Szykanowanie inności

Obrazek użytkownika gps65
Kraj
Dzieci w szkole się gnębią nawzajem, co niektóre z nich doprowadza do samobójstwa. Jakie są tego przyczyny? Wiele osób widzi przyczynę w złym wychowaniu albo w medialnej propagandzie.
 
        Krystyna Pawłowicz z Prawa i Sprawiedliwości tak uzasadnia te patologie:"Liberalno-lewackie środowiska najpierw propagują wśród dzieci i młodzieży podatnych na różne niestandardowe zachowania - nienaturalne postawy i relacje, a potem, gdy te zaburzone zachowania są przez rówieśników brutalnie wytykane, i w skrajnych sytuacjach kończą się tragicznie, to lewaccy ideolodzy patologii obyczajowych odwracają kota ogonem i fałszywie, bezczelnie lamentują nad "morderczą nietolerancją" rówieśników."
 
        Wiele osób nie zgadza się z taką diagnozą i daje różne inne wytłumaczenia – ale wszystkie one odwołują się do przyczyn kulturowych.
 
        Wszyscy oni nie mają racji. Przyczyną jest natura, a nie kultura. Przyczyną jest to, że człowiek jest po prostu zwierzęciem, wyewoluował jako drapieżny ssak stadny. Cywilizacja, kultura, to są sprawy nienaturalne, to kwestia wychowania, to sprawa nabyta, to zasady sprzeczne z biologicznym behawioryzmem. Im więc młodsze dziecko, tym jest bardziej podobne do zwierzęcia. A homo sapiens to ssak stadny, który stado buduje podobnie do tego jak to robią inne ssaki stadne – na przykład wilki czy szympansy. Opiera się to na samcach alfa, na przemocy, na budowaniu koalicji kilku samców przeciw innemu dążącemu do dominacji. Wszystko po to by wytworzyć hierarchię w stadzie. I dzieci, które jeszcze nie nabyły kultury, nie nauczyły się zasad, nie wchłonęły reguł cywilizacyjnych, są po prostu takim stadem szympansów.
 
        Jednostki słabe, inne, odstające, są eliminowane, są na końcu hierarchii. I nie ma to związku z homoseksualizmem. Samiec dominujący śmiało może symulować zachowania seksualne na innych samcach by ich sobie podporządkować i wzbudzi tym szacunek u innych. Dokładnie takie samo zachowanie samca słabego będzie wyśmiane i użyte do pognębienia go. Hierarchia w stadzie to coś, o co trzeba zabiegać na okrągło, więc jak się już ustanowi, to koalicja samców dominujących musi cały czas gnębić samców podporządkowanych, by nikt nie zapomniał kto rządzi. Tak było gdy byliśmy nomadami, i tak jest nadal wśród dzieci, i w innych środowiskach prymitywnych – na przykład wśród kryminalistów czy w wojsku.
 
        Ten atawizm nie jest zerojedynkowy ale ciągły. Najpierw dzieci uczą się języka, potem działają w małej grupie w przedszkolu, potem atawizm w nich narasta w szkole dzięki instynktom, a potem się tego powoli oduczają i uczą się działać w coraz większej społeczności. I to każde w innym tempie - niektóre nigdy. Cały ten proces zależy silnie od cywilizacji, od cywilizacyjnych sposobów wychowywania. Zależy od wieku w jakim się dzieci wrzuci do stada. Im później, tym lepiej.
 
        Szykanowanie inności jest naturalne, to nasz instynkt. Kultura to zwalcza, bo kultura w większości jest sprzeczna z naturą, ale bez sensu jest to zwalczać tak, by uznawać, że te instynkty są jakoś złe, niesłuszne, nieprawidłowe, błędne, prowadzą do zbrodni czy samobójstw. Wszystkie instynkty jakie mamy wytworzyły się w drodze ewolucji, a zatem są cechami, które umożliwiły naszemu gatunkowi przetrwanie do dziś. Szykanowanie inności służy temu, by eliminować pasażerów na gapę - czyli takich, którzy korzystają z synergii stada, ale nic do niego nie wnoszą.
 
        Biologicznie jest tak, że bardziej ufamy bliższym krewnym niż dalszym, a bliżsi są bardziej do nas podobni niż dalsi. Więc wszelką odmienność odbieramy jako dalekość pokrewieństwa, a zatem im ktoś się bardziej od nas różni wyglądem, zachowaniem czy wymową, tym jest większa szansa, że to pasażer na gapę. Dlatego wytworzyły się gwary. Dlatego bandyci najbardziej ufają kolegom ze szkoły.
 
        Bez sensu jest walczyć z tym instynktem przy pomocy samej propagandy i głoszenia, że inności zasługują na tolerancję i akceptację. Lepiej wytłumaczyć, dlaczego instynktownie nie lubimy innych i realizować ten sam słuszny cel (czyli eliminację pasażerów na gapę) nie instynktownie, ale rozumowo, kulturowo, sensownie, cywilizacyjnie.
 
        Lepiej więc dzieciom powiedzieć: słuszne jest to, że gnębicie innych, ale gnębicie nie tych innych co trzeba. Gnębicie tych co inaczej się zachowują, inaczej wyglądają, inaczej mówią, a to się sprawdza tylko średnio statystycznie, ale wcale nie jest dobrą strategią, bo jak się trafi cwany pasażer na gapę, który się do was upodobni, to zaszkodzi wam wielokroć bardziej niż ci zwykli inni razem wzięci. Złodziei wykrywajcie po odciskach palców, a nie po tym, że im źle z oczu patrzy, nawet jeśli rzeczywiście wielu złodziejom źle z oczu patrzy. Tych, którzy nie przyczyniają się do przetrwaniu gatunku nie poznajcie po tym, że są pederastami lub księżmi, albo tak wyglądają, a zatem pewnie nie mają dzieci, ale po tym, że naprawdę mniej wkładają w proces utrzymywania następnych pokoleń albo sami pobierają zasiłki i żyją na koszt innych.
 
        Takie wychowanie powinno odbywać się przede wszystkim w rodzinie. Gdy małe dziecko wrzucimy do stada rówieśników, to żadne wychowanie nie pomoże, zwierzęce instynkty muszą wyjść – jak nie u jednego dziecka, to u drugiego, więc będzie to oddziaływać na każdego. Dlatego szkoła sama w sobie jest szkodliwa – szczególnie gdy jest obowiązkowa, bo wrzuca na siłę dzieci w pierwotne stada.
 
        Kultury trzeba się nauczyć – i nie da się jej nabyć z dnia na dzień, szczególnie gdy się jest intelektualnie niedorozwiniętym tak jak dziecko. Dzieci powoli rozwijają się intelektualnie i powoli nabierają kultury. Z domu nie da się wynieść żadnych wzorców tworzenia hierarchii w stadzie, bo w domu nie ma stada, a hierarchia jest jednoznacznie wyznaczona przez pokrewieństwo i wielkość ciała. Więc póki kultura nie zastąpi natury, to działa instynkt. A instynkt każe gnębić innych.
 
        Szkoła w obecnej postaci będzie zawsze toksyczna. Taka szkoła to wymysł pruski, który służył do tresowania posłusznych żołdaków – w tym modelu ważne było to, by wydobywać i utrzymywać nasze zwierzęce instynkty. Dla celów militarnych ważne jest to, by spajanie grupy na poziomie wielkości kompani było podobne do tego co spaja stado szympansów. Ten model nadal obowiązuje.
 

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.6 (głosów:8)

Komentarze

W pewnych punktach bym się nie zgodził, szczególnie jeśli chodzi o zbyt uproszczone podobieństwo do szympansów. Łatwo to porównanie zanegować, nawiązując do bardzo bliskich krewnych szympansów, bonobo, gdzie agresja jest bardzo ograniczona i inna jest struktura grupy.

Nieprawdziwe jest też przeciwstawienie natury i kultury, bo przecież ludzka natura jest społeczna i kulturowa. Eksperymenty prowadzone przez badaczy pokazują, że małe dzieci automatycznie dążą do wspólpracy i niechętnie odnoszą się do osobników naruszających reguły.

Ludzka natura zaś wymaga uwzględniania w kontekście spolecznym trzech typów relacji - prawdy, miłości i wolności, które są zakodowane w genotypie. Natura ludzka jest jednak elastyczna i, z rozmaitych powodów, pojawiają się zachowania agresywne.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1549594

Celowo porównałem ludzi do szympansów i wilków, a nie do bonobo. Użyłem po prostu bliższego podobieństwa. Człowiek jest oczywiście bardziej spokrewniony z bonobo niż z wilkiem, ale w przeciwieństwie do bonobo jest ssakiem drapieżnym, mięsożernym, tak jak wilki, więc ma naturę bliższą wilkom, niż bonobo. Drapieżność ma większe znaczenie w behawioryzmie, niż pokrewieństwo. Człowiek to drapieżna, uzbrojona, agresywna, infantylna, skłonna do gwałtów zbiorowych, małpa-morderca mająca silne instynkty terytorialne - tu uzasadnienie: https://www.salon24.pl/u/gps65/557579,agresywna-malpa-zabojca

Ludzka natura jest oczywiście społeczna co tworzy kulturę - tak samo jak u wszystkich ssaków stadnych, które też tworzą kulturę. Ale homo sapiens jest wyjątkiem, bo tylko on tworzy cywilizację, czyli kulturę większych społeczności niż stada i ta kultura już naturalna nie jest, nie wypływa z instynktów, bo powstała niedawno, po przeżyciu 90% czasu w jakim trwa gatunek homo sapiens. Tu jedna z wielu notek, które napisałem na temat tego, że kultura z naturą się kłóci: https://www.salon24.pl/u/gps65/605285,natury-nie-pokonasz

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1549599

w gruncie rzeczy to ofiary szkolnictwa- nauki podporządkowania. przykład idzie z góry.

szkoła państwowa niszczy indywidualność, po krótkim okresie gdy dziecko rozwija swoje "ja", zamiast rozwijania jednostek jest tworzenie jednej masy, zwalczanie aspołeczności i nonkonformizmu, wszelkiego "niedostosowania". bez trafienia na dobrych wychowawców czy pracy nad sobą, ludzie pozostają mentalnymi nastolatkami, którym przybywa tylko doświadczenia życiowego z kluczowymi umiejętnościami społecznymi- jak się dostosować, jak kłamać, jak przechytrzyć innych i cały system. błąd jest systemowy i celowy a grupy społeczne są odbiciem wpajanych- czy wśród rówieśników, grypsery czy "fali". poza naturalną, zwierzęcą hierarchią istnieją w tym również tak człowiecze mechanizmy władzy i zbędnej przemocy. chyba nie wszystko mozna wytłumaczyć instynktami, jest przecież frustracja, agresja- z warunkowaniem i nasladownictwem, gdzie to kultura, jako element środowiska, łączy instynkt z jego zastosowaniem. może więc instynkty a kultura nie muszą być wcale tak rozdzielne, tylko nakładają się na siebie. kultura przekształca instynkty

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1549630

"Dziecko rozwija swoje ja" ???

Tu mamy potężne nieporozumienie.

Dziecko nie ma żadnego swojego "ja", ktore by się wylęgło ni z tego ni z owego. "Ja" jest transmitowane z zewnątrz poprzez interakcje, relacje z rodziną. Wynika to z modelu ludzkiej natury, o którym pisałem wielokrotnie, a który sklada się z systemu relacji podstawowych >> prawda, miłość, wolność<<. Bez interakcji ze środowiskiem rodzinnym i społecznym bazujących na tych relacjach nie pojawi się żadne "ja". Tak więc wszystko zależy od modelu społecznego, który dominuje w danej społeczności, albo jest on przyjazny, włączający albo wrogi, wyzyskujący.

Tu trzeba zapomnieć o jakichś stereotypach z XIX i XX wieku. Warto, obok modeli ściśle naukowych, przypomnieć sobie model chrześcijański, bo on też jest wymowny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1549638

Człowiek ssakiem drapieżnym ?

A to ciekawostka. O ile mi wiadomo z licznych lektur, człowiek jest pokarmowym oportunistą, wszystkożernym. Stąd się wzięło zbieractwo, rolnictwo, a z myśliwstwem  to przesada w legendach. Dopiero masowa hodowla pozwoliła na zwiększenie dawki mięsa w puli pokarmowej. 

Człowiek jest, w pierwszej kolejności, gatunkiem wspólpracujacym, a dopiero w drugiej, rywalizującym. W zależności od rozmaitych konkretnych, lokalnych uwarunkowań środowiskowych i kulturowych, może nastąpić przechył w którymś z tych kierunków. Nie wynika to z instynktu. 

W pańskich poglądach jest mnóstwo stereotypów ( przesadna rola instynktu), więc doradzałbym aktualizację wiedzy poprzez lekturę prac prof.prof. Robina Dunbara i Michaela Tomasello.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1549636