Zamącić, by konsolidacja nie wyszła

Obrazek użytkownika jazgdyni
Idee

Divide et impera

Niby tylko – dziel i rządź. Lecz to także nauka - wzniecać wewnętrzne konflikty, by było łatwiej swoje wygrać...

*

Do żenującego spektaklu doszło w trakcie zawsze interesującego niedzielnego programu Michała Adamczyka "Bez retuszu" [1]. Pod koniec programu toczyła się gorąca dyskusja dotycząca Żołnierzy Wyklętych. W pewnym momencie dyskusją telewizyjną wymiana zdań przestała być (około 33 minuty), gdyż zamieniła się w ordynarną pyskówkę, którą w chamski sposób wywołał publicysta Andrzej Stankiewicz, nie pozwalając się wypowiedzieć Piotrowi Semce.
Piotr Semka bronił Żołnierzy Wyklętych. Andrzej Stankiewicz usiłował pod pozorem, typowego dla niego, obiektywizmu, wykrzyczeć, że Wyklęci, szczególnie dowódcy, to byli także pospolici bandyci.

Nigdy nie ceniłem Andrzeja Stankiewicza. Ani za mądry, ani za inteligentny. Jako swoje dziennikarskie motto przyjął taką wykładnię obiektywizmu, że polega on na atakowaniu władzy. Jak rządziła Platforma Obywatelska, to ją zwalczał. A teraz, gdy rozpoczęła się Dobra Zmiana, to wszelkimi sposobami zwalcza Prawo i Sprawiedliwość. Ot, jakie to niezależne dziennikarstwo proste, prawda?
Po doborze wykrzykiwanych przez Stankiewicza nazwiskach i konspiracyjnych pseudonimach (Rajs!!! Bury!!!, Kuraś!!! Ogień!!!) zrozumiałem, że podniecony do granic histerii publicysta czyta, albo właśnie przeczytał dopiero co wydaną książkę Piotra Zychowicza. I ona "otworzyła mu oczy".
Ilu jeszcze podobnym, niezbyt mądrym, jak Stankiewicz,uważającym się za prawicowych Polakom, Zychowicz otworzy oczy?

Z takim trudem budowana konsolidacja narodowa, młodzi, pełni podziwu i szacunku, patriotycznie wzbudzeni przykładem Niezłomnych, gdy na światło dzienne wychodzi na jaw, że Solidarność w dużym stopniu była ściemą i oszustwem, więc żaden młody nie da się już na to nabrać, a oni potrzebują bohaterów, mają zwątpić i niby ponownie oszukani, pakować się i dalej szukać pracy na zmywaku w Londynie, czy niemieckim domu opieki.
Czy o to właśnie Panu chodzi panie Piotrze Zychowiczu?
I czy to wyłącznie Pański wytwór, czy może ktoś za Panem stoi?

*

Krąg miłośników legendy Żołnierzy Wyklętych – Piotr Zychowicz, " Skazy na pancerzach", strona 261.

Pana Piotra Zychowicza, publicystę i pisarza, śledzę praktycznie od początku. Ma dobre pióro, interesująco i kontrowersyjnie wyszukuje tematy. Jest bardzo pracowity i jego prace są zawsze porządnie udokumentowane.
Błyskotliwie rozpoczął swą pisarską karierę w dziale historii najnowszej, książką z dziedziny political fiction, "Pakt Ribbentrop – Beck". Czyli, co by było, gdyby ten głupi i uparty Beck nie upierał się, że "nie oddamy nawet guzika", jak to buńczucznie wypowiedział generał Edward Rydz – Śmigły i zamiast podejmować beznadziejną wojnę z hitlerowskimi Niemcami, przyłączyć się do nich i razem pójść na Moskwę. Jakżeż dzisiaj mielibyśmy dobrze! Pokój, siłę i dobrobyt. ZSRS na kolanach, a my nigdy byśmy nie byli pod sowieckim jarzmem.
Tylko Panie Autorze, jest w momencie wydania Pańskiej książki rok 2012 i jest jak jest. I żadna fantastyka tego nie zmieni.
Lecz, czy tylko ten cel miała Pańska książka? Może właśnie chodziło o polsko – niemieckie zbliżenie? Powiedzenie, za szefem MSZtu, Radosławem Sikorskim: - Słuchajcie, zawsze jest dobrze słuchać Niemców i podążać razem z nimi.

No tak... Początkowo sobie myślałem: - nic w tym złego, człowiek buduje sobie karierę i lansuje się, pisząc kontrowersyjną książkę, która ma dużą szansę na sukces. Ludzie przecież kochają fantastykę. A metoda promocji, to nic nowego, bo niektórzy z czytelników może jeszcze pamiętają dwóch niezłych blogerów, którzy podejmując niesłychane, czy zaledwie kontrowersyjne tematy, jak na przykład, że obecny kształt i polityka Europy, to wyłącznie dzieło wyspiarskich spryciarzy z Wielkiej Brytanii, robiła to wyłącznie po to, by wylansować własne książki, a nawet utworzyć swoje wydawnictwo. Czy udało im się odnieść sukces? Nie wiem.
Dzisiaj już tak nie myślę o pracy tego publicysty i pisarza. Lecz o tym dalej...

Później była książka "Obłęd'44". Główna teza autora – Powstanie Warszawskie było wyjątkowo głupim i tragicznym idiotyzmem.

Następnie mamy trylogię: "Żydzi", "Sowieci", "Niemcy". Czytało się jednym tchem. I to z podziwem, jak wielki kawał roboty autor wykonał. Wprost niesamowite, jaki ten człowiek jest pracowity. Musi chyba spać tylko po dwie godziny na dobę.
Zastanowiło mnie tylko, że dwa tomy opowiadają o zaprzysiężonych wrogach Rzeczypospolitej, a jeden - o największych naszych przyjaciołach, wprost braciach – Żydach. Ciekawy dobór...

Wreszcie dochodzimy do wydanej właśnie, już w roku 2018, książki Piotra Zychowicza "Skazy na pancerzach", z podtytułem "Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych" [2], która wywołała w TV atak histerii publicysty Andrzeja Stankiewicza.
Żeby było jasne – ja nikomu tej książki nie polecam.
Książka jest jednym wielkim oskarżeniem wszystkich legendarnych przywódców Żołnierzy Niezłomnych. Jak to stwierdził autor – żaden nie był bez skazy. Wielu dokonywało pospolitych morderstw, rabunków, a nawet ludobójstwa. Mimo, że autor co rusz podkreśla, że oni nadal pozostają jego bohaterami, ale...

Czy Piotr Zychowicz nie zdawał sobie sprawy, że jego książka może mieć właśnie taki impakt, który nawet dojrzałego publicystę doprowadził do ataku szału? A co będzie z mniej odpornymi czytelnikami? Takie potworne nagromadzenie opisów mordów, może być na miejscu w aktach sądowych, lub dostępnych wyłącznie dla historyków opracowaniach IPNu, PANu, lub również poważnych instytucjach i archiwach. Lecz jaki ma cel udostępnianie tych relacji szerokiej i zazwyczaj nieprzygotowanej opinii publicznej?
Przyznam się, że po przeczytaniu pierwszego rozdziału o Łupaszce, resztę książki tylko przekartkowałem, zatrzymując się tu i ówdzie.

I po co państwo Grażyna i Tomasz Szponderowie właściciele oficyny REBIS, zdecydowali się tą książkę wydać właśnie tu i teraz? Wyłącznie dla kasy?!
W tym dosyć dramatycznym momencie, gdy ostro jesteśmy krytykowani i oskarżani przez Żydów, tylko dlatego, że bronimy narodowej godności, przez Unię Europejską, bo chcemy pełnej suwerenności, a na dodatek bogacimy się, zagrażając zachodnim gospodarkom, przez Niemców Angeli Merkel, bo nie chcemy w kraju islamskiego zagrożenia i wreszcie przez Kreml, z wszystkich możliwych powodów, w tym z głównym – dopuściliśmy do stacjonowania na polskiej ziemi amerykańskich żołnierzy z ich paskudnym (dla Rosjan) uzbrojeniem.

Oczywiście, pan Zychowicz i państwo Szponderowie nie przemyśleli do końca i przez zupełny przypadek wypuścili niesprawiedliwą i wyłącznie szkalującą Żołnierzy Wyklętych książkę.
A całkiem serio, jest to bardzo nieuczciwe, bo prawdziwy i sumienny historyk powinien zważyć wszystkie za i przeciw, pomyśleć o kontekście i chaosie, jakim była PRL po IIWŚ.

Jak zaczynam sobie swobodnie rozmyślać, to się pytam: - a może to jest celowa robota? Rzucanie piachu w tryby Dobrej Zmiany?
Może realizowany jest jakiś "Projekt Zychowicz", o którym nie wiemy? Przecież to niemożliwe, żeby, wprawdzie jeszcze młody i silny człowiek, był w stanie samodzielnie dotrzeć do tak wielkiej ilości materiałów źródłowych, a następnie wykorzystać je w sposób odpowiedni do założonej tezy.
To wygląda na pracę licznego i dobrze zorganizowanego zespołu.
Grupy, która, jak widać, działa w wyraźnie określonym celu.

Przypomnę: divide – to również powodować wewnętrzne konflikty, siać niepokój i budzić wątpliwości.

.

[1] https://vod.tvp.pl/video/bez-retuszu,04032018,35977091 (link is external)
[2] Piotr Zychowicz, "Skazy na pancerzach", Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2018

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:18)

Komentarze

To jest takie trochę "subtelniejsze" Grossowanie! 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

jan patmo

#1559483

"grossowanie" - czyli uprawianie bezczelnego oszustwa historycznego.
Kiedyś wymyśliłem inny czasownik:
"szechterowanie" - czyli prowadzenie totalnego oszustwa politycznego. Słowo "szechterowanie" znajduje swój rodowód w słynnej bajce dla dzieci zatytułowanej "Pchła szechterka" Jana Brzechwy.

Nie wiem jak zakwalifikować prace pana Piotra Zychowicza. Intencje takiej literatury cuchną mi bardzo, nasuwa mi się tylko jedno określenie: "plasmodium falciparum" literatury paranaukowej. Jest to skojarzenie wywodzace sie od czasu publikacji zatytułowanej "Obłęd44". Problem bierze się z mojego poglądu o dziwnym łańcuchu - "fakty - prawda - interpretacja - narracja".

Niby słyszymy o faktach, prawda jest taka jakie są fakty, ale interpretacja tej prawdy prowadzi do narracji, która jest już czystym kłamstwem. I nie jest to żaden relatywizm. Kłamstwo jest kłamstwem. I taki jest Piotr Zychowicz.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

michael

#1559490

Witam!

 

bardzo mi się podoba określenie Pchła Szechterka.

To takie brzechwowskie i pasuje do Adasia.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1559491

Nigdy nie przyjąłbym oferty pracy w tej fabryce snów. 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

michael

#1559492

Andrzej Stankiewicz jest współautorem super-bloody-fake-newsa onetu o sankcjach USA przeciwko Polsce! [link] Za coś takiego powinna być kara. Kara za udział w operacji wojennej w wojnie informacyjnej przeciwko polskiemu bezpieczeństwu narodowemu. 
W czasie wojny za coś takiego, jeszcze całkiem niedawno, stosowano rozstrzelanie.
Jeśli Polska chce być państwem poważnym, powinna natychmiast dokonać przeglądu przepisów kodeksu karnego penalizujacych zbrodnie przeciwko polskiemu bezpieczeństwu narodowemu, w warunkach współczesnego pola walki w wojnach informacyjnych, hybrydowych, aksjologicznych i innych niemilitarnych napadach wojennych XXI wieku. 
Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

michael

#1559578

Zgadzam się w pełnej rozciągłości.

Trzeba zrewidować i uzupełnić kodeksy karne. A w szczególności precyzyjnie zdefiniować zdradę i działanie na szkodę Ojczyzny.

Rozstrzelanie za zdradę jest tylko w stanie wojennym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1559641

Mam nadzieję, że podobnie jak wprowadzony przez Pana do języka polskiego czasownik "szechterowanie", tak też przyjmie się czasownik "grossowanie".

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1559559

Wyglądają na żołnierzy rzuconych na najtrudniejszy odcinek - mącenie we łbach prawicowemu elektoratowi. Naprzód musza zostać uwiarygodnieni jako "prawicowi" walczący z komuną, a później przystępują do roboty. Książki pisane "zespołowo" są częstą metodą propagandystów sowieckich.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1559499

zarówno Stankiewicz, jak Zychowicz "brzmieli" fałszywie. Próbowali się legendować. A teraz - "wychodzą szydła z worka". Co do Zychowicza - mnie też wydaje się, że tam działa jakiś "zespół wespół".

Natomiast pierwszy jego (?) pomysł o odrzuconej przez Becka współpracy z Niemcami - czyżby nic mu nie dała historia niemieckiego sojuszu z Rosją - gdy tego sojusznika zaatakowali? W najgorzej zresztą, z politycznego, strategicznego i astronomicznego punktu widzenia, wybranym momencie. Z Polską byłoby inaczej? Przecież planem Niemiec była właśnie Mitteleuropa czyli bezwarunkowa niemiecka hegemonia. Polska nie mogła w takim układzie istnieć jako partner, jedynie jako niewolnik. Oczywiście - Rosję, wspólnie z Polską, byliby w stanie pokonać. A gdyby upadła potem Polska - kraje Europy Zachodniej ani o Polskę, ani o Sowiety z całą pewnością, nie chciałyby walczyć. I łatwo dogadałyby się z Hitlerem o ile tylko nie zaatakowałby Wielkiej Brytanii. Francja przecież skapitulowała, inne małe kraje europejskie kolaborowały i można ich było nie brać pod uwagę.

Myślę, że te dzieła Zychowicza należy teraz systematycznie "recenzować".

Pzdr,

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1559501

Witam!

To prawda. Po przejęciu władzy przez PIS, nie tylko tych dwóch osobników, lecz jeszcze spora grupa publicystów (m.in. Warzecha, Ziemkiewicz, czy Michalkiewicz) zaczęła fałszywie śpiewać. Ja się pytam - w imię czego? Czy była jakakolwiek alternatywa w stosunku do PISu, by zacząć budować dobrą Polskę? Kto to miał robić? Więc dlaczego teraz ciągle rzucać kłody pod nogi? PIS święty nie jest, lecz robi, co może. A, jako, że ludzie są niedoskonali, to nie zawsze wychodzi idealnie.

Co do sprawy ewentualnych mariaży II RP, czy to z Rosją, czy Hitlerem, to takie rozważania, albo przy zatwardzeniu, albo po 1,5 litra. Jest, jak jest i z tym trzeba się mierzyć.

 

Serdeczności

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2
#1559533

Piszesz :

Nigdy nie ceniłem Andrzeja Stankiewicza. Ani za mądry, ani za inteligentny. Jako swoje dziennikarskie motto przyjął taką wykładnię obiektywizmu, że polega on na atakowaniu władzy. Jak rządziła Platforma Obywatelska, to ją zwalczał.
 

A co powiesz na to :

"Pis chce zrobić z radiowej Trójki tubę propagandową. Jak tak dalej pójdzie, to nie widzę siebie w tym radiu - mówi Wojciech Mann w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem."

Ciekawe ? Newsweek (Polska). Dalej jest o tym, jak Trójka się polityzuje bo usuwa Gazetę Wyborczą z pierwszego miejsca w przeglądach prasy. Nie podoba im  się, że "co prawda do współpracy zaproszono Daniela Passenta i Andrzeja Jonasa, ale też paru publicystów prawicowych". Mann uważa, że panowie D.A i A.J mogą być tylko listkiem figowym. Do kategorii śmieszności i załatwiania prywaty zaliczam pretensje o powrót Marka Niedźwieckiego na antenę (traktowane jako poparcie dla PiS !!!).

Nie bądź zdziwiony ! To wydanie Newsweeka  z października 2010. Stankiewicz został wprowadzony do akcji, bo dostęp PiSu do mediów musi być ograniczone i kontrolowane ze względu na Smoleńsk. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

#1559543

 Witam! Dokładnie ich kolego Pan zobrazował. Są jak kameleony kryjące swój naturalny  czerwony kolor. W dobie internetu, te fałszywe maski szczura, szybko są zdzierane. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1559507

Ciekawe, kto ten cały zorganizowany anty=polski projekt propagandowy organizuje?

Jak myślicie?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1559534

po kiego spiski, gdy zapewne chodzi o lans i wygodną pozę. 

to wygodne pozy publicystów, moralno-intelektualne dysydenctwo, przesadne odmitologizowanie, etos antysystemu czy cokolwiek podobnego z siedzeniem okrakiem. do pewnego stopnia nawet korzystne dla obu stron, póki nie zagraża.

masz rację, że trzeba sie opowiedzieć. są realne wyzwania i konkretna robota. i takie podgryzanie zamiast frontalnego ataku też jest niebezpieczne. bywa dziwnie zbieżne z drugą stroną, więc skutki i cele mogą byc podobne. emocje właśnie budzi fakt, że ma to znaczenie polityczne (bez tego niszowe sf by to przebiło). ale może być gorzej, w ramach skandalizowania walką z mitami może wyniesie sie na wzorce niektórych komunistycznych partyzantów itp., żeby było, tak jak było. czy że Polska przy caracie mogłaby rządzic rejonem. włączyć wyobraźnię, to masę takich pomysłów można wydalić.

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1559539

Szanowny Panie, mój ceniony blogerze.

Czytam wszystkie teksty Pana autorstwa i na ogół bardzo wysoko je oceniam. Dziś jednak będzie inaczej i z przykrością dam ocenę negatywną. Nie dlatego że Pan krytycznie ocenia "dzieła" Zychowicza, lecz dlatego, że Pana ocena jest zdecydowanie mało krytyczna. 

Pisze Pan: "Pana Piotra Zychowicza, publicystę i pisarza, śledzę praktycznie od początku. Ma dobre pióro, interesująco i kontrowersyjnie wyszukuje tematy. Jest bardzo pracowity i jego prace są zawsze porządnie udokumentowane. Błyskotliwie rozpoczął swą pisarską karierę w dziale historii najnowszej, książką z dziedziny political fiction, "Pakt Ribbentrop – Beck".". 

Tę ksiązkę Zychowicza przealalizowałem bardzo dokładnie i pańskie twierdzenie, że to rzecz "porządnie udokumentowana" jest nonsensem. Zychowicz, owszem, korzysta ze źródeł (lub twierdzeń historyków lub publicystów politycznych - Cat Mackiewicz), ale pomija te źródła i przekazy pamiętnikarskie, które są sprzeczne z "tezami" jego książki. Twierdzenie, że tezy omawianej ksiązki Zychowicza, są dobrze udokumentowane, sugeruje, że dokonał on analizy całego dostępnego materiału źrodłowego (chodzi o źródła pulbikowane, bo jest jasne, że ze źródeł archiwalnych nie korzystał) i literatury przedmiotu  i na tej podstawie napisał to co napisał, sugeruje czytelnikowi, że ksiązka Pakt Ribbentropp - Beck ma jakąkolwiek wartość merytoryczną. Tak nie jest, to zwykłą hochsztaplerka i łatwy sposób zarabiania pieniędzy. A poza tym, potwierdza twierdzenia komunistycznej historiografii, że "reżim sanacyjny" prowadził fatalną politykę zagraniczną (i wojskową). Komunistyczni historycy twierdzili, że Beck powinien zawrzeć sojusz z ZSRR przeciw Niemcom. Zychowicz odwraca problem i "doradza" sojusz z Niemcami przeciw Sowietom. To fantasmagorie, jeśli chodzi o ocenę koncepcji politycznych i zwykłe oszustwo intelektualne i zawodowe (Zychowicz jest historykiem) jeśli chodzi o pubicystyczną wizję któą przedstawia. Wprawdzie JzG słusznie twierdzi że ta książka to political fiction, ale za to że jest "dobrze udokumentowana" udusiłbym chętnie naszego blogera.

No trochę mi już przeszła pierwsza wściekłość, a więc kompromisowo dam za tekst 3.

Zacząłem czytać Obłęd", jak się ukazał  i przestałem po pierwszych 30 stronach. To także efekciarska chałtura, pisana pod publczkę, krytykującą ofiarę Powstańców Warszawskich. Zychowicz przyłączył się do stada szczekaczy, publicystycznych pinczerków, szarpiących Powstanców za nogawki. A jest przecież solidne opracowanie historyczne A. Sowy, "Kto wydał wyrok na miasto" w którym autor bardzo krytycznie ocenia kierownictwo wojskowe i polityczne Powstania. Może nawet bardziej krytycznie niż Zychowicz, ale rzecz jest oparta o źródła i aby z Sową polemizować, należy najpierw się dobrze oczytać. Jednym słowem Obłęd Zychowicza jest publicystycznym efekciarstwem, a praca Sowy solidną monografią naukową, z branży historiografii akademickiej (uniwersyteckiej) pisanej nie dla pieniędzy, lecz quia scientiam

Inne "dzieło Zychowicza: Pakt Piłsudski - Lenin, to już zupełna aberracja, rzecz którą można tylko wyśmiać, gdyż "historyk Zychowicz" nie rozumie mechanizmu polityki lat 1917-1919. 

Ostatniego dzieła o Żołnierzach wyklętych nie czytałem i nie zamierzam. Na podstawie tego co przeczytałm w 3 wcześniej wydanych ksiązek Zychowicza, uważam, że to hochsztapler i blagier. Znalazł sobie pewne źródło dochodów i pisze androny nie licząc się z konsekwencjami swych opublikowanych mądrości u czytelników nie znających ani literatury przedmiotu, ani źródeł. 

A tak na marginesie. Aby napisać coś sensownego o polityce Becka to trzeba przynajmniej zapoznać się z dokumetacją dyplomatyczną WBryt, Francji, Niemiec, Włoch i USA oraz Polski i CSR - wszystko wyszło drukiem. Zychowicz jest tylko anglojęzyczny, a więc jego warsztat historyka jest bardzo ubogi. Ale pisać może każdy.

No, złość na JzG już mi przeszła i tekst oceniam na 4, za to twierdzenie JzG o "porządne udokumentowanych" ksiązżkach Zychowicza (o Becku i innych) musi jednak być jakaś kara.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1559530

Ależ Drogi Kolego!

Jak można było mi dać 3 na podstawie domniemania, że stwierdziłem, ze "Pakt Ribbentrop - Beck". był dobrze udokumentowany? Nic takiego nie napisałem, za wyjątkiem iż to kompletna fantastyka.

Udokumentowanie odnosi się do wspomnianej trylogii, a przede wszystkim do tego paszkwilu o Żołnierzach W. Tylko, że tutaj przytoczone materiały źródłowe są wybiórcze i dobrane pod założoną tezę autora.

Przy okazji Zychowicz kompromituje podanych z nazwiska historyków, pokazując ich marny warsztat naukowy i schlebianie swoim politycznym poglądom.

I słusznie - radzę tej książki nie czytać.

A stosy zeznań świadków? Głównie Ukraińców, czy Białorusinów. Po pierwsze są to zazwyczaj opowieści ludzi nienawidzących Polaków, a po drugie: Amerykanie przeprowadzili taki eksperyment socjologiczno - psychologiczny: - 10 świadków obserwowało sfingowany napad na bank. Potem złożyli szczegółowe zeznania. W rezultacie otrzymano sześć kompletnie różnych relacji, gdzie nawet kolor włosów się nie zgadzał.

W rzetelnych badaniach historycznych także obowiązuje zasada falsyfikacji.

 

Serdeczności

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1559532

Dałem 4, kiedy trochę ochłonąłem. 

A swoją drogą poszukam innych ocen książki o WYklętych, bo ta rzecz wygląda na skandal po prostu

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1559563

Ten cały "historyk" to po prostu wynajęty przez elytę III RP cyngiel i tyle...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1559538

w pierwszej kolejnosci historycy, aby na podstawie pewnych faktow, dowodow, materialow zrodlowych (dokumentow, zeznan zwiadkow) dokonac bezstronnego opisu rzeczywistosci, ktora miala miejsce nie tak dawno temu. Niestety - w Polsce za historie wzieli sie politycy i dziennikarze - i mamy dzisiaj coraz wieksza awanture dotyczaca juz nie tylko jednego tematu (Holokaust), ale takze Zolnierzy Wykletych, banderowcow, odszkodowan wojennych,  itd.

Zycie ma to do siebie, ze pelne jest szarosci - a tymczasem politycy uznaja tylko dwa kolory: czarny i bialy.

Zle sie dzieje, ze w odpowiedzi na zaklamywanie historii... zaklamuje sie historie...

Zle sie dzieje, ze na oltarze wynosi sie ludzi o tragicznych zyciorysach, godnych szacunku, jednak czesto majacych niejeden grzech  na swoich sumieniach (Zolnierze Wykleci)  ...

Wracam do pierwszej konkluzji: pisaniem ksiazek historycznych powinni zajmowac sie historycy posiadajacy odpowiedni warsztat (zdolni do oddzielenia mitow od faktow), a nie rozni Grossowie czy  Zychowicze.

To co oni tworza to beletrystyka,wydawana dla zysku (autorow i wydawcow) - i szkoda, ze dzisiaj nie  dyskutuje sie  nad faktami... coz... mamy ostatnia mozliwosc rozmawiac ze swiadkami zdarzen z ostatniej wojny swiatowej - jesli dzisiaj nie utrwalimy ich wspomnien - to za kilka lat historia zostanie zastapiona przez "polityke historyczna"... 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1559635