Kto broni "kasty" kosztem Polski i Polaków?

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Nie można się dziwić, ze z różnych stron czyni się wysiłki, żeby w Polsce podgrzewać nastroje anarchii, będącej, jak się wydaje, ostatnią nadzieją mafii, która nie tylko chce powrotu do władzy po to by dalej okradać naród, a państwo uczynić kolonią będącą, jak zawsze wszystkie kolonie, źródłem łatwych zysków i upośledzenia ludności kolonialnej. Tak dobrze już się ten interes kolonizacyjny rozwijał, Polska była w ręku ludzi, którzy w swej głębokiej pogardzie dla narodu, wynikającej z ich iście magnackich fortun zdobytych kosztem tego Narodu i okradanej kasy państwowej. Krytycy reform polskich, gdzieżby nie byli, są przecież z tej warstwy zimnych finansistów i nie bawiących się w takie niuanse jak sumienie czy uczciwość. Po prostu: jest pieniądz a więc jest dobrze, oczywiście jak długo wpada do ich kiesy. To wspólny cel tamtych oszczekujących Polskę zza płota, i anarchiczno-lewackiej kliki czy kasty już otwarcie dążącej do uprawiania swych ciemnych interesów kosztem państwa i Narodu, Narodu, który nie chce ani złodziei, ani aferzystów, ani zdrajców i ich do władzy nie dopuści, a męty, najmowane do burd publicznych do tej władzy ich nie wprowadzą.

Jednak jest jak jest. Walka trwa i nie można jej lekceważyć. Kiedyś był Repnin posłany do Warszawy, żeby mącił i przygotowywał grunt pod rabunek Polski. Dziś są inne czasy, ale podobne męty, jakie wówczas lizały tę niewymowną Repninowi, żeby nie zapomniał zaprotegować ich do nagrody owej „z piekła rodem”. Tylko dziś są tańsi faktorzy, o niebo ustępujący Repninowi – najmowani z kolei przez polską mafię, bo przecież jeśli dojdzie ona do tego, żeby kontynuować grabienie Polski, to coś i im ze stołu spadnie. Stąd ten jazgot lewuchów i libertynów europejskich i innych.

Ci najemnicy nie liczą się z nikim i niczym. Ostatnio, bo dokładnie 21 VII w Washington Post niejaki Dick Noack wziął się za ocenianie Polski. Fizis tego Dicka Noacka nie zdradza szczególnej inteligencji, raczej wygląd ma fryzjera damskiego. Nie wiadomo kto mu pisał ściągę, ale ton i treść jest taka jak te wywrzaskiwane na ulicy; może Lis coś mu podsunął. Michnik raczej nie, bo on już pęka i raczej rzuca mięsem niż prorokuje. Bluznąć potrafi, ale znam takich z butelką w ręku, lepszych od niego. Ale, że Dick sam tego nie wymyślił, to pewna. A Może zresztą małżonka eksministra Sikorskiego? Kto wie?

Otóż ów Nocak wysmażył artykuł, w którym stwierdza, że wystarczyły 2 lata, by „mocną” europejską demokrację doprowadzić do upadku. Tak widzi on uchwałę piątkową Senatu dotyczącą Sądu Najwyższego.

Także z parlamentu Europejskiego podniósł się ostry głos Manfreda Webera, szefa Europejskiej Partii Ludowej, oskarżający PiS o faktyczną likwidację trójpodziału władzy. A więc sankcje wobec Polski, gdyż szefom rządów UE nie wolno już dłużej milczeć (sic!) W sumie Weber widzi w reformie sądownictwa w Polsce zagrożenie dla niezależności wymiaru sprawiedliwości. Że też facetowi biorącemu tak duże pieniądze z PE nie chce się sprawdzić o co właściwie chodzi i woli opowiadać własną bajkę, albo podsuniętą mu.

Oczywiście należy, podobnie jak w przypadku Noacka, założyć, ze Weber miał informacje z trzeciej ręki, a ta ręka to europosłowie PO zawsze konsekwentnie działający przeciwko Polsce, bo jakże inaczej mogliby wspierać sabotaż wobec Polski i aspiracje bankrutów, z których grona się wywodzą,. Ponieważ w wyborach tego z całą pewnością nie osiągną, naśladują Targowicę i szukają nowej Katarzyny i pruskiego Fryca. Im trudno się dziwić, bo jaka mać taka nać.

Ale „totalni” znaleźli sobie innego spikera, oczywiście z plakietką autorytetu moralnego. Jest nim prof. (tym razem prawdziwy) Adam Strzembosz, który mimo zawetowania reformy sądownictwa przez prezydenta Dudę twierdzi, że demonstracje nadal są potrzebne, bo PiS cofa nas do głębokiego komunizmu. I dalej: Czuję ulgę po decyzji Andrzeja Dudy, ale nadal martwię się o to, jak będzie wyglądała Polska po wprowadzeniu ustawy o sądach powszechnych, mówił w rozmowie z Onetem prof. Adam Strzembosz. Pis – jego zdaniem – chce, by prezesi sądów byli dyspozycyjni wobec polityków. To wielkie niebezpieczeństwo, które cofa nas do czasów głębokiego komunizmu - ostrzega były prezes Sądu Najwyższego.

Profesor Strzembosz nabrał wiatru w żagle wali dalej na odlew. Decyzję prezydenta Andrzeja Dudy w rozmowie z Onetem komentuje następując: Bardzo dobrze, że do tych dwóch wet doszło, ale trzeba wciąż pamiętać o trzeciej ustawie: o sądach powszechnych. Wszystkie nieprawości, jakie działy się w PRL po 1956 roku w wymiarze sprawiedliwości, były wywołane postawą prezesów sądów. Tymczasem dziś PiS chce sprawić, by znów byli oni dyspozycyjni wobec rządzących. To źle, tak dotychczas nie było! - mówi były prezes Sądu Najwyższego. Moja uwaga do tego ostatniego stwierdzenia: a za koalicji PO/PSL, co wtedy było? Czyżby pan Strzembosz nic o tym nie wiedział? Skąd u niego taka obłuda?

A do pana Prezydenta Dudy skierował on radę, jak na autorytet moralny przystało: Panie Prezydencie, niech Pan nie brudzi sobie rąk tą ustawą!

Na placu przed pałacem prezydenckim, gdzie w czasie burdy nie mogło zabraknąć pana Strzembosza, oświadczył on, że od urodzenia jest bezpartyjny „ale są takie chwile i takie sytuacje, w których nie można stać z boku”. No i nie stał. A tak dla przypomnienia, Bierut też w pewnym okresie swego życia był bezpartyjny. W tym czasie zaaprobował mnóstwo wyroków śmierci na patriotów polskich.

A kto ubrudził sobie ręce, czy prezydent, czy właśnie pan Strzembosz, to niech już osądzą Polacy, gdyż pan ten stanął w obronie „kasty”, ludzi, którzy osłonieni immunitetem robili rzeczy paskudne, łączenie z drobnymi kradzieżami. Ale pan Strzembosz – autorytet moralny – powiedział też kiedyś, że sędziowie sami się oczyszczą. Jak się oczyścili? O tym wie przeciętny Polak, Ale bezpartyjny autorytet moralny sprawił, że lustracja sędziów się nie odbyła.

Brednie, jakie nam zafundował profesor Strzembosz są zdumiewające. Tym bardziej, że należałoby mu zadać pytanie, czy wierzy on, a jeśli tak, to na jakiej podstawie, że w całej tej hecy wspieranej przez światowe lewactwo i libertynizm, a będącej niczym więcej jak tylko sabotażem Państwa Polskiego, czyli najordynarniejszą zdradą główną, przyświecają głoszone na transparentach hasła demokracji i wolności? Jeśli w to wierzy, to niech wyjaśni czym dla niego jest demokracja i wolność? Anarchią, ordynarną rozróbą ludzi, którzy zapytani, nie wiedzą nawet dlaczego rozrabiają? I czy wie, że wygranie przez rząd i naród batalii o wymiar sprawiedliwości mogłoby położyć kres tej kreciej destrukcji? Jak mógł on w jednej wypowiedzi porównać reformę wymiaru sprawiedliwości do faszyzmu? Takich polskich Freislerów mieliśmy wprawdzie w PRL – to oni „zagospodarowali” Łączkę – i oni sami lub ich potomkowie – jak wiadomo w kaście panuje dziedziczenie rodzinne – to jest właśnie układ, którego broni pan Strzembosz. Bo środowisko prawnicze nie zostało do dziś zlustrowane. Bywa u nas tak dziwnie, że kopie się na „Łączce”, a gdzież są ci, którzy ją zaludniali? Kopie się na Łączce, a dziesiątki lat katowskie plemię opływało w tłuste emerytury. To tak, jak gdyby się napluło w twarz tym, którzy w ich kazamatach stracili zdrowie i dziś nie mają na podstawowe leki, bo kawałek chleba ważniejszy.

To, co wygaduje pan Strzembosz nasuwa różne skojarzenia. Jest on o rok starszy ode mnie, ale czując na sobie wiek, mam jednak jasne rozeznanie, co jest złem a co dobrem. Dlatego nie wiem, co z nim się dzieje?

Jeśli poświęcam mu tak wiele uwagi, to dlatego, że w 1995 r. w USA strzępiłem sobie język, zachwalając go jako uczciwego człowieka w kampanii prezydenckiej. Na szczęście zrezygnował z kandydowania. Ale mnie dziś kąsa moja niepoprawna naiwność, dlatego choć tym co piszę neutralizuję to, co wówczas wygadywałem.

A co do tej lustracji, to pozwolę sobie przytoczyć artykuł z 2015 roku.

Jest to aneks do powyższego artykułu. Przekonajmy się, jak to było, kiedy sędziowie różnych instancji bywali iudices in suis causis. O to walczy opozycja totalna z obawy przed tym, że prawdziwie niezależni sędziowie dobiorą się do skóry równego rodzaju aferzystom, kiedy wyjdą na jaw ich ciemne interesy.

Zygmunt Zieliński

Polityka

Lustracja wymiaru sprawiedliwości praktycznie niemożliwa. Werdykt TK paraliżuje procesy sędziów podejrzanych o kłamstwo lustracyjne

(opublikowano: 2 kwietnia 2015 · aktualizacja: 2 kwietnia 2015)


autor: Zespół wPolityce.pl

Pion lustracyjny IPN ma występować do sędziowskiego sądu dyscyplinarnego o uchylanie immunitetu sędziego, którego podejrzewa o kłamstwo lustracyjne - wynika wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zapadł niejednogłośnie.

REKLAMA

TK badał pytanie prawne jednego z sądów okręgowych o konstytucyjność nieuregulowania ustawowego kwestii, czy IPN ma występować o uchylanie immunitetu sędziego, wobec którego zamierza wystąpić do sądu karnego o stwierdzenie jego „kłamstwa lustracyjnego”.

Pięcioro sędziów TK uznało - przy jednym zdaniu odrębnym - że artykuł Prawa o ustroju sądów powszechnych, iż sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez zezwolenia sądu dyscyplinarnego, jest niekonstytucyjny w zakresie, w jakim nie obejmuje odpowiedzialności za złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego. Według TK jest on bowiem niezgodny z artykułem konstytucji stanowiącym, że „sędzia nie może być, bez uprzedniej zgody sądu określonego w ustawie, pociągnięty do odpowiedzialności karnej”.

Zdanie odrębne złożył sędzia Mirosław Granat, według którego sędziowie muszą być wiarygodni, a badanie tej wiarygodności nie narusza ich niezawisłości, przeciwnie - gwarantuje ją. Zdaniem sędziego, TK nie wyjaśnił też roli sędziowskiego sądu dyscyplinarnego, który najpierw uchylałby immunitet, a potem wymierzałby karę sędziemu po ewentualnym uznaniu jego kłamstwa lustracyjnego.

Niepokoi mnie ta podwójna funkcja sądu, nad którą przeszliśmy do porządku dziennego

— dodał.

Sędziowie TK orzekli, że także w sprawach lustracyjnych sędziemu przysługuje immunitet, o którego uchylenie IPN musi zwrócić się do sądu dyscyplinarnego, aby móc wystąpić o uznanie jego kłamstwa lustracyjnego. Według TK chodzi m.in. o to, by chronić sędziego przed „pochopnym wszczynaniem wobec niego postępowania lustracyjnego lub instrumentalnym wykorzystaniem” - co może być zagrożeniem dla jego niezawisłości.

Zdaniem TK właśnie to uzasadnia objęcie sędziego immunitetem w tak wrażliwym dla wymiaru sprawiedliwości i dla niego samego postępowaniu. Jak mówiła sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz w uzasadnieniu wyroku, choć odpowiedzialność lustracyjna nie jest odpowiedzialnością karną sensu stricto, to jest ona do niej „dalece podobna” ze względu na dolegliwość i intensywność wkraczania w dobra osobiste jednostki. Powołała się na orzecznictwo TK i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zgodnie z którymi postępowanie lustracyjne ma charakter penalny. Sankcje za kłamstwo mogą być bowiem tak dolegliwe, jak złożenie sędziego z urzędu; ponadto występuje też dezaprobata społeczna zatajenia współpracy z organami bezpieczeństwa PRL oraz samego faktu współpracy z nimi.

Dolegliwość ta dotyka jednostkę, sędziego, ale także wymiar sprawiedliwości, którego niezakłócone funkcjonowanie jest konstytucyjną wartością

— dodała sędzia.

TK podkreślił, że potrzeba lustracji sędziów w celu zapewnienia niezawisłości w orzekaniu powinna być zrównoważona odpowiednimi gwarancjami służącymi bezpieczeństwu sędziego i wymiaru sprawiedliwości. Dlatego jednostka, w tym także sędzia, ma te same gwarancje procesowe, które są standardem przy postępowaniu karnym. TK podkreślił, że celem tych gwarancji nie jest ochrona funkcjonariuszy przed odpowiedzialnością, lecz przede wszystkim ochrona zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Immunitet nie jest więc osobistym prawem podmiotowym sędziego; chroni władzę sądowniczą i sprawowany przez nią wymiar sprawiedliwości oraz sędziego jako piastuna tej władzy - dodano.

Trybunał przypomniał, że sądy konstytucyjne państw Europy Środkowowschodniej i ETPC dostrzegły, iż mechanizmy lustracyjne z upływem czasu w coraz mniejszym stopniu przyczyniają się do ochrony systemu demokratycznego i bezpieczeństwa publicznego. Nadal aktualny pozostaje zaś drugi cel lustracji - jako instrumentu sprzyjającego przejrzystości życia publicznego oraz zapewnieniu, by ważne stanowiska państwowe były sprawowane przez osoby, które (bez względu na ich przeszłość) obecnie wykazały się uczciwością czy prawdomównością - uznał TK.

Od końca lat 90. wszyscy sędziowie (urodzeni przed 1972 r.) składają oświadczenie lustracyjne o swych ewentualnych związkach ze służbami specjalnymi PRL. Ani Rzecznik Interesu Publicznego ani (od 2007 r.) pion lustracyjny IPN nie występowali o uchylanie immunitetów sędziów sądów powszechnych - bo nie przewiduje tego ustawa lustracyjna.

Sprawy lustracyjne sędziów były sporadyczne. W 2013 r. b. sędzia TK prof. Marian Grzybowski został prawomocnie oczyszczony z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. W tym samym roku sędzia w stanie spoczynku Alicja Rasmussen została ostatecznie uznana za takiego kłamcę. W 2001 r. Sąd Lustracyjny prawomocnie oczyścił z takiego zarzutu sędziego Mieczysława Bareję, b. prezydenta Warszawy. W 2005 r. taki wyrok zapadł też wobec sędziego Roberta Pelewicza.

Immunitet nie jest przeszkodą do wszczęcia przez sąd postępowania lustracyjnego wobec prokuratora - orzekł w 2011 r. Sąd Najwyższy. Stanowisko SN różniło się od zdania sędziów TK, którzy w uchwale z 2010 r. uznali, że w postępowaniu lustracyjnym immunitet sędziowski ma zastosowanie. Wtedy pojawiły się wątpliwości prawne kilku sądów w Polsce co do tego, czy uchylać immunitety lustrowanym sędziom, prokuratorom lub nawet posłom.

ŁS / PAP

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.9 (20 głosów)

Komentarze

Powyższe opracowanie -  przyzwoicie odpowiada - na nie...

Uszanowanie Panu.

Vote up!
4
Vote down!
-1
#1545169

 Witam Księże profesorze! Mnie zastanawia fakt, jak to się stało, że to robactwo Totalnej zdrady Polski mieni się posłami zasiadając w Polskim sejmie, w Polskim parlamencie. Przecież to oczywista już gangsterka, a łącznie z wymiarem niesprawiedliwości, mafia. Odnoszę wrażenie, że ostatnie wydarzenia wzburzyły Panu krew. Cieszę się na następne Pańskie wypowiedzi Panie Szanowny Zygmuncie. Wyrazy szacunku!

Vote up!
7
Vote down!
0

ronin

#1545195

Syn Wałęsy dokonuje kradzieży.

Wyrok sądu? 20zł kary

Po czym dokonuje kradzieży ponownie.Wyrok sądu? 50 zł kary.

Brawa dla obrońców sądów

Vote up!
5
Vote down!
0
#1545278

... taka informacja wymaga podparcia faktograficznego, tzn. podania wiarygodnego źródła. A jego zabrakło. Chciałbym, by była to prawda, co napisałeś, bo dałaby nam Niepoprawnym kolejny argument w dyskusji z "totalniakami", do których "przykleił się" ostatnio TW Bolek.

To co? Dasz jakiś wiarygodny dowód?

Pozdrawiam,

Satyr 

Vote up!
4
Vote down!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1545282

Syn Wałęsy po raz kolejny ukarany za kradzież świeczek. Tym razem 50 zł grzywny

http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/552785,slawomir-walesa-syn-walesy-lech-walesa-kradziez-sad.html

 

http://poland.shafaqna.com/PL/PL/477538

 

Jest wyrok sądu w sprawie syna Wałęsy. 50 złotych kary

http://www.wykop.pl/ramka/3845721/syn-walesy-dokonuje-kradziezy-wyrok-sadu-20zl-kary/

Vote up!
5
Vote down!
0
#1545284

https://wpolityce.pl/.../346267-wyjatkowo-zalosny-przypadek-syna.

Vote up!
5
Vote down!
0
#1545285