Durnie i sabotażyści wrzeszczą, a naród ma się dobrze

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Oglądając dzisiejszą (16 VII) manifestację – trzeba by raczej zrezygnować z tego klarownego określenia i użyć właściwego, bo to co się przed sejmem działo było pokazem kretyńskich wygłupów i orgią nienawiści – zastanawiałem się jak to jednoznacznie nazwać i tak oto narodził się tytuł tego felietonu.

A więc durnie. Proszę nie sugerować się wiekiem, a nawet tytułami naukowymi osobników, którzy jako jedyne uzasadnienie swej tam obecności uznali pokazywanie wykrzywionych wściekłością facjat i wywrzaskiwanie jakichś idiotycznych haseł, nie wyrażających żadnej rozumnej treści, a tylko mających zagłuszyć głos dziennikarza. I to wszystko w ramach walki o wolność i demokrację, a żeby było śmieszniej, także o ratowanie Polski. Jeśli przejdziemy znowu na język realiów, to o ratowanie, owszem chodzi, ale nie Polski, ale dla siebie, tego co rząd przeznacza dla podnoszenia poziomu życia Polaków i umacnianie kraju, a co pewne kliki dobijające się z powrotem do żłobu uznały już jako swoją dolę z majątku narodowego. Stosownie do takiego programu – jedynego, jakim legitymuje się opozycja totalna – która naród i Polskę ma ona tam, gdzie się nie zagląda, chce utrzymać mgłę, w jakiej od dziesięcioleci pogrążony jest wymiar sprawiedliwości, o ile ta instytucja w ogóle na takie miano zasługuje. Poza wąskim gronem ludzi, zainteresowanych takim stanem egzekwowania prawa w Polsce, którzy w niedzielę przed sejmem doskonale wiedzieli o co krzyczą – mianowicie, o utrzymanie bezprawia, będącego „ich prawem” – znalazła się tam, tworząc tłum, śmietanka kretynów, którzy zawsze znajdą okazję i chęć, żeby swą głupotę manifestować przed kamerami. Kilku komentatorów podkreślało szkodliwość takich wygłupów dla Polski, co oczywiście ma swoje uzasadnienie. Ale naprawdę szkodliwe jest wywlekanie takich spraw, jak niezbędna sanacja wymiaru sprawiedliwości, na forum instancji zagranicznych. Autor takich donosów – oczywiście nie ze schetyńskiej, ale z Nowoczesnej gildii – wprawdzie nie odstaje od tej gromady półgłówków wywrzaskujących kretyńskie hasła, ale popełnia on już akt sabotażu demokratycznie wybranej władzy i to powinno być odpowiednio ukarane. Wypowiedzi innych „przywódców” owej operetkowej „totalnej” były na miarę ich intelektu i morale. Zatem tu nie było niespodzianek. Niespodzianką byli dla mnie niektórzy ongisiejsi oficjele „resortowi” i „biznesmeni”, w pewnym sensie politycy, a zwłaszcza niejaki pan Balcerowicz, który ma oczywiste zasługi dla minionej ekipy rządzącej, gdyż to jego „reformy” nagarnęły „mamonę niesprawiedliwości” wielu niszczycielom naszej Prześwietnej Rzeczypospolitej w minionej epoce, jaka nastąpiła wraz z przekrętem roku 1989, który z kolei nastąpił także po minionej epoce PRLu. Za wiele u nas tych minionych epok, stąd też tak obrodziły różnego rodzaju gnidy.

Tak to wyglądało dziś przed sejmem, tak przedstawia się nasz dzień powszedni. To, że toczy się beznadziejna walka o stołki, a jej podżegacze grożą bezczelnie nawet użyciem siły, nie dziwi. Tylko skąd oni tę siłę wezmą? Sprowadzą najemników? A może sami podniosą swe tłuste na karmie narodowej wypasione odwłoki i ruszą? Chyba już zbyt się obłuszczyli, a więc sięgną po rodzimych „antyfaszystów” i żuli” Mordobicie nie jest wykluczone, ale to, żeby naród (nie zaliczam do niego zadymiarzy) dopuścił tę ograną zgraję do władzy i kłaniał się takim ministrom, jak Kijowski, Schetyna, Petru czy kto tam jeszcze, może któraś z zabawowych dam? Wyuczone!

A dlaczego? Prosta sprawa naród ma się dobrze nie jest jako zbiorowość głupi, mimo przeciwnych może pozorów. Potrafi bowiem ocenić co posiada i co mogą mu zabrać złodzieje, nie jacyś sklepowi łasi na byle jaki gadżet, ale ci prawdziwi, który już pokazali co potrafią. Proszę sobie przypomnieć jak witano owych „pretendentów do władzy”, kiedy pojawili się na placu Krasińskich w czasie wizyty Trumpa. To powinno pomóc w pobyciu się zbędnych iluzji.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:15)

Komentarze

Naród póki co, ma się dobrze!. Opozycja zaś, pobiera instrukcje z zewnątrz!. Przyłączam się do opinii, że jest sterowana z Niemiec!. Natomiast dalej będę się upierał, że głównym beneficjentem i dyrygentem tej farsy, jest Soros!. Jego jest nie tylko Bruksela, ale też Berlin!.  Jego jest Ukraina, " rebe Poroszenki"!. Ma swoje pionki, w polskim Sejmie, Senacie i rządzie!. Polska jest politycznie, zażydzona!. To on obsadził, całą wierchuszkę Unii!. Wystarczy spojrzeć, na te poczciwe żydowskie twarze!. Tego ukryć się nie da!. Do tego zupełnie niepotrzebne, noszone pod pachą "Ustawy Norymberskie"!....Całą biedą tej sytuacji, jest poza czystą estetyką fakt, że żaden żyd nie reprezentuje interesów Polski!. Są anty Polakami i śmiertelnymi wrogami, naszej niezawisłości!. Ze smutkiem stwierdzam, że jedynym ratunkiem dla Polski, skrajny i powszechny antysemityzm!. Wobec Sorosa natomiast, działania takie jak w Rosji Putina!.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

-„Jednym z przekleństw naszego życia, jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków.” Józef Piłsudski.

#1544378

Stankowski: W imieniu Rzeczpospolitej!

(...) Obecny kształt i oczywiste wady wymiaru sprawiedliwości zostały zdeterminowane przez wielki „deal” zawarty pomiędzy agentami komunistycznej bezpieki a ich oficerami prowadzącymi przy Okrągłym Stole, a ściślej – w podwarszawskiej Magdalence. Tam bowiem określone zostały nowa forma i sposób ujarzmiania oraz wyzyskiwania Polski i jej obywateli. Niezbędnym elementem stojącym na straży nieformalnych przywilejów nowej postkomunistycznej „arystokracji” stały się sądy. To one, w zamian za własne przywileje, gwarantowały korzystne rozstrzygnięcia „mandaryńskim” właścicielom III RP.

Oto z dnia na dzień komunistyczni sędziowie, często zwyczajni oprawcy w sędziowskich togach, uzyskali prestiż i gwarancje przywilejów niespotykanych w demokratycznych społeczeństwach, w których niepodważalną zasadą, zgodnie z monteskiuszowskim trójpodziałem, jest posiadanie demokratycznej legitymacji przez wszystkie trzy rozdzielone, ale równe sobie władze. Na ten użytek ukuto rzekomo bezalternatywną doktrynę absurdalnej samorządności sędziowskiej, według której nadzorować i oceniać pracę sędziów oraz decydować, kto może zostać dokooptowany do tej „nadzwyczajnej kasty”, mogą wyłącznie inni sędziowie.

Szermowano przy tym groteskowo wynaturzonym argumentem o niczym nieograniczonej „niezawisłości sędziowskiej” pojmowanej nieraz jako niezależność od wszelkiej przyzwoitości i litery prawa, zapominając, że niezawisłość sędziego jest gwarancją mającą na celu służenie wymiarowi sprawiedliwości, a więc sprawiedliwości, a nie parawanem chroniącym przed odpowiedzialnością za kradzież kiełbasy w sklepie.

W rezultacie Polacy wybierali władzę ustawodawczą (Sejm i Senat) oraz wykonawczą (prezydent i rząd), ale nie mieli najmniejszego wpływu na sposób funkcjonowania sądów, choć te wydają swoje orzeczenia „w imieniu Rzeczypospolitej”, a więc w imieniu każdego obywatela.

(...)

Cytowane za: http://telewizjarepublika.pl/stankowski-w-imieniu-rzeczpospolitej,51361.html

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1544389

Do:  WŁodeusz:

Nie demonizował bym znaczenia wpływów żydowskich, choć rola Sorosa jest oczywista i notoryczna.

Ale zwróciłbym uwagę na książkę (Wyd. Nowy Jork 1997) Alberta Lindemanna p.t. Esau’s Tears: Modern Anti-Semitism and the Rise of the News (Łzy Ezawa: Nowoczesny antysemityzm i umacnianie się Żydów

Oto, co pisze recenzent Kewin MacDonald: „Historycy coraz bardziej są świadomi tego, że ich odtwarzanie przeszłości często dokonuje się przez filtr dywagacji intelektualnych i współczesnych politycznych agend. Pokrywa się to paradygmatycznie z prawdą, gdy chodzi o pole minowego, jakim jest historia Żydów. To, że rzadko wprawdzie, odpowiedzialni historycy ważą się prowadzić bezstronne badania nad historią Żydów wydaje się mieć coraz trwalsze znaczenie. Tak jest też z ważną książką Alberta Lindemanna Esau’s Tears z 1997 r. – ważną, bo zajmuje się ona odważnie i rzetelnie wieloma wrażliwymi tematami historii dziewiętnastowiecznego i dwudziestowiecznego antysemityzmu aż do powstania narodowego socjalizmu. Tezą Lindemanna jest, że nowoczesny europejski antysemityzm nastawiony jest na promocję Żydów, to znaczy na bardzo istotny wzrost siły kulturalnej, politycznej i ekonomicznej Żydów, począwszy od XIX wieku. Teza ta jest kontrowersyjna, gdyż widzi ona w rzeczywistych grupowych konfliktach interesów czynnik wiodący do antysemityzmu. I chociaż Lindeman jest świadom tego, że antysemici często przesadnie oceniają zachowanie się Żydów, a niekiedy nawet fingują je, to jednak książka jego jest wyzwaniem dla stale jeszcze powszechnej opinii, że postawy antysemickie są niczym innym, jak tylko fundamentalnymi irracjonalnymi pozostałościami chrześcijańskiej ideologii religijnej, czy też psychologicznej projekcji niezrównoważonych osobistości”.

O wiele bardziej jednoznacznie ocenia książkę w swej recenzji Jan Peczkis. Wystarczy tu przypomnieć niektóre jej podtytuły: Ta niezwykła książka unika oskarżania chrześcijan o wszystko; Judaizm był bardziej ekskluzywny i „nietolerancyjny” niż chrześcijaństwo; rozpowszechniona była przemoc Żydów niższych warstw – mimo, że nie było już cara; żydowski wpływ w komunizmie był daleko poniżej liczby przywódców żydowskich; rola żydowskich bankierów w komunizmie; Żydzi na kierowniczych stanówkach w Czeka =, później NKWD.

Książka Lindenmanna ukazuje więc prawdziwe korzenie antysemityzmu, co wskazuje także na Żydów jako jego propagatorów lub prowokatorów. Zarazem jednak sprzeciwia się upatrywaniu w Żydach czynnika sprawczego wielu spraw lub wszystkiego, co nas razi.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1544394

Do:  WŁodeusz:

Nie demonizował bym znaczenia wpływów żydowskich, choć rola Sorosa jest oczywista i notoryczna.

Ale zwróciłbym uwagę na książkę (Wyd. Nowy Jork 1997) Alberta Lindemanna p.t. Esau’s Tears: Modern Anti-Semitism and the Rise of the News (Łzy Ezawa: Nowoczesny antysemityzm i umacnianie się Żydów

Oto, co pisze recenzent Kewin MacDonald: „Historycy coraz bardziej są świadomi tego, że ich odtwarzanie przeszłości często dokonuje się przez filtr dywagacji intelektualnych i współczesnych politycznych agend. Pokrywa się to paradygmatycznie z prawdą, gdy chodzi o pole minowego, jakim jest historia Żydów. To, że rzadko wprawdzie, odpowiedzialni historycy ważą się prowadzić bezstronne badania nad historią Żydów wydaje się mieć coraz trwalsze znaczenie. Tak jest też z ważną książką Alberta Lindemanna Esau’s Tears z 1997 r. – ważną, bo zajmuje się ona odważnie i rzetelnie wieloma wrażliwymi tematami historii dziewiętnastowiecznego i dwudziestowiecznego antysemityzmu aż do powstania narodowego socjalizmu. Tezą Lindemanna jest, że nowoczesny europejski antysemityzm nastawiony jest na promocję Żydów, to znaczy na bardzo istotny wzrost siły kulturalnej, politycznej i ekonomicznej Żydów, począwszy od XIX wieku. Teza ta jest kontrowersyjna, gdyż widzi ona w rzeczywistych grupowych konfliktach interesów czynnik wiodący do antysemityzmu. I chociaż Lindeman jest świadom tego, że antysemici często przesadnie oceniają zachowanie się Żydów, a niekiedy nawet fingują je, to jednak książka jego jest wyzwaniem dla stale jeszcze powszechnej opinii, że postawy antysemickie są niczym innym, jak tylko fundamentalnymi irracjonalnymi pozostałościami chrześcijańskiej ideologii religijnej, czy też psychologicznej projekcji niezrównoważonych osobistości”.

O wiele bardziej jednoznacznie ocenia książkę w swej recenzji Jan Peczkis. Wystarczy tu przypomnieć niektóre jej podtytuły: Ta niezwykła książka unika oskarżania chrześcijan o wszystko; Judaizm był bardziej ekskluzywny i „nietolerancyjny” niż chrześcijaństwo; rozpowszechniona była przemoc Żydów niższych warstw – mimo, że nie było już cara; żydowski wpływ w komunizmie był daleko poniżej liczby przywódców żydowskich; rola żydowskich bankierów w komunizmie; Żydzi na kierowniczych stanówkach w Czeka =, później NKWD.

Książka Lindenmanna ukazuje więc prawdziwe korzenie antysemityzmu, co wskazuje także na Żydów jako jego propagatorów lub prowokatorów. Zarazem jednak sprzeciwia się upatrywaniu w Żydach czynnika sprawczego wielu spraw lub wszystkiego, co nas razi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1544395

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1544407

Czy to zupełnym przypadkiem, cały medialny antypolonizm, nienawiść do naszej wiary i historii!. Potokiem wypływa publicznie z ust ludzi, co których nie mam żadnych wątpliwości!. Są przedstawicielami, tej wrogiej nacji!. Nie wykluczam, że często popadam już, w antyżydowską obsesję. Ale czytając prasę, oglądając wiadomości i słuchając tego steku antypolskiej nienawiści, można popaść w paranoję!. Wściekłość dusi, kiedy czytam o projekcie Wałęsy, żeby Polska została prowincją Niemiec!. Kiedy słyszę wypowiedzi Kopacz, Petru, Schetyny, Szejnfelda i innych parchatych politykierów!....Trudno mi szukać inicjatywy sprawczej w tępej polskiej widowni telewizji TVN czy Polsat!. To są tylko ofiary własnej głupoty i podatności na podaną profesjonalnie sugestię!....Dziękuję Ojcu, za kubek zimnej wody!...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

-„Jednym z przekleństw naszego życia, jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków.” Józef Piłsudski.

#1544432