ADWENT w cieniu wojny religijnej

Obrazek użytkownika M.PYTON
Blog

Nadszedł Adwent 2017 roku i oczekiwanie Kościoła na przyjście Jezusa Chrystusa. Zdawałoby się, że to okres zadumy nad samym sobą, nad gotowością pełnego przyjęcia Jezusa Chrystusa do naszych serc i domów. To czas, byśmy wycofali się z zamętu tego świata, by móc dostrzec Prawdę. A więc Boga, który przyjdzie w chwale na ziemię….

Siedzę w kościele i słucham kazania rekolekcjonisty na niedzielnej Mszy Świętej. Wracamy z żoną do domu i po obiedzie otwieram komputer i oczom nie wierzę: znowu odezwał się jeden z trzech celebrytów postępowego Kościoła. Tym razem po Pieronku i Bonieckim głos na tweetterze zabrał „ojciec” Kramer, pisząc: „Dziś znów posiadali w pierwszych ławkach, pokazując przywiązanie do wartości. A korytarzy nie otworzą, powołując się na Boga, który w Słowie tydzień temu mówił: byłem przybyszem…”  Takimi właśnie słowami ten „ojciec” obsmarował uczestników niedzielnej Mszy Świętej!

Co jednak chciał w tych słowach „ojciec” Kramer powiedzieć przekonałem się wkrótce , gdyż jego słowa natychmiast podchwyciło lewactwo, walczące z wiarą w Jezusa Chrystusa. W ten sposób ojczulek w pierwszy dzień adwentu wplątał Pana Boga do bieżącej polityki migracyjnej, której celem jest zniszczenie chrześcijaństwa w Europie!  Kramer tak zmanipulował słowa Chrystusa, że w istocie zrównał Go z przybyszem- islamistą, których tysiące najeżdżają Europę. I to bynajmniej nie z przykazaniem Miłości, lecz z zamiarem wyniszczenia „niewiernych”. A więc wyznawców Jezusa Chrystusa…

Nie wiem, czy „ojciec” Kramer jest faktycznie zakonnikiem, czy też wysłannikiem szatana. Pewne jest, że sieje w Kościele zamęt i zgorszenie. Jak ten drugi – za przeproszeniem - ksiądz Boniecki...

Ten, po spotkaniach z satanistą Nergalem po raz kolejny został ukarany przez Kościół za swoje wypowiedzi. Otrzymał zakaz publicznych wypowiedzi, kiedy oficjalnie poparł związki LGBT. Dodajmy, że Boniecki nie czuje się winny, więc zakaz publicznych wypowiedzi może traktować, jako własne męczeństwo. Dodajmy – męczeństwo heretyka propagującego ideologię gender…

Kolejnym celebrytą nowoczesnego Kościoła, a zarazem swoistym przywódcą duchowym kodziarzy stał się biskup Pieronek, który uznał samobójstwo zmanipulowanego przez ruch oporu człowieka za czyn bohaterski. Mówiąc w TVN24 o samobójcy, Pieronek powiedział: „Był bardzo świadomy tego, co czynił. Ja mówię desperacki ale bohaterski czyn”.

To heretyk – mówi ksiądz Tadeusz Isakowicz- Zaleski, dodając: "Biskup Tadeusz Pieronek jako obywatel III RP ma prawo wyrażać swoje zdanie w sprawach politycznych i społecznych. Jednak jako katolicki kapłan nie ma żadnego prawa łamać Przykazań Bożych" – napisał na Facebooku.

I znów przeżywamy kolejny Adwent. Przeżywać go będziemy w nowych okolicznościach. W okolicznościach zamętu i zgorszenia, które sieją niektórzy duchowni polskiego Kościoła, wplątani w diabelskie sidła lewackich ideologii i bieżącej walki politycznej. Naszą busolą niech więc będzie Ewangelia i wiara w Miłosierdzie Jezusa Chrystusa, przez którego dostąpimy Zbawienia. Jezus Chrystus jest bowiem tym przybyszem, który nam przynosi Dobrą Nowinę – a nie śmierć, Sodomę i Gomorę genderyzmu oraz zniszczenie moralne.

Miejmy więc oczy szeroko otwarte, czekając na przyjście Zbawiciela Świata. Bo już w 2001 roku Oriana Fallaci pisała: "Ludzie, obudźcie się, obudźcie się! Zastraszeni perspektywą płynięcia pod prąd, bojąc się wyjść na rasistów, (...) zaślepieni krótkowzrocznością i głupotą Politycznie Poprawnych, nie zdajecie sobie sprawy, że toczy się już wojna religijna."

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Witam M.Pytonie. Dzięki za te żywe refleksje nad czasem Adwentu i dość pokręconą, obecną sytuacją Kościoła katolickiego, choć na szczęście jeszcze nie całkiem w naszej ojczyźnie. Piąteczka za inicjatywę i odwagę podzielenia się swoimi odczuciami, przemyśleniami, swoją wiarą i tym samym osobistym świadectwem zaangażowania.

Kibiców dobrej sprawy, dobrej zmiany mieliśmy w naszych dziejach narodowych zawsze b. wielu! Czy nie pokutuje w nas bowiem myślenie w stylu dobrej i sprytnej cioci kloci: e niech inni się wypowiedzą, niech inni coś zrobią, niech inni nadstawią karku! Tymczasem to właśnie pierwszy stopień do piekła! Tchórzostwo bowiem nie ma sobie równych w niszczeniu każdego, realnego, namacalnego dobra, którego się dotknie, odbiera bowiem ludziom zwyczajnie inicjatywę działania, tchórzostwo czeka po prostu wygodnie, aż ktoś inny się wychyli i zrobi to za mnie, co zrobić należy. Tchórzostwo ma zatem jeszcze wiele innych imion, których niepodobna zliczyć. Tchórzostwo to po prostu niemoc i fałszywy spokój, który wcześniej, czy później zamienia się w koc rozpaczy. Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1554010