Rzecz o satanizmie ulicznym

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Kultura

Nergal i inni wykonawcy oraz fani metalu, bez lęków atakują chrześcijaństwo, bo wiedzą, że nic im za to nie grozi. Zresztą, sprawa nie dotyczy tylko fanów muzyki metalowej, ale różnych „bojówkarzy”, którzy dzielnie walczą z otaczającym ich, obligatoryjnie totalitarnym chrześcijaństwem.

Temat wydawać się może nie specjalnie aktualny, ale w związku ze świętami Wielkiej Nocy, jak zwykle co roku mogliśmy zaobserwować różne drobniejsze, a czasem brutalne prztyczki skierowane w stronę już nie tylko Kościoła, ale przede wszystkim w osobę Jezusa. W tym tekście pragnę pokrótce przyjrzeć się problematyce satanizmu.

Przypominam sobie z opowieści starszego kolegi, który będąc na koncercie „Metalmanii” w katowickim spodku gdzieś z 18 lat temu, widział jak kilka tysięcy fanów metalu krzyczało „zabić skina s........a” do grupki kilkunastu skinów pod sceną, rozglądających się z uśmiechem wokół. Na krzykach i groźbach się skończyło. Pomijam to, że ci skini byli funta, albo jeszcze mniej, kłaków warci.

Nergal, czyli Adam Darski, lider grupy Behemot, znany niegdyś pod uroczym pseudonimem Holocausto, gitarzysta, wokalista i producent, a obecnie członek Akademii Fonograficznej ZPAV, ciężko chorował na białaczkę. Bardzo prawdopodobne, że ogromny wpływ na jego chorobę miał gigantyczny stres, jaki miał miejsce w związku z głośnym podarciem biblii, i reakcją społeczną. Czy było to związane z opętaniem, nie mnie sądzić. Zastanawia mnie jednak jego wielki upór i hardość. Nie pomogły mu nawet ramiona ukochanej Dody. Zresztą, co mogę więcej dodać... Myślę, że jest osobą bardzo zagubioną i potrzebującą pomocy, a ataki na niego pogłębiały depresję (tylko domniemywam) w której się znajdował.

W ogóle, wielką kulturową głupotą i nonsensem stało się, że muzyka metalowa została tak silnie zainspirowana śpiewaniem o Babie Jadze. Nie tylko dla metalowców zło jest obiektem zainteresowania. Bardzo ciekawie o duchowym problemie Romana Polańskiego mówił Krzysztof Kłopotowski. Myślę, że zainteresowania te wynikają raczej ze słabości ducha, ale to temat na książkę.

90 proc. zespołów satanistycznych przyznawało się, że śpiewanie o szatanie traktuje jako żart, niektóre robiły to, by słuchacze dzięki temu mieli „fajny klimat”, a inne o Szatanie śpiewały po prostu dla kasy. Mniejsza część zespołów metalowych śpiewa przecież o historii, ekologii, a nawet Bogu. Jednak w umysłowość konsumentów tej subkultury został wmurowany kamień węgielny buntu przeciw wartościom religijnym. Koniecznie pamiętajmy, że genialną metodą Szatana jest mieszanie prawdy z kłamstwem. Chyba nie wierzysz Drogi Czytelniku, że tylko metalowcy śpiewają o szatanie (nie mam ochoty jego imienia pisać z dużej litery). Może służą za „pożytecznych idiotów” odwracających uwagę od tej tematyki, kierując tory dyskusji na niższy, bo „młodzieżowy” i raczej taki „śmieszny” poziom.

Nie będę rzucał w nikogo kamieniem, bo jak każdy, w tym czytający te słowa, nie mam do tego prawa. Nikt nie jest bez winy czy bez grzechu. Trzeba jednak mieć opamiętanie.

Źle się czuję, gdy w Wielki Czwartek lub Piątek (dokładnie nie pamiętam), w Programie Trzecim Polskiego Radia jest reklamowana audycja tej stacji, gdzie o tematyce śmierci mieli dyskutować ludzie o różnym światopoglądzie. Chodziło o to, żeby ci, którzy nie wierzą w życie po śmierci, także mogli opowiedzieć o swoich poglądach, i jak radzą sobie z tą tematyką. Owszem, potrafię to zrozumieć, gdy dotyczy to „Wszystkich Świętych”, a dla ateistów „Święta Zmarłych”. Ale co ich obchodzi chrześcijańskie święto? Czy naprawdę koniecznie muszą się w tym szczególnym okresie wypowiadać? Nie można było poczekać z tym kilka dni? Ach, zapomniałem, przecież słuchacze trójki to także m.in. „młodzi, wykształceni z wielkiego miasta”, i również muszą mieć coś dla siebie.

Przypomnę o co dokładnie chodzi niektórym sektom satanistycznym. To nie jest tak, że oni wierzą, że Świat stworzył Bóg, który powołał do istnienia anioły, a np. jedna trzecia z nich się zbuntowała pod wodzą lucyfera, samego zastępcy Jezusa. W tym miejscu przypomina mi się katolicki program (nadawany był chyba o 18.00 w TVP1) z pierwszej połowy lat 90-tych, w którym stosunkowo dojrzały już wiekiem satanista sprzeczał się z katolickim księdzem, udowadniając, że to szatan był pierwszy we wszechświecie, który sam stworzył (!). Wielu satanistów uważa bowiem, że świat powstał z tzw. chaosu, a więc bez „praprzyczyny”, jednakże na drodze przypadku, z którego w drodze samoistnej ewolucji powstały inteligentne siły dobra i zła (!). Tylko, że wg nich chrześcijanie reprezentują siły zła (!).

To właśnie wyznawcy religii monoteistycznych są winni temu, że siły „dobra” przegrywają i nie mogą się w pełni zaprezentować. W otaczającym nas kręgu kulturowym dominuje chrześcijaństwo, więc teoretycznie otaczający nas buntownicy pieklą się tylko z nim, ok., ale naprawdę nie uwierzę, że sataniści mieli by odwagę wystąpić przeciwko islamowi, który od 11 września 2001 roku także silnie występuje w naszym kręgu kulturowym, często jako nieproszony gość, np. w londyńskim metrze...

Owszem, przedstawiam tylko pewien punkt widzenia, bo różne sekty satanistyczne mają różne poglądy (przy wspólnym mianowniku), ale uważam, że winą za taki stan rzeczy jest brak rozliczenia satanizmu w mediach. Dotyczy to zresztą wszelkich form błądzenia (jeśli ja błądzę w tym tekście, również proszę o uwagę, nie obrazę się o to). Występuje tu podobna analogia do obecnego nie rozliczania komunizmu. Na temat podarcia biblii i innych plugastw, media potrafią (nie wiem czy robią to z premedytacją, czy tylko taki jest poziom intelektualny redaktorów) ograniczać się tylko do aspektów prawnych obrazy uczuć religijnych. Hierarchowie kościoła są podzieleni, część myśli raczej o własnych karierach. Świetną i świętą robotę w tym względzie „robią” ci biskupi i księża, a jest ich sporo, którzy raczej nie występują na lamach „Gazety Wyborczej” czy „Tygodnika Powszechnego”.

Dlatego wszystkim zainteresowanych zapraszam do poszukania w Internecie, np. na youtube, wykładów księdza prof. Aleksandra Posackiego czy Roberta Tekielego. Polecam również genialny i zarazem kontrowersyjny dla niektórych wyznać chrześcijańskich wykład ks. prof. Tadeusza Guza sprzed dwóch lat na antenie Radia Maryja, o „Istocie nazizmu hitlerowskiego”, do którego pozwolę przytoczyć linki:

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=19087 cz. I
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=19091 cz. II

Z pozdrowieniami dla wszystkich wierzących, poszukujących i wątpiących

Rockowiec

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 1 (1 głos)

Komentarze

A to jest sprawa dość skomplikowana i ciekawa.
Zostawmy na chwilę na boku standardowy "image" muzyki metalowej przedstawiany przez media, jak też fakt, na ile on przystaje do rzeczywistości.

Jako, starzejący się dość skutecznie, ale jednak, fan tego typu muzyki podrzucę kilka faktów.

Nieprawdą jest, że większość zespołów grających tzw. metal nawiązuje tematycznie do szatana, satanizmu etc.
Owszem, często słowa utworów muzycznych dotyczą kwestii niewesołych, tej "ciemnej strony życia" jak ból, cierpienie (nie ma tu wszakże żadnych bezpośrednich skojarzeń), ale istnieje (na przykład) szeroki nurt nawiązujący do heroic fantasy, do mitów i legend, także tego co określane jest skrótowo mianem "folk".

Kolejna sprawa. Społeczność, tak to określmy, fanów tego typu muzyki jest jedną z najbardziej pokojowych subkultur jakie istnieją - taki paradoks, prawda?
Swojego czasu byłem na niezliczonej ilości koncertów, znam to środowisko. Agresja jest atrybutem innych subkultur...
Za co ręczę moimi własnymi doświadczeniami.

Niestety, nie mam w tym momencie czasu, aby napisać coś więcej, ale mam nadzieję, że dyskusja się rozwinie. Przepraszam, też za formę - pisane na kolanie i w pośpiechu.

Ale przestrzegałbym przed generalizowaniem - oczywiście sytuacje, o których Pan pisze mają miejsce - ale jest to margines. Ci ludzie, w 90%, po prostu słuchają muzyki.

A po drugiej stronie mamy popową komercję muzyczną, przy okazji negującą wszelkie tradycyjne, konserwatywne normy obyczajowe i kulturowe - czy to jest lepsze?

I - zanim, zapewne, oberwę od kilku Niepoprawnych. Słowa te pisze zdeklarowany konserwatysta, na chwilę bieżącą zdecydowany zwolennik PiS, skądinąd fan (również) muzyki poważnej (powiedzmy, że liznąłem trochę formalnego wykształcenia), zasadniczo humanista, i nie najmłodszy :)...

Obawiam się, że media przekazują nam jednak zafałszowany obraz...

Spróbuję zajrzeć wieczorem - pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#154981

na więcej faktów po prostu nie miałem miejsca ani czasu, bo o tym problemie można napisać książkę. Co więcej, bywam na koncertach, również metalowych. W tekście jednak zaznaczyłem, zapewne za słabo, że są różne gatunki metalu, które poruszają inną tematykę. Problem jednak istnieje. Faktem jest, że do inteligentnych słuchaczy rocka i metalu "propagadna zła" dociera inaczej niż do fanów prostej, a w wymowie prostackiej muzyki dyskotekowej, która podobnie jak hip-hop, często wywiera naprawdę bardzo zły wpływ na umysłowość młodych ludzi... Metal, Punk, Pop, Disco, cała popkultura, a "La Traviata", opera Giuseppe Verdiego gdzie promowana jest miłość do prostytutki, a ojcec jej przeciwny, robi za tego złego?

Przewracanie pojmowania wartości do góry nogami występuje wszędzie.

Stąd pewne uproszczenia. Zresztą, tekst nie jest poświęcony muzyce metalowej, raczej o jednym ze sposobów błądzenia.

Proszę jednak w wyszukiwarkę wpisać deth metal, doom metal, prawie kazdy zaspół obecnie odwołuje się do satanicznej symboliki, z mnóstwem pentagramów. Minęły czasy starego rock and rollowego trashu. W tej muzyce jest błądzenie, przykro mi to mówić. Fani metalu są pokojowi, to prawda, ale do dziś pamietam, festiwal muzyki metalowej: "Twierdza Nysa", gdzie mnóstwo młodych ludzi wrzeszczało "krzyż, krzyż!", brońmy krzyża, biegajac z dwoma związanymi, oczywiście na krzyż kijami. Nie było to dla mnie miłe.

Co więcej, ja nie potrafię już sobie wyobrazić, i wykonawcy chyba też, Deth metalu bez diabełka.

Niestety, nawet muzycy nie kojarzeni z z tym gatunkiem, wyrażali się o Nergalu pozytywnie, np. Andrzej Nowak z TSA. Uwuelbiam TSA, ale to nie oznacza, że nie będę widział, jak gitarzysta, którego cenię, popiera głupoty i zło.

Niestety, atmosfera na dzisiejszych koncertach, a zaliczam ich cały czas sporo, jest taka, jaka jest...

Z checią bym z Panem porozmawiał. Zresztą, jeden znajomy, uwaza się za poganina. Jestem zdziwiony jak ludzie błądzą. nie ukrywam, że nie byłem wyjatkiem, ale w porę trzeba się opamiętać.

Nic, tymczasme idę odpisać na salonie24, tam też zamiesciłem ten tekst o tym samym tytule, proszę wpisać w wyszukiwarkę, idę odpisać dwóm panom, którzy zaczęli chyba mnie obrazać:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Romuald Kałwa

#154991

Niestety, nie zdołałem się pojawić na Np wczoraj wieczorem - odpisuję teraz.

To oczywiście prawda, odnośnie satanistycznej "scenografii", z która afiszują się niektóre zespoły.
Na szczęście mało kto, zarówno spośród wykonawców jak i fanów - tak naprawdę się z nimi identyfikuje.
A sam, szeroko rozumiany, nurt muzyczny skupia różnych ludzi: od 60-latków uczęszczających na "miękki" Iron Maiden, do nastolatek piszczących z zachwytu na koncercie Children of Bodom :).

Nie wiem czy Pan pamięta słynna koncert zespołu Gorgoroth, bodaj w moim rodzinny mieście czyli Krakowie, gdzie chłopcy "popisali się" umieszczając na scenie (chyba, już nie pamiętam szczegółów, to było X lat temu) roznegliżowaną panienkę na krzyżu. Kiedy przeczytałem opis byłem, przyznaje, oburzony. Są granice...
Na szczęście tego typu zajścia zdarzają się relatywnie rzadko...
A z dziecinnego "satanizmu" młodzież wyrasta - dość szybko.

Z "Traviatą" strzał w 10-kę :). Mogę się tylko roześmiać :)

Natomiast.. nie obwiniajmy muzyki metalowej za taki,a nie inny stan umysłów młodzieży. A raczej - nie tylko.
Cała popkultura, lansowane trendy - po prostu ogłupia.
Fani muzyki metalowej to margines. Trochę szkoda, bo wolałbym, aby moja latorośl rozpoczynała edukację muzyczną od Judas Priest, niż od Rihanny...

Tutaj, na Niepoprawnych, Lara publikuje cykl notek odrobinę odkłamujących "czarny" wizerunek kibiców - może, z czasem, pokuszę się o podobny zabieg odnośnie subkultury metalowej.

Co do Nergala mam "czyste sumienie" - mianowicie nigdy nie uważałem twórczości jego I Behemota za, w jakikolwiek sposób, wartościową. Tak, że nie dotknął mnie w żadnym stopniu najmniejszy nawet dysonans poznawczy ;). Cóż, chłopina zrobił z siebie pajaca - i tyle. A może i nim jest.

Już na zakończenie spróbuję zilustrować, co miałem na myśli pisząc o tematyce tekstów niektórych zespołów.
Sam, dalej, lubię posłuchać sobie WASP (swoją drogą też do "grzecznych" grup muzycznych nie należący).

I próbka tekstu:

Hooray for the last of the madness
Hooray for no more misery
Cause I'm in the middle of darkness
Ya see no hope's a dangerous thing

Come on and kill me
I know that's what you want

W bardzo wolnym ( i szybkim ;)) przekładzie

Brawo, to już ostatnie szaleństwo
Brawo, to koniec moich nieszczęść
W samym środku ciemności
Bo widzisz, to niebezpieczne kiedy brakuje nadziei

Więc zabij mnie
Wiem, że tego właśnie pragniesz

I tak dalej...

Czy to jest depresyjne i ponure? Tak, z pewnością.
Czy powinno być polecane do słuchania przez młodzież?
Niekoniecznie - dopiero w wieku, kiedy odróżnia się kreację muzyczna od... rzeczywistości. Ostrożnie.
Czy ma to cokolwiek wspólnego z satanizmem - nie, w żadnym wypadku. Ale na delikatnym indeksie być powinien.

Aha - a sam kawałek jest świetny... Pod warunkiem, że ktoś "lubi ten klimat".

W.A.S.P. - "My tortured eyes"

http://www.youtube.com/watch?v=BDmJx_Cix6Q

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#155096