Rekwizytornia "katastrofy smoleńskiej"

Obrazek użytkownika civilebellum
Historia

Już niedługo – zgodnie z zapowiedzią nowych władz – zostanie ogłoszona „cała prawda o katastrofie smoleńskiej”. Zakończy to ośmioletni proces konstruowania odpowiedzi na podstawowe pytanie dotyczące Tragedii Narodowej.

Należałoby jednak powiedzieć: zabetonuje. Zabetonuje „prawdę” tej jednej trzeciej naszego społeczeństwa, która odrzuciła „prawdę” innej jednej trzeciej, wierzącej do dziś „udowodnionemu” (rosyjskim Raportem MAK i polskim – Millera) sms-owi z pierwszych godzin po Zdarzeniu, w którym „ktoś” *  poinstruował członków ówczesnych władz, że „katastrofę spowodowali piloci”.

Istnieje jednak – i zapewne niewiele się skurczy po nadchodzących „ostatecznych ustaleniach” ta jedna trzecia myślących obywateli, której ani jedna, ani druga „prawda” do końca nie przekona – obie bowiem są polityczne, zatem stronnicze – a nie uczciwie analityczne.

Dla tej części społeczeństwa pracowali niezależni blogerzy (a także kilku dziennikarzy śledczych) i choć w końcu przestali, wykruszyli się widząc, jak politycy zamykają dostęp do wszelkich nowych źródeł informacji – to jednak nie wszystko umarło:

tekst ten niech będzie podsumowaniem tego nurtu „śledztwa smoleńskiego”, wskazującego, że nieznany jest los odlatującego znad lotniska Siewiernyj w Smoleńsku (z powodu nagłego wystąpienia TWA) tupolewa 154M n/b 101, a na „pobojowisku”, tj. ścieżce podejścia do lądowania, dokonano makabrycznej inscenizacji katastrofy. Inscenizację tę obserwowali przypadkowi świadkowie, których pierwsze relacje posłużą za kanwę tej rekonstrukcji prawdziwych wydarzeń.

 

I. Manipulacje cytatami „smoleńskimi”: świadkowie relacjonują przelot innego (niż tu-154M) samolotu; “zamiana” następuje w przekazie medialnym.

1.:

Что видели и слышали местные жители в момент авиакатастрофы?

Авиакатастрофа произошла в 10.56 утра. Самолет Ту-154 с польской делегацией на борту рухнул при заходе на посадку, не дотянув до посадочной полосы примерно 300 метров.

Когда в субботу корреспондент «НК» добрался до аэродрома «Северный», место крушения было оцеплено по периметру. Удалось увидеть лишь отвалившийся при столкновении с деревьями кусок самолета и срезанные при падении верхушки берез. Как сообщили люди, находившиеся в это время в толпе и не желающие уходить с места трагедии, остальная часть лайнера оказалась на другой стороне дороги, а весь асфальт был усыпан мелкими обломками самолета. Пробраться в основную зону с останками самолета журналистам не удалось, стражи порядка с извинениями отказались комментировать ситуацию. [ogon samolotu i drobny złom duraluminiowy zalegają ul. Kutuzowa i jej okolice po przeciwnej stronie niż „teren katastrofy”]

Комментариями охотно делились лишь местные жители, собравшиеся у кордона.

– Мой дом ближе всех остальных расположен к аэродрому. Но никакого взрыва никто не слышал, – рассказал Евгений Степанов, проживающий на улице Автозаводская. [nikt nie słyszał wybuchu]

Зато рабочие Автоагрегатного завода стали свидетелями шума:

Был жуткий грохот, такое ощущение, будто гром начался. Но потом резко все стихло, – поделился впечатлениями Антон Смердов. – Каково же было наше удивление, когда один из сотрудников прибежал и сообщил, что это был звук падающего самолета. [silny gruchot, uczucie jakby piorun strzelił i – cisza]

– Если бы самолет летел к нам из Москвы, а не прямиком из Варшавы, то вполне вероятно, что он мог рухнуть на дома. Все остальные самолеты пролетают над нами, этот же летел по иному направлению, – поделилась опасениями местная жительница Татьяна.– Хорошо, что ни одно строение на земле не пострадало.

Буквально через час движение вблизи трагедии было перекрыто. Все проезжающие машины еще до поселка Печерск на трассе «Москва-Минск» сотрудники ГИБДД направляли до Смоленска в окружную. [ten samolot leciał od zachodu] http://www.smolnk.ru/index.php?newsid=1692

2.:

„Ten dzień zapadnie w mojej pamięci do końca życia. Na własne oczy widziałem katastrofę. Do tragedii doszło przed moim własnym domem. Mieszkam zaledwie 400 metrów od miejsca katastrofy.

W sobotę rano byłem przed domem.

Nagle usłyszałem straszny huk . Na zamglonym niebie pojawił się samolot. Samolot jak samolot-pomyślałem. Mieszkając kilkaset metrów od lotniska, do takiego widoku można się przyzwyczaić.

Jedno mnie jednak zdziwiło – w pewnej chwili ten huk po prostu zamarł. Dosłownie na ułamek sekundy nad lasem zawisła grobowa cisza.” ANALIZA : Świadek zobaczył z odległości około 600 metrów na zamglonym niebie samolot, co świadczy, iż na osiedlu Szczotkino mgła nie była wcale taka gęsta. Świadek dostrzegł samolot w momencie, kiedy usłyszał straszny huk – kiedy [samolot – w tekście nadinterpretacja: TU-154M] podrywał się do odejścia na drugi krąg. Świadek zobaczył płatowiec na tle nieba. Uwzględniając odległość 600 metrów oraz przeszkody terenowe – kilkupiętrowe budynki przemysłowe, [samolot – w tekście nadinterpretacja: TU-154M] nie mógł w tym czasie znajdować się tuż nad ziemią na wysokości kilkunastu metrów. http://orka.sejm.gov.pl/ZespolSmolenskMedia.nsf/files/ZSMK-9STJU7/%24File/Analiza%20relacji%20200%20%C5%9Bwiadk%C3%B3w%20ZPa.pdf s.19-21 (podawane przy kolejnych cytatach numery stron odnoszą się do tego źródła).

3.:

„Przyjechałem tutaj trochę wcześniej. Widziałem, jak tam samolot ODLATUJE.

On tak nisko ZRYWA SIĘ (lub) SZARPIE SIĘ. Spostrzegłem, że dzieje się coś poważnego. Tam TRZESZCZY, TRZESZCZY. I tam taki szum, jak BOMBA.” UWAGI: Na załączonym zdjęciu widać miejsce przed garażem nr 329, z którego MARIF IPATOW zobaczył nisko przelatujący (wzbijający się do góry) samolot. Uwzględniając znaczne zaniżenie garaży w stosunku do grupy drzew za którymi znajdowała się „pancerna brzoza”, należy przyjąć, iż samolot w tym miejscu leciał na wysokości KILKUDZIESIĘCIU metrów.

Jest to pierwsza relacja świadka z soboty 10.04.2010 przytoczona przez rosyjską telewizję VESTI.RU”.

(s. 28-29; dalej opisywana jest manipulacja telewizji „Pierwyj kanał”, TVN, Polsat – w dniu następnym zamieszczają one tę relację BEZ samolot odlatuje!).

4.:

samolot 2 razy próbował się zniżać, a za trzecim razem on przeleciał całkiem nisko, nisko nad drogą. Tylko on nosem leciał nie w stronę lotniska, a w stronę miasta. (s. 61)

5.:

„Ja widziałem, była mgła. Dachów nie widziałem. No on pierwszy raz przeleciał, drugi raz przeleciał. Myślę, nie widzi pasa.” (s.32)

– dwa razy wcześniej przeleciał Ił-76: ON?

6.:

Ja nie katastrofę widziałem, a co innego (s. 64).

 

II. Realny obraz wydarzeń w sobotę, 10 kwietnia 2010 r. przedstawiony przez naocznych świadków:

od zachodu** nad spowite mgłą lotnisko nadlatuje jakiś samolot; rozlega się huk, samolot wznosi się i ODLATUJE; następuje martwa cisza.

Relacje tu przytoczone są jednymi z wielu: o huku (uwaga: huki, trzaski wystąpiły pierwsze – dopiero potem „samolot dodał gazu”) i ciszy (naturalnej po odlocie) mówią liczni inni świadkowie wydarzeń, w tym – załoga polskiego jak-a40! W dodatku wszystkie analizy wydarzeń podkreślają też odstęp czasowy pomiędzy tymi obserwacjami świadków, a „ogłoszeniem katastrofy”: robi to nawet MAK! (patrz np. fragment jego Raportu dot. czasu pomiędzy „ustalonym czasem katastrofy” a przybyciem karetek pogotowia***)…

 

III. Co się naprawdę wydarzyło:

„katastrofą” był „zrzut”; ten, którego zapis „zniknął” z drugiej i kolejnych wersji „stenogramów z cvr tupolewa”; ten: 10:27:58 “Борт”: закончил выброску, снижение на восток – to z niego posypały się odłamki na asfalt ul. Kutuzowa (Małych elementów było dużo, różnych małych. Leżały na drodze jak potem biegłem. – s. 38), z niego „odpadł ogon” za tą ulicą (Ogonowa część upadła po jednej stronie drogi (tam gdzie stacja kompresorów), a sam samolot po drugiej stronie (tam gdzie autosalon KIA). Sama droga usłana jest maleńkiemi odłamkami. – s. 58) i z niego „skrzydło” (Kiedy i jak u niego odleciało skrzydło, nie widzieliśmy, no ono znajduje się z jednej strony drogi, a samolot upadł z drugiej – s. 63).

Jest wiele zobrazowań zdjęciowych tego skrzydła, lecz ani jednego – „ogona”: wytłumaczeniem może być zdjęcia z godz. ok. 11-tej (s. 59) i ta relacja naocznego świadka: przyjechała duża żółta maszyna z łyżką… po mojemu nazywaną ładowarką… i tę łyżkę podniosła wysoko… zabrała…jeszcze raz mówię, ja na zwiady blisko nie podchodziłem… i nie patrzyłem…myśli wszelkie idą od razu do głowy. (s. 60).

Ani owym skrzydłem, ani „ogonem” – leżącymi poza pobojowiskiem – nie zainteresował się żaden Raport (były za to dodatkowo niewyraźne fotki – w tym niemieckiego Bilda – jakiegoś „kadłuba polskiego samolotu” w lasku po przeciwnej stronie ul. Kutuzowa)! Ktoś mógłby powiedzieć, że to fragmenty innej inscenizacji – przygotowanej na (nomen omen) wypadek, gdyby tupolew podchodził do lądowania od przeciwnej strony…

 

IV. Mgła i inne okoliczności.

Pozostaje jeszcze do omówienia przedziwny slajd, wklejony do cytowanego tu wielokrotnie źródła: jest nim amerykańskie zdjęcie satelitarne, opisane przez źródło jako datowane na godz. 10.41’ czasu moskiewskiego (8.41’ cz. pol.); slajd ma obrazować zaleganie mgły nad pobojowiskiem. Wydaje się oczywiste, iż nie jest możliwe, aby przedstawione w nim zjawisko meteorologiczne powstało w sposób naturalny:

 

Warto też zwrócić uwagę na obszar oznaczony jako „dymy” – pokrywa się on z tym, na jakim ekspertyza firmy SmallGIS doszukała się „miejsc wybuchów” i z tym, na jakim polsko-amerykański ekspert, prof. Chris Cieszewski wskazał „białe plamy nienaturalnego pochodzenia” zalegające w tym miejscu już kilka dni wcześniej.

 

V. Do uwiarygodnienia tej inscenizacji służyły wielokrotnie omawiane manipulacje czasem katastrofy.

 

 

PRZYPISY:

* instrukcję tę ogłosił w Smoleńsku ok. południa tamtejszy gubernator:

 

 

– jest nie do pomyślenia, by uczynił to bez polecenia Moskwy

 

** wbrew dezinformacjom, ten kierunek lądowania był czynny – por.:

ANDREJ KOLESNIKÓW specjalny korespondent: „ Kiedy dolatywaliśmy do lotniska „Siewierny”, ja wnikliwie wpatrywałem się w dół.

MY PODESZLIŚMY DO LĄDOWANIA Z DRUGIEJ STRONY i ja nie zobaczyłem miejsca katastrofy.” (s. 181)

 

FOX 13 10.04. 2010 21:22

„Często widzę podejście [samolotów] Z DRUGIEJ STRONY” (s. 189)

 

10.04.2010 godz. 14.33 czasu warszawskiego.

Lądowanie TU-134 z ZACHODNIEJ STRONY [foto] (s. 189)

 

*** Wg „Polskich uwag do Raportu MAK” pogotowie przyjechało po 17. (jeden zespół) i 29. (siedem kolejnych) minutach – co nie kłóci się z relacjami bezpośrednich świadków, bo „polskie uwagi” opierają się na „ nowym czasie katastrofy”: 8.41’, świadkowie zaś odnoszą się do godziny 8.56’ (patrz pierwsza linijka niniejszego tekstu):

Kiedy on już upadał, szybko za jakieś 3 – 5 minut przyleciało pogotowie. Oni przylecieli i chcieli pojechać na miejsce upadku samolotu. Przez radiostację dowiedzieli się co się zdarzyło. Tak, to rozbił się polski prezydent.

Wycofali ich. Byli tu i nie próbowali dalej jechać. Pogotowie wycofali. Zauważyli zapewne, że tam pogotowie nie ma już nic do roboty. Żadna pomoc nie potrzebna. Wszystko to dzieje się w 10 – 15 minut, że wszyscy zginęli usłyszałem od lekarki pogotowia. Do niej zadzwonili, czy po przez radiostacje podali, że z powrotem wycofać się, że nie ma kogo ratować. (tamże, s. 33-34)

funkcjonariusz MCzs:

Przyjechaliśmy w 7 minut. Pogotowie przyjechało po nas, kilka samochodów. Oni stali, myśmy ich nie puszczali. (s. 160)

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:6)

Komentarze

błąd

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1550302

...wszystkie "komisje smoleńskie", tzw. śledczy i tym podobni "specjaliści" odpowiedzieli Polakom na parę zwyczajnych pytań, np: Kto wsiadł do samolotu 10 kwietnia bo dokładnie nie wiadomo. Kto zdecydował o wysłaniu zwłok na sekcje do Moskwy zamiast do Warszawy, mimo że było bliżej? Kto zadecydował o zastosowaniu konwencji chicagowskiej? Kto wprowadził absurdalny zakaz otwierania trumien? Dlaczego prokuratura nie wezwała Arabskiego z Hiszpanii , gdzie siedzi na wygodnej posadzie ambasadora, na przesłuchanie w sprawie tego zakazu? Seremet z Komorowskim wydali 550 ustaw w sprawie katastrofy. PKW ,która „uczciwie przeprowadzała” wybory dostała od B.Komorowskiego 660 tyś. nagrody....itp.itd. To może byłyby naprawdę sensowne działania...?

Na kolejnej miesięcznicy J. K. powiedział, że kiedy już smoleńskie liturgie dobiegną końca – a nastąpi to po 96 miesięcznicy, czyli po 10 kwietnia przyszłego roku – to mamy dwie możliwości: albo poznamy prawdę o tej katastrofie, albo przeciwnie – nie tylko jej nie poznamy, ale dowiemy się, że jest to w ogóle niemożliwe. Wynika z tego – po pierwsze – że tej prawdy nadal nie znamy, więc opowieści, jakoby w Smoleńsku był zamach, to tylko takie hipotezy, a po drugie – że pan prezes Kaczyński wyznaczył w ten sposób złowrogiemu ministrowi Macierewiczowi termin, do którego ma zakończyć żmudne „dochodzenie do prawdy”. Czy to nie kpina z nas, Polaków?

https://www.youtube.com/watch?v=wS9H9zVaqiQ
https://www.youtube.com/watch?v=fWSG1ziJB00
http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21192&Itemi...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1550303

Moje pytanie: kto ostrzegł panią, która nie stawiła sie 10-go kwietnia na lotnisko, choc była na liście pasażerów? czy była przesłuchana?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#1550305

Moje pytanie: kto ostrzegł panią, która nie stawiła sie 10-go kwietnia na lotnisko, choc była na liście pasażerów? czy była przesłuchana?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#1550306

...

Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.

I znowu mówią, że Ford… że kino…
Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
Warstwami rośnie brednia potworna,
I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1550308

cytacik malutki taki z wikipedii (jeśli ktoś pomyśli - i cóż z tego? - to ja już nic nie poradzę)

Ostatnie lata w Polsce (1946–1953)

Do Polski Tuwim wrócił w czerwcu 1946 roku i stał się osobowością chronioną, adorowaną i uprzywilejowaną przez ówczesne władze. Został okrzyknięty poetą państwowym. W tym samym roku Tuwimowie adoptowali córkę Ewę. W latach 1947–1950 pełnił funkcję kierownika artystycznego Teatru Nowego. Po wojnie Tuwimowie otrzymali opuszczony dom w Aninie przy ul. Zorzy 19, gdzie mieszkali wraz z Ireną Tuwim (siostrą poety). Dom ten po śmierci Tuwima nabył Piotr Jaroszewicz[7].

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#1550313

...do wszystkich "komisji" smoleńskich.

Mówią i mówią, że trotyl, że mgła,
że zamach,że brzoza, że trajektoria nie ta.
A tymczasem?
Oj Grzesiu,przecież ja ci żadnego listu nie dałam ...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1550317

badania przyczyn katastrofy smolenskiej, nie bedzie kolejnym medialnym spektaklem - ale sucha analiza zweryfikowanych przez specjalistow (od wypadkow lotniczych a nie np. od astrofizyki) faktow. Te zweryfikowane fakty winny byc podane do publicznej wiadomosci oraz podpisane przez prowadzacych badania naukowcow - nie tylko krajowych.

Prawda ma to do siebie, ze nie podlega decyzjom politycznym, "betonowaniu" i nie jest kwestia wiary - ale wynikiem badan za pomoca metod i instrumentow naukowych.

"Niezalezni blogerzy" moze sie tutaj oburza - ale uwazam, ze wiekszosc z nich wypowiadalo sie i dalej wypowiada na tematy, na ktore nie maja zielonego pojecia, a np. dyskusja na temat dokladnej godziny katastrofy budzi we mnie domniemanie celowej dezinformacji (przeciez mozna bez trudu - za pomoca roamingu telefonow komurkowych i telefonu satelitarnego stwierdzic dokladny czas katastrofy - bez ogladania sie na zapisy czarnych krzynek i innych dokumentow rejestrujacych).

Obecnie dzialajaca komisja zapewnia, ze wspolpracuje z najlepszymi specjalistami od katastrof lotniczych - wiec trzymam za slowo - i mam nadzieje, ze podpisy tych specjalistow znajda sie na ostatecznym dokumencie.

P.S. Swoja droga nie bardzo rozumiem, dlaczego jeszcze sprawa blokowania sledztwa i zatrzymania wraku przez Rosje nie znalazla sie w pozwie do sadow miedzynarodowych?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1550404

- UWAŻASZ - to ZAUWAŻ, że niczego nie można ustalić (jak piszesz) "za pomocą telefonów komurkowych", bo takowe nie istnieją: istnieją telefony komórkowe...

Jak to rozbawiał nas pewien opolski komediant?

"Śpiewać każdy może,

trochę lepiej lub gorzej,

ja się wcale nie chwalę,

ja po prostu mam talent"

 

No masz, masz niewątpliwie: śpiewaj sobie - najlepiej w swoim gronie, tu cię nikt nie doceni, szkoda wysiłku... 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1550415