kontroli nie ma. 

Osobiście boję się obecnego cyfrowego systemu rozliczeń finansowych, bo jakikolwiek naprawdę poważny cyfrowy kataklizm spowoduje chaos i np. skasowanie cyfrowych zapisów na kontach, a co za tym idzie utratę oszczędności przez obywateli. 

Bitcoin ma też liczne wady. Oczywiście dla niektórych, choćby dla przestępców, są one zaletami. Przede wszystkim obowiązuje poza oficjalną kontrolą, co umożliwia nielegalne przepływy pieniędzy, umożliwia "pranie" środków pochodzących z przestępstwa, pozwala uniknąć opodatkowania. No i właśnie owo pompowanie bańki spekulacyjnej, które można porównać z hazardem. Tyle, że i hazard jest oficjalnie ograniczany i kontrolowany przez państwo, co zapewne ratuje wielu ludzi od bankructwa. Można powiedzieć, że sami są sobie winni, ale niestety, bankrutom często płaci się potem zasiłki z naszych podatków.

I jeszcze uwaga co do ZUS-u. Ja mimo wszystko nie porównywałbym go do piramidy finansowej. Po pierwsze system ten ma duże szanse dobrze funkcjonować pod warunkiem zastępowalności pokoleń i rozsądnej polityce państwa, które nie będzie finansowało z niego innych niż emerytalne wydatków. No, i konieczne jest samoograniczenie tej instytucji, bo koszty jej funkcjonowania są często zbyt wygórowane. Poza tym, w przypadku piramidy finansowej wszyscy przystępujący do niej łudzą się, że da im obiecywane zyski. W przypadku ZUS-u raczej trudno o takich naiwniaków...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1565792

"Często ten sam podstawowy pieniądz funkcjonuje dzięki temu równolegle w kilku miejscach i jest pożyczany jednocześnie po kilka razy kilku klientom. I tu można powiedzieć, że obecny pieniądz jest bardzo podobny do Bitcoina."

Nie! Jest dokładnie odwrotnie! Fiducjarna waluta oparta o system bankowości centralnej, oraz system rezerwy cząstkowej, może być kreowana wielokrotnie poprzez kredyt. Do tego ten system służy. To nie jest jakaś ukryta cecha, jakiś spisek. To celowa funkcjonalność. Służy to temu, by stabilizować walutę, by wraz z wzrostem produkcji, a zatem wzrostem liczby transakcji handlowych, wzrastał też wolumen waluty, tak by była stabilna, miała małą inflację czy deflację.

Ale z kryptowalutą tak się nie da - pod tym względem działa ona jak złoto. Gdy złoto obsługuje transakcje handlowe w stanie rozwoju gospodarczego, i jest go stała ilość, to podlega deflacji. To jest złe, bo wtedy ludzie wolą złoto gromadzić, niż używać do handlu, co handel hamuje, a zatem ogranicza rozwój gospodarczy.

Ze względu na kreację waluty z powietrza współczesne waluty państwowe są bardziej podobne do walut opartych na kruszcach, niż do kryptowalut. To, że walutę można kreować poprzez kredyt powoduje taka cecha, że waluta krąży w obiegu nie tylko jako ona sama, ale też krążą kwity na nią. Waluty oparte na kruszcach, to są w istocie kwity na te kruszce. Te kwity można zapisywać elektronicznie i to powoduje, że można je pożyczać wielokrotnie. Złota nie można kreować przez kredyt, waluty oparte na złocie można. Kryptowalut, tak samo jak złota, nie można kreować przez kredyt. 

By móc kreować kryptowaluty przez kredyt, trzeba by wprowadzić kwity na kryptowaluty i wprowadzić możliwość zapisywania tych kwitów elektronicznie. Czyli trzeba by stworzyć system zapisów elektronicznych na zapisy elektroniczne. A to jest bez sensu. 

Kryptowaluty są lepsze od złota, bo choć tak samo jak złoto podlegają szkodliwej deflacji, nie mogą być kreowane z powietrza, ale pozytywny efekt takiej kreacji załatwia wielość kryptowalut i ich konkurencja.

Złe efekty kwitów na złoto, albo walut fiducjarnych, czyli możliwości kreacji ich przez kredyt, to możliwość manipulowania tym przez państwo, czy też właściciela waluty, co wywołują inflację. Kryptowaluty tych złych cech nie posiadają, bo nikt nimi nie steruje, nie ma jakieś władzy, która może regulować ich inflację poprzez stopy kredytowe. Regulatorem stabilności kryptowalut jest to, że może ich być wiele i że konkurują ze sobą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1565799

"Czyli trzeba by stworzyć system zapisów elektronicznych na zapisy elektroniczne. A to jest bez sensu. "

To rzeczywiście jest absurdalne ,ale "dobrze funkcjonuje" :-) . Instrumenty pochodne tzw. opcje ,czy opcje na opcje itd.

A' propos . może taki dowcip .

- Co to jest "pochodna z imprezy" ? ,

- Pieniądze jakie można pozyskać ze sprzedaży butelek ,które po niej pozostały .

- Kiedy poznać ,że impreza była "udana" ?

- Gdy druga pochodna pozwala "zaleczyć kaca"

:-) .

Tak w "klimacie" http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/mrozny-trans-metafizyczny/

:-)

Vanitas vanitatis et omni vanitas

Q.E.D ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1565843

"Osobiście boję się obecnego cyfrowego systemu rozliczeń finansowych, bo jakikolwiek naprawdę poważny cyfrowy kataklizm spowoduje chaos i np. skasowanie cyfrowych zapisów na kontach, a co za tym idzie utratę oszczędności przez obywateli."

Zgadzam się, że jest takie ryzyko. Ale by utracić kryptowaluty kataklizm musiałby być naprawdę potężny - musiałby polegać na tym, że zostaną zniszczone wszystkie komputery na świecie, albo w ogóle zjawisko prądu elektrycznego zaniknie. Musiałaby wybuchnąć totalna wojna atomowa, albo nastąpiłby jakiś rozbłysk Słońca niszczący całą elektronikę na Ziemi. W każdej innej sytuacji, w stanie gdy nawet 10% infrastruktury Internetu pozostanie, to i kryptowaluty pozostaną. Póki będzie istnieł Internet, będą istnieć kryptowaluty. Dogłębniej ten problem rozkminiam tu: https://www.salon24.pl/u/gps65/769765,survivalowy-bitcoin

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1565800

Masz rację, co do wybuchów na Słońcu. Już kilkakrotnie w historii wytworzyło ono impuls elektromagnetyczny zdolny do zniszczenia infrastruktury elektrycznej na Ziemi. Tyle, że takiej infrastruktury wtedy jeszcze nie było. W skrajnie niekorzystnych warunkach może dojść do kataklizmu, po którym wrócimy na drzewa. A przynajmniej na kilkanaście lat będziemy mogli zapomnieć o energii elektrycznej. Jesteśmy od niej tak uzależnieni, że spalenie wszystkich transformatorów na planecie uniemożliwi ich odtworzenie, bo starych technologii wytopu miedzi i produkcji stali już nie ma. Trzeba będzie od nowa odtwarzać całą infrastrukturę przemysłową. O elektronice nawet nie myślę...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1565824

Ale jeśli nastąpi rozbłysk Słońca powodujący zniszczenie całej infrastruktury elektrycznej na Ziemi, to zostaną zniszczone wszystkie waluty, nawet te oparte na kruszcach, nie tylko kryptowaluty. Znikną wszystkie nasze pieniądze, które mamy ma kontach w bankach, bo to wszystką są zapisy w komputerach. Więc kryptowaluty nie są pod tym względem bardziej zagrożone niż inne waluty. Wtedy tylko złoto zostanie. A jak wybuchnie wojna atomowa, to nawet złoto nie pomoże, bo po co złoto, jak ludzie nie będzie? 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1565838

Główny problem z nimi będzie polegał zapewne na tym, że będzie ich za mało. Liczebność ludzkości zwiększyła się znacznie od czasów, gdy w obiegu był pieniądz oparty na kruszcu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1565886

"Bitcoin ma też liczne wady. Oczywiście dla niektórych, choćby dla przestępców, są one zaletami. Przede wszystkim obowiązuje poza oficjalną kontrolą, co umożliwia nielegalne przepływy pieniędzy, umożliwia "pranie" środków pochodzących z przestępstwa, pozwala uniknąć opodatkowania."

Oczywiście! Ale to nie są jakieś specyficzne wady bitcoina. Dokładnie takie same wady mają wszystkie inne waluty - czy to fiducjarne, czy oparte na kruszcach, i w ogóle same kruszce! To wady gotówki. Albo zalety. Kryptowaluty powodują, że zapis elektroniczny nabiera tych samych wad, czy zalet, co gotówka. Więc banksterzy tak samo walczą z gotówką jak i z kryptowalutami - i mają te same powody - bo mają mniejszą kontrolę. Moim zdaniem mniejsza kontrola władz i banksterów nad walutą, i jej przepływem, to zaleta takich walut. Ale jeśli to wada, to trzeba wyeliminować wszelką gotówkę i rozliczać wszystkie transakcje handlowe tylko pod kontrolą władzy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1565801

"I jeszcze uwaga co do ZUS-u. Ja mimo wszystko nie porównywałbym go do piramidy finansowej."

No to jakby co, podaję definicję piramidy finansowej: "struktura finansowa, w której zysk konkretnego uczestnika jest bezpośrednio uzależniony od wpłat późniejszych uczestników, stojących niejako niżej w tej strukturze".

System ubezpieczeń społecznych oparty o solidarność pokoleniową, jakim jest ZUS, czyli to co zapoczątkował Bismarck, to jest ewidentna piramida finansowa spełniająca powyższą definicję. Zysk każdego uczestnika systemu, czyli emerytura, jest bezpośrednio uzależniony od wpłat późniejszych uczestników, stojących niżej w strukturze, czyli tych, którzy później weszli do systemu, bo później się urodzili, i później zaczęli płacić składki. Gdy będzie rosła liczba tych, którzy chcą z systemu wypłacać, a będzie malała liczba tych, którzy system zasilają, to on zbankrutuje, piramida się zawali. To w sposób nieuchronny stanie się z powodów demograficznych. ZUS różni się od innych piramid finansowych tylko mniejszą dynamiką wzrostu - nie trwa kilka lat, ale kilka pokoleń - ale mechanizm jest ten sam, podpada pod tą samą, przytoczoną powyżej definicję.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1565802

Piszesz o zysku. Emerytura nie jest zyskiem, a jedynie dochodem wypracowanym kiedyś, którego wypłata jest odłożona w czasie. ZUS jest systemem redystrybucyjnym, polegającym na tym, ze chwilowo kredytuję obecnych emerytów, aby w przyszłości sam korzystać z pieniędzy swoich dzieci. W zasadzie oczekuję, że tyle otrzymam, co wpłaciłem. Pieniądze wpłacane są na bieżąco przejadane. Tak było przez wieki, gdy rodzice łożąc na wychowanie dzieci liczyli na ich opiekę na starość. Bismarck jedynie to sformalizował i paradoksalnie wzmocnił gwarancje dla starszego pokolenia.

W przypadku piramidy finansowej, wpłacający liczą na ZYSK! Wciągam do piramidy 10 osób, i otrzymuję za to równoważność 3 swoich wkładów. Wszystko kręci się tak długo, aż braknie chętnych na wejście do piramidy i podstawa się zawala. Organizatorzy i ci co byli na szczycie piramidy wygrywają. Reszta dostaje po d....

Masz rację co do wad systemu ZUS, szczególnie w kontekście luki pokoleniowej. Tu ZUS może okazać się niewydolny w każdej chwili. 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1565823

Nie ważne jak nazwiemy wypłatę z systemu - czy zyskiem, czy dochodem, czy świadczeniem, grunt, że ktoś do piramidy wpłaca, a ktoś wypłaca. Piramida polega na tym, że by starzy jej uczestnicy mogli wypłacić, to muszą pojawiać się ciągle nowi, którzy będą wpłacać. Wypłaty starych biorą się z wpłat nowych - to jest istota piramidy. Piramida się zawala, gdy wpłaty nowych nie wystarczają na wypłaty starych. ZUS to piramida, która nieuchronnie się zawali. Więc jest to ewidentny przekręt, oszustwo, złodziejstwo. Już dziś każdy kto dostaje wypłatę z systemu wielokroć więcej do niego wpłacił. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1565837

... Złoto się "ostało" jako wartość ,bo jak się wydaje nie ma "ekonomicznej" metody zamiany np. Pb w Au. Jest to w tej chwili MOŻLIWE . Ropa naftowa ma wartość ,bo fuzja z D2O także na razie nie wychodzi. Bitcoin funkcjonuje ,bo chyba nie ma funkcjonalnego komputera kwantowego (algorytm Szhura ) .No ale wszystkie tego typu technologie mają "gryf" - "wojskowe" , więc nie wiadomo ,nie wiadomo .
Może te "problemy" mają podobny "status ontologiczny" jak ten nieszczęsny Kot Schodringera :-) .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1565841

jest ich niezależność od państw i banków. Każdy może sobie taka walutę zacząć hodować, lub powołać swoją. Jest to też sposób na życie oglądałem filmik na you tube gdzie pokazywali holendra, przeprowadził się z rodzina do Tajlandii na plaży w chatce pokrytej dachem z liści mieszka dzieci wieczne wakacje mają.i spekuluje. To jakaś znana w tym światku osoba bo po całym świecie świecie na kongresy tych krypto waluciarzy jeździ.

Jeśli ten biznes dalej będzie się rozwijał to hippisi świat podbiją. Cała inwestycja to laptop z oprogramowaniem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1565848

... A gdzie niezależność od "ponadnarodowych korporacji" ? Gdy producent systemu operacyjnego zamieści "critical update" ,który przez przypadek będzie wysłał klucze prywatne na serwer znajdujący się gdzieś po ciemnej stronie Księżyca ? :-) Malkontent zawsze coś znajdzie :-) . A czy jakieś państwa ,banki nie mogą "naciskać" na tego/tych software developer-ów. Coś mi się wydaje NIE MA ŻADNYCH NIEPODWAŻALNYCH GWARANCJI . Nie znam tak dobrze szczegółów tej technologii blockchain , zdaje się coś a'la RSA ,czyli trzeba przechowywać klucze prywatne ,jak "wyciekną" to d**a blada ,a laptopów z certyfikatem TEMPEST chyba łatwo się nie dostanie .
A mając komplet kluczy prywatnych to chyba można "sfałszować" każdą tranzakcję w tego typu systemach nawet bez "Quantum Computing" . Albo się mylę , (trzeba będzie w końcu przeczytać w wikipedii coś o tym "blockchain" :-)
A google(r) podobno usuną z "conduct of code" "don't be evil" ,czyli Android(r) i Chrome(r) odpadają na wstępie .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1565853