W górę i w dół

Obrazek użytkownika Bielinski
Kraj

W tym tygodniu mediami wstrząsnęły informacje o haniebnym sprofanowaniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej przez Rosjan, w tym ciała naszego prezydenta. Najpierw jednak o pewnej rocznicy. Ważnej, a niezauważonej. W tym roku, dokładnie w lutym minęła trzy setna rocznica Sejmu Niemego, jednego z najważniejszych Sejmów w naszej historii. Sejm Niemy, tak nazwano Sejm, która odbył się dnia 1 lutego 1717.  Sejm w ciągu jednego dnia zaaprobował porozumienie zawarte miedzy buntującą się szlachtą a królem Augustem II Mocnym. Nazwano go niemym, ponieważ poza marszałkiem sejmu Stanisławem Ledóchowskim, oraz posłami odczytującymi uchwały, nie dopuszczono do głosu żadnego innego posła w obawie przez zerwaniem sejmu. Istotną nowością w Sejmie Niemym – prócz tego, że był niemy – było to, iż porozumienie między szlachtą a Królem wynegocjował poseł Piotra I, ambasador Rosji, Grzegorz Dołgoruki. Od czasu Sejmu Niemego, rzeczywista władza w Warszawie przeszła do ambasadora Rosji, bez którego zgody nic ważnego nie mogło się wydarzyć. W Rzeczypospolitej nie rządził już ani król, ani Sejm, czy Senat, lecz obce interesy. Rzeczpospolita z państwa niepodległego stała się państwem wasalnym, podległym, zależnym. Trzysta lat temu zaczęła się niewola. Trzysta lat niewoli.

   Są historycy, którzy kwestionują znaczenie Sejmu Niemego, podkreślając na przykład, że wojska rosyjskie znalazły się w Rzeczypospolitej znacznie wcześniej, a datę dominacji Rosji przesuwają chociażby na 1709 - rok bitwy pod Połtawą, w której wojska rosyjskie pokonały wojska szwedzkie. Ja jednak bym się upierał przy symbolicznej dacie Sejmu Niemego, 1 lutego 1717 roku. Data ładna i łatwa do zapamiętania. Symboliczna data. Trzysta lat to około piętnaście pokoleń. Od piętnastu pokoleń Polakami rządzą zdrajcy, szubrawcy, sprzedawczyki, ludzie reprezentujący obce interesy. Jak kiedyś mówiono jurgieltnicy. Czyli od zawsze. Jak daleko sięga nasza indywidualna pamięć? Pamiętamy rodziców, dziadków, czasem pradziadków. Dwa, trzy pokolenia do tyłu. Lecz niewola niewoli nie równa. Sejm Niemy to był symboliczny początek długiej drogi, wcale nie prostej, lecz wiodącej nieuchronnie w stronę coraz głębszej obcej dominacji. Od Sejmu Niemego było tylko gorzej i gorzej, rozbiory i utrata państwa, powstania i wojny, wreszcie masowe zbrodnie II wojny światowej.

   Należy nadmienić, iż właśnie w tym czasie, w drugiej, trzeciej dekadzie osiemnastego wieku, zaczął się sojusz rosyjsko - niemiecki, nawiązany po raz pierwszy przez Piotra I, twórcę potęgi nowożytnej Rosji i króla Prus Fryderyka Wilhelma I. Ich następcy i dziedzice: Katarzyna II zwana wielką, oraz Fryderyk II, również zwany wielkim, zniszczą ostatecznie Rzeczpospolitą, rozerwą jej ciało na strzępy i pożrą kawałek po kawałku.

   I lutego 1717 roku to początek procesu, w którym Rzeczpospolita stała się kondominium rosyjsko – niemieckim, czyli kolonią zarządzaną wspólnie przez Moskwę i Berlin, i ten stan, ta podległość w zasadzie trwa po dziś dzień, choć proporcje, albo udziały niemieckie, no i rosyjskie ulegają zmianie. Obecnie zależność od Moskwy jest minimalna, lub żadna, znaczące jest za to uzależnienie władz w Warszawie do Berlina. Na procesy historyczne trwające trzy stulecia można spojrzeć inaczej. Osoby grające na giełdzie do przewidywania wzrostów, lub spadków kursów akcji stosują często analizę techniczną. Nie istnieje żadna „cudowna” metoda gwarantująca zyski giełdowe, oczywiście nie licząc oszukiwania leszczy. Kradzież przynosi szybkie i pewne zyski. Na giełdzie znacznie więcej ludzi traci pieniądze niż je zarabia. Jednakże musi być choćby część prawdy w analizie technicznej, skoro tak wielu szczwanych graczy giełdowych, nie są to ludzie naiwni, czy łatwowierni, ją stosuje. Najlepsza okazją do zarobku na giełdzie jest zmiana trendu np. ze spadkowego na wzrostowy, lub na odwrót. Zmiana trendu to okazja do zarobienia naprawdę dużych pieniędzy i dlatego tak wielu inwestorów giełdowych pilnie wypatruje znaków zapowiadających zmianę trendu. Analizę techniczna stosuje się powszechnie na rynkach akcji, rynkach walutowych, na rynkach towarowych, złota, ropy czy obligacji. Na każdym rynku gdzie gra się w zielone. Gracze grają w różnych terminach czasowych, jedni czas na rynku liczą w godzinach, inni inwestują na kilka, kilkanaście dni. Niektórzy długoterminowi inwestorzy kupują i trzymają walory: akcje, walutę, złoto przez miesiące a nawet lata. Takim długoterminowym inwestorem jest najbogatszy inwestor świata Warren Buffet.

   Analizę techniczną można zastosować również do procesów historycznych, wzrostu, osiągania potęgi przez różne narody, państwa, lub przeciwnie do upadku narodów i państw. Tyle że tutaj procesy te, owe historyczne trendy, trwają setki lat. Wszyscy bierzemy udział w swoistej grze na giełdzie dziejów. Gramy w grze indywidualnej, jesteśmy przecież indywidualnymi osobami. I gramy w grze zespołowej, społecznej, jako członkowie konkretnego społeczeństwa, narodu, obywatele konkretnego państwa. Hazardowi na giełdzie akcji, czy innej, oddają się ci, co tego chcą, czyli ci którzy lubią, lub przynajmniej tolerują życie z wysokim poziomem ryzyka, hazardowi życia oddajemy się przymusowo. Gramy na giełdzie życia chcemy, czy nie. Życie to ponoszenie wielokrotnego ryzyka. A mamy tutaj znacznie więcej do stracenia niż pieniądze, czy majątek, bo życie własne i najbliższych. Gra jest przymusowa, nie wybieramy bowiem, gdzie się rodzimy, ani kiedy. Moja córka, gdy była młodsza, marzyła, że jest córka amerykańskiego prezydenta, POTUS, president of the United States of America. Hmm, ale nie jest.

   Pewne państwa są w trendzie wzrostowym, inne spadkowym, jest wreszcie trend boczny. Taka Szwajcaria od ośmiuset lat jest w trendzie bocznym. Nic tam się nie dzieje ciekawego. Nuda taka, że muchy padają w locie. No i jest czas zmiany trendu, ze wzrostowego na spadkowy, lub na odwrót. W giełdzie dziejów czas zmiany trendu to czas najgorszy, czas wojen, zarazy, masowych zbrodni. Wzór opisujący zmianę trendy ze wzrostowego na spadkowy zawiera litera: M. Dwa kolejne szczyty, rozdzielone dołkiem; formacja jest dopełniona przez wyjście dołem poniżej minimum. Przykładem Rosja. W ciągu ostatnich trzystu lat Rosja miała dwa szczyty mocarstwowej potęgi. Początek potęgi Rosji to panowanie Piotra I, a jednym z kamieni węgielnych jej mocy to ten nieszczęsny dla nas Sejm Niemy. Pierwszy szczyt to mniej więcej czas Kongresu Wiedeńskiego w roku 1815, konferencji układającej sprawy Europy o wojnach napoleońskich, oczywiście zgodnie z interesami i potrzebami zwycięskich mocarstw. Po zniszczeniu Wielkiej Armii Napoleona w czasie kampanii 1812 roku, w dwa lata później armia rosyjska dotarła aż do Paryża, a Rosja zyskała niepodważalny status jednego z najważniejszych europejskich i światowych mocarstw. Drugi szczyt to lata 1945  - 1953. W 1945 roku na konferencjach w Jałcie i Poczdamie, odpowiednikach kongresu Wiedeńskiego, Rosja pod postacią Związku Sowieckiego zyskała status jednego z dwóch światowych supermocarstw obok USA zostawiając daleko za sobą pokonanych, odwiecznych europejskich rywali: Wielką Brytanię, Niemcy, czy Francję. Początek końca super mocy Rosji Sowieckiej to śmierć Stalina i wyłamanie się komunistycznych Chin pod wodzą Mao spod dyktatu Moskwy.  Od tego czasu Rosja idzie tylko od złego do jeszcze gorszego. Obecnie Rosja cofnęła się do granic z początku XVII wieku. Na zachodzie straciła kraje bałtyckie, Białoruś i Ukrainę, oraz Mołdawię. Straciła prawie wszystkie zdobycze Katarzyny Wielkiej i zdobycze Piotra Wielkiego, za wyjątkiem Petersburga i kawałka bagnistego wybrzeża Zatoki Fińskiej. Na południu Rosja straciła Zakaukazie i całą Azję środkową. Z całego imperium Rosji została tylko Syberia i Daleki Wschód, krainy potencjalnie bardzo bogate, których jednak eksploatacja przynosić może więcej strat niż zysków.

   W czasie swoich kilkunastoletnich rządów czekista Putin stara się odbudować potęgę Rosji. Lecz co zdziałał? Zdołał ledwo odzyskać Krym i Donbas. No i nakraść miliardy przezornie ukryte w zachodnich bankach. Rosja przypomina ochwaconego, zdychającego konia. Lub raczej przegniłą szmatę. Gdzie się nie dotknąć, tam się rwie. To olbrzymi kraj i olbrzymie problemy. Za kilka lat Rosjanie mogą zostać mniejszością w Rosji! Z potężną populacja muzułmanów. Ta próba odbudowy imperialnej potęgi Rosji przez Putina nie dziwi. Takie ruchy często obserwowane są na wykresach giełdowych. W analizie technicznej nazywa się to powrotem do linii oporu. Czasem linia opory zostaje przebita, wówczas mamy trend boczny, czasem nie, co oznacza silne potwierdzenie trendu spadkowego. Tu linia oporu nie została przebita. W dającej się przewidzieć przyszłości Rosja nie ma żadnej szansy na odzyskanie statusu nie tylko supermocarstwa, ale nawet mocarstwa.

   W przypadku Polski mamy sytuację odwrotną niż Rosji. Od trzystu lat Polska jest w trendzie spadkowym. Tak się sądzi zazwyczaj. Jest to zrozumiałe. Rosja może być w trendzie rosnącym tylko wówczas, gdy Polska jest w trendzie malejącym. Nie powstałby potęga Rosji bez podboju i zniszczenia Rzeczypospolitej. Te procesy są silnie zależne i przeciwne w fazie. Przejście z trendu spadkowego na wzrostowy obrazuje litera W. Dwa kolejne minima przedzielone lokalnym maksimum. Przebicie poziomu maksimum potwierdza zmianę trendu na wzrostowy. W historii Polski pierwsze minimum przypiszemy ogólnie czasowi zaborów, w tym szczególnie czarny okres po klęsce powstania styczniowego. Lokalne maksimum to 20 lat niepodległej Polski, zaledwie intermezzo. Po którym nastąpiło kolejne minimum z lat 1939 - 1991. Najgorsze były lata 39-41, gdy Niemcy i Rosja Sowiecka działały ramię w ramię. Późniejsze lata wojny były bardziej krwawe, lecz to pierwsze dwa lata groziły zagładą Polsce i Polakom. Gdyby przymierze Hitlera ze Stalinem potrwało dłużej, niewątpliwie naród polski przestałby istnieć w dającej się rozpoznać formie. Szczęściem w nieszczęściu 22 czerwca 1941 roku niemieckie armie uderzyły na Sowietów, uprzedzając zresztą atak Armii Czerwonej na Niemcy. Dzięki tej kłótni pośród zbrodniarzy, między Stalinem a Hitlerem, naród polski ocalał. Lecz wojna sowiecko – niemiecka przypieczętowała los polskich i europejskich Żydów, których poszli na przemiał w machinie niemieckiej zgłady. Tak to w życiu bywa. Szczęście jednych to nieszczęście innych. Wybuch wojny niemiecko – sowieckiej zmienił kolejność w kolejce do zagłady. Miejsce pierwsze zamiast Polaków zajęli Żydzi. Niemcy Żydów wymordowali, lecz nie byli w stanie wymordować Polaków. Polacy, mimo olbrzymich strat, jako naród przetrwali. Mieliśmy szczęście. Czego nie można powiedzieć o losach Żydów. Tyle razy im się udało ocaleć, a nawet dobrze zarobić na cudzym nieszczęściu, tu mieli pecha. 

   W 1991 roku odbyły pierwsze po wojnie wolne, demokratyczne wybory. Polacy odzyskali niepodległość. Powróciliśmy do stanu sprzed 1 lutego 1717 roku, sprzed Sejmu Niemego? Chyba nie. Tak łatwo to nie idzie. Jeden dzień, nie było żadnego cudu, żadnego błysku, olśnienia, czy innego cudu. Pozostaliśmy tacy, jacy byliśmy, nasze postkolonialne elyty z sowieckiego nasadzenia pozostały też takie same. Odzyskiwanie niepodległości, branie spraw we własne ręce, nie trwa jeden dzień, lecz to proces trwający lata, a nawet dziesięciolecia. Nie jest rzeczą przypadku, że w przeciągu minionego ćwierćwiecza dominującą siła polityczną przez większość część tych lat stanowili postkomuniści. Były agent sowiecki był demokratycznie wybranym prezydentem, i to przez dwie kadencje, a były agent i członek Biura Politycznego PZPR wszechwładnym premierem. I że to ci właśnie ludzie wprowadzali nasz kraj do NATO i do Unii Europejskiej. To zrozumiałe u takich ludzi. One we krwi maja szukanie obcego pana. Nie w Moskwie, to z Brukseli. Zamiast fagi czerwonej może być niebieska. Byle był jakiś patron, ktoś z zewnątrz, na kim można się przeć, by w ostateczności chwycić za mordę ten krnąbrny naród.

   Psychologiczna prawidłowość. Jeśli ktoś urodził się w klatce, spędził całe życie w za kratami, to poza więzieniem źle, nieswojo się czuje. Nawet jak strażnicy znikną, a cele pozostaną otwarte, to taki człowiek, owszem wyjdzie na zewnątrz popatrzy, popodziwia, pooddycha świeżym powietrzem, lecz na noc wróci do celi. On nie uśnie na wolności, na otwartej przestrzeni, czy w pokoju bez krat w oknie. Dlatego nasi postkomuniści tak uporczywie wprowadzali nas do Unii. Z sojuszu bratnich państw socjalistycznych do unii europejskiej bliska droga. Nasza polityczna, medialna, gospodarcza pseudoelita, nazwana jakże słusznie – lumpenelitą, to dzieci i wnuki przeflancowanych na nasz grunt sowieckich czynowników. A myśmy ich sami, dobrowolnie wybierali w wolnych wyborach. Zmiana tych, co rządzili w cudzym interesie na tych, co będą rządzić w naszym interesie przychodzi niesłychanie wolno, w bólach i z trudem. Ale następuje. To pociecha. W wyborach dwa lata temu postkomuniści przepadali. Pierwszy raz nie weszli do parlamentu. Oto dowód zmiany.

   Wracając do katastrofy smoleńskiej. Ostatnio wychodzi na jaw skandal związany z potraktowaniem ciał ofiar katastrofy przez Rosjan. Ich barbarzyńskim potraktowaniem w Moskwie, bluźnierczym, prostackim, uwłaczającym zarówno godności ofiar jak i państwa polskiego, były to przecież nie osoby prywatne, ale przedstawiciele państwa, elita naszego kraju. Zamiany ciał, wymieszanie fragmentów, wrzucanych była jak, byle gdzie, potraktowanie ciał ofiar jak śmieci, pakowanych w folie budowlaną. Prawda jest taka, że Rosjanie robili to, co robili, bo wiedzieli, że im wolno. Że mogą tak zrobić. Rosjanie to świnie, ale nie są głupi. Potraktowali zmarłych jak śmieci, bo byli pewni, ze w Polsce trumny nie zostaną otwarte i plugawie pohańbione ciała ofiar zakryje ziemia i czas. I mieli rację.

   Trzeba było przegranych wyborów przez partię rządząca, by mogły zostać przeprowadzone ekshumacji i by prawda wyszła na jaw. Wraca pamięć tamtych dni. I ta służalczość, ten serwilizm, te wazeliniarstwo pozbawione jakiejkolwiek godności, jakie pokazali nasz premier Donald T. i cały rząd wobec cara Rosji Putina. Decyzja musiała zapaść na samym szczycie, w rozmowach miedzy Donaldem T. a Putinem. Ze sekcja ofiar będą robione w Rosji, a w Polsce nie trumny nie będą otwierane. Więc ruscy medycy sądowi mogli robić z ciałami, co im się podobało. Premier Polski Donald T. dotrzymał tego, co obiecał carowi Rosji, trzeba mu to przyznać, idąc w ślady towarzysza generała Jaruzelskiego, Prezydenta Bieruta, króla Stanisława Poniatowskiego, czy Stanisława Szczęsnego Potockiego. Gdyby partia Donalda wygrała wybory, nie byłoby problemu zbezczeszczonych ciał. Bo nikt by się nie dowiedział. W sensie analizy technicznej nożna to nazwać powrotem do przebitej linii oporu, które stała się linią wsparcia, o ile nastąpi odbicie. Odbicie nastąpiło. Tamta partia przegrała wybory, ciała się ekshumuje, trumny otwiera. Prawda wychodzi na jaw, prawda śmierdząca jak rozkładające się zwłoki. Wydaje się, że nie ma dla tej partii przyszłości w polityce podobnie jak dla byłego premiera Donalda T. i byłej minister zdrowia Ewy K.

   Jedna jest rzecz pozytywna w katastrofie smoleńskiej. Wydarzenia te, pohańbienie zwłok ofiar i te wykopywane cuchnące smoleńskie trupy zamykają gęby oszczercom i uciszają obcych agentów, tak licznych i wpływowych. W sensie analizy technicznej potwierdzają zmianę trendu. Następuje odbicie od linii oporu, co oznacza zakończenie trendu spadkowego trwającego trzysta lat. Czy to znaczy, że wchodzimy w trend wzrostowy? Że, jak marzą niektórzy, Polska znów będzie mocarstwem? Niekoniecznie. Analiza techniczna mówi, że oprócz trendu wzrostowego, i spadkowe, jest też trend boczny, czyli trwanie, jak w Szwajcarii, Norwegii czy Botswanie. Lecz raczej nie powinno być gorzej niż było. Czyli mamy do przodu. Lub z górki. To miła wiadomość. Przeciwnie Rosjanie, Rosja, i car Putin. Ci maja pod górę. Druga miła wiadomość.

   Oby tylko nie skończyło się jak z indykiem, co to marzył o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli. Bo z przewidywaniem przyszłości jest jak z prognozą pogody. Przepowiadacze pogodowi prognozują słonce, albo deszcz, a przychodzi burza, tornado, albo potop. Trzęsienie ziemi, lub tsunami. Wojna jądrowa czy inny kataklizm. I prognoza trafia do kosza. Spodziewajmy się ładnej pogody, lecz przygotowujmy się do złej. I miejmy nadzieję. Bowiem zawsze może zdarzyć się, jak w tym powiedzeniu, popularnym za komuny: przyjdzie walec i wyrówna.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:7)

Komentarze

Z niekłamaną przyjemnością czytam Pańskie teksty.

Pozdrawiam

 

PS Mnie też się Fryderyki i Fryderyki Wilhelmy mylą. Proszę więc nie mieć mi za złe, że poprawię Pana: powinien być Fryderyk Wilhelm II a nie III.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1541295

Witam, dziękuję za miłe słowa. 

Fryderyki Wilhelm I, drugi król Prus, panował 1713-1740, za jego czasów Prusy zawiązały sojusz z Rosja przeciwko Rzeczypospolitej. Jego synem był Fryderyk II Wielki, inicjator 1 i 2 rozbioru. Nie dożył 3-go biedaczek, bo to by go ucieszyło, umarł w 1786, władca trzeba to przyznać wybitny. Niestety. Rzeczypospolita u swego schyłku miała za przeciwników naprawdę wybitne postacie, jak Fryderyk czy Katarzyna, a po swojej stronie miernoty jak król Stanisław August Poniatowski. Dlatego upadła.

Dziękują za uważna lekturę. Sprawdzę tekst, czy nie ma pomyłki.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1541328

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika JSC nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Napoleon też był wybitny, a i tak skończył na Elbie.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

#1541329

Poprawione.

Dziękuje.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1541332

Dziś mija 25 lat od obalenia rządu Jana Olszewskiego.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1541297

Komentarz ukryty i zaszyfrowany

Komentarz użytkownika JSC został oceniony przez społeczność dość negatywnie. Został ukryty i zaszyfrowany poprzez usunięcie samogłosek. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 3. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność jakkolwiek ciężko Ci będzie go odczytać. Pamiętaj, że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Mcrwczw.

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1541299

trollu. Ale już!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1541303

Komentarz ukryty i zaszyfrowany

Komentarz użytkownika JSC został oceniony przez społeczność dość negatywnie. Został ukryty i zaszyfrowany poprzez usunięcie samogłosek. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 3. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność jakkolwiek ciężko Ci będzie go odczytać. Pamiętaj, że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

###

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1541308

Szkoda, że marzenia córki się nie spełniły...ale ja sobie pomarzę. Dobrze byłoby aby Pan został prezydentem Polski....może nawet Europy:-)
Serdecznie pozdrawiam

https://www.youtube.com/watch?v=ROLjl_gF7uQ&list=RDROLjl_gF7uQ&index=1

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1541309

Uważam za wielkie szczęście, że nie udzielam się w polityce. W polityce zjedliby mnie z uszami. Zanim bym się obejrzał już bym leżał i kwiczał, i nawet nie wiedział kto mi podstawił nogę, jak i kiedy. Tak jest zdecydowanie lepiej.

 

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1541330

To zależy dla kogo. Dla Polski gorzej, gdy mądrzy ludzie nie angażują się w politykę. Wtedy zmuszeni jesteśmy wybierać mniejsze zło lub rezygnować z pójścia do wyborów.
Ale pozdrawiam bardzo,bardzo.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1541358