O abp. Światosławie Szewczuku ze Lwowa czyli jak mówić by nie powiedzieć nic

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Kraj

Na pytanie portalu Prawy.pl o jego stosunek do Stepana Bandery i banderyzmu, zwierzchnik Kościoła grecko-katolickiego abp Światosław Szewczuk powiedział znacząco i symbolicznie: „O tym niebezpiecznie jest mówić teraz w Polsce.”. Czyli nie powiedział właściwie nic i to jest prawda o nim samym, jak i o współczesnej propagandzie.

Po czym zaczął zwykłą nawijkę w stylu: „Myślę, że my musimy poznać naprawdę prawdę. Tylko wtedy możemy mówić o jakimś obiektywnym, osobistym stosunku. Mam takie wrażenie, że i z jednej i z drugiej strony granicy czasem konstruujemy nowe mity nacjonalne, ale naprawdę studiów historycznych według metodologii naukowej jeszcze nie mamy, zwłaszcza na Ukrainie. Dlatego ta idea poznania prawdy, która uwolni nas od tej przeszłości, dla nas jest bardzo ważna.”.

Czyli nic dodać, nic ująć zaledwie po 75 latach od ludobójstwa na Wołyniu i Kresach, ów pożałowania godny hierarcha Cerkwi grecko-katolickiej jeszcze prawdy nie zna. Koń by się uśmiał!

Tymczasem Abp Światosław Szewczuk przy okazji promocji wywiadu-rzeki „Dialog leczy rany”, jaki przeprowadził z nim dziennikarz Krzysztof Tomasik, kontynuował swoje wywody: „Są dwa niebezpieczeństwa. Z jednej strony jest polityczny populizm, który apeluje do najniższych instynktów swoich słuchaczy, nie ponosi żadnej odpowiedzialności i ma zapewnić zwycięstwo w następnych wyborach. Z drugiej jest tendencja wielkiego nacjonalizmu, która jest podsycana i zapewne opłacana z centrum jednego dużego państwa. Bo to jest sposób jak rozwalić kontynent europejski od środka.”.

No gdzieżby nie wtrybić Rosji?! Zagożenie wszak musi być, gdy jest inny, wspólny wróg, łatwiej ukryć własne, dawne i współczesne grzeszki, znana i b. skuteczna technika manipulacji.

Oczywiście wszystko zgodnie z nauką samego Mistrza, a zatem: „Jako uczniowie Chrystusa nie możemy popierać ani skrajnego nacjonalizmu, ani szowinizmu.”. A te „kilka pomników i tablic”, ku czci ludobójców z OUN-UPA we Lwowie i na całej, już właściwie Ukrainie, to tylko taki pikuś. Nie trzeba się tym przejmować, bo to taki ukraiński, miejscowy folklor, dodatek do europejskiej kultury, zupełnie jak te ukraińskie wyszywane koszule.

No i teraz abp Szewczuk sprytnie przeszedł do najważniejszego, czyli jak zwykle zaczął czarować, wycierając sobie gębę i to do woli, owocami ciężkiej pracy św. Jana Pawła II. Całkowicie świadom pozycji tego autorytetu wśród Polaków, jechał zatem z tym koksem, bez żadnych skrupułów: „Jan Paweł II był pasterzem dialogu, który niszczył mury rozdzielenia, niszczył mury uprzedzenia i w ten sposób był wielkim apostołem pojednania. Był lekarzem, lekarzem Europy, zapraszając do dialogu leczył ten kontynent, który po II wojnie światowej był tak zraniony. Żeby ofiary tej czy innej wojny stały się zdolnymi do dialogu, trzeba, żeby każdy z nich przeżył swoje uzdrowienie.”.

I kontynuował już bezczelnie bredząc o wojnach polsko-ukraińskich: Jeżeli chodzi o dialog polsko-ukraiński jesteśmy ofiarami dwóch systemów ateistycznych, nazistowskiego i komunistycznego, ofiarami naszych dwóch wojen między Ukraińcami a Polakami z ubiegłego stulecia. Niebezpieczeństwem tego fenomenu ofiary jest, że jesteśmy tylko skoncentrowani na własnym bólu, a dialog pomaga wyjść z tego zakrytego sposobu istnienia z własnym bólem do innego i dlatego jest momentem uzdrowienia. Naprawdę jestem przekonany, że dialog leczy rany.”.

Naturalnie wszystkiemu winna jest powszechna niewiedza i dlatego on i inni Ukraińcy, postarają się nas nieco oświecić: „Zdajmy sobie sprawę, że Ukraińcy nie znają Polaków, ich bólu, historii, aspiracji i dążeń, ale też Polacy nie znają Ukraińców, nie wiedzą o ich historii, ich aspiracji, ich dążeń. Czasem mówi się, że każdy naród ma swoją prawdę narodową, ale wymiana dialogu, nawet nad własnym bólem jest niezbędna.”.

No i troszkę umiejątnego nacisku, też nie zaszkodzi, a może tu i tam b. pomóc, tym bardziej że może dosłyszy o tym sam kard. Kazimierz Nycz, a zatem: „Musimy kontynuować, będziemy kontynuować wzajemny dialog między Kościołem polskim i ukraińskim. Ten kryzys nie jest kryzysem w relacjach między naszymi kościołami. To jest kryzys na poziomie politycznym, bo przyznam, że my tego nie rozumiemy.”. O jacy biedni Ukraińcy, och oni tego wszystkiego nie rozumieją, och idzie się doprawdy rozpłakać, czy kard. Nycz tam nie puści przy tym łezki czasem, dogłębnie wzruszony?!

A abp Szewczuk niesiony swoją muzą, kontynuował wzniośle: „Kościół musi naprawdę uczyć ludzi budować swoje życie i relacje z bliźnimi na zasadach moralności chrześcijańskiej. Jeżeli doktryna społeczna Kościoła będzie fundamentem życia politycznego, życia społeczeństwa obywatelskiego, godność każdego będzie na pierwszym miejscu.”. A ostatnie uderzenie w klawiaturę, było już prawdziwie mistrzowskie: „Chcemy, aby patronem naszego polsko-ukraińskiego pojednania był św. papież Jan Paweł II.”.

Na spotkaniu promującym książkę „Dialog leczy rany” obecne były grube ryby i specjalne osobistości, w tym prezydent Polski Bronisław Komorowski i ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, a także Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Cenny artykuł o tym wydarzeniu, opublikowała 15 marca 2018 r. na portalu Anna Wiejak.

 

De facto jest to mega hipokryzja, obrzydliwe kłamstwo i bezczelność

 

Przecież ten cały abp Światosław Szewczuk ze Lwowa praktycznie nic ważnego i konkretnego w tym wystąpieniu nie powiedział! Powtarzanie w kółko, że trzeba się miłować, prowadzić dialog, że trzeba sobie wzajemnie wybaczyć, zabiegać o jedność, bez jakichkolwiek konkretów to zwykła propaganda! Żeby coś miało wartość to musi to być prawda, poparta faktami, a potem jeszcze muszą iść za tym konsekwentnie realizowane czyny. Tutaj w tym wystąpieniu, tego nie ma, nawet odrobinki, mawet zdawkowej zapowiedzi, jakiejś zmiany na lepsze. W obecnej sytuacji kilkuletniego, już procesu gloryfikowania zbrodniarzy na współczesnej Ukrainie, to właściwie kompromitacja! A zapowiedzi, iż będą nad tym pracowały zespoły, wytypowanych biskupów, to już znamy i to od dawna!

Dla przykładu na Ukrainie cerkiewnie i państwowo oddaje się cześć ludobójcom z OUN-UPA, czyni się to za wiedzą tego właśnie hierarchy abp Szewczuka, a on w tym wywiadzie ani me, ani be, ani kukuryku! To zwykłe uciekanie od problemu, od prawdy, a tym samym od dialogu na który się tak górnolotnie powołuje! Uciekanie od prawdy, to także bez dwóch zdań pycha. Pycha jest zaś grzechem śmiertelnym. To nie są wcale żarty! Nam Polakom nie jest wcale bowiem do śmiechu, gdy na Ukrainie, co chwilę już właściwie dochodzi do dość poważnych incydentów, o których pisałem na swoim blogu wielokrotnie.

Inny przykład to sprawa barbarzyńskiego wstrzymania pochówku dla ofiar banderowskiego ludobójstwa, znowu ani słowa z ust abp Szewczuka, który zarazem przez wszystkie przypadki odmienia: jesteśmy braćmi, kochajmy się. Przecież de facto to jest mega hipokryzja, obrzydliwe kłamstwo i bezczelność. Tam na Wołyniu i Podolu, na Polesiu i Pokuciu okrutnie zamęczeni ludzie, już 75 lat czekają na godny pochówek, na prosty krzyż na swojej mogile, a współcześni Ukraińcy wzbraniają tego robić, póki my Polacy nie zgodzimy się na oddawanie czci publicznej, tym ludobójcom z OUN-UPA, którzy Ich właśnie bestialsko na setki sposobów mordowali. Przecież to domaganie się piekła na ziemi, to podłość i wprost bezczelność w biały dzień! Zgroza!

I tenże abp Szewczuk ma czelność przyjechać do Polski i bez konkretnego słowa o tych sprawach, powtarzać, jak nawiedzony, jak jakowąś mantrę, tę biedną propagandę: jesteśmy przyjaciółmi, kochajmy się! To jest właśnie klasyczna kompromitacja! To jest ośmieszanie wiary Chrystusowej przez olbrzymią nieodpowiedzialność, przez pychę i bezczelność. To jest własciwie także niestety niszczenie prawdziwej przyjaźni między zwykłymi, prostymi ludźmi, a co za tym idzie między naszymi „podobno bratnimi” narodami. To jest wreszcie właśnie niszczenie żywego Kościoła. 

 

Bp Bazyli Ivasjuk: Bandera był jak Mojżesz

 

Gdy zatem zwierzchnik Kościoła grecko-katolickiego abp Światosław Szewczuk, celowo uchyla się od pytania o zbrodniarzu Banderze, milczy i tym samym zakłamuje podle historię. Zaledwie trzy miesiące temu na zbrodnicze, bo absolutnie nieprawdziwe słowa o Banderze, jako Mojżeszu Ukrainy, pozwolił sobie grecko – katolicki bp Bazyli Ivasjuk, podczas obchodów 109 rocznicy urodzin ludobójcy Stepana Bandery w Coloma (1 stycznia 2018 r., obwód iwanofrankowski). W imprezie okolicznościowej uczestniczyło wielu działaczy, przedstawicieli władz lokalnych, młodzieży i organizacji patriotycznych, w tym przede wszystkim neobanderowskich.

Po złożeniu kwiatów pod pomnikiem Bandery, ksiądz biskup prowadził uroczystości religijne razem z duchowieństwem diecezji. Zwrócił się on do zgromadzonych, mówiąc: „Mojżesz walczył o niepodległość swego ludu, starał się zabrać go z jarzma niewoli egipskiej i niewoli. Jego natura była przepojona jednym pragnieniem – dobrych ludzi, przede wszystkim dóbr ziemskich, a przede wszystkim rządów ziemskich i całej ludzkiej chwały. Bandera myślał podobnie. Złożył swoje życie na ołtarzu Boga dla narodu, narodu i państwa.”.

Kontynuując analogię pomiędzy Mojżeszem i Stepanem Banderą mówił jeszcze i tymi słowami: „Biblijny Mojżesz nie wszedł do ziemi obiecanej. Dopiero jego następca Jozue przyniósł ludzi do ziemi ‘płynącej mlekiem i miodem’. Banderze też nie udało się ‘wejść’ do ziemi niepodległego państwa ukraińskiego. Został zdradziecko zamordowany. Ale my, jego następcy przyszliśmy do niego, niezależny, wolny stan, aby to nadrobić i dzięki Bogu, dzięki za wielki dar niepodległości.”.

I w tym kontekście 8 stycznia autorka wpisu Pani Anna Wiejak na tym samym portalu prawy.pl podsumowała całkowicie słusznie: „Może warto by, aby wreszcie polski Episkopat napomniał swoich ukraińskich braci, iż czczenie zbrodniarzy nie ma niczego wspólnego z katolicyzmem. Ciekawe, czy którykolwiek polski hierarcha zdobędzie się na tę odwagę? Czy też może nadal będą udawać, że kult Bandery nie jest kultem ludobójcy, jak to zwykli czynić dotychczas?”.

 

Hierarcha obrzydliwie kłamie o Banderze i oddaje cześć szatanowi

 

W Imię Jezusa Chrystusa potępiam tę wypowiedź bp Bazylego Ivasjuka, jako całkowicie nieprawdziwą! Pochwała życia okrutnego zbrodniarza Bnadery, to pochwała zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i Kresach, które przez lata całe przygotowywał, którego się w końcu dopuścił (1939-41), za które nigdy nie przepraszał i którego nigdy nie potępił! I kiedy Mojżesz był Bożym prorokiem, który w Imię Boga wyprowadził lud Izraela z domu niewoli z Egiptu. Bandera był odrażającym zbrodniarzem, który został prawomocnie skazany na śmierć przez polski sąd za morderstwo polskiego Ministra MSW Bolesława Pierackiego.

Był liderem ukraińskich nacjonalistów, który pełną gębą współpracował z nazistowską bestią Adolfem Hitlerem Kanclerzem III Rzeszy Niemieckiej. W tej demonicznej roli Bandera przyglądał się jak hitlerowcy i jego podopieczni, ukraińscy nacjonaliści mordują tysiącami lwowskich Żydów i zgadzał się na to, nic nie czyniąc przeciwko temu, by to piekło holocaustu na Podolu i Wołyniu zatrzmać.

Stepan Bandera to podły i perfidny zbrodniarz, który odpowiada również za wieloletnie przygotowanie ludobójstwa na Wołyniu i Kresach, które zostało wykonane, gdy on był już w więzieniu, rękoma innych zbrodniarzy z OUN-UPA, najbliższych towarzyszy i osobistych współpracowników Bandery. Jednakże wiele ludobójczych mordów na niewinnej ludności polskiej, na uciekinierach z centralnej Polski, na żołnierzach wracających z frontu, dokonało şię z rąk banderowców, już w roku 1939. Bandera był wtedy wolny, dyspozycyjny i był szefem banderowców!

Bandera odpowiada zatem za wszystkie te zbrodnie bowiem je bezpośrednio przygotowywał i jest na to b. dużo dokumentów, dostępnych publicznie, a opublikowanych nawet w internecie. W opinii historyków Bandera nigdy nie potępił publicznie, nieznany jest taki dokument, nigdy nie potępił osobiście banderowskiego ludobójstwa! Po temu bez dwóch zdań bp katolicki Bazyli Ivasjuk obrzydliwie kłamie w tym temacie i tym samym oddaje publicznie cześć szatanowi, który jest ojcem wszelkiego kłamstwa! A ja z czystym sumieniem potępiam taką oto służbę i takie postępowanie!

O Ukraińcy lubią nadużywać do swoich niecnych planów, owego świętego imienia Proroka Mojżesza, spotkałem się już bowiem bodajże z takim określeniem, co do abp Andrzeja Szeptyckiego ze Lwowa. Jak widać współpraca z niemieckimi nazistami, podczas II wojny światowej, wydała obfity plon w ukraińskich postaciach, „mojżeszopodobnych”, naturalnie z punktu widzenia żywotnych interesów banderowców dawniej i neobanderowców na współczesnej Ukrainie. Dlatego właśnie ów przysłowiowy: koń by się uśmiał!

 

Bez prawdy i empatii do ofiar Cerkiew nie uleczy ran

 

W obronie prawdy stanął natychmiast niestrudzony i odważny ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który 15 marca opublikował na rmf24.pl artykuł pod powyższym tytułem. Pisze w nim zatem jasno, stanowczo i klarownie: „Prawdziwego pojednania i przebaczenia jeszcze nigdy nie udało się zbudował na fałszu i przemilczeniach. Szkoda, że greckokatolicki arcybiskup Światosław Szewczuk zmarnował kolejną okazje.

Dziś w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie odbyła się promocja wywiadu-rzeki pt. ‘Dialog leczy rany’, autorstwa greckokatolickiego hierarchy Światosława Szewczuka z Ukrainy, używającego tytułu arcybiskupa większego Kijowa i Halicza. Wstęp do tej publikacji napisał ks. kard. Stanisław Dziwisz. Spotkanie zorganizowała Katolicka Agencja Informacyjna. Na sali obok autora zasiedli między innymi ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, i biskup Artur Miziński z Lublina, sekretarz generalny episkopatu, oraz prezydent Bronisław Komorowski, ambasador Andrij Deszczycia i Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce. Przedstawicieli rodzin ofiar UPA jednak nie zaproszono, chociaż, jak wcześniej zapowiedziano, miano poruszyć sprawy ich dotyczące. [...]

Przede wszystkim, poza ustawicznym odmienianiem słów ‘dialog’ i ‘pojednanie’ przez wszystkie przypadki zabrakło konkretów, które odnosiłyby się do nabrzmiałych relacji tak pomiędzy Polską a Ukrainą, jak i pomiędzy Cerkwią greckokatolicką a Kościołem rzymskokatolickim na Ukrainie. Arcybiskup Szewczuk, nawiasem mówiąc, świetnie władający językiem polskim, uchylił się od odpowiedzi na pytanie o stosunek Cerkwi do postaci Stepana Bandery i ideologii banderowskiej, zasłaniając się brakiem odpowiedniej wiedzy. Było to bardzo nieszczere, bo przecież podwładni mu biskupi i księża od lat biorą czynny udział w gloryfikacji nacjonalistów ukraińskich, święcą pomniki i epitafia tak samego Bandery, jak i członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien. I jakoś "brak wiedzy" im w tym nie przeszkadza.

Arcybiskup pytany z kolei o ‘mapę drogową’ rozwoju relacji polsko-ukraińskich nie wspomniał ani słowem, jak i kardynał Nycz, o przypadającej w tym roku 75. rocznicy apogeum ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich. [...]

Gość z Kijowa i metropolita warszawski oraz organizatorzy spotkania nie odnieśli się też do faktu, że obecnie na Ukrainie jest zakaz ekshumacji polskich ofiar, a prawie 85% Polaków pomordowanych przez UPA i SS Galizien nadal nie ma swoich grobów. Jak widać wspomniana deklaracja pozostała tylko na papierze. Szczególnie dotyczy to zawartego w niej następującego zdania: Widzimy też potrzebę godnego upamiętnienia ofiar w miejscach ich śmierci i największego cierpienia. [...]

Oczywiście sięgnę po wywiad-rzekę, ale wiele się po nim nie spodziewam. Pomimo jego tytułu widać, że ‘zamiatanie pod dywan’ trwa Cerkwii greckokatolickiej trwa nadal. Zresztą nie tylko w tej sprawie co jako prawnuk duchownego tego obrządku stwierdzam ze smutkiem. Prawdziwego pojednania i przebaczenia jeszcze nie udało się zbudować na fałszu i przemilczeniach. Szkoda, że greckokatolicki arcybiskup Światosław Szewczuk zmarnował kolejną okazje.”.

Nic dodać, nic ująć z tej wypowiedzi! Naturalnie słowa ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego to święto prawda, która zarazem wraca honor Polakom. Zamiatanie pod dywan na współczesnej Ukrainie, to tyż prawda. A bohaterstwo zbrodniarza Bandery i innych ludobójców z OUN-UPA, to gówno prawda! W ostatnich tygodniach na naszych oczach, toczy się bowiem niezwykle zażarta bitwa o prawdę i honor naszego narodu, tej walki przegrać nam absolutnie nie wolno. Od dawna wiadomo, iż kłamstwo powtarzane wielokrotnie, przez wielu z czasem przyjmowane jest za prawdę, po temu właśnie trzeba dziś odważnie bronić prawdy.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:13)

Komentarze

W srebrniki zapatrzonych samych

Chociaż wiedzą że to jest zdrada

To wciąż dominuje parada

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1560170

Dialog. Dialog nie prowadzi do niczego. Czy Jezus Chrystus dialogował? Nie, mówił nam co jest dobre a co złe. Tak, tak, nie, nie. Szatanowi mówił: Milcz! Jeśli chcemy z Ukrainą mieć jakiekolwiek stosunki powinniśmy negocjować a nie dialogować. Dialog do niczego nie porwadzi. Pozwólcie nam pochować naszych pomordowanych rodaków przez waszych bohaterów a my wam damy pożyczkę na budowę jakiejś drogi. Nie można dialogować z kłamcą i oszustem czy bandytą.W polityce się negocjuje a nie dialoguje.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1560276

Wielkie dzięki Grzegorz. Z nimi nie ma żadnego dialogu od dziesiątków lat! Dzielą i rozgrywają nas bowiem bezczelnie i nie wahają się obiecywać gruszki na wierzbie. Udają przy tym przyjaciół i nie jest dla nich problemem powołać się na wiarę. Twardo zarazem bronią swoich racji, a korzystając bezwzględnie z naszej naiwności z czasem wyszarpują, ile się tylko da i coraz to więcej. Na porządku dziennym posługują się terminologią religijną, właśnie w stylu: trzeba sobie wybaczyć, okazać miłosierdzie, trzeba zapomnieć i zaleczyć rany ale sami gloryfikują ludobójców, a Polakom odmiawiają ludzkich i chrześcijańskich praw.

Po temu Rodacy! Opamiętajmy się! Banderowcy i neobanderowcy na współczesnej Ukrainie bezwzględnie realizują swoje podłe cele, oto przykłady sprzed dziesiątków lat: Władysław Siemaszko „Wir” , który w Rembertowie, 27 sierpnia 2002, na Zjazdzie 27 Wołyńskiej DP AK tak przemówił:

Szanowni Koledzy!

Nasza działalność dobiega końca. U kresu tak działalności, jak i naszego życia, Środowisko ponosi klęskę w bardzo ważnych sprawach dla nas, dla historii narodu dla przyszłej pamięci. Ta klęska jest także hańbą tego Środowiska, bo jest za nią odpowiedzialne. Mam na myśli te działania Okręgu, które są związane z ludobójstwem Polaków na Wołyniu, a także działalnością OUN-UPA poza Wołyniem. W tych sprawach Środowisko albo podejmowało działania wręcz szkodliwe, albo nie reagowało należycie, co też było szkodliwe.

Działania szkodliwe to seminaria polsko-ukraińskie „Trudne pytania”, których sposób organizacji, przebieg i zakończenie w formie podpisanego protokółu uzgodnień i rozbieżności uważam za skandaliczne. Na ten temat wypowiadałem już krytyczne sądy niejednokrotnie. Pokrywają się one z opiniami z dwu publikacji, które polecam: opracowanie naszego Kolegi Leona Karłowicza pt. „Polska - Ukraina: smutne refleksje”, wyjątkowo cenna publikacja, oraz polemika pomiędzy prezesem Zygmuntem Mogiłą-Lisowskim i redaktorem Zbigniewem Lipińskim a kol. Andrzejem Żupańskim, architektem i reżyserem seminariów, w „Myśli Polskiej" - numerach: 10 z 10 marca br., 14 -15 z 7-14 kwietnia br., 17 z 28 kwietnia br. Te materiały pokazują co się w ogóle stało i jak daleko odbiegają od faktów rożne deklaracje i oceny tych seminariów wypowiadane przez Zarząd Środowiska.

A fakty są następujące (wymienię tylko najważniejsze):

Po pierwsze. Seminaria były sterowane przez polityków i nacjonalistyczne środowiska ukraińskie, zainteresowanych - oględnie mówiąc - poprawą wizerunku OUN-UPA, ich pomysł wyszedł od Jacka Kuronia i jego kręgu politycznego, w tym związanego z mm ukraińskiego lobby w Polsce. Potwierdzają to m.in., listy gratulacyjne słane do organizatorów seminariów przez wysokie urzędy polskie i ukraińskie. Pomysł ten polegał na szerokim udziale nacjonalistycznych „naukowców" ukraińskich, których zadaniem było zarzucenie nacjonalistycznymi twierdzeniami nieprzygotowanych do ścierania się z hucpą naukowców polskich. Sterowanie to wyrażało się również przez sponsorowanie seminariów przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Fundację Batorego. W rezultacie nastąpiło podporządkowanie seminariów obłędnym koncepcjom politycznym, by poprzez nacjonalistyczne ukraińskie środowiska (a nie ukraińskie środowiska przeciwne nacjonalistom) związać Polskę z Ukrainą. Dlatego ukrytym celem seminariów, maskowanym ogólnikowym hasłem „wyświetlić prawdę”, pod które można wszystko podłożyć, było pomniejszenie zbrodni OUN-UPA i przerzucenie odpowiedzialności za nie na Polskę przedwojenną, rząd emigracyjny, na AK, na samoobrony i w ogóle Polaków. Stąd się wzięły: gwarantujący ten cel dobór uczestników seminariów i wynikające z niego treści.

Po drugie. Zakulisowy dobór wygłaszających referaty i uczestniczących w dyskusji, w dużej mierze narzucony przez nacjonalistyczny Związek Ukraińców w Polsce (według drugiej wersji narzucony przez sponsorów), a więc dobór, który eliminował z prezentacji i dyskusji najbardziej niewygodne dla nacjonalistów ukraińskich i polityków głosy. Wychodzenie naprzeciw ukraińskim nacjonalistom było posunięte tak daleko, że choć według deklaracji seminaria miały być z udziałem wyłącznie naukowców, to dopuszczono do aktywnego uczestnictwa nacjonalistycznych zbrodniarzy: Wasyla Kuka „Łemisza”, ostatniego dowódcy UPA oraz Jewhena Stachiwa, w 1941 prowadzącego pertraktacje z Abwehrą w Sulejówku, członka OUN, działającego na Wołyniu.

Po trzecie. Treści seminariów zostały zdominowane przez ukraińskie nacjonalistyczne interpretacje faktów, kłamstwa, przekłamania i propagandowe stwierdzenia, którym polscy historycy nie umieli się w sposób zdecydowany i ostry przeciwstawić. Tylko niektóre referaty polskie, czy głosy w dyskusji były dobrze przygotowane, ale na tle agresywnej nacjonalistycznej kampanii tzw. naukowców ukraińskich nie dawały odporu, a ich wymowa utonęła w sugestywnych nie udokumentowanych twierdzeniach ukraińskich, które nie zostały zbite przez polskich naukowców.

Mało tego - końcowe protokoły uzgodnień i rozbieżności - dzięki mętnym sformułowaniom i niedopowiedzeniom całkowicie zamazują ludobójstwo, zrzucają odpowiedzialność z OUN-UPA na Polaków lub na niezależne od OUN-UPA okoliczności wojenne. I wreszcie ustawiają Polaków na równej płaszczyźnie z ich katami-ludobójcami przez stwierdzenie o „spirali odwetów polskich”. Koledzy, to jedno stwierdzenie mówi, że samoobrony, oddziały partyzanckie i 27 Wołyńska Dywizja, także indywidualni Wołyniacy, cały polski Wołyń żył odwetem. Koledzy, autorem tego stwierdzenia jest Wołyniak, prof. Filar, a wiec dla strony ukraińskiej najbardziej wygodna sytuacja, gdy to sam Wołyniak, w dodatku z 27 Dywizji, wyraża takie opinie. Koledzy, zrobiono z nas odwetowców. Jest to nie tylko niezgodne z prawdą, ale to godzi w dobre imię naszej Dywizji, Wołyniaków, Polaków. Stwarza bazę do twierdzeń o „wojnie domowej", „walkach bratobójczych" zamiast o ludobójstwie. Ten sam Wołyniak w swym referacie wymienia jako źródła „konfliktu polsko - ukraińskiego" (słowo ludobójstwo jakoś nie może wyjść spod pióra) sprawy nie mające żadnego związku przyczynowego z ludobójstwem, i to zostało ujęte, dzięki prof. Filarowi w końcowym protokóle uzgodnień.

W omawianych końcowych protokołach sformułowanie o wymordowania Polaków na Wołyniu i na innych terenach (nie nazywane zresztą ludobójstwem tylko stratami, i bez podania kto mordował) zostało tak skonstruowane, że wynika z niego, że to tylko polscy historycy fakty takie stwierdzają, zaś ukraińscy historycy na ten temat nie wypowiadają się, ponieważ nie mają swoich badań. Tymczasem kol. Żupański, udaje że nie rozumie co zostało napisane i twierdzi uparcie, że ukraińscy historycy potwierdzili wymordowanie blisko 100 tyś. Polaków. A jak się przedstawiają ukraińskie badania na te temat, to niedługo się dowiemy po apelu jednego z ukraińskich uczestników seminariów koi. Żupańskiego prof. Isajewicza, by tworzyć bazę danych podważającą książkę Ludobójstwo... Siemaszków.

Po czwarte. W dodatku materiały z seminariów zostały opublikowane i rozpowszechnione wśród środków masowego przekazu, polityków, historyków oraz nauczycieli. Wobec braku innych materiałów wnioski z nich oczywiście są błędnie wyciągane, bo dominuje w nich nie sprostowana tzw. nacjonalistyczna prawda. Żaden dziennikarz, polityk czy nauczyciel nie będzie weryfikował seminaryjnych materiałów ani nie jest w stanie rozróżnić kłamstwa od prawdy. Nie można się wiec dziwić, że Telewizja Polska na zarzut, że w Wiadomościach zostało podane kłamstwo o wymordowaniu przez Przebraże 10 tyś. Ukraińców, powołała się na źródło, jakim ma być sama 27 Wołyńska Dywizja z komentarzem, że jeśli tak twierdzą jej żołnierze, to musi być to prawda.

Po piąte. Dzięki materiałom z seminariów obecnie popularyzuje się w dalszym ciągu zakłamanie i obciążanie odpowiedzialnością za zbrodnie OUN-UPA Polski i Polaków. Przez Polaków, by nie drażnić strony ukraińskiej, przyjęte zostało nacjonalistyczne słownictwo, wymieszano prawdę z kłamstwami i przygotowano grunt do tego, co obecnie odbywa się na Ukrainie, a mianowicie do rehabilitacji OUN-UPA. Z takim celem nacjonaliści ukraińscy się nie kryli, bo przecież ambasador Ukrainy powiedział koledze Żupańskiemu podczas spotkania w ambasadzie, że oczekuje się, że Polska pomoże w rehabilitacji OUN-UPA. I rzeczywiście pomogła, najbardziej owymi seminariami, na które wszyscy się powołują, a w których sami Polacy nie nazywali wydarzeń wołyńskich ludobójstwem tylko wszelkimi innymi zastępczymi pojęciami, zupełnie nie odpowiadającymi znaczeniowo temu, co zostało dokonane. W ten sposób na seminariach ukształtowany został wizerunek OUN-UPA - jedyna siła walcząca o niepodległość Ukrainy, niechcący zamieszana w konflikt z Polakami, do którego Polacy sam, doprowadzili bądź sprowokowali.

Konsekwencje powyższego są następujące:

W bliskim czasie na Ukrainie ludobójcy z OUN-UPA otrzymają uprawnienia kombatanckie, w następstwie tego pojawią się żądania, by Polska, wypłacała dodatek kombatancki żyjącym w Polsce upowcom. Ludobójcy z OUN-UPA wystąpią do międzynarodowych organizacji, kombatanckich o przyjęcie jako członków ich organizacje weteranów. Zresztą występowali już do. międzynarodowej organizacji kombatanckiej w Paryżu. W nawiązaniu do powyższego wymienię inne proupowskie działania kol. Żupańskiego. Kol. Żupański twierdził, że w sprawie przynależności upowców do międzynarodowych stowarzyszeń wysłał protest do Paryża, ale żaden taki protest tam me trafił a kol. Żupański tekstu swego wystąpienia nikomu nie pokazał, ani też nie opublikował, choćby w naszym Biuletynie. Nie było więc żadnego protestu. .

Kol. Żupański dwukrotnie odmawiał podpisu pod apelem do Sejmu o nie potępianie akcji WISŁA Pierwszy raz w 1990 r., ale wtedy ugiął się pod presją i w końcu podpisał, drugi raz w 1998 r. odmówił podpisu, zresztą przy poparciu Zarządu. W tej sprawie za namową kol. Żupańskiego odmówił podpisu również przewodniczący Światowego Związku Żołnierzy AK Karolkiewicz. Podobne stanowisko Okręg Wołyń zajął w sprawie pomników UPA w Polsce. Protestów nie było, wywierania nacisku na władze nie było, było natomiast podejrzane paktowanie z kompletnie niewiarygodnym, nacjonalistycznym Związkiem Ukraińców w Polsce i podpisywanie z tym Związkiem umów! Z prawnego punktu widzenia nic nie wartych. Seminaria, co do których wiadomo było już po pierwszym do czego one prowadzą i co prezentuje i może zaprezentować strona ukraińska, były uparcie prowadzone. [...] A przecież, co podkreślam, nie indywidualne wystąpienia, listy ludzi do redakcji, do polityków, do Władz, odnoszą skutek, lecz działania i protesty organizacji, tym bardziej tak znanych, jak nasza Dywizja. Poczynania zarządu dot. spraw ukraińskich, a przede wszystkim przewodniczącego Żupańskiego, spotykały się wielokrotnie z krytykami, i to ostrymi, nielicznych członków naszego Środowiska. Większość jednak je akceptowała, na co powołuje się kol. Żupański, przypominając, że kontynuowanie owych seminariów było przegłosowywane pozytywnie. Tak więc to co się stało, zostało dokonane rękami ludzi, którym wymordowano bliskich, którzy przeżyli poniewierkę, poniżenia, tych którzy bronili przed ludobójcami swych rodzin i ojcowizny. Za to Koledzy też jesteście niestety odpowiedzialni, akceptowaliście, daliście się omamić i wykorzystać do antypolskiej roboty. Bo nic lepszego dla zbrodniarzy, jak bierność ofiar. Hańba Koledzy.

Popatrzmy na to co dzieje się obecnie na naszych oczach i oceńmy trzeźwo, jak wiele racji niestety miał w powyższym referacie dzielny żołnierz 27 Wołyńskiej DP AK Władysław Siemaszko „Wir” .

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1560407

Pan Władysław podsumował nie tylko nie udaną działaność związku W D AK ale także i politykę III RP, która prowadzona przez giedroyciowskich fanatyków nie tylko rozzuchwaiła skrajne ruchy nacjonalistyczne na naszych kresach (nie tylko Ukraina, popatrzmy na sytuacje Polaków na Wileńszczyżnie czy też na Białorusi, gdzie pieniądze Polskich podatników są marnowane na ukaochane dziecko P. Romaszewskiej TV Biełsat. Telewizja, która produkuje antypolskie programy!)ale osłabiła Polską rację stanu.Obecność Polski na kresach czy to pośrednia czy bezpośrednio jest naszą racją stanu. Giedroyciowska teoria nie działa, wszyscy to wiemy.
Dwa Błedy popełnili nasi politycy, pierwszy rezygnując z granic przed rozbiorowych podczas pokoju ryskiego (gdzie straciliśmy Kresy właściwe), drugi w III RP rezygnując z polityki kresowej i promowania tam Polskości. Za pierwszy zapłaciliśy okrutnie przegrywając II Wojne Swiatową. Jeśli nic się nie zmieni to zapłacimy też za drugi błąd także. Bez wpływu na Kresy jesteśmy geopolitycznie obnażeni. Mamy same wrogie państwa na wschodniej granicy i Niemcy na zachodzie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1560531

Tomasz Bańka z Bytomia: „Panie Sławomirze. Tu się aż prosi o wydanie jakiejś publikacji naukowej, która ukazywałaby stosunek Kościoła greko-katolickiego i prawosławnego do problemu ludobójstwa. Sporo, o tym wiemy gdy chodzi o II wojnę światową, jak to księża greko-katoliccy i prawosławni święcili noże w cerkwiach i nawoływali do ‘rizania Liachiw’. Poza tym byli kapelanami w szeregach UPA. Kościół wschodni wspierał i nadal wspiera ukraiński nacjonalizm i to dzięki niemu postbanderowcy znajdują usprawiedliwienie dla swoich zbrodni. Moja mama pochodząca z Kresów przeżyła jako małe dziecko ten okres. Księża, którzy znali V przykazanie Dekalogu ‘Nie zabijaj’, przyzwalali na to. Sama postawa metropolity Szeptyckiego utwierdzała ich w przekonaniu, że jest to właściwa droga. Sam Szeptycki nie potępił tych mordów. Trochę mnie dziwi postawa naszego Episkopatu w tej kwestii, podobnie jak i naszego rządu, którzy w Ukraińcach za wszelką cenę dostrzegają naszych sojuszników. Pozdrawiam Tomasz Bańka.” [Czwartek, 22 marca 2018 r., otrzymałem w odpowiedzi na e-mail: „O abp. Światosławie Szewczuku ze Lwowa czyli jak mówić by nie powiedzieć nic”]

Jeszcze tego samego dnia odpisałem zatem: Witam i pozdrawiam b. serdecznie Pana Tomasza oraz mamę. Dziękuję za te kilka słów komentarza pisanego sercem i od razu zapytuję, czy mogę umieścić go pod tym tekstem na swoim blogu, by był świadectwem także dla innych, czytyjących artykuł. Nadto gorąco proszę o wpisanie się Pana Tomasza, mamy i może innych członków rodziny, czy znajomych pod naszą petycją, która już od ponad dwóch lat stale walczy publicznie o prawdę, oto informacja na ten temat: „Nie dla beatyfikacji abp Andrzeja Szeptyckiego”, pod adresem: http://niepoprawni.pl/blog/slawomir-tomasz-roch/pokuta-a-nie-watykanskie...

Tomasz Bańka z Bytomia: „Panie Sławomirze. Dziękuję za miłe słowa. Mój komentarz to wyraz pamięci o Polakach, którzy ginęli z rąk banderowców, to też jest moje świadectwo, jako byłego nauczyciela historii. Obecnie nie pracuję w oświacie, jednak Kresy pozostały w moim sercu. Utrzymuję stały kontakt z Kresowianami z Bytomia, a ściślej z panią prezes Danutą Skalską. Jak tylko mam czas, bywamy tam z żoną. Zabieram też mamę dla której przebywanie w towarzystwie Kresowian jest czymś ważnym. Nie mam nic przeciwko, aby Pan wykorzystał mój komentarz w swoim blogu. Moja mama nie pozostawiła żadnych wspomnień, a zachowała je w pamięci. Dla niej jako dziecka, które z matką siedziały w grobowcu, kiedy Ukraińcy mordowali, to trudny temat do rozmów. Do dziś nie dociera to do niej, dlaczego zabijali, skoro V przykazanie mówi ‘Nie zabijaj’. Dużo o tym wiedzieli moi dziadkowie, jednak kiedy żyli unikali tych tematów. U ludzi pochodzących z Kresów była jakaś obawa przed poruszaniem tematów, dotyczących okupacji sowieckiej, czy banderowskiego ludobójstwa. Mój dziadek wzruszał się gdy słuchał piosenek lwowskich. Rodzina mojej mamy pochodziła z Borysławia. Dziadek jak pamiętam posługiwał się jeszcze kresowym bałakiem, jednak używał go rzadko, babcia wcale. Jako potomek Kresowian udzielam poparcia waszej inicjatywie, dotyczącej abp. Andrzeja Szeptyckiego. Tomasz Bańka.”

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1560763

Anna Wiejak 10 kwietnia 2018 r.: [...] Książka pt. „Dialog leczy rany” to fascynujący przykład przemieszania wiary z ideologią, przy braku wyraźnego zaznaczenia granic kompromisów. [...] Okazuje się, że we współczesnej ukraińskiej mentalności przykazanie miłości bliźniego wcale nie wyklucza oddawania czci ludobójcom bezbronnych dzieci, kobiet i starców.

Abp Światosław Szewczuk mordów dokonanych przez Ukraińców na Polakach nie nazywa ludobójstwem, natomiast akcję „Wisła” określa mianem „czystki etnicznej”, co jest zdumiewające, biorąc pod uwagę, iż była to akcja przesiedleńcza, w której ludzie bynajmniej nie ginęli, ale byli przesiedlani, aby uniemożliwić im dokonywanie dalszych mordów.

Zdumienie budzi jego stosunek do postaci abp Andrzeja Szeptyckiego, którego stara się wybielić na wszelkie możliwe sposoby. List gratulacyjny Szeptyckiego do Adolfa Hitlera z okazji jego kolejnych zwycięstw tłumaczy zagrożeniem ze strony sowieckiej, zapominając najwyraźniej, że abp Szeptycki list gratulacyjny wysłał również do Józefa Stalina. [...]

Zupełnie zaskakujące wydaje się bagatelizowanie przez abp Szewczuka rozwoju banderyzmu na Ukrainie, który od czasu Majdanu stał się oficjalną państwową doktryną. Abp Szewczuk potępia wprawdzie nacjonalizm, kładąc nacisk na potrzebę patriotyzmu, problem jednak w tym, że – jak wynika z jego słów zawartych w wywiadzie-rzece „Dialog leczy rany” – banderyzmu nie traktuje jako nacjonalizm, ale jako patriotyzm stanowiący nieodłączny element ukraińskiej tożsamości. Mówi wprost: „Ukraińcy muszą odejść od stereotypów i zaakceptować Polaków takimi, jacy są, z ich historią, mentalnością i nawet bohaterami narodowymi, z których wielu może się im nie podobać [śmiech]. Podobnie i my prosimy, aby nasi bracia Polacy zaakceptowali Ukraińców takimi, jacy są: z ich historią, mentalnością i bohaterami, z których wielu wydaje się im nie do zaakceptowania”. Ze słów tych można wywnioskować jedno – abp Szewczuk prosi Polaków o zaakceptowanie faktu, iż bohaterami narodowymi Ukrainy są ludobójcy mający na rękach polską krew. [...]

Warto, aby abp Światosław Szewczuk uświadomił sobie, że bez stanięcia w prawdzie nie ma rzeczywistego dialogu, a do uleczenia ran potrzeba rzeczywistego żalu za popełnione grzechy, natomiast afirmacja ludobójców spod znaku tryzuba w żaden sposób nie jest owego żalu przejawem.

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://prawy.pl/69182-abp-swiatoslaw-szewczuk-zalicza-banderyzm-do-patri...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561873

Zgroza! Hańba! Po trzykroć haniebna postawa abp Światosława Szewczuka ze Lwowa! Ukraińcy z OUN-UPA dopuścili się gigantycznego ludobójstwa na Wołyniu i Kresach, uczynili to w latach 1939-1947. To byli ukraińscy patrioci (w ich osobistym mniemaniu), którzy jednak dopuścili się bestialskiego ludobójstwa i nigdy w żadnym pokoleniu, nie mogą być zwani bohaterami. Kto nazywa banderowców bohaterami kłamie i oddaje cześć szatanowi, który jest zabójcą i ojcem wszelkiego kłamstwa. Jeśli tak podle kłamie oto abp Cerkwi grecko-katolickiej, Metropolita Lwowski to jest to nic innego, jak klarowne świadectwo wielkiego upadku Cerkwi na Ukraine. Nadto jeśli tak czyni cały naród ukrainski, to jest to najprawdziwsze piekło na ziemi, które tylko czekać, gdy zacznie znowu na około bestialsko mordować. Niech ma Bóg w opiece każdego ktoby chciał zaprzeczać powyższym słowom.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561874

Oświadczam jako Polak i praktykujący katolik, jako wnuk żołnierza 27 Wołyńskiej DP AK Bolesława Roch ps. „Jaworski”, jako mgr historii IH UW, iż nikt nie ma moralnego prawa nazywać okrutnych zbrodniarzy, winnych ludobójstwa bohaterami! Każdy kto to czyni popełnia wielkie przestępstwo przed Bogiem, ludźmi i historią. Każdy kto milczy na takie podłe postępowanie jest albo chory, niespełna rozumu, albo jest zwyczajnie tchórzem. Precz z gloryfikowaniem okrutnych zbrodniarzy z OUN-UPA na współczesnej Ukrainie, po prostu precz z szatanem!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561878

Abp Andrzej Szeptycki ze Lwowa to podła kreatura, która haniebnie błogosławiła Adolfa Hitlera, Kanclerza III Rzeszy Niemieckiej, który był przez swoje czyny diaboliczną bestią! Ten właśnie abp Szeptycki czynił to wielokrotnie, co jest znakomicie opisane i dostępne dla każdego w internecie, czynił to publicznie chociaż hitlerowcy mordowali od lat w dziesiątki tysięcy niewinnych Polaków, Żydów, czy ludzi z innych narodów okupowanej Europy.

Dlatego biorę Boga żywego na świadka, iż abp Szeptycki to niezwykle podły, moralny zbrodniarz wojenny! Zapraszam wszystkich rodaków na stronę: „Nie dla beatyfikacji abp Szeptyckiego”. Wpisujcie się tam proszę i informujcie o takiej możliwości wszędzie i każdego! Zapraszam także na stronę osobistego bloga i gdzie opublikowałem setki artykułów o tematyce kresowej, niektóre z nich właśnie opisują wielką podłość tego ukraińskiego hierarchy Cerkwi grecko-katolickiej.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561879

Na święte rany Chrystusa Pana, czy taka moralna kanalia, jak właśnie ów abp Andrzej Szeptycki od Hitlera, rezunów OUN-UPA, SS-Galizien i Stalina, mógłby zostać błogosławionym Kościoła katolickiego, czy taki podły łotr mógłby dostąpić tak wielkiego zaszczytu?! Temu przecież rozum przeczy i święta cnota sprawiedliwości! Czym zatem kieruje się papież Franciszek, skoro takiego obrzydliwego, moralnego zbrodniarza chce wynosić na Ołtarze?! Czy Bóg Wszechmogący może błogosławić wczoraj, dziś i jutro, takiego moralnego potwora?! Kto ma odwagę odpowiedzieć?! Znajdzie się odważny?!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561880

Kościół katolicki w Polsce, znaczy hierarchowie Kościoła w tym obecni na tej konferencji kard. Kazimierz Nycz oraz bp Artur Miziński z Lublina, Sekretarz Episkopatu Polski. Nadto nieobecni wprawdzie na owej konferencji ale odpowiedzialni z Kościół: Prymas abp Wojciech Polak z Gniezna, Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki i tylu innych absolutnie nie mogą milczeć na trwający od lat, demoniczny proces gloryfikowania odrażających zbrodniarzy na współczesnej Ukrainie. Nie mogą milczeć, bo milczenie na zbrodnię, to także zbrodnia! Pochwała zbrodniarza, to zachęcanie innych do jego naśladowania! Zgroza! Proszę zatem gorąco władze Kościoła polskiego i zarazem żądam rychłego potępienia banderyzmu!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561886

dokładnie to samo miałem napisać, uprzedziłeś mnie o kilka minut.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1561891

Banderyzm bez dwóch zdań równa się hitleryzm i stalinizm, to są tak samo zbrodnicze systemy, posługujące się najbardziej odrażającymi formami zbrodni i setkami sposobów mordowania niewinnych ludzi. To są demoniczne systemy z piekła rodem! Kościół katolicki nie ma absolutnie prawa, żadnego prawa, być na historyczne fakty ślepy i głuchy! Kościół katolicki nie może pozwalać czcić banderowców, znaczy ludobójców! Kto oddaje cześć ludobójczej OUN-UPA, ten de facto oddaje cześć szatanowi, który jest od początku zabójcą! Kościół ma służyć życiu i prawdzie, a nie okrutnej zbrodni i kłamstwu! To jest jasne jak słońce i proste jak drut!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561888

Naturalnie iż chodzi o nacjonalistów ukraińskich, czyli inaczej zwąc banderowców, których ziomkowie na Ukrainie chcą widzieć jako patriotów i na pomnikach. To jest właśnie magia słów! Dla Niemców patriotami byli naziści, którzy budowali III Rzeszą Niemiecką i to jest właśnie podłość do kwadratu, iż taki abp Szewczuk właśnie na taką magię słów się powołuje. Naturalnie iż to nie byli żadni patroci, ino zbrodniarze spod najciemniejszej gwiazdy, ludobójcy jakich ziemia rzadko ogląda. I tych upiorów dziś na współczesnej Ukrainie, wynosi się na pomniki. Boże zmiłuj się nad nami!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561908

Biada Tobie kard. Kazimierzu Nycz, biada Tobie kard. Stanisławie Dziwisz, bo milczycie na gloryfikowanie odrażających zbrodniarzy z OUN-UPA, ludobójców spod najciemniejszej gwiazdy na współczesnej Ukrainie. To wielka niesprawiedliwość i wielkie zło, to de facto piekło na ziemi i oddawanie czci diabłu, który jest zabójcą i ojcem wszelkiego kłamstwa. Herod też był patriotą żydowskim, chciał zbudować wielką Jerozolimę! Neron też był patriotą rzymskim, chciał zbudować nowy, piękniejszy Rzym! Hitler też był patriotą niemieckim, chciał zbudować Tysiącletnią III Rzeszę Niemiecką! Stalin też był patriotą rosyjskim, chciał przez ZSRR zbudować raj na ziemi i ustanowić wieczny pokój i równość wszystkich!

Bandera, Szuchewycz, Diaczenko i inne upiory z OUN-UPA chcieli samostijnej Ukrainy, naturalnie siebie postrzegali jako ukraińskich patriotów, postanowili dokonać tego przez przymusowe usunięcie czużyńców, to oczywiście szybko zmieniło się naturalnym biegiem rzeczy w masowe rzezie na Wołyniu, Podolu, Pokuciu, Polesiu, na Zasaniu, na Lubelszczyźnie i w Bieszczadach. Tych wszystkich powyżej łączy jedno, łączy ich potworna zbrodnia, wiele zbrodni, które dokonywali! Dlatego nie mają żadnego prawa do chwały i jakichkolwiek form gloryfikowania! Tego absolutnie nie godzi się czynić! Na święte rany Chrystusa kard. Nycz, kard. Dziwisz, co też czynicie?! Biada Ci Kościele polski, jeśli będziesz miał takich podłych Pasterzy! Jezu ratuj Nas! Jezu nie opuszczaj Nas! Jezu okaż swoją moc i potęgę! Błagamy!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561910

.....na błaganie innej kobiety, myślałby udzielić pomocy nawet w obliczu śmiertelnego zagrożenia, lecz uciekająca od odpowiedzi, gdybyś to Ty miała być tą kobietą, która przyszła błagać o pomoc dla swoich dzieci, które właśnie nieopodal zamarzają w stojących na bocznicy, nieogrzewanych wagonach, owych Dzieci Zamojszczyzny. Zarzuciłaś mi w odpowiedzi manipulację, jaką manipulację, gdzie Ty tu widzisz kobieto manipulację, to zwykłe, najzwyklejsze pytanie o te sytuacje, jakie podczas wojny zdarzają się nadwyraz często, właściwie wszędzie i niemal każdego dnia. Przykładem jest obecnie krwawiąca od pięciu lat Syria, która woła, błaga o pomoc wobec całego świata. Wiojna domowa to nie przelewki!

Otóż taką właśnie Marię I Onuckinę chcę tu i teraz zapytać, co myśli o Banderze, Szuchewyczu i innych upiorach z OUN-UPA oraz o ich obecnym procesie gloryfikowania cerkiewnie i państwowo na współczesnej Ukrainie. Tam takie kobiety i ich dzieci, jak Ty właśnie rąbano siekierami, kawałek po kawałku! No Mario nie daj się długo prosić i podziel się z nami swoją mądrością, wiedzą i uczuciami, jak Ty to odbierasz i co o tym sądzisz. Czekam i myślę, że się doczekam! Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561929

Bł. Męczennik komunizmu ks. Jerzy Popiełuszko polskim hierarchom Kościoła katolickiego: „Prawda jest niezmienna, prawdy nie da się zmienić taką czy inną ustawą”. Prawda którą jest Bóg żywy i prawdziwy, osądzi każdego, także podłych hierarchów Cerkwi grecko-katolickiej, którzy gloryfikują właśnie ludobójców, jak i polskich hierarchów Kościoła katolickiego, którzy milczą i nie potępiają, tego demonicznego procesu na współczesnej Ukrainie. Siekiery nie spadają na głowy niewinnych ludzi, mordowanych okrutnie przez zwyrodnialców w te straszne, czerwone od ognia noce i ranki, te siekiery kard. Nycz i kard. Dziwisz spadają właśnie teraz, gdy Wy i inni podle milczycie na ogłaszanie bohaterami ludzi, którzy absolutnie być nimi nie mogą, bo są winni jednego z największych ludobójstw w dziejach całego świata. Tak! Ta znana, naga prawda Was osądza! Tak! To miłosierny Bóg, który zasiada na tronie sprawiedliwości Was osądza przed ludźmi i przed Kościołem oraz narodową historią.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561996

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w kontekście 80. rocznicy kanonizacji jezuity Andrzeja Boboli przez papieża Piusa XI, napisał na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych: „Dziś na Ukrainie okrutni Kozacy, którzy zamordowali św. Andrzeja Bobolę, są czczeni jako bohaterowie narodowi. Jak i hajdamacy, którzy w 1768 r. dokonali Rzezi Humańskiej, oraz ludobójcy z UPA i SS Galizien. Co więcej, Cerkiew greckokatolicka, podległa Rzymowi, też ich czci. Święty Boże!”.

Po czym Anna Wiejak w swoim felietonie z 17 kwietnia napisała: „Rzeczywiście jest zdumiewające, że podległa Rzymowi Cerkiew greckokatolicka czci ludzi, o których satanizmie mówił i pisał bł. bp. Grzegorz Chomyszyn. Jeszcze bardziej zdumiewający jest jednak brak reakcji na to Watykanu oraz Konferencji Episkopatu Polski. Wielu polskich katolików zastanawia się, dlaczego hierarchowie katolickiego Kościoła w Polsce nie tylko że dają się wciągnąć w fałszywe gesty pojednania, nie reagują na przypadki gloryfikacji rezunów przez greckokatolickich duchownych, ale i nie upominają się o ekshumację i chrześcijański pochówek ponad 100 tysięcy bezbronnych ofiar Rzezi Wołyńskiej. Nic też nie wiadomo, aby polski Episkopat protestował przeciwko uznaniu heroiczności cnót abp Andrzeja Szeptyckiego, znanego ze swoich listów gratulacyjnych dla Adolfa Hitlera i Józefa Stalina, człowieka, który ponosi moralną odpowiedzialność za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Czy w tej sytuacji reakcji ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego można się dziwić?”

Św. Andrzej Bobola został zamordowany w niezwykle bestialski sposób, właściwie zamęczony na oczach wielu świadków w 1657 roku przez Kozaków czasie rzezi w Janowie Poleskim.

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://prawy.pl/69565-ks-isakowicz-zaleski-o-ukrainskich-ludobojcach-cer...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1562279

Bogu niech będą dzięki za powyższe, odważne i b. potrzebne świadectwo ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który od wielu lat b. konsekwentnie broni prawdy o ludobójstwie na niewinnej ludności pokskiej Wołynia i Kresów, dokonanym w najbardziej bestialski sposób przez upiorów z OUN-UPA. Od dłuższego czasu osobiście także wzywam Episkopat Polski w swoich komentarzach do zdecydowanego potępienia demonicznego procesu gloryfikowania cerkiewnie i państwowo ludobójców na współczesnej Ukrainie. To jest totalny absurd, iż na Ukrainie święci się pomniki na których stoją odrażający zbrodniarze! To jest barbarzyństwo! To jest demoniczne! Banderyzm jest bez dwóch zdań tak samo shańbiony, jak hitleryzm i stalinizm! Zapraszam także wszystkich na stronę: „Nie dla beatyfikacji abp Andrzeja Szeptyckiego”. Rodaku nie śpij, bo okradną Cię i przejdą nadto po Tobie, a Ty jeszcze zaspany, będziesz wciąż głupio pytał: a co się stało?! Do dzieła!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1562282