Świadkowie Jehowy - sekta czy religia?

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Idee

Chodzą po domach i mieszkaniach. Oczywiście mają do tego prawo, a mieszkańcy mają prawo już na wstępie wizyty kulturalnie dziękować im za agitację. Tymczasem trwają dyskusje czy świadkowie Jehowy to sekta. Czy są chrześcijanami?

Niektórzy twierdzą, że świadkowie Jehowy to zakamuflowana sekta satanistyczna, inni, że zostali stworzeni przez masonerię, alby odciągnąć ludzi od katolicyzmu – chrześcijaństwa. No dobrze, ale co właściwie głoszą, skoro są, mówmy szczerze, nielubiani?

Przyznajmy jednak, że ci, którzy chodzą po domach, świetnie znają Biblię.

Na pewno irytację budzi ich natrętność. Niektórzy, pomimo wypraszania, siła próbowali głosić swoją naukę. Z pierwszego źródła słyszałem historię, gdy wypraszany Świadek Jehowy wepchnął nogę w drzwi i nie chciał opuścić posesji.

Często głoszą koniec świata – Armagedon, który wciąż nie następuje... W dodatku, co dziwne, u Świadków Jehowy tylko 144 tys. wybranych ludzi idzie do nieba.

Bez wątpienia z punktu widzenia prawnego to religia, ponieważ są zarejestrowani w Polsce jako związek religijny. No dobrze, ale jakie są ich poglądy? O tym w co wierzą Świadkowie Jehowy znakomicie pisze portal „Opoka”:

„Najogólniej mówiąc, wierzą, że Jezus nie jest Bogiem tylko stworzonym przez Jehowę archaniołem Michałem. Według nich stał się on czasowo człowiekiem, rodząc z Maryi, i od tego momentu zaczął używać imienia Jezus. Zmarł przybity do prostego pala, a nie do krzyża, a następnie został wskrzeszony przez Jehowę. Świadkowie obliczyli, że jesienią 1914 r. nastąpiła paruzja, czyli powrót Jezusa w niewidzialnej postaci będący zarazem inauguracją jego królowania - do tego czasu rządy na Ziemi sprawował szatan. W stosunkowo bliskim czasie ma nastąpić Armagedon, czyli wielka apokaliptyczna wojna z siłami zła, i wszyscy, którzy nie są świadkami Jehowy, zostaną zgładzeni. Nastąpi wówczas również zmartwychwstanie sprawiedliwych i powstanie mający siedzibę w Niebie rząd złożony z Jezusa jako króla oraz 144 tys. wybranych. Pozostali świadkowie Jehowy mieszkać będą cieleśnie na Ziemi przypominającej rajski ogród Eden, a Jezus będzie nad nią panował przez tysiąc lat, po czym zgładzi wypuszczonego na krótko szatana i odda władzę swemu Ojcu - Jehowie. Ponadto świadkowie Jehowy uważają, że Duch Święty to tylko bezosobowa moc, na podobieństwo energii elektrycznej, a nieśmiertelna dusza to wymysł szatana, gdyż według nich człowiek po śmierci przestaje istnieć i może zostać jedynie powtórnie powołany do cielesnego istnienia na końcu czasów, o ile będzie się znajdował w „pamięci Boga”, czyli de facto jeśli będzie świadkiem Jehowy”.

Źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/echo201504_swiadkowie.html

Tu jest właśnie istota różnicy pomiędzy katolikami a Świadkami – Świadkowie Jehowy nie odmawiają modlitwy „Ojcze Nasz”, w dodatku nie uznają Jezusa za Boga. Wystarczy poprosić przychodzących do domu świadków o wspólne odmówienie tej danej nam przez Jezusa modlitwy, a popadają w zakłopotanie z którym odchodzą.

Zwykłemu katolikowi może imponować znajomość Pisma Świętego przez Świadków Jehowy. Teoretycznie ta znajomość jest wybiórcza i służy indoktrynacji, ale przyznajmy, że i wielu katolików nie zna Pisma Świętego.

Tymczasem przekład ich Biblii na polski pochodzi z j. angielskiego. To tak, jakby Bułgar tłumaczył „Quo Vadis” Sienkiewicza na swój język z wersji angielskiej, a nie polskiej. Może tu dojść do błędów i przeinaczeń. Obrazuje też, gdzie jest ich centrala, i jak bardzo są od niej zależni.

Często zarzuca się katolikom, że Stary i Nowy Testament mają na świecie po 950 tłumaczeń (wydań), i przekaz Biblii został dawno wiarołomnie przez Kościół Katolicki zmieniony. To karygodna bzdura głoszona przez wrogich Kościołowi Katolickiemu ignorantów.

Należy przypomnieć, że Biblia Tysiąclecia tłumaczona była z języków oryginalnych, a podstawą przekładu zarówno Biblii Jakuba Wujka (wydanie Biblii po polsku z 1599 r.) jak i Biblii Tysiąclecia (1965) był przekład łaciński dokonany przez św. Hieronima – tzw. Wulgata. Przy Biblii Tysiąclecia korzystano również z krytycznych edycji tekstów oryginalnych – pisanych po hebrajsku, aramejsku i grecku.

Ciekawostka: dlaczego Świadkowie Jehowy nie śpiewają hymnu i pieśni patriotycznych? Ponieważ wg nich, ma to religijny charakter.

Teza ta Polakom może wydać się kuriozalna, powiedziałbym idiotyczna, ale jest tu pewien szkopuł pokazujący, że Świadkowie są swego rodzaju „agenturą w Polsce”. Otóż powołują się nie tylko na Biblię, (która zakazuje Bałwochwalstwa), ale na orzeczenie Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, który podobno stwierdził, że ceremonie państwowe maja charakter religijny.

Dla nas, po prostu nie rozumieją znaczenia słowa patriotyzm - łac. patria,-ae = ojczyzna, gr. patriotes – które dla nas jest umiłowaniem ojczyzny jako ziemi i dzieła ojców – a wiec odnosi się to do IV Przykazania. Dla katolików oczywiste jest, że to Bóg jest najważniejszy, ale Świadkowie, a spotkałem taki przypadek – wyrażający się nienawistnie o żołnierzach Armii Krajowej rzekomo masowo mordujących ich podczas II wojny – w takim wypadku nie mogą budzić sympatii.

No bo skoro nie są patriotami, dlaczego nie brzydzą się dolarem amerykańskim, który szczególnie w latach komuny, silnie wspierał ich organizacje? Dlaczego nie przeszkadza im masoński znak na banknocie jednodolarowym? W Internecie często mówi się też (łatwo znaleźć te filmy) o tuszowaniu pedofilskich skandali w ich wspólnotach.

Dlaczego Świadkowie Jehowy są nielubiani? Bo nikt nie lubi fałszywych, upartych i natrętnych akwizytorów - ludzi, którzy pogardliwie wytykają błędy innym, mają nieuzasadnione poczucie własnej wartości i robią w gniazdo, z którego się wywodzą. Zresztą, gdyby ich nauki były takie atrakcyjne, to przy ich zaangażowaniu ludzie sami garnęliby się do nich.

Na końcu odpowiedź: skoro Wyznawanie wiary w bóstwo Jezusa Chrystusa, wyraża się w uważaniu go za mesjasza i Syna Bożego oraz we wiarę w jego odkupieńczą śmierć i zmartwychwstanie, która jest dla chrześcijan podstawową drogą zbawienia (por. Rz 10,9), to Świadkowie Jehowy nie są chrześcijanami.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:15)

Komentarze

Często przez złego pasterza wydanych

Słabych na pastwę losu porzuconych

Dla sępów, łakomy kąsek porwanych

 

Czają się na takich ci słudzy diabła

Pełni pożądliwości i pragnienia

By dusza biedaków do piekła wpadła

Nie zaznała prawdziwego zbawienia

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1549580

Dzięki kontaktowi z S.J. solidnie poczytałem sobie i porównałem naszą i ichnią Biblię. W sumie wpłynęło to na mnie pozytywnie. Nigdy dość wiedzy ! Zaimpregnowało mnie to do tego stopnia, że zdecydowałem się na dyskusję i poznanie wierzeń Mormonów ! 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

#1549583

Nie mam żadnej wiedzy na temat "Świadków Jehowy", ani ich religii, ale jedno mnie zadziwia.
Znam osobiście 3 osoby, które znalazły się na samym, życiowym dnie i cudem podniosły się po wstąpieniu do tego zgromadzenia. Dosłownie z dnia na dzień. Dzisiaj są to niezwykle uczciwi, porządni ludzie...
Jedną z tych osób jest córka moich przyjaciół, która podniosła się z dna alkoholizmu, narkomnii i prostytucji.
Nikt nie mógł wpłynąć na jej upadek, ani rodzice, ani kościół, ani cykliczne odwyki.
Przemiana nastąpiła po jednej wizycie "Świadków Jehowy", czego konsekwencją było wstąpieniu jej do tego zgromadzenia.
Dziś jest uśmiechniętą kobietą, matką dwójki dzieci, żoną i niezwykle uczynną działaczką społeczną.
To widzę i tylko tyle wiem...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1549595

Najpierw krótko o niejakim dziennikarzu...może zmienię zdanie i innego króla zaproponuję...tak ,że zwracam honor.

https://www.youtube.com/watch?v=nwtAtJxKRr0

A co do świadków Jehowy, nie możemy zapominać o tym, że wielkie możliwości "uzdrawiające " mają również, oględnie mówiąc, siły działające właśnie w różnych sektach i innych religiach. Jeżeli to podźwignięcie się z upadku ma mieć wymiar trwały....to dobrze byłoby, mimo wszysko, wyrwać się z tego diabelskiego kręgu.
Pozdrawiam mężnego rycerza w odróżnieniu od innych, męskich , których wolę omijać . Dratwę3 też pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1549597

Jaki tam ze mnie "rycerz"... Jestem workiem pełnym ludzkich wad... Dobre w tym wszystkim jest tylko to, że mam tego świadomość...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1549598

Namolni aż do bólu.

Nie uznają świąt Bożego Narodzenia, a ni tego że Matka Boga po urodzeniu Jezusa nadal pozostała dziewicom.

Twierdzom że miała jeszcze trzy dzieci.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1549608

Marek...zlituj się...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1549612

Nachodzą mój dom, choć proszę ich by tego nie robili, bo tego sobie nie życzę, nie dociera, jak grochem o ścianę.

Wciskają na siłę broszurki, choć mówię że nie chcę, może gdzieś indziej rozumieją co do nich się mówi.

Jako ludzie mi nie przeszkadzają, ale nie lubię jak na siłę próbują bym zmienił wiarę.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1549616

Świadkowie Jehowy w zasadzie nie są religią. To firma akwizytorska, zarejestrowana w USA jako wydawnictwo wydające czasopismo "Strażnica". Sami świadkowie nie są często tego świadomi, że napędzają dobrze prosperujący biznes, dodatkowo pracując dla niego "non profit". Czasopisma i broszury, które rozdają podczas chodzenia po domach muszą, o ile wiem, sami kupić. W Polsce możliwe, że są zarejestrowani jako wspólnota religijna.

Co do ich znajomości Pisma Św. to też bym nie przesadzał. Możliwe, że na tle ogółu społeczeństwa, które niestety Biblię zna w najlepszym wypadku z niedzielnych czytań mszalnych, mogą uchodzić za ekspertów. Ale przyznam się, że kiedyś podjąłem się dyskusji z nimi (na progu, nie wpuszczając do mieszkania). Ponieważ byłem swojego czasu zaangażowany w Duszpasterstwo Akademickie i uczęszczałem na tzw. Kręgi Biblijne, a i mogę się pochwalić przeczytaniem Pisma Św. od deski do deski, mogłem zbijać ich argumenty. I wtedy zauważyłem , że ilekroć udowodniłem im, że Biblia nie popiera aktualnie omawianej tezy, jeden z rozmówców od razu przechodził do jakiegoś ogólnego tematu, a w tym samym czasie drugi gwałtownie wertował jakieś wypisy (może bryk), szukając kolejnych cytatów. Wyjątkowo nie potrafili wytłumaczyć się z tych 144 tyś. zbawionych. 

I jeszcze jedna anegdotka. Pewien z księży, profesor biblistyki w seminarium, lubił zapraszać do siebie Świadków Jehowy. Twierdził, że jego na pewno nie przekabacą, a w tym czasie innym nie zaszkodzą. Ale kiedyś po zaproszeniu i ugoszczeniu kawą, zapytał ich, czy uważają, że o Piśmie Św. można rozmawiać jedynie na podstawie tekstu oryginalnego? Oczywiście Jehowi ochoczo na to przystali. I w tym momencie ksiądz wyjął z biblioteczki wydanie po grecku i po aramejsku (języki oryginalne, w których spisano Biblię) i spytał, o którym tekście chcą rozmawiać... Chwilę później Świadków Jehowy już u niego nie było.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1549619

Lubisz ilustracje, więc opowiem Ci rysunek z prasy amerykańskiej : dwaj SJ z charakterystycznymi torbami przez ramię i w pełnej uszanowania pozie stoją w wielkim holu przed domownikiem, za nimi szeroko otwarte drzwi. Starszy z nich mówi : 

- Nie wiem, co dalej - nigdy tak daleko nie zaszliśmy !

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

#1549655

Objawienie dane Janowi

14 I ujrzałem, a oto Baranek+ stojący na górze Syjon,+a z nim sto czterdzieści cztery tysiące+ mających napisane na swych czołach jego imię i imię jego Ojca.

Jest też u Ezechiela

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

#1549659

Problemem Jehowów jest to, że oni biorą go literalnie, a Kościół, zgodnie zresztą z tradycjami żydowskimi z czasów gdy powstawał, traktuje symbolicznie. Podobnie jak w tekście o przebaczaniu, gdy Jezus powiedział, że należy przebaczać nie 7, a 77 razy, chodzi o symbol. Dla Żydów, 77 razy oznaczało już nieskończoność. Podobnie te 144 tysiące oznacza praktycznie po prostu ogromną ilość (jak na czasy Jezusa, to była ilość kolosalna). 

A Jehowi wpadli w pułapkę dosłownego traktowania Biblii, i mają problem - ich samych jest o wiele więcej, niż te 144 tyś. To zresztą dobry argument w ewentualnej rozmowie z nimi. Wystarczy zaserwować argument, czy ich przywódcy głoszą im całą prawdę, jeśli sami chcą być zbawieni? Przecież każdy nowo "nawrócony" stanowi konkurencję do tej liczby zbawionych! Oczywiście samej rozmowy z nimi nie polecam, to raczej stracony czas - są jak zaprogramowani.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1549689