Tihange - mamy się bać ?!

Obrazek użytkownika cyborg
Blog

 Państwowa Agencja Atomistyki jak zwykle przyjęła najgłupszą taktykę, czyli dementi.  Na terenie elektrowni Tihange nie doszło do awarii, a w związku z tym nie istnieje jakiekolwiek zagrożenie radiacyjne na terenie Polski. Z wyżyn arogancji, PAA nie ma zamiaru wyjaśniać jaka to zapobiegliwość spowodowała, że nagle, ludności zamieszkującej okolice sprawnej elektrowni jądrowej, wydaje się jod ? Przyczyną są zmiany w rozmiarach stref ewakuacji. Awaria w Fukushimie wykazała, że optymistycznie wyznaczone na trzy kilometry lub trzy mile, strefy są daleko niewystarczające. Usiłuje się bez wzbudzania niezdrowej sensacji i paniki, dyskretnie wprowadzić nowe normy. Już wiadomo, że strefa przymusowej i natychmiastowej ewakuacji to pięćdziesiąt kilometrów od reaktora. Trzy kilometry a pięćdziesiąt - przyrost na wagę życia. Trzy kilometry, młode wojsko pokonuje ten dystans z bronią i plecakiem w czasie nie przekraczającym dwunastu minut. Zdesperowany rodzic wtargnie do strefy, odbierze dziecko z przedszkola i w podobnym czasie piechotą , ze strefy ucieknie. Ale przy pięćdziesięciu kilometrach ? Czy maratończyk przywykły do długiego dystansu da radę ? Z dzieckiem ?! Tyle można powiedzieć o dystansie. A ilu ludzi może zamieszkiwać na powierzchni koła o promieniu pięćdziesiąt kilometrów ? Obecna strefa ewakuacji elektrowni Indian Point (USA) to.......trzydzieści osiem MILIONÓW mieszkańców. Trzeba pamiętać, że w Fukushimie doszło do nagłego przeskoku kierunku wiatru. Chmura powędrowała nad Pacyfik. Gdyby nie to, konieczna by była ewakuacja Tokio. Symulacje takich sytuacji były prowadzone od dawna, lobby nuklearne zawsze je ignorowało, twierdząc, że reaktory są w stu procentach bezpieczne. Na obrazku wprowadzającym do notki, widać symulację rozproszenia nad Europą chury cezu 137, po piętnastu dniach od uwolnienia z reaktora elektrowni Tihange. Symulację przeprowadzono już w roku 1995 na zlecenie zaniepokojonych  Austriaków. (Dla ułatwienia, na czerwono, kontur Polski). W Tihange reaktor powinien być ostatecznie wyłączony do 2025 roku. Im wczesniej, tym lepiej. Popękana jest kopuła bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że jej nie ma, bo jak jest, to musi być gazoszczelna. Stan kopuły jest podobny do bloków mieszkalnych z wielkiej płyty, przed naprawami słynnym "olkitem" : wiatr wieje przez szczeliny. A więc nie bać się ! Nie bać się lobby nuklearnego, zamknąć elektrownię zanim osiągnie czterdzieści lat, zanim zrobi nam krzywdę. 

https://www.tvp.info/33848444/agencja-atomistyki-uspokaja-nie-ma-zagroze...

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

Właśnie odwiedził mnie kolega, pod wpływem którego napisałem wczoraj powyższą notkę. Pokazał mi alarmistyczne SMSy wzywające do podawania płynu "Lugola" wszystkim dookoła !

W obecności kolegi dokonałem serii pomiarów aktywności powietrza i trawy w ogrodzie. Wyniki pomiarów mieszczą się w granicach średnich z ostatnich miesięcy ( 0,12 do 0,16 mikrosieverta na godzinę)  nie ma tendencji wzrostowej.

Dla porównania : chmura z Fukushimy w 2011 roku, po pokonaniu obwodu ziemi dała wyniki 0,22 do 0,30 mikrosieverta.

NIE PANIKOWAĆ, NIE PRZESYŁAĆ SMSÓW DALEJ. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

#1547664

Cytuję: "Trzy kilometry, młode wojsko pokonuje ten dystans z bronią i plecakiem w czasie nie przekraczającym dwunastu minut."

Młode wojsko było i się skończyło 1 stycznia 2009 roku.

Młode wojsko po przebiegnięciu pierwszego marszobiegu było długo reanimowane...

Obecne normy z marszobiegu na 3 000 m dla żołnierzy zawodowych są najwyższe dla pierwszej grupy wiekowej tj. do 25 lat.

Żołnierze zawodowi zajmujący stanowiska służbowe w pododdziałach desantowo-szturmowych, desantowych, rozpoznania, w JW: 2305, 4101, 4026 i w Oddziale Specjalnym ŻW w Warszawie oraz wszyscy żołnierze wykonujący skoki ze spadochronem: grupa wiekowa pierwsza: b.db - 12,00; db - 13,00; dost. - 14,10

Nie ma dla wojska opcji biegu z plecakiem :-))

Za komuny była taka komenda nieformalna: "wilki". Wówczas , zdarzało się, przebiec żołnierzom ZSW kilkadziesiąt metrów z plecakiem...

Cytuję: "– Żołnierze powinni dostawać nagrody pieniężne za najlepsze wyniki, skoro jeśli nie zaliczą egzaminu sprawdzającego, mogą nawet zostać wydaleni z armii – argumentuje płk Marian Babuśka, były przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych.

Pomysł budzi jednak wiele wątpliwości.

– Taka nagroda była już przyznawana za byłego ministra obrony narodowej Radosława Sikorskiego. Wycofał się z niej Bogdan Klich, bo przecież dbanie o wysoką dyspozycję fizyczną jest obowiązkiem każdego żołnierza – mówi ppłk Sławomir Ratyński. Także gen. Stanisław Koziej, były szef BBN, nie jest zwolennikiem tego pomysłu."

BZDURA!

Za dobre wyniki się nagradza, za złe wydala ze służby!

http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/1025770,mon-zoln...

Widziałam na własne oczy jak żołnierze kanadyjscy bez nadzoru szarzy biegają od 6.00 rano wokół obozowiska w Camp Ziouani w Izraelu (biegali też w czasie wolnym). Na moje wyrazy uznania dla dyscypliny  CO Canlog'u lft. col. Ian Carr odparł: nie robią łaski. Mogą otrzymać dodatek z wf = 400 CAD (Canadian Dollar)  lub go utracić.  Dodam, że takie kapitalistyczne, zdroworozsądkowe rozwiązania obowiązywały już 3 dekady temu!

PS

Informacja z pierwszej ręki z S.H.A.P.E.  Zagrożenia , faktycznie, NIE MA.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1547692

To wspomnienia z Dziwnowa, lata siedemdziesiąte. Odbita w biegu po poniemieckiej betonowej szosie przepona. Koledzy nie pozwolili zejść na pobocze - ocena zbiorowa ! Tylko, że wtedy przy wzroście 176 ważyłem poniżej 60 kg ! Na zdjęciach z tamtych czasów  wszyscy wyglądamy jak biegacze z Adis Abeby. Nie mogę się przyzwyczaić do obecnych rednecków chodzących bez pasa zasadniczego ! Za "moich czasów" , bez pasa chodził aresztant. Teraz odruchowo spoglądam, czy żołnierz ma sznurówki.

W Dziwnowie jak zaprawa była po wale przeciwpowodziowym, to oszukiwać się nie dało. Kto wbiegł, musiał okrążyć całe lotnisko. 

Bez dodatkowych gratyfikacji ćwiczyliśmy na sali : wejście po linie do sufitu z klepnięciem w uchwyt, zjazd po pionowej drewnianej żerdzi (pracują, hamują nogi - ręce odpoczywają), da capo al fine. Nie liczy się czas, tylko "kto więcej". 

Wracając do naszych baranów : nie wiem jak wywołać panikę !  Wypadek w Tihange, z uwolnieniem czynników promieniotwórczych zaistniał w czerwcu zeszłego roku ! Również wydawanie tabletek rozpoczęto w zeszłym roku. I co ? I nic wtedy się nie stało !  Na początku bieżącego roku "ktoś" uwolnił tyle kiurów, że do Europy został wysłany amerykański samolot śledzący skażenia. I co ?! A pisz sobie cyborgu notki. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

#1547697