Albański autobus ( odradzam lekturę przed posiłkiem)

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Albańczyków proszę o wybaczenie, nie jest moją intencją obrażać ich, dokuczać.

Kto był w Albanii jeszcze kilka lat wstecz, ten kto pojechał w interior, albo w kierunku granicy z Grecją autobusem lub busem, ten wie o czym chcę napisać.

Otóż zaraz po wejściu do takiego autobusu pierwszy odruch to natychmiast wysiąść.
Pierwszy, ale będą następne ...odruchy.
Jakie?
Zaraz, zaraz.
Spokojnie.

Niemal każdy z pasażerów prócz przeróżnistych swych biedniutkich sekwojaży, ubogich z definicji, jak przystało na ten kraj po dekadach komunistycznego zidiocenia, trzyma w rękach, na kolanach, przed sobą gotową do użycia foliową torebkę, jakąś reklamówkę.
Zanim autobus ruszył czuć niesamowity jakiś stary zjełczały smród przemieszany z potem i zapachem paliwa.

Zaczęło się.
Pojazd ruszył po albańskich wertepach i mało kto zainteresowany jest krajobrazami.
Niemal wszyscy pilnują swych torebek, są gotowi z nich skorzystać.
Jazda bez trzymanki, a dokładnie jazda z torebką trzymaną w gotowości.

I... niemal wszyscy wymiotują.
Totalne rzyganko.
Smród straszliwy, odór.
Ci najbardziej wytrzymali też nie wytrzymują.
I dalej tego opisu ciągnąć nie będę.
Każdy może sobie wyobrazić co się dzieje w autobusie pełnym pasażerów, którzy niemal wszyscy zostają zmuszeni korzystać z torebek.
Nie wiem, czy ktokolwiek z czytających mój wpis to przeżył, taką podróż albańskim autobusem.

I trwa to przez całą drogę, od przystanku A przez K po końcowy W, dajmy umownie.

Dlaczego wzięło mnie na te autobusowe odpychające relacje w takie przepiękne majowe popołudnie.

Otóż nam od lat, a szczególnie ostatnio mocno od roku 2015 pewne środowiska usiłują narzucić takie właśnie ....rzygowiny.
Tak, tak RZYGOWINY!

I jedni starają się czynić to z pseudo ucywilizowanym yntylygenckim zadęciem z "ą", "ę" i widelczykiem.
Drudzy chamowato zaKOD'owani, ubrani na czarno parasolkami, wyzwiskami chcą wtłoczyć Polakom cos o zagrożeniu demokracji, wolności.
Jeszcze inni, nastajaszczo-wrednie, to już swołocz najgorszego, takiego najpodlejszego bolszewicko-sowiecko-ubeesbeckiego autoramentu ( nawet z białą różą w ręku ), najbardziej ohydnymi wyzwiskami obrażają nawet tych, którzy sami bronić się już nie mogą, gdyż zginęli na podsmoleńskich bagnach.

Oczywiście nie tylko ci wyżej wymienieni tworzą taki swoisty rzygający autobus, z którego wali smród okropny, który porównałem do tegoż z albańskiej podróży.

I co najdziwniejsze, że te wymiociny, te rzygowiny nie są odpychające dla wielu zdawałoby się wyfiokowanych od stóp do głów.
Taka Janda twierdzi, że to jej nie przeszkadza, wtórująca Holland tak samo.
Dr hab. etyk Środzina, inny z tej samej branży Hartmann, tak samo nie czują smrodu, wyziewów, nie mają odruchów wymiotnych.
Schetyna w reakcji na to rzygowisko zasłania się... bólem ucha!
Wykropkowane, durnowate dziumdzie odrzuciły broszurki Konstytucji i przypięły symbol tego rzygowiska do swych małych czarnych, a jedna z nich się nawet rozrzewniła, rozśpiewała, tak ją ujęły te klimaty wymiotne obywateli rp.

Niebywałe!
Nie do wiary!
Tak wali!
A im, to nie przeszkadza.

Róża von cóś tam und któś tam! też publicznie usiłuje ich bronić.
Te wyziewy, ten odór jej nie rusza.
Nawet usprawiedliwia to rzygowisko.

Widocznie zdaniem tej Róży von Odór'o, każdy ...rzygać może, jeden..., drugi....! byle na rząd, prezydenta, prezesa Prawa i Sprawiedliwość, Kościół, a szczególnie zaś na śp prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Okazuje się, że to padło, ta cuchnąca zdechlina, ta rzygowina, odór IIIRP ma nie tylko swoich obrońców, sympatyków!

Ba! nawet wyznawców.

pzdr

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:9)

Komentarze

Czarna Róża zakłamana i cały klimat nie do wytrzymania.

Dziękuję.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

michael

#1539798

Czarna Róża zakłamana i cały klimat nie do wytrzymania.

Dziękuję.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

michael

#1539799

tak wypada rozumieć otaczającą nas rzeczywistość. I chyba ktoś z NICH też to przeczytał - stąd punktacja taka jaka jest. A swoją drogą, ciekaw jestem uczciwej i wyczerpującej analizy psychologicznej tego zjawiska.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1539802

Autor prawdopodobnie opisuje obecną Albanię. Ja tam byłem parę lat po wyzwoleniu się spod jarzma Hodży, w 1996 roku. Weszliśmy jachtem żaglowym s/y "Navic"  "awaryjnie" (uszkodzony silnik, ale zamiar mieliśmy od początku rejsu) do portu Durres. Nie mieliśmy wiz, nie znaliśmy nawet aktualnej flagi Albańskiej i dlatego namalowaliśmy oprócz półksiężyca też gwiazdę i z tak podniesioną flagą weszliśmy do największego portu Albanii jako pierwszy jacht żaglowy który się tam pojawił. W imieniu wszystkich służb "odprawowych" przyjął nas przedstawiciel Kapitanatu portu pan Miner odprawiając służby machnięciem ręki (miał władzę!). Pouczył nas o zachowaniu czujności na jachcie i przyjął kolacją w najlepszych knajpach nie pozwalając za nic płacić. Miał sentyment do Polaków - kończył w Szczecinie jakiś kurs doskonalący. Udzielił nam też zgody na zwiedzanie całej Albanii z oboma stolicami i aż do granicy z Grecją (beż żadnych wiz - mieliśmy się tylko powołać na niego). Wynajęty jakiś "ichni" mikrobus za 40 dolarów dziennie nie był może komfortowy ale na pewno nie odbiegał od standardów naszych jeżeli chodzi samopoczucie wewnątrz - drogi albańskie wówczas oczywiście to zupełnie inny temat. Dlatego zdziwił mnie dzisiejszy - po 20 latach - opis podróży albańskich, może to sadowiący się tam wówczas  w porcie Vlore Amerykanie spowodowali taki "postęp"? - Tam gdzie wchodzą zawsze pozostawiają tragedie, ruiny i cały pozostały syf. A jaką Polskę pozostawią? W Albanii też na początku sadowili się malutką grupką i tylko w jednym porcie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

antyleming

#1539821

pzdr

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#1539823