Chelloł, patrioci! Nie świętujecie dzisiaj?!

Obrazek użytkownika xiazeluka
Historia

A taka jest przecież okazja...! Popatrzmy:

- 16 000 zabitych żołnierzy

- 100 000 zabitych cywilów

- zniszczone miasto wraz z całym wielowiekowym dorobkiem kulturalnym i architektonicznym

- milion mieszkańców utraciło cały swój dobytek

- rozbicie narodowego centrum politycznego

- ułatwienie komuchom zdobycia w Polsce władzy

- klęska w każdym wymiarze: wojskowym, politycznym, materialnym i mentalnym

- brak jakiegokolwiek zysku wojskowego, politycznego, materialnego i mentalnego

Te godne podziwu i świętowania rezultaty osiągnięto zabijając jedynie 3000 głównie mało wartościowych żołnierzy niemieckich lub w służbie niemieckiej i niszcząc im kilka pojazdów pancernych oraz jeden przestarzały samolot. W obliczu takiej dysproporcji aż dziwne, że 2 października nie jest świętem w IV Rzeszy i FR...

Ocena wpisu: 
1
Twoja ocena: Brak Średnio: 1 (głosów:13)

Komentarze

straszny smród!

 

strasznie śmierdzi

od tego zbuka!...

czego to nie myje

xiazeluka?...

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1549408

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

120 000 trupów Wam za to nie śmierdzi, co nie?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-9
#1549412

świetlana nauka

 

jedną myśl

ma w głowie xiazeluka

to tow. Stalina

świetlana jest nauka!

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1549413

Nie powiem ci ..................

...........................................

bo to mezalians byłby dla psa !

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

#1549415

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Czyli co? Nie świętujecie PW? Tego samego powstania, które tak hałaśliwie wynosicie na ołtarze 63 dni wcześniej?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-9
#1549419

Uważam, że powinieneś dokładnie zacytować tekst Juliana Tuwima w stosunku do xiazeluki. Ponieważ przemilczałeś pierwsze wersety, pozwolisz że zacytuję te słowa Tuwima w całości, bo xiazeluka zasługuje na nie, jak mało kto na NP:

Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet "Pies cię j*bał",
Bo to mezalians byłby... dla psa.

 

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

#1549420

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Czyżby 2 października nie miał związku z 1 sierpnia?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-9
#1549492

Cyt.: "Słyszeliście o Powstaniu Warszawskim? Oni tam, kurwa nie mieli broni, a przez dwa miesiące doborowe jednostki bały się do nich zbliżyć na odległość strzału. Niemcy rozjebali im całe miasto w pizdu, do fundamentów, a oni nie dali sobie luzu. Trzeba było z dużym nakładem sił i środków ich wszystkich pozabijać. Dasz wiarę? Dwa miesiące trzeba było ich bombardować, ostrzeliwać, rozjeżdżać czołgami, palić miotaczami płomieni, żeby opanować sytuację. Na samym zapleczu frontu! To nieobliczalne świry są, ci Polacy.

Jak tam w tej Polsce usiedzieć? Ani tam spokoju, ani wygody. Jak spać stale z pistoletem pod poduszką? Jak chodzić po ulicach? Jak się urządzić na dłuższą metę, gdy te pojeby to zniszczą, nie kombinując zanadto, czy to im się opłaca? Sami zginą, a nam spokojnie żyć tam nie dadzą. Przecież nie da się przez dziesięciolecia siedzieć w czołgu, jak w jakimś Afganistanie? Bo te pojeby będą ginąć setkami a nie odpuszczą.
Taką to informacją o nas dla świata, porozwieszaną na wszystkich naszych granicach jest Powstanie Warszawskie. To taka tabliczka na furtce z napisem: „Uwaga, możliwość występowania wkurwionych Polaków w znacznych ilościach”.

My w zasadzie nie musimy już nic robić. Powstańcy zapłacili już cenę tej polisy z nawiązką. Fakt, drogo wyszło jak cholera. Ale tylko tak droga polisa może działać.

Niestety, wszyscy o niej zapomną, gdy i my przestaniemy pamiętać. Z pewnością przestanie działać, gdy my zaczniemy Powstania się wstydzić. Wtedy już na pewno ta cała krew pójdzie na marne. Pewnie, że nie zrobili tego specjalnie. Nie chcieli przecież umierać. Nikt nie chce. Ale skoro tak już wyszło, to może nie marnujmy tego ich poświęcenia, ich walki, przez pozbawianie jej sensu?

Żródło; https://przemeke.wordpress.com/2015/08/05/co-zrobic-z-tymi-pojebanymi-po...

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

rumjal

#1549495

A ja dodam jeszcze jeden link:

https://przemeke.wordpress.com/2015/07/27/znowu-kwiatuszku-zapierdalasz-...

Całkowicie nielogiczni, niezrozumiali, nieobliczalni są "ci Polacy". Święta prawda! Ale tylko dzięki temu i w taki sposób byliśmy w stanie przeżyć. Właśnie tak - przeżyć i nadal istnieć. 

Toteż pozwolę sobie skomentować te wszystkie "mądrości" Xiazeluki Przypowieścią Lechonia:

Żołnierz, który zostawił ślady swojej stopy 
Na wszystkich niedostępnych drogach Europy, 
Szedł naprzód, gdy nie mogli najbardziej zajadli, 
I wdzierał się na szczyty, z których inni spadli, 
Zdobywszy wolność innym dłońmi skrawionemi, 
Dowiedział się nareszcie, że sam nie ma ziemi. 
I wtedy któs rozumny, nie rozumny szałem, 
Powiedział mu "Od dawna wszystko to wiedziałem, 
Wiedziałem, że nikt twoich ran ci nie odwdzięczy, 
Bo czym krew, co płynie, przy złocie, co brzęczy, 
I nigdy nikt nie liczył leżących w mogile, 
Bo czym jest duch anielski przy szatańskiej sile? 
Jak żal mi, że ci oczy nareszcie otwarto! 
I powiedz sam mi teraz, czy to było warto." 
A żołnierz milczał chwilę i ujrzał w tej chwili 
Tych wszystkich, którzy legli w cudzoziemskim grobie, 
Co mówili: "Wrócimy", nie myśląc o sobie. 
I widzi jakichś jeźdźców w tumanach kurzawy, 
I słyszy dźwięk mazurka i tłumu wołanie. 
Dąbrowski z ziemi włoskiej wraca do Warszawy. 
"Czy warto...?" Odpowiedział: "Ach! śmieszne pytanie!"

"Czy warto...?" Odpowiedział: "Ach! śmieszne pytanie!" 

I dlatego miałabym sugestię dla Xiazeluki i lukopodobnych - Lepiej byłoby, dla Was i dla nas - abyście przestali "otwierać nam oczy". Panom już dziękujemy!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1549527

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

"Ale tylko dzięki temu i w taki sposób byliśmy w stanie przeżyć. Właśnie tak - przeżyć i nadal istnieć. "

Aha. A dzięki czemu przeżyli Czesi, Słowacy, ludy bałtyckie, Węgrzy, Rumuni, Serbowie? 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-9
#1549535

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Verita nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Pytanie....czy przeżyliśmy? Kto przeżył i dobrze żyje do dziś ...a kto musi żebrać po 500+ lub tułać się za chlebem ciągle i wciąż? Ponadto cytowanie Lechonia, niezrównoważonego psychicznie, hoseksualisty i samobójcy też o czymś świadczy.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-8

Verita

#1549538

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Kolego rumjał, parę faktów:

Straty AK: 16 000 zabitych

Straty ludności cywilnej: 100 000 zabitych

Straty Niemców: ok. 2500-3000 zabitych, około 7 (słownie: siedmiu) bezpowrotnie straconych pojazdów pancernych

Awanturę warszawską nie zwalczały "doborowe jednostki", lecz przeciwnie - drugorzędne, zapasowe, policyjne, kryminalistów, pozbawione wartości frontowej. Były tak słabe, że von dem Bach nie był w stanie atakować wszystkich dzielnic jednocześnie, lecz każdą po kolei.

Czołgi, po kilku pierwszych dniach, w zasadzie zostały wycofane z ulic. Ciężar walki przejęły działa szturmowe.

Na początku września dowództwo AK podjęło rokowania z Niemcami w celu zakończenia bezsensownych walk. Gdyby nie sowiecki atak na Pragę, awantura zakończyłaby się w połowie miesiąca.

 

Za jednego zabitego niekoniecznie Niemca (awanturę zwalczały także jednostki rosyjskojęzyczne) traciliśmy 50 własnych ludzi, cywilów i żołnierzy. To czysta przyjemność eliminować wroga w takim stosunku, "wkurwieni Polacy" po prostu sami wchodzili na celowniki cekaemów. Nic tylko zacisnąć palec na spuście i produkować stosy zabitych "wkurwionych Polaków" aż się ich wybije do nogi. Toż to zaproszenie do atakowania nas, a nie ostrzeżenie... 

Przyznaj się, rumjal - jesteś agentem obcego wywiadu, mającego za zadanie utrwalać w Polakach przywiązanie do czynów szaleńczych i niedorzecznych?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-9
#1549533

Widzę geniuszu że jesteś specjalistą od wygrywania bitew które się odbyły i przewidywania tego co już się dokonało. Ciekawe jak mądry byłbyś w tamtym miejscu i czasie, ze swoim realpolitik. Zostałbyś volksdutschem? Szmalcownikiem? Agentem gestapo?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

rumjal

#1549657

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

A na jakiej podstawie wysnułeś swoje niemądre wnioski?

No i wyobraź sobie, że w KG AK przez lata zasiadali folksdojcze, szmalcownicy i agenci gestapo, ponieważ do 21 lipca 1944 r. Warszawa z powstania była wyłączona.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-7
#1549693

Na takiej podstawie, że żyjesz tu i teraz, a nie żyłeś wtedy i tam. W związku z tym możesz pieprzyc dowolne bzdury w ocenach zdarzeń które już się odbyły i motywów ludzi którzy je powodowali. To oczywiście nie jest zabronione.  Spróbuj zrobić prognozę tego co będzie, w warunkach dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Opublikuj to. Ja zapiszę i  jeżeli dożyjemy, to sprawdzimy za 20 lat czy miałeś rację. Pamiętaj że Brzeziński mówił ze trzeba się ułożyć z ZSSR bo będzie to państwo istnieć jeszcze 500 lat. Upadło 2 lata później.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

rumjal

#1549694

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Pan jest po prostu nieukiem.

Historycy bardzo dokładnie odtworzyli proces decyzyjny prowadzący do szaleńczego finału, czyli puczu po południu 31 lipca. Możemy ściśle odtworzyć ówczesny stan wiedzy dotyczącej sytuacji operacyjnej w rejonie Warszawy oraz zamierzeń własnych, a wszystko to poddać obiektywnej ocenie. A obiektywna ocena zarówno planów, jak i procesu podejmowania decyzji, jak wreszcie samej decyzji jest miażdżąca dla owych łajdaków, dyletantów, naiwniaków i szaleńców. Te określenia wydają się przesadnie afektowane, niemniej niestety są prawidłowe i adekwatne. Zarzuty wobec łajdaków odpowiedzialnych za zagładę stolicy i śmierć 120 000 Polaków są uzasadnione: możemy odtworzyć ich ówczesny stan wiedzy i dokonać oceny. Rzecz nie polega na przewidywaniu przyszłości, lecz właściwej ocenie sytuacji. A tej właściwej oceny sytuacji (wojskowej, politycznej, materiałowej etc.) po prostu zabrakło i tyle. Reszta to konsekwencje.

 

Narada przedpołudniowa 31 lipca zakończyła się jak najbardziej słusznym wnioskiem: rozkazu do rozpoczęcia walki nie będzie ani dzisiaj, ani w ciągu najbliższych dni. Gdyby nie popołudniowy pucz, to do tragedii by nie doszło, obowiązywałaby rozsądna decyzja z godzin przedpołudniowych.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-7
#1549708

Historycy ocenili. Za 50 lat historycy ocenią dzisiejsze czasy. Będą arcymądrzy wiedzą faktów dokonanych i otwartych archiwów. Dyskutujących z punktu widzenia ówczesnych którzy dowodzili w warunkach sprzecznych doniesień - czasem pełnej niewiedzy i wysokiego ryzyka  nazwą nieukami.

Post factum każdy jest mądry.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

rumjal

#1549928

Do Pana nic nie dociera.

Jeszcze raz: historycy bardzo dokładnie zrekonstruowali proces decyzyjny między 14 a 31 lipca, w tym zakres ówczesnej wiedzy strategów z KG AK. Znajomość tego zakresu wiedzy uprawnia do oceny decyzji wstępnej, decyzji walki i decyzji ostatecznej oraz czynników, które na owe decyzje wpłynęły, w tym pucz dokonany po południu 31 lipca.

Pan tego zarówno nie wie, jak i nie rozumie - jest więc Pan nieukiem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1549953

moralnie było to zwycięstwo. ostatni wojenny zryw zbrojny o niepodległość, małe szanse ale były. w tle działy się bardzo interesujące rzeczy, o których nie uczy się powszechnie. tajna gra z Niemcami. zamach na Hitlera. powstanie w interesie polskiego rządu, który- wg wszelkich zachowanych danych- odcinał się od początku. powstanie godziło też w utajnione ustalenia konferencji teherańskiej. dla sowietów Polska była wrogiem, całkiem jakby stała po stronie Hitlera. zobaczmy więc, co spotkało braci-Węgrów. ich stolica była szturmowana, walki były dłuższe niż PW, zginęło ze 100 tys. żołnierzy i 300 tys. cywilów, miasto zniszczone w 80%. sowieci dali żołnierzom prawo mordować i gwałcić, wymordowano kilkadziesiąt tys. osób i tyle z miejsca zgwałcono. węgierskiego generała to wbito na pal. podobny los spotkał calu kraj, 700 tys. osób z 10 mln wywieziono do łagrów. u nas z jednej strony załatwiono to wcześniej w oby okupacjach a z drugiej polski opór, wraz z innymi w Europie zwyczajnie pokazał, że nie da się wszystkiego stłamsić siłą i terrorem, wojska i wagonów brakuje a wszystkich nie można wymordować. chyba, że pokojowo dadzą się sami wywieźć. z jakiegoś powodu nie wcielono nas do ZSRR, choc byliśmy odzyskaną ziemią imperium rosyjskiego. czyżby akcja Burza, czyżby Powstanie i dalszy opór- wskazują na to słowa Stalina, który wręcz obawiał się wpływu Polaków na swój lud. stąd homogeniczna Polska przypominała kwarantannę. no i Polska była przecież uznanym aliantem z wielkim wkładem. jedna z najwiekszych bitew Europy coś też tu pokazała, nie stano z bronią u nogi, gdy już jeden z wrogów znacząco osłabł. to nie są kwestie do mędrkowania po latach tylko twardy interes polityczny, splot decyzji na podstawie danych i analiz. zbrodnie obciążają zbrodniarzy zaś niepodległość nie ma ceny. czy to przypadek, że kontynuowano strategię sanacji mimo nowych władz? zamiast poddaństwa- walka, jak we Wrześniu, który też jest niedoceniany- opór trwał długo i przekształcił się w powszechną konspirację. może więc był to polski duch ale i polskie interesy, w których nie ma miejsca na kolaborację i godzenie się z zaborami. tamte pokolenia dobrze wiedziały, co to utrata kraju na 123 lata i Powstanie Styczniowe, byli gotowi sami zapłacić straszną cenę za swą walkę. AKowcami i tak zajęłoby się NKWD, oskarżając o bezczynność i wspieranie hitlerowców. przeszlibyśmy do historii jako nieudaczne przegrywy, rzucili się z szabelką a potem nawet nie walczyli więc i na nic nie zasługują. Katyń był już znany, efekty akcji "Burza" również (polityczne oraz zbrodnie, bo militarnie się powiodło). w następnej ofensywie sowieci znaleźliby się już na Ziemiach Zachodnich, sami dążyli do wywołania Powstania. dziś czytalibyśmy, jak AK stchórzyła a bohaterscy komuniści z poparciem ludności i Armii czerwonej wyzwalali stolicę. jakże wspaniale by to pomogło stalinizacji, represjom, jak pokazaloby to światu. a jak wytłumaczyć, że agenci sowieccy, tajemnie chcący wspólnego rządu londyńsko-moskiewskiego w Polsce zarazem byli tymi, co lobbowali za Powstaniem? toczyła się wielowątkowa, zakulisowa tajna gra. Polska, Niemcy, sowieci- i to po kilka frakcji. i Niemcy i sowieci prowokowali do Powstania. Niemcy wskazywali, że znaja lokacje magazynów broni, mają zinfiltrowane AK (mieli bardziej, niż się powszechnie uznaje), puścili przeciek z gestapo, że 2 sierpnia rozpocznie się pacyfikacja, ogłosili prace przy fortyfikowaniu Warszawy. sowieci na rozkaz Stalina mieli wycofać komuchów ze stolicy, nadawali wezwania do walki, plakaty PAL ogłaszały, że miasto ma być zburzone a oficerowie będą zbrodniarzami wg sowietów, więc należy walczyć.

piszesz, że walczono ze zbieraniną niedobitków, tak wyglądała sytuacja. dlaczego nie uznać tego na korzyść? na Wa-wę szło 9 dywizji sowieckich a broniła jej 1 osłabiona niemiecka. stalin podciągał tam znaczne siły, jasno wskazujące na zamiar zdobycia, jeszcze przed wizytą Mikołajczyka. Stalin miał szansę spróbować dojść do Odry, co pozwoliłoby by mu zająć więcej Zachodu. co go wstrzymało? przecież nie to, by Polacy z Niemcami sami się wybijali, stawka była wieksza. otóż zakładano stłumienie powstania w kilka dni ale długie walki zmieniły sytuacje międzynarodową. Niemcy organizują obronę a Polski nie da się traktować jako przyszłej republiki. trzeba zacisnąć zęby i czekać. polscy komuniści skarżyli się, że zamiast budować komunizm sowiecki będą musieli tworzyć jakiś rząd polski.

opanowanie stolicy to symboliczne podbicie kraju. sprawdźmy, jak instalowano władze sowieckie w innych krajach. powstania, koalicyjne rządy wojskowych, taki narodowy komunizm (później i u nas takie hasełka, czerpiące z II RP i podziemia). dlaczego nikt na to nie zwraca uwagi? słowacja, rumunia, proby w innych krajach. przecież nawet planowane władze dla niemiec to wojskowi, narodowy komitet wolnych niemiec czy jakoś tak. nie dziwią więc znane rozmowy polsko-sowieckie czy pojmanych polskich dowódców z sowietami, trzeba je tylko połączyć z szerszą perspektywą. a więc początkowo taki był plan (zapewne Sikorskiego i brytyjskich słuzb również, patrz: Rettinger). skąd te namowy komunistów wobec wielu wpływowych Polaków, rozmowy o wspólnej walce i sojuszu zamiast wysłać ich pod ścianę od razu? stalin musiał mieć taki plan. cos jednak się zmieniło i posypało, i wcześniej i później, mamy więc krąg spisków w tle. A dlugi opór pokrzyzowal pierwotne plany Stalina i jakiejś jego frakcji, ani pseudo narodowego, koalicyjnego rządu ani szybkiego zajęcia stolicy i ogłoszenia rządu komunistów.

czy wystawiono nas? raczej chciano wystawić a w ostatecznym rachunku okazało się to korzystne dla Zachodu. wierzę, że polski opór przeszkodził w stalinizacji Polski. kołchozów nie było a z podziemiem i ludem musiano się liczyc długi czas, nawet mając wolną rękę i wszelkie atuty. AK dostała oficjalny statut kombatantów. Polska pokazała swą siłę i wole walki. miały być wolne wybory. nie wprowadzono kolektywizacji, miliony były więzione, kilka milionów miało teczki jako element wrogi a co trzeci Polak był inwigilowany. jakos wszystkich nie wywieziono ani nie pomordowano. ani nie wprowadzono największego terroru ani nie wprowadzano komunizmu z biernym społeczeństwem.

tylko głupcy mogą sądzić, że PW było głupotą służąca sowietom.

przecież jasno widać, że były spiski a sowietom... NIE SŁUŻYŁO. było też niewygodne dla aliantów.

wiemy na pewno, że decyzję podjęto nagle. wiemy, że 2 sierpnia ludnośc niemiecka miała się ewakuować z warschau a nastapic pacyfikacja Polaków. wiemy, że siły niemieckie były słabe, nadciągały wojska sowieckie, z przewagą 7:1, mają zająć Pragę 3-go sierpnia (później 5-8). grozi jeszcze większe sprowokowanie represji niemieckich przez komunistów a zamiast nich powstanie ma zacząć wygodniejsza politycznie PAL. AK i rząd warszawski nie będą miały później nic do gadania. londyńczyków mami się koalicyjnym rządem. sowieci jakimś cudem się zatrzymują a Niemcy jakimś równie wielkim cudem nie wykorzystują PW przeciw sowietom (pewnie pozamachowe nastawienie hitlera). nie było dobrego wyjścia, najlepszym była walka. wygląda na to, że daliśmy czas Zachodowi. jakże zgrabnie wszyscy odcięli się od "awantury", spychając odpowiedzialnośc na dowódców, jakże zgrabnie wyczyszczono archiwa i świadków, jakże zastanawiająco Stalin wstrzymał ofensywę do 1945. jak ostatni głupiec, jakże ciekawie rząd brytyjski (też nie monolit, nie mylić z Churchillem) był niechętny a zarazem podpuszczał, wątpiąc w siłę AK czy jakże chciał sprawnej sowietyzacji Polski, by mieć problem z głowy. widać jakimś trafem chciano się trzymać ustaleń o strefach wpływów, stalin wolał, by Niemcy z aliantami się wykrwawiali zaś alianci, by zatrzymać Stalina na froncie w tym samym celu. Spory o pomoc Powstaniu można uznać za preludium Zimnej Wojny. obnażyły również słabość i porażkę sowietów (wstrzymanie wyzwolicielskiego marszu na dalszy Zachód) wraz z ich rzeczywistymi celami.

sądze, że kluczem do zrozumienia sa wszelkie zakulisowe rozmowy i cała sytuacja. warszawa miała być szybko wyzwolona przez sowietów lecz to się posypało. stalin nie byłby wyzwolicielem tylko zabunkrowany polski rząd. Polacy są winni nie temu, że walczyli, tylko że nie dawali się zgnieść a dowodzili niepodległościowcy a nie ruscy agenci. los innych miast pokazuje, że zniszczenia i zbrodnie groziły i tak. czasem wskazuje się żenadny przykład krakowa, dziwnie zapominając że to wyjatek a przecież powinien świadczyć o tym, że można szybko podbic miasto, w czym powstanie nie zaszkodzi. wina sowiecka o wstrzymaniu natarciu została potwierdzona w ich archiwach. nijak nie zrozumiem, jak winić dowództwo a nie sowietów i Niemców. decyzje dowództwa nie są tak istotne, bo wybrali najlepszą opcję, to cała sytuacja wymusiła takie rozwiązanie. przy założeniu, że powstanie musi wybuchnąć, nie ma o co winić. przy założeniu, że był wybór, walka w ostatnim momencie jest lepszą opcją. zakładano operacje zaczepne 3-4 dni z ew. przejściem do obrony na 14 dni. nie po to, by w razie powodzenia czy nie grzecznie kapitulować z nadzieją na brak represji. obwinianie o straty to pytanie o zasadność wszelkich walk i niepodległości. a nasz ukochany pkwn planował własne wojska wewnętrzne, które wyczyszczą stolicę z akowców, podobnie w razie zaś zainicjowania powstania przez komunistów mieli oni skrytobójczo mordować konkurencyjnych polskich dowodcow. ciekawe, czy los ludzi bez walki, pod represjami niemieckimi a później sowieckimi byłby znacznie różniejszy. ktoś to udowodni?

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1549557

Bo dyskutując z kacapskim trollem, to tylko pożywka dla tego trolla.

Niech lufa będzie dla niego naszą odpowiedzią, bo i tak go nie przekonacie.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1549570

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika Verita został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Kiedy ty się wreszcie zaczniesz uczyć historii?https://m.youtube.com/watch?v=axkJ8umqSjc A jak jeszcze raz nazwiesz kogoś kacapem lub onucą...to ja będę cię nazywać chazarskim volksdojczem !!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-7

Verita

#1549701

Jak ja się uczyłem historii od swojej mamy żołnierza AK i  uczestniczki Powstania Warszawskiego i ojca oficera armii Andersa, to ciebie jeszcze na świecie nie było, więc mi nie wciskaj swojej narracji, rodem z Braunowo-Stalinowskiej propagandy.

Jak cię tak rajcuje i podnieca xiazeluka to pisz do niego i z nim prowadź konwersacje, ty i on warci jesteście siebie.

Propagandyści jesteście, ty i xiazeluka Stalinowskiej narracji na temat Powstania Warszawskiego, oraz jaka ma być Polska. I dla tego jesteście tylko planktonem politycznym w skali polski, cóś koło 0,0001%.

Przystajesz do każdej mendy portalowej i wazelinujesz, to twoja sprawa, a co ja będę pisał, to tobie nic do tego, jeszcze tego by brakowało żebyś ty decydowała co mam pisać.

A tak beret na główce czasami nie uciska za bardzo, że masz czelność mi sugerować co mam pisać i jak ???

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1549705

Propagandyści jesteście, ty i xiazeluka Stalinowskiej narracji na temat Powstania Warszawskiego, oraz jaka ma być Polska.

Propagandystami są szaleńcy afirmujący największą klęskę w historii Polski - dlatego właśnie unikają dyskusji z faktami. Jedyne, na co stać takich jak towarzysz, jest minusowanie, wyzywanie i opowiadanie propagandowych głupstw. Dowodem są wszystkie Wasze wpisy, towarzysze, pod notkami Mła na temat awantury warszawskiej. Wy nie macie zielonego pojęcia o wydarzeniu, które tak Was podnieca.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-5
#1549891

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

"moralnie było to zwycięstwo"

Bzdura.

W polityce nie liczy się moralność, lecz skuteczność. Zresztą, czy naprawdę należało wywoływać powstanie i poświęcać życie 120 000 ludzi tylko po to, by pokazać, że Polacy mają moralną słuszność w walce z Niemcami? Wcześniej nie było to oczywiste? Cóż to w ogóle za kategoria "moralne zwycięstwo"? Daje to jakieś punkty, uznanie świata, zniżkę do solarium?

Węgry były sojusznikiem III Rzeszy i walczyły na froncie z Sowietami. Budapeszt był broniony przez SS. Potraktowanie stawiającego opór miasta państwa otwarcie wrogiego jest zupełnie czymś innym od traktowania polskich miast. Proszę wskazać dowolne polskie miasto, które zostało potraktowane przez Sowietów tak jak Budapeszt. Nie ma takiego, więc analogia jest błędna. Nie ma żadnego uzasadnienia do twierdzenia, że Warszawę spotkałby los Budapesztu, tym bardziej, że towarzysz Stalin utworzył już sobie marionetkowe PKWN i nie było potrzeby podważania jego pozycji masowymi mordami na ludności polskiej.

Oglądanie się na "świat", że niby nie walczyliśmy i byłoby to źle odebrane - czy jest granica takich naiwnych wyobrażeń? Czesi nie walczyli i co - "świat" coś im zarzuca? Towarzysz Stalin przestraszył się walecznych Pepików i dlatego nie wcielił Czech do ZSRS? Gdyby towarzyszowi Stalinowi zależało na Warszawie, to by sobie tę Warszawę wziął i nie przejmował się AK czy państwem podziemnym. A gdyby komuś w naczalstwie AK wpadło do głowy stawiać zbrojny opór, to owszem, AK zostałoby brutalnie zgniecione, a w ten Pański "świat" poszedłby przekaz: "Polscy faszyści stanęli po stronie Hitlera i walczą z wyzwoleńczą Armią Czerwoną".

" na Wa-wę szło 9 dywizji sowieckich a broniła jej 1 osłabiona niemiecka. stalin podciągał tam znaczne siły, jasno wskazujące na zamiar zdobycia, jeszcze przed wizytą Mikołajczyka."

Skąd Pan wziął te bzdury? W rejonie Warszawy (a nie "na Warszawę" - w rozkazach Stawki z końca lipca Warszawa nie jest wymieniana jako cel nawet pośredni) działała sowiecka 2 Armia Pancerna, a nie "9 dywizji". Opór stawiała niemiecka 73 DP i brygada grenadierów, zaś od północy i wschodu szykowało się do kontruderzenia pięć niemieckich dywizji pancernych. Żadnych innych sowieckich sił tam nie było, ani "znacznych", ani nieznacznych. 2 APanc. szła od południa na północ wzdłuż Wisły omijając łukiem Warszawę, na południu 8 A Gwardii forsowała Wisłę pod Warką - realizując zadania wyznaczone przez Stawkę, a więc uchwycenie przyczółków za Wisłą, a nie zdobywanie Warszawy.

Wypadałoby wiedzieć takie rzeczy, zamiast szerzyć dezinformacje.

Według hipotezy profesora Sowy po 22 lipca Warszawa przestała budzić zainteresowanie towarzysza Stalina - vide Andrzej Leon Sowa "Kto wydał wyrok na miasto?", Warszawa 2016.

" Stalin wstrzymał ofensywę do 1945."

Gdzie, kiedy Stalin wstrzymał ofensywę? Pan oczywiście nie wie, że walki w rejonie Warszawy toczyły się do końca października (przyczółek magnuszewski, Praga, widły Wisły i Narwi, Serock). Stalin istotnie odstąpił od próby zdobywania Warszawy, jednak nie tylko z przyczyn politycznych.

Po drugie - dlaczego, po osiągnięciu linii Odry, towarzysz Stalin nie gnał dalej na zachód, mając 80 km do berlina, lecz znowu utknął na dwa miesiące? "Wstrzymał ofensywę"?

"warszawa miała być szybko wyzwolona przez sowietów lecz to się posypało"

Gdyby Warszawa była celem 1 FB, to zostałaby wskazana jako cel w dyrektywach z 27 i 28 lipca, określających zadania Frontu na najbliższe dni. Nie została jednak wskazana, więc Pańska teoria nie ma uzasadnienia w faktach.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-7
#1549573

jestem z tych,którzy nigdy nie zapalili świeczki na Grobie jednego z Meczenników Warszawskich 

Mój Dziadek,którego nigdy nie poznałam został żywcem spalony na terenie Elektrowni Warszawskiej,ten stary Legionista,nie skorzystał z możliwości ucieczki kanałami,bo podobno miał powiedzieć,ze na to nie pozwala mu honor Polskiego Oficera i że walczyć należy do końca,Mama mojej Przyjaciółki sanitariuszka od Parasola,nigdy też nie powiedziała,że nie warto było,wręcz przeciwnie,a więc z wielką przykrością daję minus Autorowi ,z przykrością bo ten wpis obraża nie tylko pamięć ale i moje wspomnienia przekazane przez tych,którzy przeżyli,jak również tych którzy szli na pewną śmierć również i w Powstaniu w Warszawskim Getcie,pamiętam jak kolega Zyd grał  w każdą rocznicę tych dwu powstań "Dymy nad Gettem" według nut znalezionych za murami tego piekła

Cześć Ich pamięci i wieczna pamięć

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1549574

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

W jaki sposób krytyka wywołania przez bandę puczystów największej katastrofy w historii Polski może obrażać Pana, Pańskich kumpli i Pańską rodzinę??? Ktoś z Was miał coś wspólnego z puczem?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-9
#1549575

to akurat sa bzdury. nie ma co kpić z moralności. samo morale jest ważne dla walczących i ducha narodowego. polska tożsamość składa się z walki o własny kraj. racja moralna była po naszej stronie a nie hitlera czy stalina. moralnym zwycięstwem jest walka do końca i niepoddawanie się. nie dla nagród choć wizerunek narodu i taki argument był tez ważny. odbiliśmy kawałek swojego i w tym była Polska. żydzi w getcie walczyli o godną smierć, my walczylismy z wrogiem o wolność, niezależnie od ceny. kto zwyciężył moralnie- niemcy? może sowieci? nie złamano nas a opór został pokazany jako unikat. istnieją wartości wyższe niż zycie i kasa, jesli komuś się to dziś nie podoba, to nie ma prawa potępiać tych, którzy zyli dawniej i powszechnie uważali inaczej. bohaterstwo to walka mimo strat a nie zdawanie się na wolę okupantów.

 

Węgry z niemcami bronili Budapesztu. Polacy bronili swojej Warszawy. dla sowietów AK była wrogiem, ci sami sowieci napadali nas wcześniej i eksterminowali za polskość.

Los innych miast? absurdalne udawać, że nie były niszczone przez niemców albo w walkach. przeciez to stąd takie zniszczenia Polski! 27. sierpnia warschau zostala ogloszona fortecą, 2. i 3. sierpnia niemcy mieli sie ewakuować a potem? zostawić milion wrogich Polaków z armią podziemną i w tych warunkach bronic fortecy? każdy głupi czuł pacyfikację z wywózkami w powietrzu. musiałoby dojść do skrajnie niekorzystnego oporu a potem zniszczeń miasta w walkach. obie dalsze opcje- szybkie podbicie przez sowietów czy długie walki były niedobre.napisałem jasno, że każda decyzja polska byla zla ale wybrano najmniejsze zło.rzekoma głupota wladz (liczących się z mordami) obciąża nie tylko zbrodniarzy ale, jako decyzja, stalina i wasilewską, ktorzy odmówili współpracy, nie chcieli ratowania miliona ludzi. to stąd ta zajadła propaganda, zwalanie zniszczeń na Polaków, by wybielać własne winy! to nie Polacy mordowali i burzyli, to nie oni decydowali o tym, oni sie bronili przed mordami i zniszczeniem! czego tu nie rozumieć? 

co było w Minsku? bez powstania. co było w Białystoku? kto by się cackał? w Warszawie do PW wymordowano 450 tys. ludzi a wywieziono 100 tys. można pomyslec i o Wilnie, wyzwalanym wspólnie przez AK i ACz.- tak nie mogło być? bylo pewne, że miasto z ludnością będzie zniszczone w walkach, co ważniejsze- takie były nastroje.

przekaz o polskich faszystach i tak zaistniał w sowieckiej propagandzie, nie wierzono temu jednak, bo miano najlepszy przykład- Powstania. oglądanie się na świat miało znaczenie póki była szansa cokolwiek ugrać. to dziś wiemy, że raczej nikła. Czesi nie sa Polakami i byli przedwojennym sojusznikiem zsrr, z silnym panslawizmem, przypomnę że połowa Polski trafiła do republik ZSRR a towarzysze chcieli tu zsrr a nie autonomicznego kraju. nie ogłoszono nawet granic. stalin nie mogłby podbić europy mając za plecami naród, który dalej walczy po 5 latach eksterminacji a z powodow propagandowych lepiej, by wymordowali ich niemcy na rzekome własne życzenie. w końcu stalin zdecydował się, że Polska będzie buforem, rubieżą do ataku, źródłem finansowania i dodatkowym głosem w onz. inne państwa satelickie bez tego, co Polska, zostały wlączone do zsrr.

 

/Skąd Pan wziął te bzdury? W rejonie Warszawy (a nie "na Warszawę" - w rozkazach Stawki/

łatwo znaleźć. początkowo sowieci dysponowali miażdżącą przewagą. wstrzymanie ofensywy jest udowodnione. sytuacja się zmieniała, niemcy podciagali siły. wymieniałem daty, jeśli sa nieznane, nalezy sprawdzić np. rokossowski miał zdobyc pragę. zmieniono to później. Praga jest warszawą, czy nie? nigdzie nie napisałem, że dywizje pancerne wjechałyby do warszawy albo że były o rzut kamieniem. starczy sprawdzić. czyzby sowieci nie rozważali zdobycia warszawy? nie podciągali sił, które później hamowali i wycofywali? groźba represji i sowieckiego ataku była realna, sami niemcy liczyli sie z odcięciem słabych sił warszawskich a nawet pojmania dowódcy.

 

/Gdzie, kiedy Stalin wstrzymał ofensywę?/

tak jak napisałem. są dowody z ich archiwów. drobne walki to nie ofensywa. a z warszawą stalin MUSIAŁ sie liczyć, nie tylko politycznie.zresztą jego wola była ważniejsza niż wszelkie inne względy.

 

/Po drugie - dlaczego, po osiągnięciu linii Odry, towarzysz Stalin nie gnał dalej na zachód, mając 80 km do berlina, lecz znowu utknął na dwa miesiące? "Wstrzymał ofensywę"?/

bo nie jechał pociagiem ani autostradą. tam był koniec ofensywy, w modyfikowanym planie, bo zakładano nieco inaczej. groziły kontrataki, teren sprzyjający obronie był zajadle broniony a pozostawały na flankach znaczne sily niemieckie. sporo z nich nie rozbito jeszcze na wschodzie. plan zakładał zreszta atak nie tylko prosto na berlin. w czasach Powstania mógł atakować czy wspierac jakkolwiek. walki o warszawę w 1945 trwały kilka dni, kosztowały niewielkie straty. jakoś festung warschau i rzeka nie były wielkim problemem. sowiecki blitzkrieg przetoczył sie az do Odry. w lutym byli na odrze a w kwietniu ruszyli na berlin i w niecały miesiąc zajeli go, stalin dawał na to 2 tygodnie, zresztą celem było i dojście do Łaby. nawet sam berlin byl fortecą w środku niemiec, z siłami przed nim ale i też  na pólnocy i południu.

jesli to sugestia, że trzeba przygotowac się do wielkiej ofensywy, by pomóc pobliskiemu miastu, to błędna. faktem jest uchwycenie przyczółkow na wisle juz latem, faktem jest wstrzymanie ofensywy- jako ataku w tym rejonie a nie calej wislańsko-odrzańskiej, której przeciez plan opracowano później. było możliwe zajęcie pragi a nawet później, było mozliwe uchwycenie przyczółków i wspólna walka. była mozliwa i inna pomoc. co tu udowadniać, ze było to niemozliwe? zwyczajnie zakazano, poza wypuszczeniem gorliwcow bez wsparcia na forsowanie rzeki. niektórych dowódców za to karano później.

 

/"warszawa miała być szybko wyzwolona przez sowietów lecz to się posypało"

Gdyby Warszawa była celem 1 FB, to zostałaby wskazana jako cel w dyrektywach z 27 i 28 lipca/

chyba oczywiste, że był to rozpatrywany wariant na poziomie decyzyjnym a nie tylko plan przekazany do wykonania.

mimo to jest sporo rozkazów. podciaganie sił a potem wycofywanie. rokossowski miał zdobyc prage 3. sierpnia. poxniej przedstawił stalinowi kolejny plan zdobycia miasta. to, że warszawa miała nie odgrywać wiekszej roli, to kłamstwo sowieckiej propagandy, obalono to na podstawie sowieckich archiwów. 

28 lipca 1944 Stawka poleciła dowództwu I Frontu Białoruskiego, aby swoim prawym skrzydłem rozwinęło natarcie na Warszawę i nie później niż 5–8 sierpnia zdobyło Pragę oraz sforsowało Wisłę na wysokości Pułtuska i Serocka. W tym samym czasie lewe skrzydło frontu miało uchwycić przyczółki w rejonie Dęblina, Solca i Zwolenia. Po sforsowaniu Wisły marszałek Rokossowski miał kontynuować natarcie w kierunku Torunia i Łodzi. Dokument ten – ujawniony dopiero po rozpadzie ZSRR – pozwala wysnuć wniosek, że sowieckie dowództwo planowało w pierwszych dniach sierpnia 1944 zdobyć Warszawę za pomocą dwustronnego manewru okrążającego[24][259]. W tym samym czasie radziecka propaganda poprzez audycje radiowe i zrzut ulotek wzywała mieszkańców Warszawy do walki z Niemcami[43][44]. Wiele wskazuje na to, że Stalin planował szybkie zdobycie polskiej stolicy, co więcej z przyczyn politycznych przykładał do tego dużą wagę, gdyż zamierzał ulokować w mieście siedzibę nowo utworzonego PKWN (wiki)

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1549644

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika xiazeluka nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

"racja moralna była po naszej stronie"

Skoro racja moralna była po naszej stronie, to w po co - w imię tej oczywistości - poświęcono życie 120 000 Polaków i stolicę wraz z jej wielowiekowym dorobkiem? Ta nasza moralna racja stała się przez to jeszcze bardziej moralniejsza? I co, przed 1 sierpnia 1944 ta racja nie istniała?

Norwedzy mieli Quislinga, Czesi nawet nie zauważyli, że była jakaś wojna, Włosi, Węgrzy, Rumuni, Finowie i część Jugosłowian walczyli po stronie III Rzeszy, Anglicy i Francuzi dopuścili do wybuchu wojny i zostawili swoich sojuszników znad Wisły na lodzie, a ludojad Stalin, wcześniej wierny sojusznik Hitlera, był jednym z członków Wielkiej Trójki. Czy którejś z tych państw stoi "moralnie" niżej od Polski? Co nam ta "moralna racja" konkretnego w polityce międzynarodowej daje - bo chyba Mła się nie pomyli, pisząc że nic? "Moralna racja" to pustosłowie, którym zagrzewają się ludzie pozbawieni znaczenia, rojący sobie jakieś surrealistyczne przewagi nad resztą świata.

Tymczasem dla świata awantura w Warszawie była jednym z wielu epizodów wielkiej wojny, zaś sposób jej przeprowadzenia potwierdza jedynie potoczną opinię o Polakach: szaleńcy, samobójcy, półgłówki. Z gołymi rękoma porwali się na nieprzyjaciela, dostali srogi łomot, zniszczono im stolicę, żadnych korzyści nie osiągnęli - i zamiast o tym wstydzie zapomnieć, ekscytują się nim - jakby było czym. A nie ma. Powiedz Pan komuś, że moralna racja była po naszej stronie - to popuka się w głowę. Bo w polityce liczy się skuteczność, a nie racje. 

" bohaterstwo to walka mimo strat a nie zdawanie się na wolę okupantów."

To nie bohaterstwo, lecz samobójstwo. Za wysyłanie wojska na rzeź dowódców należy stawiać przed sądem polowym, a nie nagradzać orderami i pomnikami. Mła woli mądrość Pattona.

Przy okazji warto zauważyć, że bohaterstwo to kamuflaż klęski. Jeśli nie można się pochwalić sukcesami na polu bitwy, zawsze pokonani ględzą o swoim bohaterstwie i moralnej wyższości. 

"Polacy bronili swojej Warszawy"

Na drugi raz niech obronę Warszawy zostawią Niemcom. Bo tak tę stolicę bronili, że ją zamienili w morze ruin, wśród których zostało na zawsze 100 000 mieszkańców i 16 000 wojska. 

"Los innych miast? absurdalne udawać, że nie były niszczone przez niemców albo w walkach"

W walkach. Lecz nie w samobójczym powstaniu. Żadne inne miasto nie zostało zniszczone do fundamentów. Sam Pan to więc przyznaje.

" 2. i 3. sierpnia niemcy mieli sie ewakuować "

Pan nie ma pojęcia o sztuce wojennej. Linia Wisły była ostatnią wielką przeszkodą wodną przed granicami III Rzeszy i było oczywiste, że będzie z całych sił broniona. Dlatego Niemcy ściągali posiłki, by stawić nadciągającym Sowietom opór. O przybyciu na przedmoście niemieckich dywizji pancernych wywiad AK wiedział, a jego szef, Iranek-Osmecki, poinformował o tym Komendę Główną. Stratedzy z KG AK zatem mieli świadomość, że szykuje się bitwa na wschód od miasta i że jej wynik jest sprawą otwartą. 31 lipca nie było więc powodu do rozpoczynania walki - i taka była konkluzja narady przedpołudniowej! Gdyby nie późniejszy pucz, druga narada skończyłaby się dokładnie tym samym wnioskiem, jako że Iranek-Osmecki przyniósł informację, że właśnie zaczyna się niemiecki kontratak.

"obie dalsze opcje- szybkie podbicie przez sowietów czy długie walki były niedobre."

Pan nie tylko nie ma pojęcia o sztuce wojennej, lecz i nie czyta tego, co Mła do Pana pisze.

Obie powyższe opcje są fałszywe - Sowieci nie zamierzali ani latem 1944, ani zimą 1945 r. roku zdobywać Warszawy atakiem czołowym. Zarówno dyrektywy z końca lipca, jak i plan operacji warszawskiej z sierpnia, jak i faktycznie podjęte działania w 1945 roku miały wspólny mianownik - obejście miasta dwustronnym manewrem okrążającym. Żadnego planu walki bezpośrednio o miasto Sowieci nie mili - i należy z tego sobie wreszcie zdać sprawę, zamiast tworzyć nie poparte faktami fantastyczne wersje o nowym Stalingradzie.

"stalina i wasilewską, ktorzy odmówili współpracy,"

Jakiej znowu współpracy??? Galareta-Komorowski poinformował Rokossowskiego o planowanej akcji? Czy aby sama akcja nie miała ostrza antysowieckiego? Czy wreszcie towarzysz Stalin miał jakiekolwiek zobowiązania wobec AK? Sam Pan pisze, że Sowieci byli naszymi wrogami, więc na jakiej podstawie domaga się Pan od nich pomocy? Niech się Pan zdecyduje - wrogowie czy sojusznicy?

Oczywiście powyższe płaczliwe pretensje to próba zwalenia swojej winy na innych.

"stalin nie mogłby podbić europy mając za plecami naród, który dalej walczy po 5 latach eksterminacji"

Jaki znowu naród? Cały naród polski mieszkał w Warszawie? 

Naturalnie Pańskie zdanie to dziecinny idiotyzm, niczym nieuzasadnione przekonanie o wielkości i wadze Polski. Tymczasem Polska była jednym z wielu postanowień, którą za naszymi plecami ustalili sobie kaleka, alkoholik i ludojad. Polskie podrygi i wierzgania niczego nie zmieniały, decyzje zapadły wyżej bez naszego udziału. Wielka Trójka podzieliła się Europą bez zwracania uwagi na "walczący od 5 lat naród".

"łatwo znaleźć. początkowo sowieci dysponowali miażdżącą przewagą. wstrzymanie ofensywy jest udowodnione. "

1. Rzeczywiście łatwo znaleźć - treść dyrektyw z końca lipca jest znana. Nie ma tam słowa o Warszawie jako celu ofensywy.

2. Początkowo Sowieci nie dysponowali miażdżącą przewagą - przecież podałem Panu powyżej charakterystykę jednostek obu stron w rejonie Warszawy. Dodać należy, że zasadnicze siły 1 FB 1 sierpnia znajdowały się ponad 80 km na wschód od pola bitwy pancernej w rejonie Wołomina i Okuniewa.

3. Jeśli udowodnione, to podaj Pan ten dowód - czyli treść rozkazu zatrzymującego ofensywę wraz z odnośnikiem archiwalnym. Oczywiście nie wie Pan, że rozkaz nakazujący 2 APanc. przejście do obrony został wydany 1 sierpnia o godzinie 4.10 rano - a wiec związku z awanturą w Warszawie nie miał, ponieważ awantura się jeszcze nie rozpoczęła.

To tyle o Pańskiej wiedzy i jej umocowania w faktach.

tak jak napisałem. są dowody z ich archiwów. 

To proszę te dokumenty zacytować. Wraz z sygnaturami archiwalnymi. Albo przestać kłamać, że dowody takie istnieją.

"tam był koniec ofensywy, w modyfikowanym planie, bo zakładano nieco inaczej. groziły kontrataki, teren sprzyjający obronie był zajadle broniony a pozostawały na flankach znaczne sily niemieckie. "

Buhahaha!!!

Pod Warszawą także nastąpił koniec ofensywy - 2 APanc. przeszła w walkach spod Kowla pod Warszawę ok. 500 km i po prostu musiała się zatrzymać z powodu zużycia. Przełamać szerokim frontem linii Wisły się nie udało, więc Sowieci zadowolili się tym, na czym im zależało - na przyczółkach, czyli podstawach przyszłych ofensywy. Taki był sens dyrektyw Stawki i rozkazy w nich zawarte zostały wykonane. Nie było zatem powodu do dalszego pchania się na zachód w sytuacji ustabilizowania przez Niemców frontu. Dokładnie ta sama sytuacja miała miejsce nad Odrą.

Podobnie identycznie wyglądała sytuacja na nawisach frontu - nad 1 FB wisiały dobrze umocnione Prusy Wschodnie, skąd Sowieci obawiali się kontrataków. Sytuacja jak nad Odrą! Dlaczego wiec obie identyczne sytuacja ocenia Pan różnie?

" jakoś festung warschau i rzeka nie były wielkim problemem."

Żadnego festungu nie było, a uderzenia wyszły z przyczółków, a nie zza rzeki. Pan nie ma najmniejszego pojęcia o rzeczach, o których pisze.

"faktem jest wstrzymanie ofensywy"

Panu się wydaje, że ofensywa to atak na froncie szerokości 20 km? Walki pod Serockiem i w widłach Wisły i Narwi toczyły się do października. Gdzie tu mowa o wstrzymaniu walk?

Towarzysz Stalin nie rozkazał atakować Warszawy, bo nie miał w tym interesu. Przyczółki zdobył, zrealizował zatem swoje zamiary z lata, a wrogom nie miał ochoty i obowiązku pomagać. To jest właśnie ta wielka polityka, o którą rozbijają się infantylne "racje moralne".

Zamieszczone na końcu omówienie dyrektywy (a nie dosłowny cytat z treści) zawiera ordynarne przekłamania. Szczegółowo Mła omawia to tutaj, zamieszczając oryginalne fragmenty owych dyrektyw

https://www.salon24.pl/u/predatorxl/118502,te-niedobre-iwany

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-6
#1549653

....czy tylko udają idiotów?
Strzeżcie się Macierewicza, ostrzega prof. Wolniewicz....a ci chazarscy NP brną w te kłamstwa jak w masło. Proszę nie mylić chazarów z semitami.Chazarstwo to lucyferianie. Założyli iluminati. A do kogo oni się modlą? Głównym symbolem iluminati jest postać lucyfera- hybrydy człowiek i kozła, z męskim torsem i piersiami. Mają za zadanie oszukiwać, zastraszać i prowadzić wojny na których zarabiają. Muszą swojemu panu składać ofiary z ludzi, co dzieje sie podczas powstań i wojen, tzw. rytualny ubój.
https://www.youtube.com/watch?v=BZts9sTMg3w

https://www.youtube.com/watch?v=QjkFNHq2kgs

https://www.youtube.com/watch?v=O-OR3iYeHrs
https://www.youtube.com/watch?v=HcEfQ2spKx8

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-6

Verita

#1549648

Wciąż się "podpiera" cudzym autorytetem. Ma przeróżnych "idoli" - Brauna, Michalkiewicza, Olszańskiego (jako Jabłonowskiego), Potockiego, Wolniewicza... Nie zauważyłam, aby powoływała się np. na red. Karonia... To ją intelektualnie przerasta.

Słabo z komórkami mózgowymi ("A jak umiera komórka mózgowa blondynki?" Odpowiedź - "Samotnie!")

Już kiedyś pisałam na blogu, w związku z wypowiedziami Wolniewicza (przykro mi - starego sklerotyka), na temat min. Macierewicza i tych (wolniewiczowych) "ostrzeżeń". Powtórzę - Wolniewicza "nie trawiłam" i "nie trawię", a w dodatku te jego farmazony to szczyt - nie wiem - złej woli, czy (tylko) głupoty. On już - na Bożym Sądzie (choć - gdyby zaufać wizji Bułhakowa - ten, który wierzy w nicość - "Jeśli Bóg jest nicością - pójdzie do nicości"), a tamte antypolskie opinie, puszczone w przestrzeń i podtrzymywane przez różne verita-sy - nadal "żyją własnym życiem", ba nawet wzrastają. 

Czy nie czas już przyhamować? Minusy - dla Verity i Xiazeluki. Ten ostatni - z wyboru (nie z głupoty) sieje dywersję. Obrusza się np. gdy Obłęd 44 nazywam gniotem, ale uważa za uprawnione stalinowskie nazywanie Powstania - awanturą. Choć, jak pisał przeszło cztery lata temu Kamil Sikora o Zychowiczu: ... «Chce odkłamać "patriotyczną poprawność", ale sam dopuszcza się uproszczeń i błędów, przyjmując za oczywiste, że powstanie nie może się udać. – Fakty znane dzisiaj, nie były wtedy oczywiste – zastrzega w rozmowie z naTemat prof. Norman Davies."»

"Państwu już dziękujemy!"

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1550023

Jesteś nie tylko naczelną intrygantką...ale i sklerotyczką. Oto dowód.

Proponuję posłuchać tego wykładu K.Karonia. Trochę trwa...ale nam się przecież nie spieszy :-) 

https://www.youtube.com/watch?v=RdhA-NMmtao(link is external)

#1547499
Poniżej znajdziesz swój komentarz....no cóż sklerozy się nie zauważa i nie leczy.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1550053

Niech Pani nie wspomina o faktach, przecież zarówno Pani, jak i pozostali apologeci awantury, ich nie znacie.

A że awantura nie mogła się udać nie tylko jest, lecz i wówczas było oczywiste. Nie dla współczesnych historyków, lecz także dla ówczesnych statystów. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1550083

Fakty zna jedynie Xiazeluka. I, ewentualnie niektórzy (raczej niektóre) jego apologetki.

A co do cytowania "wiarygodnych" wspomnień dowódców - dlaczego jedni mają być bardziej wiarygodni niż inni. Bo odnoszę wrażenie, że dla Xiazeluki bardziej wiarygodni są ci, którzy piszą o własnym (wewnętrznym!) sprzeciwie wobec decyzji Bora-Komorowskiego, "złamanego" przez Okulickiego czy - błędnym ocenom sytuacji przed i podczas Powstania - dokonywanym przez Chruściela-Montera.

Co do Okulickiego - 90% szans, że "reprezentował" interes sowiecki. I że "za Powstanie" odpowiedzialny był, w dużej mierze, sowiecki wpływ na Okulickiego. Ale - czy wyłącznie? A co na temat ewentualnego wybuchu Powstania uważał Maciej Kalenkiewicz, cichociemny - podobnie jak Iranek Osmecki, który miał (podobno) jakieś mało realistyczne idee.

Co do Bora - Karolina Lanckorońska ceniła jego sprawność zawodową. Nie uważała go za człowieka słabego czy ograniczonego.

Bokszczanin, Szostak - piszą o Powstaniu - po jego klęsce. Natomiast Iranek-Osmecki - niewątpliwie jeden z genialniejszych oficerów - pozostał lojalny wobec Bora - do końca jego życia. Choć zdecydowanie był przeciwny decyzji Powstania. I tak się wypowiadał w swoich wspomnieniach.

Uważam, że jednostronna interpretacja posiadanych, dostępnych faktów nie upoważnia NIKOGO do określeń deprecjonujących w głównej mierze uczestników walki powstańczej. Co do oceny dowódców - to całkiem inna sprawa. A jednak - byłabym ostrożna. Zwłaszcza na "przykładzie" narodowców, którzy za klęskę wrześniową winią, zgodnie z "filozofią" Sikorskiego - "piłsudczyków", "masonów", "zdrajców" itd. itp. Bez względu na opcję polityczną każdego współczesnego historyka - nikt nie ma prawa określać żołnierzy Września jako uczestników - no nie wiem - grandy? bijatyki? afery? Są określenia, które historykowi "nie przystoją". I takim właśnie określeniem jest nazwanie Powstania Warszawskiego - "awanturą". Mam nadzieję, że wyraziłam to jasno. A tych, którzy uporczywie (nie powiem "upierdliwie") trzymają się tego, upokarzającego Powstanie określenia - będę zdecydowanie "boksować". Napisałam!  

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1550262

Fakty znają ludzie, którzy przeczytali nieco więcej i lepszych lektur od corocznego propagandowego jazgotu. Czyli z pewnością nie Państwo, o czym świadczą Wasze żenujące braki w wiedzy.

Wiarygodność świadków ocenia się na podstawie krzyżowych dowodów - czyli czy to, co twierdzą, znajduje potwierdzenie w innych relacjach, dokumentach, dowodach materialnych etc. Wiemy na pewno, że Iranek-Osmecki przynosił informacje o niemieckiej koncentracji związków pancernych na przedmościu i na Woli, ponieważ mamy potwierdzenia w innych zeznaniach, nie tylko z kręgu AK. Pewna staruszka z Legionowo opowiadała Mła, że 1 sierpnia szła z rozkazami do sąsiedniej wsi obok stacji kolejowej, gdzie na rozładunek czekał transport czołgów. Ona nie wspominała jednak czołgów, lecz czołgistów, którzy ją zaczepiali.

A zatem wiemy, że KG AK została poinformowana przez wywiad o niemieckiej koncentracji, co oznacza z kolei, że Galareta-Komorowski kłamał: w książce "Armia Podziemna" w części dotyczącej drugiej połowy lipca 1944 r. postać Iranka-Osmeckiego nie pojawia się ani razu. W wywiadach udzielanych po wojnie Komorowski bezczelnie łgał twierdząc, że wywiad żadnych doniesień o tych posiłkach mu nie dostarczał. Taka jest wiarygodność głównego aktora wydarzeń.

Co może opowiedzieć Karolina Lanckorońska o Galarecie-Komorowskim jako dowódcy AK - to tylko Pani raczy wiedzieć, jako że p. Lanckorońska lata 1942-1945 była więźniem obozu Ravensbrück.

Analiza materiału dotyczącego procesu decyzyjnego wiodącego ku awanturze warszawskiej jest przerażającym dowodem ignorancji, tromtradacji, beztroski i zbrodniczych intencji. I tak ta nieszczęsna ma draka powinna być nazywana: warszawską awanturą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1550354

"Wy", "Wasze" - po czym - dowolna (własna, "jedynie prawdziwa") interpretacja faktów.

Karolina Lanckorońska pisała o Borze-Komorowskim bez odniesień do Powstania. Czyżby to deprecjonowało wartość Jej oceny?

Jeśli zaś uogólniamy - ciekawe, dlaczego Bul-Komorowski "podpinał się" pod pokrewieństwo z Borem-Komorowskim? Czyżby chciał obniżyć wartość własną? Nb - w czasach po Powstaniu Listopadowym nikt jakoś nie kwapił się, by eksponować rodzinne związki z gen. Skrzyneckim, którego w najlepszym razie uznawano za nieudolnego dowódcę, w najgorszym - za zdrajcę.

A jeśli Bór-Komorowski nie pisał o Iranku Osmeckim i ma to dowodzić nieudolności? słabości? czy jeszcze innych defektów Bora, a ogólnie - uzasadniać wyzwiska pod adresem Bora oraz oszczercze inwektywy dotyczące Powstania - to ja muszę zauważyć, że z wiedzą historyczną Xiazeluki są, nie tylko małe, problemy. Iranek Osmecki niewątpliwie wiedział, co Bór napisał w książce Armia Podziemna. Działo się to w czasach gdy Osmecki był czynnym (bardzo czynnym) działaczem polonijnym na Zachodzie. Nie tylko Osmecki zresztą. Z różnych względów opisywanie udziału i roli Osmeckiego w Powstaniu mogło być dla niego niebezpieczne. Sowieci mieli zawsze baaardzo dłuuugie ręce.

Tutaj przypomnę znaną, ewangeliczną historię dotyczącą pogrzebu Chrystusa Pana. Trzech Ewangelistów pisze jedynie o Józefie z Arymatei - który zażądał od Piłata wydania ciała Jezusa, aby Go pochować we własnym grobie. Jan dodaje ponadto informację o Nikodemie, faryzeuszu spotykającym Jezusa poprzednio, nocą, który przyniósł ok. stu funtów wonności aby ciało zabezpieczyć. Trzej pierwsi nie napisali o Nikodemie - bo wówczas żył on i mógł doznać prześladowań żydowskich. Jan pisał ewangelię w czasie, gdy nie żył już ani Józef, ani Nikodem.

To tak o faktach i argumentach. Natomiast - powtarzam bezustannie - Powstanie było Powstaniem, nie "awanturą", "obłędem" czy czymś innym jeszcze, co lęgnie się dzisiaj w główkach historycznych oszołomów. Xiazeluka natomiast, dotychczas, nie "zabierał się" np. za Montera-Chruściela... I co z tego? Ano - że może wystarczy obraźliwych określeń Powstania, bo można twarz stracić - i nic nie zyskać. Stracić cnotę - a rubla też nie będzie ;( .

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1550383

"Wy/Wasze" - reagujecie stadnie, więc nie ma co się dziwić tego typu określeniu. Przecież pod notkami Mła nie ma normalnej dyskusji, lecz seans nienawiści wobec autora notek.

Opinia p. Lanckorońskiej o Galarecie-Komorowski jest oczywiście nieprzydatna do charakterystyki tego zbrodniarza dlatego, że komendantem AK został w 1943 roku, a awanturę wzniecił w 1944. Tak więc p. Lanckorońska nie mogła wiedzieć niczego o jego postawie, charakterze, decyzjach na nowym, wymagającym stanowisku, w jeszcze bardziej wymagających czasach. Co ma do rzeczy błazen Bul-Komorowski?

Galareta-Komorowski bezczelnie kłamał opisując wydarzenia z końca lipca 1944 r. Nie wspomniał o Iranku-Osmeckim po to, by się wybielić, a nie po to, by chronić szefa wywiadu przed Sowietami. Pani myśli, że tylko Galareta-Komorowski posiadł pełnię wiedzy z tego okresu? Gdyby Sowieci chcieli Iranka-Osmeckiego sprzątnąć, to zrobiliby to niezależnie od tego, co Galareta wypaplał w książce.

Galareta-Komorowski kłamał, ponieważ w ten sposób wybielał siebie i pozostałych zbrodniarzy. Informacje o szykowanym przez Niemców kontruderzeniu spływały do KG AK od kilku dni, informacje te także były przyczyną odłożenia - podczas narady przedpołudniowej 31 lipca - odłożenia na kilka dni decyzji o rozpoczęciu walk. Tak więc Galareta-Komorowski nie tylko kłamie bezczelnie, lecz również kłamie bardzo głupio. Jeśli Iranek-Osmecki nie przyniósł rano 31 lipca żadnych tego typu ostrzeżeń, to nie byłoby powodu do odkładania decyzji!

Obecnie dysponujemy wspomnieniami kilku innych uczestników wydarzeń z końca lipca i wszystkie potwierdzają, że Iranek-Osmecki (wywiad AK) ostrzeżenia dostarczał, a więc jednocześnie dowodzą, że Galareta-Komorowski kłamał. A brak tych informacji w "Armii Podziemnej" jest przecież kluczowy dla zrozumienia przebiegu wydarzeń. Galareta-Komorowski zataił ostrzeżenia po to, by nadać wielką rangę niedorzecznym plotkom przyniesionym przez Chruściela.

A propos Chruściela:

Antoni Chruściel, dowódca Okręgu Warszawskiego – maestro sztuki militarnej, planujący działania swojego korpusu na podstawie informacji zasłyszanych od przechodniów.

Wciągnięty wkrótce do spisku przeciw Warszawie Chruściel szybko znalazł rozwiązanie braku broni i amunicji: według jego recepty brak broni miała zastąpić furia odwetu. Jaka jest zdolność przeciwpancernego rażenia furią pojazdów opancerzonych – tego ów wybitny wódz nie ujawnił, ani wtedy, ani post factum. Wydaje się, że sam miał niejakie wątpliwości co do skuteczności oddziaływania owej furii, ponieważ przy następnej okazji zmodyfikował swój pomysł – powstańców pozbawionych broni (czyli,jak się okazało 1 sierpnia, 95% tych, którzy przystąpili do walki) należy uzbroić po zęby w siekiery, kilofy i łomy.

Wysławszy do walki swoich uzbrojonych w siekiery, widły i łomy żołnierzy stracił kontakt z rzeczywistością, trwając w osobliwym stanie upojenia wojennym amokiem aż do ostatecznego finału wznieconej przez siebie draki: 28 września, tuż przed upadkiem powstania, podczas narady dowództwa AK opowiadał takie rzeczy, że zgromadzeni przecierali oczy i uszy:  Duch żołnierzy jest doskonały, nasze pozycje obronne są dobre, sytuacja amunicyjna i stan broni jest dobry, walkę obronną możemy prowadzić stosunkowo długo. Doskonały stan swojego ducha zachował także po kapitulacji, samobójstwa nie popełnił, podobnie jak pozostali zbrodniarze-puczyści.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1550429

Na temat Montera nie musimy dyskutować - zapewne jesteśmy zgodni.

Co do Bora - tutaj "zdania uczonych" będą już chyba zawsze podzielone. Sama mam dość szukania i porównywania opinii, a przede wszystkim - analizowania osobowości tych, którzy przeciwstawne opinie głoszą. Nie wszyscy wydają się wiarygodni i ma chyba na to znaczący wpływ przedwojenna "orientacja polityczna". To "tropienie" piłsudczyków, masonów, zdrajców, endeków, socjalistów i kogo tam jeszcze - absolutnie zabawne nie jest. Nie tylko moim zdaniem - spowodowało i powoduje tendencyjne oceny decyzji politycznych i militarnych różnych przywódców - podczas kampanii w 1939, podczas działań polskiego Państwa Podziemnego, w okresie Powstania, w latach powojennych... Celem moich wpisów (wielokrotnie obiecuję sobie zaprzestać) jest w pierwszym rzędzie "walka" o honor tzw. szarych Obrońców Ojczyzny - naszych Bliskich - Przodków, Przyjaciół, osób znanych publicznie. Amicus Plato, sed magis amica...

Na "marginesie" Powstania należy jednak wspomnieć historię KL Warschau i ponownie przeanalizować, jak wielu cywilów rzeczywiście zginęło wskutek Powstania, a nie - "dzięki" działalności tego KL, którego zbrodniczą funkcję wstrzymało dopiero Powstanie.

Znany truizm, że historię piszą historycy oznacza, iż uczciwość, rzetelność, odpowiedzialność i wierność Prawdzie winny być pryncypiami uczciwego historyka. "Ideologia" w pracy historyka ma niewątpliwie wpływ na kształt jego poszukiwań i dokonań, nie może jednak w sposób tendencyjny wypaczać dążenia do obiektywizacji faktów. Wszelkie jednostronne ujęcia są z gruntu, z założenia - fałszywe. Próby narzucania "jedynej, słusznej" narracji metodą wybiórczej prezentacji faktów - to już grube nadużycie. Jak również prezentowanie "osiągnięć" czy "rezultatów" pod kątem założonej a'priori tezy.

Przy pańskiej "metodologii" należałoby o obu wojnach światowych mówić jako "niemieckich awanturach", podobnie - o ostatnim, rosyjskim ataku na Gruzję i na Krym, podobnie - o sowieckiej napaści na Polskę w 1920, a także o ukraińskiej i czeskiej wojnie z Polską - gdy tylko odzyskaliśmy niepodległość. 

A jak nazwać, wg tej samej metodologii, wojny burskie, czy wojnę Sowietów z Finlandią? Właściwie nadal nie wiem - "awantura", "obłęd" to wojna wygrana, przegrana, czy - nierozstrzygnięta. To pytanie retoryczne - nie spodziewam się raczej odpowiedzi.

Jest granica, której przekraczać nie należy. Non possumus! Ci, którzy przekraczają, z różnych powodów - ich wybór, ale też wówczas - mój wybór.

Oddajmy cesarzowi - co "cesarskie", a co boskiego - Bogu. Tak - tak, nie - nie, a co więcej to do diabła (że przywołam, na koniec, moją zasadę).

Ukłony,

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1550464

Postawę Galarety-Komorowskiego w lipcu 1944 r. można łatwo nakreślić:

- 14 lipca wysyła do Londynu depeszę, w której wskazuje, że w obecnej sytuacji nie sposób myśleć o powstaniu w Warszawie

- tydzień później, pod wpływem demagogii zdrajcy Okulickiego, zmienia zdanie o 180 stopni, choć obiektywne i merytoryczne czynniki nie uległy większej zmianie

- po 21 lipca zaczyna opowiadać przerażające idiotyzmy: "zrobimy Niemcom kocioł w Warszawie. Zamkniemy ich w kotle i wyrżniemy. Jak to mówił Napoleon, żeby pobić nieprzyjaciela, trzeba zniszczyć jego siły żywe"

- buńczuczne zapowiedzi w starciu z realiami sprawiają, że z pozycji Napoleona osuwa się na poziom ścierki do podłogi: 28 lipca nie reaguje dyscyplinarnie na samowolę Chruściela (wydanie rozkazu alarmu i de facto dekonspirację warszawskiej AK), puszczając mu ów skandaliczny wybryk płazem

- zamiast dowodzić, na koniec narad Komendy zarządza demokratyczne głosowania

- nie ma siły, charakteru czy woli, aby zrobić porządek z bezczelnym podwładnym - Okulicki codziennie publicznie zarzuca Komendantowi AK tchórzostwo, niezdecydowanie, defetyzm, podważając i tak niewielki autorytet dowódcy. Zamiast oddać pijanego Okulickiego pod straż, wtula głowę w ramiona i nie reaguje. 

- 31 lipca ulega wreszcie puczystom - jego resztki odpowiedzialności zostają skruszone presją psychiczną tych trzech łajdaków, ulega ich naciskom i wydaje szaleńczy rozkaz walki

- pół godziny później nie ma siły, by fatalny rozkaz odwołać. Wygląda nie jak generał, lecz worek kartofli.

Jak opisać taką kreaturę? Na pewno nie słowami "silny", "zdecydowany", "opanowany", "twardy".

 

W KL Warschau zginęło do 20 000 ludzi, w tym do 10 000 Polaków. Nie był to obóz zagłady, wbrew fantastycznym urojeniom pani Trzcińskiej. 

Nie ma powodu, by wojny światowe nazywać "awanturami". Państwa toczą wojny od stuleci i nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. W odróżnieniu od wojen toczonych przez armie na pustych polach, geniusze z KG AK zaplanowali walkę w wielkim mieście, nie mając sił, środków, planów i wsparcia z zewnątrz. To nie jest sztuka wojenna, lecz awanturnictwo właśnie - stąd adekwatne określenie tej nieszczęsnej draki. Określenie będące konsekwencją starannej analizy faktów i dokumentów, a nie jakichś tam uprzedzeń. Lata temu Mła także należał do apologetów PW i podniecał się wierszem Wysockiego a propos, lecz im bardziej zagłębiał się w temat, tym entuzjazm coraz bardziej malał. Fakty są dewastujące, a historyk musi koncentrować się na faktach, a nie hurrapatriotycznej propagandzie.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1550514