Leczenie sędziów z "choroby łańcuchowej" , ale zaboli dopiero apelacja nadzwyczajna

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Kraj

Koalicja antyrządowa po raz kolejny wzywa do puczu i anarchii pod hasłami obrony niezależności sądów i demokracji przeciw rzekomo nadchodzącemu reżimowi na wzór Korei Północnej. Zachęcanie do przestępstwa, anarchii, próby zajęcia Sejmu siłą i rozróby, jest przestępstwem, zatem posłowie PO i aktywiści spod różnych gwiazd specjalnie proszą się o karanie, prowokują. Pełniący pod nieobecność Tuska, niekomiksowy polityk, Schetyna, wzywa na 15.00 przed Sejm RP pod hasłem "zamach lipcowy". Zamach, ignorujący prawo, na "zamach stanu", robiony przez demokratycznie wybraną, rządową większość na podstawie i w granicach prawa? Parodia!

Ci sami, którzy przez lata z pogardą traktowali obywateli, pogrzebali wszelki dialog i konsultacje społeczne, dzisiaj zarzucają Prawu i Sprawiedliwości rzekomy brak takich konsultacji przy wprowadzaniu ustaw reformujących sądownictwo, lekceważąc fakt, że rzeczywiste konsultacje odbyły się w chwili wyboru przez wyborców partii z reformą sądów w programie.

Jednocześnie policzkują nas wynoszeniem na piedestał Lecha Wałęsy, gwałcąc społeczne poczucie przyzwoitości, i uderzają w dziennikarzy - filar demokracji, którzy mają czelność zadawać im niewygodne pytania.  A tu dwa dni temu - przepraszam, mała dygresja - owa "pomnikowa postać" zrywa się im z piedestału i w programie na żywo w tvn24  do "zaprzyjaźnionej od lat przecież" redaktor Moniki Olejnik krzyczy: "co Pani pier..li!". Każdego dziennikarza można wulgarnie obrażać, szarpać, popychać, uderzyć. Niech no tylko Żakowski lub Lis spróbuje zadać jakieś pytanie - nie zada? A to szkoda!

Można dziennikarza zelżyć i obić wszędzie:  w Sejmie RP, w telewizyjnym studiu, na ulicy, a zwłaszcza w sądzie. Tak, właśnie w sądzie - co mogłoby się wydawać niewyobrażalne - ktoś, kto walnął w kamerę rozbijając twarz dziennikarza, mógł w państwie Tuska liczyć na bezkarność. Zwłaszcza jeśli walnął w imieniu Lecha Wałęsy. Rok 2011, Sąd Okręgowy w Warszawie, sędzia orzekła, że cios był nieumyślnym, niedbałym "ruchem odsunięcia kamery" (zob. film poniżej). Nieważny "kamerzysta", krew spływająca po twarzy i zraniona godność.  Uderzenie starszego pana przez bodyguarda Wałęsy, z zaciśniętymi ustami, w odwecie za proces, za słowa reżysera Grzegorza Brauna, to tylko  "ruch odsunięcia kamery"!

Środowisko sędziowskie nie piętnuje, ani nie naprawia takich skandalicznych orzeczeń, nie oczyszcza się ze skorumpowanych sędziów. Jak łatwo było pozbawić wszelkich praw niezależnego dziennikarza, kto słyszał o Ryszardzie Szołtysiku? To poczucie bezkarności pozwala na sponiewieranie redaktora Michała Rachonia, albo wcześniej - szarpanie Ewy Stankiewicz. 

Tak, powiecie, że było dużo więcej dużo cięższych "omyłek sądowych" i nadużyć prawa: ludzie niewinni spędzający kilkanaście lat w więzieniu, ci występujący przeciw korupcyjnym układom zamykani do psychiatryka, przegrywający sądowe batalie z bankami tracili cały dorobek życia, popełniali samobójstwa. Macie rację, ale - nie mogąc zmieścić ich historii w jednej blogowej notce - przypominam tu symbolicznie jedną ofiarę sądowej władzy i proszę, byście nie zapominali o wszystkich innych. Dziennikarz, reprezentujący nas wszystkich, dostał w twarz, zalał się krwią, a sędzia orzekła, że nic się nie stało, sprawa zamknięta. To jest symbol tamtej praktyki niszczenia ludzi przez sędziów, korzystających z nieograniczonej władzy, by chronić Wałęsę i innych jemu podobnych, tamtego układu zamkniętego. 

Dotychczas wszystkie nadużycia prawa i władzy sądowniczej mogły uchodzić na sucho, niektóre tylko były ujawniane i piętnowane np. dzięki stowarzyszeniu "Afery bezprawia", anonimowym blogerom, programom TVP "Sprawa dla reportera" czy "Państwo w państwie" i "Interwencja"  w Polsacie. Teraz, w warunkach pełnej przejrzystości, nie będzie możliwości, by zaistniał jakiś nowy "sędzia na telefon". Potencjalnych nowych Milewskich będzie też odstraszać wyższy poziom ryzyka.

Konkludując, przyjrzyjmy się, kto stawi się na dzisiejsze wezwania, komu przeszkadza, by sądy służyły sprawiedliwości, a nie Wałęsie i jemu podobnym "budowniczym niepodległego państwa polskiego". Komu przeszkadza obecna reforma, która ma wyleczyć sędziów z "choroby łańcuchowej", jak to trafnie ujął mec. Piotr Kruszyński.

To dobry początek, potrzebna jest jednak jeszcze instytucja apelacji nadzwyczajnej, otwarcia możliwości ponownego, drugiego procesu dla ludzi skrzywdzonych przez sądy, koniecznej do naprawienia dawnych krzywd i zapobieżeniu nowym. To dopiero wydobędzie na światło dzienne wszystkie grube "błędy" sądowe i tego się ci wszyscy Milewscy boją najbardziej. To dopiero będzie przywrócenie sądów do wymiaru sprawiedliwości.

 

https://www.youtube.com/watch?v=CCOFbXvhOjU

www.aferyibezprawie.org/

http://nowytor5.salon24.pl/447507,sedziowie-iiirp-sedzia-danuta-kowalik

http://niezalezna.pl/19990-bicie-dziennikarza-bezkarne
 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

europeizacja funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce budzi wśród ubranych w togi taką wściekłość, że ktoś w końcu będzie mógł ich oceniać i ewentualnie karać, że kończy się kastowość.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1544358

Ciekawe, że "środowisko" sędziowskie nie zaproponowało żadnych zmian. Nic. Nawet w tak prostej sprawie jak przyśpieszenie procesów, ciągnących się latami. Wg nich ma być jak jest. Jest to dowód, że są nienaprawialni i jedno czego trzeba to gruntownie zmienić istniejący stan rzeczy

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1544385