Dwa projekty konstytucji!

Obrazek użytkownika podpułkownik
Kraj

Obecne nieskładne przebąkiwania o jakimś „referendum” zdają się sugerować, że grozi nam narzucenie konstytucji, która nie będzie lepsza od obecnej. Jeżeli miałoby dojść do jakiegokolwiek referendum konstytucyjnego, muszą być najpierw opracowane dwa projekty konstytucji. Nie jeden, ale dwa. Oba powinny być opublikowane i rozpowszechnione w swojej ostatecznej formie. Powinny być też powszechnie dostępne krótkie, kilkuzdaniowe streszczenia obu projektów, podkreślające różnicę między nimi, bo ludzie nie czytają projektów konstytucji, tylko nagłówki na portalach lub w gazetach, albo tylko słyszą, co mówią im „eksperci” w telewizji. Dopiero po dostatecznie długim okresie czasu (kilka miesięcy), przeznaczonym na zapoznanie się z oboma projektami, mogłoby być ogłoszone referendum, w którym ludzie wybraliby jeden z dwu projektów. Nazwijmy je roboczo „prezydenckim” i „rządowym”. Ten ostatni nazywa się obecnie „kanclerskim”, ale terminologia hitlerowska nie musi być w Polsce stosowana. Pytanie musi być: czy wybierasz projekt „prezydencki” (numer jeden), czy projekt „rządowy” (numer dwa). Zaznacz odpowiednią kratkę.

Przedstawienie tylko jednego projektu i, co za tym idzie, inne sformułowanie pytania, np. „Czy jesteś za wprowadzeniem danego ci projektu w życie, czy nie”, skutkowałoby w istocie wprowadzeniem złego (niedoskonałego) projektu w życie, gdyby większość głosujących była za, lub fiaskiem całego przedsięwzięcia i pozostawieniem nas z konstytucją postkomunistyczną, gdyby większość głosujących była przeciw. W obu wypadkach referendum jest pozorne, czyli zbędne. Naród otrzymałby dyktaturę, do czego sytuacja obecna zmierza.

Być może potrzebne będą trzy projekty, a nawet więcej. Nie spowoduje to żadnej trudności ani zmiany w głosowaniu. Wystarczy zaznaczyć kratkę przy wybranym projekcie. Niezależnie od tego, który projekt wyborcy wybiorą, musi on oferować system sprawnego rządzenia. Gdyby to był system prezydencki, prezydent musiałby być głową rządu i mieć pełną władzę. Niezłym wzorem byłyby system amerykański.

Gdyby to był system rządowy, rząd musiałby mieć pełną władzę, a prezydent musiałby spełniać jedynie rolę ceremonialną, być odpowiednikiem króla w wielu współczesnych monarchiach. Wodzem naczelnym na wypadek wojny zostawałby automatycznie minister obrony. (Wbrew temu, co niektórzy sądzą, ministrem obrony powinien być żołnierz, a nie cywil.) W takim wypadku prezydent jest właściwie zbędny. Przykładem ustrój kanadyjski (premier jest głową państwa). Oba wzory, amerykański i kanadyjski, są dobre, ponieważ istnieje wyraźny układ podległości władz, a nie dwuwładza.

Po straszliwym doświadczeniu wszystkich prezydentur III RP, skłanialibyśmy się raczej do wybrania systemu silnej władzy rządowej. Jest to system, w którym władza wykonawcza desygnowana jest przez najwyższą władzę w Polsce, czyli Sejm. Również Sejm powinien, nawiasem mówiąc, desygnować władzę sądowniczą. Sejm powinien też mieć możliwość zmiany konstytucji lub wprowadzania poprawek zwykłą większością. Mamy obecnie doświadczenie dobrego rządu, które to doświadczenie świadczy, oprócz tego, że utworzyła go dobra partia, również o tym, że obecny system wyłaniania władzy wykonawczej w Polsce jest skuteczny.

Polacy muszą się zdecydować, czy chcą systemu prezydenckiego. Nie można kontynuować obecnego bałaganu dwuwładzy.  Jednak, z drugiej strony, jedna osoba nie może mieć w Polsce władzy dyktatorskiej. Premier rządu jest dość dobrze kontrolowany przez rząd, Sejm i Naród, podczas gdy prezydent byłby praktycznie niekontrolowalny i nieprzewidywalny.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:9)

Komentarze

Dwuwladza funkcjonuje w wielu panstwach europejskich, dlaczego nazywa Pan to balaganem dwuwladzy ? Moze jest to typowy balagan  polski ?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1550685

Nie o ilosc chodzi - ale o jakosc. Na poczatek nalezy sie zastanowic, jaka ma byc Konstytucja: czy  ma byc zwiezla i zawierac tylko podstawowe prawa i obowiazki, czy ma szczegolowo regulowac zyce obywateli?

Np. Konstytucja USA jest zwiezla i napisana prostym jezykiem - sklada sie tylko z  Wstepu i & Artykulow. Przez grubo ponad 200 lat obowiazywania obrosla 27 poprawkami - a i tak jest sporo krotsza od Konstytucji obecnie obowiazujacej w Polsce.

Nastepne pytanie: czy nowa Konstytucja ma byc zbiorem poboznych zyczen (jak obecna), deklarujaca prawa obywateli, ktore w duzej mierze nie sa realizowane, czy ma byc realistyczna?

Pytan jest wiele - i na pewno dwa projekty nie rozwiaza sprawy - bo wpierw trzeba sie zastanowic CO chcemy zawrzec w Konstytucji - a dopiero potem ubierac to w forme.

Dlatego deklaracja prezydenta dotyczaca referendum, ktore wstepnie okresli co ma zawierac konstytucja - jest  bardzo rozsadna. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1550689

czyli projekty zapisów zgłaszane przez "nas", szarych ludzi, a dopiero później utworzony zbiór zwany projektem. Gdyż jak znam życie przyjdzie nam głosować na dwa, lub więcej projektów, gdzie w każdym będzie jakiś gniot. Na ten przykład, iż będzie to ustrój prezydencki.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1550720

Nie jest rozsądna, tylko jest nieprzytomnym bełkotem. Jak wyobraża Pan sobie pytania w takim "referendum, które ma wstępnie określić, co ma zawierać konstytucja"? "Czy jesteś za deklaracją"? "Czy jesteś za dyskusją?" "Czy jesteś za następnym referendum?"

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

ppłk

#1550728

nie byłaby "Ustawą Zasadniczą" gdyby była przegłosowywana zwykłą większością głosów. Każda szajka która dostałaby większość w sejmie - patrz PO+PSL - ustawiałaby pod siebie konstytucję i nikt nie miałby prawa rozliczyć ich ze zbrodniczych działań bo robiliby to "zgodnie z obowiązującą Konstytucją"  Klika chcąca zmienić Konstytucję musi zaskarbić głosy nie uczestniczących w wyborach, a więc musi postarać się zdobyć większość konstytucyjną, a nie otrzymać w darze z 30 paro procentowym poparciem możliwość zmian Ustawy Zasadniczej pod siebie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

antyleming

#1550705