Wymiatanie dzieci resortowych jest rzeczą niezbędną

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Poszerzył się , dzięki wygranej PIS zakres wolności słowa, zakres poruszenej w mediach tematyki, poszerzyły się pola do penetracji, ale też zwiększyło się ryzyko błędu i mozliwości rozbieżnych ocen. Nareszcie więc można sobie poważnie podyskutować, bo z funkcjonariuszami ukladu postkomunistycznego, takimi jak Żakowski czy Lis dyskutować nie było o czym.

Rzeczą powszechną stało się biadanie na rząd Prawa i Sprwiedliwości, że zmienia obsadę niektórych instytucji, umieszczając tam swoich ludzi. Jedni biadają, że w ogóle zmieniają, inni z kolei, że za wolno i za mało zmieniają.

Oczywiście najbardziej spektakularne są biadania dziennikarzy. W tych biadaniach brak jest logiki. Czy rząd ma kierować się potrzebami merytorycznymi wynikającymi z programu czy też cyklem działania mediów, które muszą czymś wypełnić ramówkę i z reguły stawiają na młócenie słomy?

W tej notce zajmę się niezbędnym tłem, background'em, jakie jest niezbędne dla zrozumienia kwestii trybu wprowadzania zmian. W kolejnej notce przyjrzę się temu z jakiej prespektywy piszą o tym dziennikarze.

No to przyjrzyjmy się systemowi obsady stanowisk w tzw. III RP. Nie jest już żadną tajemnicą, dzięki opracowaniom w kilku tomach “Dzieci resortowych”, że stanowiska te obsadzane były przez osoby, które kwalifikacje zdobyły jeszcze w peerelu dzięki współpracy z UB, a potem z SB, które przygotowały rozległą sieć agentów, tajnych wspólpracowników i kontaktów operacyjnych, którą można było uruchomić na zawołanie.

Teraz, dzięki wspomnianym opracowaniom, mamy okazję dowiedzieć się o takich perełkach kompetencji zawodowych, jakie były udziałem rodziny Sznepfów/Schnepfów, gdy najpierw to pracownik wywiadu komunistycznego płk Maksymilian Sznepf został w latach 50ych rezydentem przy ambasadzie w Waszyngtonie jako attache wojskowy, a potem w r. 2012 jego syn Ryszard został ambasadorem w tej samej ambasadzie. Taka to była ciekawa zbieżność okoliczności.

Jak widać z tego i innych przykładów, kadry dla tzw. III RP były przygotowywane przez dziesięciolecia. Mam więc pytanie do słabo myślących – kiedy Prawo i Sprawiedliwość miało szanse zadbać o kwalifikacje swoich kadr i stworzyć porównywalną, ale znacznie bardziej rozbudowaną sieć kompetentnych ludzi do obsadzenia stanowisk w trybie jawnym, demokratycznym ? I polecam rozważenie tej kwestii zanim zacznie się dywagować na temat nowego stanowiska dla pani minister Sadurskiej.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:13)

Komentarze

  Witam! Dziękuję autorowi za celą wypowiedż. PIS realizuje swój program wyborczy dla społeczeństwa. Idzie, to trochę wolniej niż zakładano, chyba dlatego, że mamy obecnie więcej wolności i demokracji. To właśnie teraz wszechobecną demokrację wykorzystują wewnętrzni i zewnętrzni wrogowie suwerennej Polski podejmując próby destabilizacji państwa w imię hasła " im gorzej, tym lepiej" To taka narracja fałszywej demokracji. Do niedawna mieliśmy do czynienia z " betonem komunistów". Cieszę się, że beton kruszeje, ale jeszcze nie zwietrzał. Pełnymi płucami odetchniemy, chyba za kilka lat. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1542820

(zdecydowana wiekszosc) obywateli, ktorzy chca po prostu zyc normalnie, uczciwie,  bez nadmiernej ingerencji panstwa w ich sprawy a jednoczesnie nie maja na tyle woli i zdecydowanych pogladow politycznych, zeby zapisac sie do jakiejs partii.

To wlasnie z tych ludzi PiS musi czerpac kadry dla gospodarki, bo to oni pracuja na utrzymanie panstwa i partii politycznych.

Wielka szkoda, ze jak na razie PiS woli obsadzac stanowiska w gospodarce miernymi politykami bez kwalifikacji - niz skorzystac z szansy wciagniecia do reform wiekszej grupy obywateli.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

mikolaj

#1542825

Najpierw trzeba usunąć z posad dzieci resortowe i zastąpić je ludźmi do których ma się zaufanie, po to by można było wprowadzić zdrowe mechanizmy selekcji ludzi do administracji państwowej. Taka jest normalna kolej rzeczy. A tu jest sporo do zrobienia, bo przecież trzeba wymienić sporo personelu w samorządach. To musi potrwać.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1542837

- "Panie Burmistrzu: dyrektor dróg powiatowych, mimo negatywnej opinii Policji o stanie technicznym, nie chce wyremontować jednego kilometra drogi. Może by pan porozmawiał ze Starostą?"

Cytuję: "Proszę mi wierzyć, że jak mówię do starosty to on patrzy na najbliższe drzewo..."

W gminach i starostwach resortowych dzieci nie ma! 

W gminach i starostwach polityka rządzi! 

Wybieramy często ludzi przypadkowych, karierowiczów, ignorantów administracyjnych, pieniaczy, etc., etc., etc.

Jeżeli do tego dostroi się zespół radnych mamy cyrk na kółkach!!!

Magister wf niech uczy młodzież gimnastyki! Kandydat na Starostę, a zwłaszcza na Burmistrza powinien spełniać określone warunki! Posiadać stosowną WIEDZĘ I DOŚWIADCZENIE w administrowaniu. Tego nie załatwimy krótkim kursem!

Kadencyjność... Pierwszą kadencję burmistrz się "przyucza"!

Kadencję drugą w miarę panuje nad działalnością urzędu, a zwłaszcza wie co to budżet i do czego służy.

W trzeciej Kadencji Burmistrz zastanawia się dlaczego jego podwładni jeżdżą lepszymi samochodami i bierze sprawy w swoje ręce. 

Schemat j.w. nie dotyczy uczciwie sprawujących władzę, nie mniej dwie kadencje starczy bo na zimne dmuchać należy!

PS

– Jest źle, no, oczywiście źle, ale kto temu winien? Pewno wszyscy, i ci z prawej, i ci z lewej, i ci z centrum. Pierwej byli u władzy ci, co twierdzili, że polityka to świństwo, a teraz są ci, co znajdują, że to fałszywa gra. A i jedni, i drudzy zapominali dodać, że to kokosowy interes. Tylko trzeba umieć brać się do tego interesu.
– No, a nadużycia? A kupczenie przekonaniami, a korupcja? Trylski wzruszył ramionami.
– Humanum est. Były i będą.
– A moralność, a etyka, przecież kiedyś się za to będzie ponosić odpowiedzialność?
Redaktor roześmiał się serdecznie.
– Bądźmy łagodni! Kto ma żądać sprawozdania?
– Choćby historia, choćby przyszłe pokolenia. A i dziś opozycja obsypuje was zarzutami bardzo ciężkimi.
– Myśmy pisali to samo o nich, gdy oni byli u władzy. To, przyjacielu, są fatałaszki. Przyjdą znów oni – znowu my będziemy ciskać pioruny.

Autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz, powieść Ostatnia brygada, cz. 1, rozdz. VI

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1542844

Jako człowiek sowieckiego Smiersza został oddelegowany do wojska polskiego. W aktach ma adnotację "językiem polskim posługuje się bardzo dobrze". Po wojnie zasłużony przy Obławie Augustowskiej i likwidacji "band". W końcówce kariery zawodowej pracował jako komendant Studium Wojskowego przy Uniwersytecie Warszawskim i tu miałem okazję go poznać osobiście (jako wyróżniający się student zostałem przedstawiony komendantowi). Z takim pochodzeniem Schnepf junior (pisownię nazwiska zeuropeizował) musiał zrobić karierę. Jak go odwoływali, narzekał, że to antysemityzm.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1542845