Michał Rachoń i Dorota Stalińska

Obrazek użytkownika jazgdyni
Idee

Wielu może się zastanawiać skąd takie enigmatyczne zestawienie.
Upadła sześćdziesięciotrzyletnia aktorka drugiego szeregu i młoda 39 letnia wschodząca gwiazda telewizji z perspektywą wspaniałej kariery.

 

Poza tym – ona z Gdańska a on z Gdyni.
Oraz przeciwności – głupota kontra rozum.

Dla mnie tym, co łączy te dwie osoby jest Politechnika Gdańska.
Otóż tak się składa, że dwóch Januszów było rektorami tej uczelni:
- Janusz Staliński, ojciec aktorki Doroty, w pamiętnym i tragicznym roku 1970;
- Janusz Rachoń, stryj dziennikarza Michała, w latach 2002 – 2008.

Rektorem tata Doroty został będąc profesorem, mimo, że nigdy nie zrobił doktoratu. Za to został doktorem honoris causa Leningradzkiego Instytutu Budowy Okrętów im. Kryłowa.
Jako student PG po raz pierwszy ujrzałem z bliska naszego rektora Stalińskiego w pamiętny grudniowy poniedziałek 1970, gdy obraził stoczniowców, którzy swój pochód rozpoczęli od politechniki. Stary, oburzony słowami komunistycznego aparatczyka, stoczniowiec spoliczkował go wówczas na oczach studentów i stoczniowego marszu i pewnie by go pobił, gdyby sekretarz KU PZPR nie zasłonił go własnym ciałem.

W takim oto klimacie wychowywała się i kształtowała swoje niedoważone poglądy Dorota Stalińska, która dzisiaj z błyskiem obłędu w oczach, który jest cechą charakterystyczną upadłej klasy komediantów z Krystyną Jandą i Danielem Olbrychskim na czele, jako ważny gość agituje z trybuny na tzw. Marszu Wolności.
Czym skorupka za młodu nasiąknie, itd...

Rodzina Michała Rachonia to zupełnie inne środowisko. Otwarte, inteligenckie, w tym znaczeniu, jakie było jeszcze w II RP. Z zasadami i silnie patriotyczne. Nie trzeba dodawać, że bardzo antykomunistyczne.
Stryj rektor był wybitnym naukowcem i świetnym menadżerem uczelni.
Młody Michał od maleńkości miał uształtowany solidny, zdrowo-rozsądkowy obraz rzeczywistości. Wiedział, co dobre i co złe.

To tyle...

Chciałem tylko na tych dwóch przykładach postawić tezę, ze o tym, po której stronie sceny politycznej jest ktoś dzisiaj: patriotów, czy targowiczan, ogromny wpływ ma dom z którego się pochodzi.

.
 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:20)

Komentarze

Bardzo dobry zestaw !

Trwa właśnie indukowana przez PO dyskusja o niedopuszczalności "karania dzieci za czyny rodziców i dziadków". Tym "karaniem" miałaby być nawet informacja o wyczynach antenatów.

Ja dobrze pamiętam represje za dziadka "fabrykanta" *, za to, że mama była żoną "sanacyjnego oficera" zlikwidowanego przez radzieckich towarzyszy w Starobielsku. Pamiętam pisanie życiorysów pod ubecką kontrolą : "zapomnieliście o wuju co miał dwie kamienice ? Zapomnieliście o dyrektorze szpitala ? ......"

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0

#1539354

Witaj

 

Dobrze poinformowani mówią, że były pan rektor z miłości do Wielkiego Wodza zmienił nazwisko na STALINski.

Lecz do rzeczy.

Pamiętasz może ogromną ilość łodzi desantowych jakie nasze stocznie budowały dla sowieckiej floty? Miały one jedną techniczną ciekawostkę: - silniki główne jednorazowego użytku. Łodzie bardzo wolno zbliżały się do brzegu/plaży na słabym silniku pomocniczym i na sygnał do ataku przechodziły na silniki główne, które po paru minutach maksymalnej pracy po prostu się rozlatywały. Zwycięzcy przecież nie potrzebują środków do odwrotu. Czy pan doktor honoris causa właśnie takie silniki projektował? Coś mi się obiło o uszy.

 

Serdecznosci

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-1
#1539367

Pojechałeś zbyt mocno z Januszem Stalińskim, to były inne czasy.  Staliński był głównie specjalista od Teorii Okrętu, a jego książka dla studentów PG pod tym samym tytułem nie miała sobie równych. Wykształciły się na niej całe pokolenia okrętowców i myślę, że Ty też. Napisał też inną książkę, Siłownie Okrętowe, również cenną jak teoria. Pracując wcześniej w Katedrze Projektowania Okrętów ( gdzie robiłem dyplom), a następnie w Katedrze Siłowni Okrętowych  Politechniki Gdańskiej, Staliński miał ogromną wiedzę w tych dziedzinach i to, że został później dziekanem Wydziału Budowy Okrętów, a następnie rektorem politechniki nie mogło nikogo dziwić. To nie to samo, co docenci marcowi. Poza tym Staliński nigdy się nie zeszmacił, tak jak wielu jego znanych kolegów.

Przyznasz, że porównanie rektorów politechniki z lat 1970-75 i z 2002-08, czyli Stalińskiego z Rachoniem to tak, jak porównanie walki o demokrację w Polsce w tych samych latach.

Tak się złożyło, że znałem dość dobrze rodzinę Stalińskich, jak i samego dziekana BO, więc uznałem, ze powinienem te kilka słów napisać. Żałosną postacią była i jest lewaczka Dorota Stalińska, była żona Krzysztofa Kołbasiuka, ale ona tak jak wielu jej podobnych tzw.celebrytów, zabrnęła sama już nie wie gdzie i dzisiaj nie daje jej się normalnie słuchać.  Z jej trojga rodzeństwa żyje jeszcze brat i siostra Teresa (ale nie w Polsce), która różni się od niej całkowicie. Bracia też byli różni, więc nie można powiedzieć, że Staliński nie potrafił wychować swoich dzieci.

Oczywiście, że bratanek Janusza Rachonia, Michał Rachoń i jego żona Katarzyna Gójska-Hejke, to już inna bajka, to inny świat, to jedni z moich ulubionych i od lat niezłomnych dziennikarzy. Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1539441

Kończyłem elektronikę. I w latach 70-tych mieliśmy o panu S. złe zdanie. Wiem co mówię, bo sam pracowałem na PG i to pod kierownictwem samego prorektora Cichego.

Czy jego książki były takie świetne? Na tamte czasy tak. Tylko kto, oprócz Cegielskiego (na licencji Sulzera) i Puck (na licencji Volvo Penta) budował silniki okrętowe wg. wskazówek profesora S.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1539446

"Chciałem tylko na tych dwóch przykładach postawić tezę, ze o tym, po której stronie sceny politycznej jest ktoś dzisiaj: patriotów, czy targowiczan, ogromny wpływ ma dom z którego się pochodzi".

Wskazałeś na powiedzenie ludowe o "skorupce za młodu". Warto zawsze odnosić się do takich porzekadeł. Z reguły są nadzwyczaj trafne i oddające sens pewnych zjawisk, niezależnie czy dotyczą ludzi, sytuacji czy np. zwierząt lub pogody.

Zdarzają się wyjątki, ale bardzo nieliczne, które potwierdzają tylko regułę "o skorupce". I znów wedle powiedzenia "wyjątek potwierdza regułę" :). Można też przytoczyć przysłowia z jabłkiem w tle: "niedaleko pada jabłko od jabłoni" lub "jaka jabłoń, takie jabłko". A'propos "wyjątków potwierdzających regułę" to  mogą być w dwóch kierunkach, w rozpatrywanym tutaj obszarze. Otóż może się zdarzyć, że np. w patriotycznej rodzinie znajdzie się "czarna owca" w pierwszym (dzieci) czy np. w drugim pokoleniu (wnuki), itd. Podobnie w rodzinie "Targowiczan" mogą się zdarzyć chlubne "białe owce". Niemniej ten, kto twierdzi, iż wychowanie jest bez znaczenia, że nie można winić syna za działania ojca czy brata itd. jest hipokrytą.

Zauważ, że kiedyś w Polsce właśnie charakter rodziny, jej historia i przedstawiciele decydowali o postrzeganiu członków tej rodziny. Drzewo genealogiczne stanowiło dla patriotów chlubę. Dokonania przodków, ich pozycja społeczna, postępowanie było fundamentem kształtowania się charakteru człowieka, młodego człowieka. Na grobach zawsze podawało się też nazwiska panieńskie matki i w ogóle w przypadku zarówno ojca, ale przede wszystkim matki wskazywano też gałąź rodzinną (z Mackiewiczów, z Potockich, itd). Szlachta była dumna ze swojego szlachectwa. I teraz też tak jest, choć patriotów nam wybito bezpośrednio przed, w trakcie jak i po II WŚ (nazizm, komunizm, żydo-ubecja).

Mnie zawsze śmieszy ten strach zdrajców i nie-Polaków przed ujawnieniem przeszłości swoich przodków. Dotyczy to i komuchów, i SB-ków i WSI-oków, ale też przywiezionych na "tankach sowieckich" do Polski komunistycznych Żydów, którzy stanowili trzon zarządczy powojennej UB-ecji (od MBW). Oni często zmieniali po wojnie nazwiska na brzmiące słowiańsko, polsko. I ten strach przeradza sie w agresję, jeśli się o tym pisze, wedle znanych schematów krytyki, właśnie w rodzaju "nie grzebmy w życiorysach, bo to obrzydliwe", "syn nie ponosi winy za ojca", itd.

Ciekawe dla zdrajców i antypolaków oraz obcych nam etnicznie są ich biografie zawarte w Wikipedii. Z reguły zaczynają się od szkoły średniej bez podania np. przodków ze strony matki czy ojca. Tak jakby się urodzili w wieku kilkunastu lat :). Przeciwnie jest w życiorysach patriotów, Polaków a już wśród szlachty często podaje się niemal całe drzewo genealogiczne.  A zresztą też patrioci i ludzie prawi nie wstydzą się nawet podać też ewentualnych "czarnych owiec" w rodzinie.

Jeżeli jednak ktoś jeszcze ma wątpliwości lub dalej utrzymuje, że rodzina nic nie znaczy to niech przeczyta cykl książek o resortowych dzieciach autorstwa m.in. Doroty Kani (seria wzbudziła wściekłość opisywanych) czy też cykl "Czerwone dynastie" znajdujący się w sieci.

Podoba mi się!
15
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1539363

Witaj Krzysztofie!

 

Pamiętasz jak się o kimś mówiło: - on pochodzi z dobrego domu.

To też nie wzięło się z niczego. "Przysłowia ludowe są mądrością narodu". Ludzie patrzą, obserwują i wyciągają wnioski.

Po czasie powstaje z tego reguła społeczna - przysłowie. Lata doświadczeń na to pracują. Więc w żadnym wypadku nie można tego lekceważyć. A już absolutnie starych greckich i rzymskich sentencji, bo to tysiące lat potwierdza.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1539368

:))

Ja jeszcze bardzo lubię to powiedzenie: "frak dobrze leży w trzecim pokoleniu", no i może jeszcze o słomie wychodzącej z  butów. 

Większości tzw. elit ta słoma z butów wychodzi cały czas. Zobacz na Kopacz, na Tuska, na Petru, Lewandowskiego, Kijowskiego, Kalisza, Michnika, itd...

Ja poznałem osobiście tych "we frakach w pierwszym lub drugim pokoleniu", w polityce, ale też w gospodarce na wysokich stanowiskach. I ten frak przestaje pasować najczęściej po kilku głębszych. Wtedy też słoma z butów wychodzi w dużej ilości :). Po trzeźwemu jeszcze się hamują, ale alkohol pokazuje prawdziwą ich "twarz", często zwykłych prymitywnych chamów. Ja nawet na rauszu np. nie przeklinam, czy nie staję się wulgarny. To gdzieś tkwi podświadomie, bo normalnie przekleństwo dla mnie jest obrzydliwe i używam go w wyjątkowych wypadkach i bardzo rzadko. Podobnie nie rozumiem tej męskiej alkoholowej pogardy dla kobiet - oczywiście wśród tych chamów i tej ich frajdy z wizyty w burdelu. 

I jeszcze takie małe spostrzeżenie: zastanawiam się też nad pewną cechą części znamienitych Żydów, czyli zewnętrzne niechlujstwo, od fryzury, po zarost czy też ubiór. To zupełnie inna kultura niż nasza łacińska.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1539372

Naziści Hitlera wiedzieli co robią, gdy palili książki ! 

Dobrzy rodzice wiedzą jaka literatura powinna znajdować się w zasięgu ręki młodego człowieka. PRL nie palił książek, ale bezczelnie drukował i kolportował bryki, równocześnie cenzurując i ograniczając wydawnictwo.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

#1539370

Mozna pozazdroscic wam patrotycznych domow i takowego wychowania. Ja z takiego domu nie pochodze. Stulecia szlachetnosci  rodzinnej nie uchronily mojej mamy przed jednym czy drugim bledem zyciowym.  Mysle, ze przesladowania zmuszaly nieraz jednostki do falszywych decyzji, albo przynajmniej do przemilczenia Katynia i innych haniebnych  czynow NKWD czy rodzimej ubecji. O tym dowiedzialam sie duzo pozniej niz wiekszosc Niepoprawnych. Nawet o bohaterskich braciach  mojej matki dowiedzialam sie dopiero przed kilkoma miesiacami. Gdzie jest granica, czy rodzice, dziadkowie czy pradziadkowie wystarcza? Mysle, ze po drodze mozna skrzywdzic tez wartosciowych ludzi. Macie racje, ze "komuchom" bylo latwiej,a patriotom ciezej - ale jak Pan powiedzial: wyjatki potwierdzaja regule.

Ja mieszkam za granica  i nie jestem dobrze zorientowana w koligacjach rodzinnych - ale czyz panowie Kurscy nie pochodza z jednego domu? Czy nie sa przykladem jednego domu i roznych zapatrywan?

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1539407

Nad historią  rodziny zaczynam zastanawiać się, gdy ktoś postępuje nieprzyzwoicie i działa jako wróg Polski. . Widzę, że wielu wojujących ateistów pochodzi z rodzin żydokomuny. To oni używają określeń: klechy itd. Ateiści wywodzący się z polskich rodzin nie zwalczają Kościoła z taką nienawiścią.

Przykładem rodzina Michnika; to na ogól znana wiedza czym zajmował się ojciec, matka i brat, a nawet ciotka. Ta rodzina ukształtowała Michnika w duchu pogardy dla polskości. Nawet najwyższe odznaczenie odbierał w plastikowych klapkach, bez krawata.

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1539414

Komentarz ukryty i zaszyfrowany

Komentarz użytkownika trybeus został oceniony przez społeczność dość negatywnie. Został ukryty i zaszyfrowany poprzez usunięcie samogłosek. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 3. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność jakkolwiek ciężko Ci będzie go odczytać. Pamiętaj, że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

kg jszcz hjk bjm ngm by trzymć sę n tp...tn Rchń t nzły łś...szkd chłpk:))

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-11
#1539369

Kolejny raz przekraczasz granice. Wszelkie. A dobrego smaku szczególnie.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

#1539371

...ja przekraczam??? a czy ja obłapiałem nogami Kurtykę, agenta Tomka, teraz Rachonia? Zostawiając własnego męża i podążając za rebe Sakiewiczem?

dobry smak cyborg, to jest się nie sqrwić, ta pani przekroczyła wiele granic dobrego smaku...zaprzeczysz, czy zapałujesz:))

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-6
#1539373

cyt:

„Ty pisowska k***o” – miał powiedzieć Paweł Kukiz do pracownicy Telewizji Republika Katarzyny Gójskiej-Hejke. Jej życiorys pokazuje, że opinia muzyka nie jest tak kontrowersyjna, jak mogłoby się to wydawać.

Dziennikarka w środowisku dziennikarzy zasłynęła romansem z prezesem Instytutu Pamięci Narodowej Januszem Kurtyką, dzięki któremu udało jej się uzyskać m.in. materiały na temat agenturalności arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Gójska-Hejke wykorzystała je w swoim artykule opublikowanym w „Gazecie Polskiej”.

Nagonka, którą wywołała ta publikacja doprowadziła do ustąpienia duchownego ze stanowiska. Później okazało się jednak, że akta, na których się opierała były fałszywe.

Były mąż Gójskiej-Hejke oskarżył ją o kradzież należących do niego zdjęć (w momencie zdarzenia mieli już rozdzielność majątkową), które miały dokumentować m.in. spotkania pracowników „GP” z politykami w jego domu. „W naszym domu spotykali się dziennikarze „Gazety Polskiej” z pewnymi politykami . Obawiali się spotkań w redakcji, bo panowała obsesja podsłuchowa, sądzili, że w prywatnej willi będzie bezpieczniej” – twierdzi mężczyzna.

W zemście na złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa dziennikarka oskarżyła małżonka o przemoc domową. Z kolei jej pracodawca Tomasz Sakiewicz mówił publicznie, że konflikt jest inspirowany przez… służby specjalne.

Były dziennikarz „GP” Tomasz Misiak znany głównie z publikacji o Smoleńsku w swojej książce odsłaniającej kulisy działania i manipulacji koncernu Sakiewicza zalicza natomiast pracownicę Republiki do grona członków „grupy trzymającej prawdę”, która decyduje o linii mediów tzw. „Strefy Wolnego Słowa”.

Co ciekawe Gójska-Hejke, choć jest członkiem rady nadzorczej Telewizji Republika, należy do grona dziennikarzy z komunistycznych rodzin. Jej matka odznaczała się na Wieczornym Uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu, za co dostała m. in. poniższa nagroda."

 

https://wirtualnapolonia.com/2015/08/25/kim-jest-dziennikarka-ktora-wypa...

Pozdrawiam jak zawsze :))

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-7

Astra - Anna Słupianek

#1539389

...no właśnie, dzięki, wielka szkoda, że mąż Hejke tych zdjęć nie zdeponował gdzieś na chińskim serwerze, byłyby naprawdę arcyciekawe...choć myślę, że głupi facet nie jest i je zdeponował jako swoją polisę...znając to wściekłe gremium Sakievytcha nie daliby mu spokoju...Hejke się uwolnił od modliszki, ale Rachonia szkoda, bo chłopak naprawdę nie wie w co się wpakował...ja przynajmniej nie wiązałbym się z taka personą...no chyba, że to było małżeństwo resortowe:))rebe Sakievytch błogosławił:))

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-5
#1539403

Tak plujesz jadem, że ekran komputera do czyszczenia. A może wybierz się do TVN - szkło kontaktowe na takich czeka..

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1539506

Tak plujesz jadem, że ekran komputera do czyszczenia. A może wybierz się do TVN - szkło kontaktowe na takich czeka..

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1539507

Czy zaprzeczysz, że Hejke była kochanką Kurtyki, czy demaskowanie jawnych banderowców w przestrzeni medialnej to plucie jadem? Opamiętaj się zanim nie jest za późno...o mój ekran się nie bój, bój się o to, abyś kiedyś nie znalazła się z ręką w nocniku, jak ci banderowiec przystawi nóż i krzyknie "rezat lachiw"...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1539508

Tak plujesz jadem, że ekran komputera do czyszczenia. A może wybierz się do TVN - szkło kontaktowe na takich czeka..A może swój życiorys opublikuj w szczegółach,

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1539509

istnieją kobiety, które nie korzystają na związkach- poza jednym- tylko, że w "dziwny" sposób są piętnowane, zwłaszcza przez resztę kobiet.

chcesz pierwsza rzucić kamieniem w te korzystające czy w te mniej?

niemoralnością innych czy brudami rozwodowymi chętnie zajmują się specyficzni ludzie. na opak nawet zirytuje takich, gdy pary się pobierają. podobno też w innych przeszkadza nam to, co najbardziej w nas samych, jest taki mechanizm. O Pewnej Pani też różnie mówią. to teraz nie jest "kontrowersyjne" nazwanie kogoś k...?

dziwne, by nie miała wpływu na linię własnych mediów, skoro nie tylko w nich pisze ale i jest red.naczem :)

nie znam jej rodziny ale z pewnością nie pracuje u Sakiewicza za to, co robiła jej matka czy sugerowaną "komunistyczną rodzinę"

 

ogólnie słaby ten kompromat

można wiedzieć, czy sama masz związki z komuchami, skoro je tak wytykasz, może wie ktoś?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1539430

No, faktycznie ! Musiałem sprawdzić, że nie Ty !  Nie obłapiałeś, nie podążałeś. A ona, gnąc się - mocno skrzywiła.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

#1539416

zbudował w Leningradzie okręt dla córki, którym ta wygodnie przez swoje życie płynęła...   Ale to zdjęcie można było sobie darować.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1539378

Przepraszam, jakie zdjęcie?!

Zaprezentowane tutaj jest publicznie dostępne i taką właśnie twarz reprezentuje ta pani na spędach kodu.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1539379

Pana Rachonia uważam, podobnie jak autor, za postać wybitną. Jest reprezentacyjny, wybitnie inteligentny, ma wiedzę i potrafi się perfekcyjnie ustosunkować do bieżących wydarzeń.Ponadto dykcja i aparycja.

i doprawdy, niedaleko spada jabłko od jabłoni, co udowadnia nam Adam Michnik.

                                                           Autorze Drogi serdeczności

Podoba mi się!
17
Nie podoba mi się!
-1

Aleksander Szumanski

#1539386

Witam serdecznie!

To dobrze, że widzimy ludzi podobnie i tak ich oceniamy. Tak jest zawsze, gdy patrzy się bez uprzedzeń.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1539394

Ja to przecież doskonale rozumiem i gdybym tę Panią chciała oglądać to sama poszukałabym jej w necie, a tu foto replay. Proszę mi nie mieć za złe ale takie już mam poczucie smaku. Humoru również.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1539402

Kwestia smaku?

To ja mam pewien kłopot. Jestem wielbicielem twórczości Hieronimusa Boscha. Nikt, tak jak on nie potrafił ukazać brzydoty, w tym wykrzywionych złymi emocjami twarzy. To dla mnie ma duże znacznie i niesie właściwy przekaz dla odbiorcy.

Dlatego nie wybrałem jednego z tysiąca ładnych obrazków, bo niczego one nie komentują. Siedziałem przed telewizorem i patrzałem, jak zapiekłość i pogarda wykrzywia twarz kobiety. To są momenty, które w życiu widzimy, ale raczej trudno je znaleźć utrwalone zdjęciami. Więc o to mi chodziło.

 

To fragment obrazu Boscha z Jezusem niosącym krzyż i pełne satysfakcji twarze motłochu.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1539418

... nie miałeś zamiaru wyręczać tabloidów, bo to ich specjalność. No, - ale skoro wskazujesz "who is who", to uważam że powinniśmy wiedzieć trochę więcej, z kim ten młody i pełny inwencji twórczej red. M. Rachoń... nieświadomie usiłuje sobie spieprzyć życie.

Swego czasu, a było to w latach 1987-1992, bodajże w każdą środę o godz. 23:00 - o ile mnie pamięć nie zawodzi - Telewizja Polska w programie drugim emitowała audycję pod tytułem "Telewizja nocą". Prowadzący ten program Aleksander Małachowski i Halina Miroszowa prezentowali reportaże, w których przedstawiali ludzi mających problemy między innymi z alkoholem walczącymi ze skutkami AIDS i innymi chorobami, walczącymi z problemami po wyjściu z zakładu karnego oraz zajmowali się ludźmi "poszkodowanymi przez los" - jak to ujęli. W tamtych czasach było to swoiste otwarcie się mediów na problemy zwykłych polskich obywateli. Stąd program ten z miesiąca na miesiąc, z roku na rok cieszył się coraz większą popularnością wśród telewidzów i miał coraz większą tzw. oglądalność. 

Zapewne zapytasz Januszu: - a jak się ma ten program "Telewizja nocą" do... Doroty Stalińskiej, a tym bardziej do Michała Rachonia??? Otóż ma. Ale wykluczam tu Michała Rachonia.

Nie potrafię teraz ulokować w czasie kolejnej audycji "Telewizja nocą", kiedy to bohaterką programu była właśnie Dorota Stalińska. Ale pamiętam jedno i to bardzo istotne. Wówczas to realizatorom tego programu... "wypłakała się w rękaw" przed kamerą i mikrofonem, że... została porzucona przez twórców spektakli teatralnych i filmów, że wszyscy ją "olali" i przyszło jej "klepać biedę". A swe niepowodzenia aktorskie przypisywała temu, że... samotnie wychowywała dziecko i była "niedyspozycyjna". Dziś już nie pamiętam, jak się dokładnie skończył ten telewizyjny epizod, ale jak przez mgłę coś mi świta, że ktoś tam z kręgu "tfórców" kultury dał jej szansę pozyskania jakichś środków do życia.

No proszę! - Wyszło na to, że i wśród zatwardziałych komuchów zdarzają się przypadki, że "układy towarzyszy" nie są dla wszystkich.

 

Pozdrawiam,
Satyr

P.S.
A swoją drogą - moje zdanie na temat "układu" Rachoń-Stalińska: - prędzej czy później obróci się przeciwko Rachoniowi. Szkoda chłopa.   

 

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1539409

"...z kim ten młody i pełny inwencji twórczej red. M. Rachoń... nieświadomie usiłuje sobie spieprzyć życie."

 

Czy dobrze zrozumiałem? Wysnułeś wniosek z mego tekstu, że Michał wiąże się z panią Stalińską?

A może zdanie to dotyczy, od paru dni "legalnej - kościelnej" małżonki, Kasi Hejke?

Wobec Katarzyny Hejke, świetnej, ładnej i inteligentnej dziennikarki jest ogromny hejt w mediach, uprawiany przez lewackich przyjaciół jej byłego męża, który sam wykluczył się z prawicowego środowiska. I przyznam, jest niesłychanie obrzydliwy. Jak widać maglowe kuchary powielają go za pudelkiem z upodobaniem. A to, że Kaśce i Michałowi to kompletnie zwisa, jeszcze bardziej je rozwściecza. Tak by było pięknie rozwalić świeże małżeństwo. Tylko Michał wie dokładnie co było, a plotkary duszą się pomyjach swoich kłamstw. Co jak widać, wyraźnie je podnieca. Ot, prowincjonalne emocje.

Co do Doroty S. To kobieta po przejściach. Lecz ma przystojnego syna, na którym może się oprzeć. Ma prawo do rehabilitacji i spokojnego życia. Lecz ona, jak sfora przegranych komediantów, wybiera trybunę fałszywych patriotów, by wywrzaskiwać swoje frustracje i życiowe niepowodzenia.

Masz rację. Nie zamierzam iść tropem tabloidów i podrzucać tu intrygujących kąsków, zniżając się do kloacznego poziomu tychże i niektórych blogerek. Napisałem o ich domach, o rodzicach i bliskiej rodzinie jako źródle postaw.

Oczywiście nie jest to żadna reguła, czego przykładem nobliwa, gdańska rodzina państwa Kurskich (Jacek tu, Jarosław tam)

 

Serdeczności

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1539420

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Pers nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Bawi mnie taki zachwyt nad zwykłą kurwą Hujke, która jest antytezą Polki.
Też chcesz się załapać między jej nogi czy tylko dostać angaż do nowego portalu o "puszczy"?

Ciekawy jestem czy chciałbyś mieć taką córkę?

Ale swój na swego w końcu trafił , ta medialna menda (Rachoń) trafiła na godną siebie "partnerkę" (kurwa z medialnym Alfonsem):)))))))))))))))))))))

"Brat gwiazdora TVP dostał fuchę w rządowej spółce

Dobra zmiana nie zwalnia tempa. Temat liczby posad obejmowanych przez krewnych i znajomych działaczy PiS podejmowaliśmy już wielokrotnie. Teraz okazuje się, że intratnych państwowych stanowisk nie brakuje również dla krewnych dziennikarzy, którzy pojawili się w mediach publicznych po ostatnich wyborach. Jedno z nich objął brat czołowego dziennikarza TVP Info!

Jak informuje „Gazeta Wyborcza", brat Michała Rachonia, Nikodem, jest wicedyrektorem ds. marketingu w państwowej Enerdze. Mało tego, dziennikarze, którzy ujawnili tę informację twierdzą, że koncern próbował to ukryć!"
http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/brat-rachonia-dostal-fuche-w-rzad...

Czyli "Rodzina na swoim" :))))))))))

I odpierdol się gdyński głupku od pani Stalińskiej. Napisz lepiej coś o swojej rodzinie. Może być ciekawie :)))

"W 2009 roku o dziennikarce „Gazety Polskiej” Katarzynie Gójskiej-Hejke zrobiło się głośno za sprawą jej byłego męża – profesora Krzysztofa Hejke – światowej sławy fotografika. Profesor Hejke pisemnie zaprotestował przeciwko dekorowaniu szefa IPN Janusza Kurtyki:
.

Panie Prezydencie,

Piszę ten list, ponieważ uważam, że powinien zostać Pan poinformowany o tym, jakim człowiekiem jest w rzeczywistości osoba, którą odznaczył Pan w ostatnich dniach Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Chodzi o Pana Janusza Kurtykę, prezesa IPN. Kiedy po powrocie z wyjazdu zagranicznego dowiedziałem się, że odznaczył go Pan tym orderem, byłem wzburzony. Wierzę jednak, że gdyby posiadał Pan wiedzę o prawdziwej naturze tego człowieka nie dopuściłby Pan do tego, żeby jego imię widniało pośród wielu zasłużonych dla Polski kawalerów tego orderu.

Chcę Pana poinformować, że ten, którego jak mniemam w dobrej wierze, Pan uhonorował jest człowiekiem cynicznym i wyrachowanym, za nic mającym zasady, którym również Pan hołduje. Pomimo że Pan Janusz Kurtyka przedstawia się jako obrońca prawdy i osoba o krystalicznym życiorysie, to jego życie ma też ciemne strony – jedną z takich skrzętnie ukrywanych przez niego tajemnic jest romans jaki nawiązał z moją żoną Katarzyną Hejke, w końcu 2006 r., którym doprowadził do rozpadu mojego małżeństwa. Rozumiem, że zdarzają się małżeńskie zdrady, jednak nie fakt zdrady boli mnie najbardziej – nie mogę pogodzić się z tym, że rozbija moje małżeństwo i burzy spokój dzieci osoba mieniąca się obrońcą tradycyjnych wartości i prawdy.

Cała sprawa pozostałaby jednak tylko sprawą obyczajową, gdyby nie jeden istotny fakt, o którym powinien Pan wiedzieć – otóż moja żona jest znaną dziennikarką prawicowej prasy, która w okresie romansu z Panem Januszem Kurtyką napisała szereg artykułów dot. lustracji i zawierających treści dostępne jedynie w archiwach IPN zastrzeżonych dla innych osób. Odznaczony przez Pana człowiek pomimo moich wielu listów nie odpowiedział na żaden z nich, nie zdobył się nawet na powiedzenie słowa „przepraszam”, choć nie brakowało mu ani inwencji ani pomysłów służących do uwiedzenia mojej żony, mamionej i otumanionej przez niego przekazywanymi tajnymi aktami IPN, które potem były podstawą jej artykułów w „Gazecie Polskiej”. Wierzę, że gdyby nie nadużył on swojej funkcji to nie byłby w stanie uwieść mojej żony – wspaniałej, mądrej i trochę zbyt ambitnej dziennikarki, a wtedy nadal bylibyśmy rodziną.

Ten człowiek ośmieszył nie tylko mnie, ale ośmiesza nasz kraj, naszą historię i Pana Panie Prezydencie. Dla mnie nie znalazł czasu ani odwagi, aby spojrzeć mi prosto w oczy, ale wierzę, że Pan nie pozwoli na to, aby człowiek o takiej kondycji moralnej stawiany był w jednym rzędzie z narodowymi bohaterami – innymi zasłużonymi wobec Ojczyzny Kawalerami Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Z poważaniem
Prof. Krzysztof Hejke

List został przywołany przez media nie ze względu na barwny konflikt małżeński tylko dlatego, że profesor Hejke oskarżył szefa IPN o to, że uwiódł jego żonę przy pomocy teczek z IPN-u.

.
Piotr Pytlakowski
29 maja 2009
Hejke kontra Hejke
Dlaczego alkowianym dramatem, jaki rozgrywa się między małżeństwem państwa Hejków a prezesem IPN Januszem Kurtyką, zainteresowała się Fundacja Helsińska? Bo w grę może wchodzić angażowanie organów państwa do prywatnych rozgrywek.

Najpierw przypomnijmy znane fakty. Przez prawie rok sprawa rozwodowa Katarzyny i Krzysztofa toczyła się bez rozgłosu. Ale kiedy w kwietniu 2009 r. prezydent RP odznaczył Krzyżem Komandorskim prezesa IPN Janusza Kurtykę, wybuchła obyczajowa bomba z politycznym tłem. Krzysztof Hejke publicznie ujawnił romans swojej żony z szefem IPN.

Bohaterowie dramatu:

Krzysztof Hejke, fotografik i operator, profesor łódzkiej szkoły filmowej, lat 46, przystojny, opalony, wysportowany; w „Gazecie Polskiej” do kwietnia 2009 r. nadzorował szatę graficzną;

Katarzyna Hejke, młodsza o 14 lat, dziennikarka „Gazety Polskiej”, ładna, zgrabna, podczas debat telewizyjnych elokwentna i pewna siebie. Podobno szalenie ambitna.

W roli chóru występuje „Gazeta Polska” i jej środowisko. To tygodnik polityczny założony w 1993 r. przez Piotra Wierzbickiego. W 2005 r. w redakcji doszło do puczu. Odszedł Wierzbicki (twierdził, że dziennikarz Tomasz Sakiewicz proponował mu publikowanie sponsorowanych tekstów o pewnej firmie jako artykułów redakcyjnych), a rządy przejął Sakiewicz. Katarzyna Hejke jest jego zastępczynią. Z ostatniego wstępniaka redaktora naczelnego: „»GP« stała się oazą wolności dla środowisk patriotycznych”. Według Sakiewicza, tygodnik sprzedaje 30 tys. egzemplarzy. Wydawany jest też miesięcznik „Niezależna Gazeta Polska” (20 tys.) i kwartalnik „Nowe państwo”. Bez wątpienia „GP” i pozostałe tytuły sympatyzują z PiS.

Krzysztof i Katarzyna poznali się w 2001 r. w samolocie wiozącym ówczesnego premiera Jerzego Buzka do Brukseli. On był wtedy zatrudniony w Kancelarii Premiera, robił dokumentację fotograficzną. Ona leciała jako młoda reporterka „Gazety Polskiej”. Była mężatką i matką rocznego dziecka. Rok później została żoną Krzysztofa. Uważano ich za zgodne małżeństwo. Urodziła drugie dziecko. – Krzysztof i to swoje, i Kasi z poprzedniego związku traktował tak samo. Opiekuńczy, kochający – wspomina znajoma Hejków. –Z Kasią stanowili wzorcową parę, tak się przynajmniej z daleka wydawało.

W 2007 r. Krzysztof dowiedział się, że żona romansuje z prezesem IPN. Odbyli poważną rozmowę. Obiecała, że znajomość zerwie. Według niego nie zerwała. Dlatego rok później wystąpił o rozwód. Na rozprawie rozwodowej nie padło nazwisko Janusza Kurtyki… Katarzyna zgodziła się, aby orzeczono rozwód z jej winy. Sąd uznał jednak, że to małżeństwo ma szanse przetrwać, przeżywa tylko kryzys, a nie trwały rozpad. Rozwodu nie orzeczono.

Ale w rzeczywistości małżeństwo rozsypało się. Ona kupiła dom, on został w starym, pod Warszawą. Rozdzielili majątek. Ponownie przystąpili do załatwiania formalności rozwodowych.

W kwietniu 2009 r. prof. Hejke wyjechał na 2 tygodnie do Etiopii. Dokumentował projekt filmowy. Tam dostał wiadomość, że Janusz Kurtyka otrzymuje od prezydenta order za swoją odwagę. Brzemienny w skutkach list-protest Hejke napisał tuż po powrocie: – Nie potrafiłem pogodzić się z sytuacją, że człowiek, który rozbił mi rodzinę, doczekał się zaszczytów w sferze moralnej. Moje poczucie sprawiedliwości nie pozwoliło, abym nie zareagował, nie mogłem już milczeć – tłumaczy.

Kogo fotografował Krzysztof?

Bez wątpienia nie milczy. Czuje zagrożenie, więc zabezpiecza się opowiadając dziennikarzom o swoim dramacie. Obawia się, że padnie ofiarą jakiejś prowokacji. – Już słyszę, że jestem winien publicznego ataku na IPN – mówi. – Nie atakowałem IPN, ujawniłem jedynie prawdziwe oblicze prezesa tej instytucji.

Kiedy przebywał w Etiopii, Katarzyna prawie codziennie wysyłała mu e-maile. Zachował je. Pisała wyjątkowo ciepło, gdzie byli, co robili, co zjadło dziecko. – Potem e-maile przestały nadchodzić – opowiada Krzysztof Hejke. – A po czterech dniach od ostatniego dostałem urzędowo brzmiący e-mail z kancelarii adwokackiej.

16 kwietnia 2009 r.: „Szanowny panie! Uprzejmie informuję, że zaplanowane na najbliższy wtorek Pana spotkanie z synem Ksawerym nie będzie możliwe. Chciałbym spotkać się z Panem w celu omówienia Pańskich dalszych kontaktów z synem”. – Później dowiedziałem się, że między jej ostatnim listem a informacją od adwokata, a więc między 12 a 16 kwietnia 2009 r., moja tak zwana małżonka (tak określa teraz Katarzynę)wynajęła firmę otwierającą sejfy, włamała się do mojego domu i wyniosła całą moją dokumentację.

Kiedy wrócił do Polski i zorientował się, że w domu ktoś buszował, wezwał policję. Funkcjonariusz spytał, czy ma gdzieś fotografie, na których uwiecznił wnętrze domu. Chciał porównać stan sprzed włamania z aktualnym. Krzysztof odrzekł, że oczywiście, ma dużo takich zdjęć. Otworzył jedną szufladę, drugą. Puste. – Moje życie dokładnie i pieczołowicie wyczyszczono. Zniknął cały materiał ilustracyjny, jaki gromadziłem przez kilkanaście ostatnich lat.

Jako fotografik uwieczniał Kresy Wschodnie, wydawał albumy. Ale fotografował też własne życie, dzień po dniu. Ludzi, u których bywał, i tych, którzy przychodzili do jego domu, a także siebie, Katarzynę i dzieci. Miał w głowie projekt albumu, w którym pokazałby kilka lat z życia rodziny. Teraz tych zdjęć nie było. Mówi, że być może właśnie zdobycie tej dokumentacji było celem włamania. Na fotografiach zanotował bowiem sytuacje, których ujawnienie byłoby kłopotliwe dla wielu osób. – W naszym domu spotykali się dziennikarze „Gazety Polskiej” z pewnymi politykami – ujawnia. – Obawiali się spotkań w redakcji, bo panowała obsesja podsłuchowa, sądzili, że w prywatnej willi będzie bezpieczniej.

Efektem tych toczonych w konspiracyjnej atmosferze spotkań były późniejsze demaskatorskie publikacje „Gazety Polskiej”. – Nie mogę na razie ujawnić wszystkiego, co na temat wiem, na przykład, jak do mojej żony dotarły kwity na arcybiskupa Stanisława Wielgusa (z powodu oskarżeń o agenturalną przeszłość zrezygnował z funkcji metropolity warszawskiego podczas ingresu w 2007 r. ) albo Milana Suboticia (z tego samego powodu został zwolniony w 2006 r. z funkcji dyrektorskiej w TVN). Na podstawie tych kwitów z IPN napisała sensacyjne artykuły – mówi Krzysztof Hejke. – To moje ubezpieczenie, na wypadek gdyby ktoś próbował mnie uciszyć. Część materiałów przezornie ukryłem w innym miejscu.

Prowokacje, czaszki i chora psychika

Kiedy prof. Hejke mówi o uciszeniu, ma na myśli taktykę przyjętą przez jego żonę. Podczas kiedy on składał w prokuraturze doniesienie o włamaniu do domu, ona doniosła, że mąż maltretował fizycznie i psychicznie ją oraz dzieci. To poważna sprawa, prokuratura z miejsca zabrała się do pracy. Krzysztofa przesłuchano na razie w charakterze świadka. Z jego skargą na włamanie tak szybko nie poszło: dopiero 18 maja 2009 r. w domu Katarzyny zjawiła się ekipa, dokonano przeszukania. Sprawa nabrała nawet posmaku sensacji, bo zaraz po pojawieniu się funkcjonariuszy na miejsce zjechali dziennikarze telewizyjni i radiowi. Chcieli sfilmować, jak ABW krzywdzi dziennikarkę. Trochę zdziwiła ich wiadomość, że to policja kryminalna dokonuje rutynowej rewizji.

– Nie biłem jej ani dzieci, gdyby było inaczej, nie pozwalałaby mi zabierać syna na wypady w góry czy na Mazury – mówi Hejke. – Mam zostać zdyskredytowany. Jeżeli przyszłoby mi do głowy opowiedzieć coś o tajemnicach redagowania „Gazety Polskiej”, będę niewiarygodny. Katarzyna i jej szef już przecież rozpowiadają, że jestem chory psychicznie i nie można mi wierzyć.

Katarzyna Hejke nie chce bezpośrednio rozmawiać z „Polityką”. Podczas naszej rozmowy telefonicznej z redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej” Tomaszem Sakiewiczem siedzi jednak obok niego i uzupełnia jego wypowiedzi. Sakiewicz: – Uważam go za złego człowieka. To prawda, że jest chory psychicznie, leczył się na oddziale zamkniętym. Miewał dziwne odloty, sypiał na cmentarzach, zbierał czaszki ludzkie. Jestem z wykształcenia psychologiem klinicznym, wiem, co mówię.

Według Sakiewicza opowieści prof. Hejke są niewiarygodne. – Włamanie do domu? Przecież Kasia miała klucze, była tam zameldowana, mogła wchodzić, kiedy chciała.

Sakiewicz uważa, że histeria, jaką rozpętał Hejke, to element większej prowokacji przeciwko „Gazecie Polskiej”, której źródłem mogą być służby specjalne. Wylicza elementy układanki: najpierw zaatakował Hejke, potem wybuchła awantura z Januszem Miernickim, prezesem spółki wydającej „Gazetę Polską” (Miernicki miał zastrzeżenia do obiegu pieniędzy w spółce, twierdził, że Sakiewicz wyprowadza je na konto własnej spółki), następnie władze Warszawy nie dały zgody na coroczny koncert pieśni patriotycznych organizowany przez to pismo z okazji 3 maja, a w końcu „Gazeta Wyborcza” przypuściła frontalny atak, informując o poważnych oskarżeniach wobec podwładnej Sakiewicza, redaktor Doroty Kani.

Janusz Miernicki, udziałowiec „Gazety Polskiej” od pierwszej połowy lat 90., twierdzi, że Tomasz Sakiewicz to wysokiej klasy specjalista od manipulacji. – Wobec mnie użył tych samych metod, za pomocą których rozprawiał się kilka lat temu z firmą King&King, choć wcześniej sam ściągnął ich w charakterze inwestora – mówi. – Potem twierdził, że reprezentują rosyjskie służby. Teraz ja też jestem podobnie szkalowany.

Milczenie prezesa

Krzysztof Hejke jest dzisiaj faktycznie kłębkiem nerwów. Czy choruje psychicznie? –W stanie wojennym wcielono mnie do wojska. Aby uwolnić się od munduru, symulowałem przypadłości psychiczne. To był jedyny mój kontakt z psychiatrią – wyjaśnia. Do niedawna uczestniczył w wyprawach wysokogórskich. Wspinał się nawet na 8-tysięczniki. – Tam w ekstremalnych warunkach człowiek o chorej psychice nie dałby sobie rady – podaje argument. – To jest niegodziwe, że używają wobec mnie takich metod. Oto jaki obraz tworzą. Zdradzony mąż, chory psychicznie, a do tego sadysta maltretujący rodzinę. Czy komuś takiemu można ufać? Żona Sakiewicza nagle, po wielu miesiącach, „przypomniała sobie”, że maltretuję Katarzynę. Od sierpnia zeszłego roku mieliśmy rozdzielność majątkową, nie miała prawa pod moją nieobecność wdzierać się do domu. Sejf rozwiercono. Więc była to wizyta towarzyska czy włamanie?

Obsesja cmentarna, o której mówił red. Sakiewicz, to, jak tłumaczy Hejke, jeden z jego fotograficznych projektów. Udokumentował na zdjęciach wiele cmentarzy, tych lwowskich i wileńskich. Miał też zdjęcia czaszek znalezionych w miejscach kaźni polskich oficerów zgładzonych przez Stalina.

Od prawie dwóch miesięcy pozbawiony jest kontaktu ze swoim kilkuletnim synkiem. Liczy, że rozstrzygnięcie sprawy rozwodowej unormuje wreszcie spotkania z dzieckiem, ale końca procesu nie widać. – Ona to przewleka, nie stawia się, składa zwolnienia lekarskie, chociaż w tym samym czasie pracuje – twierdzi.

Poprosił o pomoc Helsińską Fundację Praw Człowieka. – Gdyby ta sprawa rozgrywała się wyłącznie między nim a jego żoną, byłaby jedynie prywatnym dramatem dwojga osób, przypadkiem jakich wiele – mówi Maria Eichard z Fundacji. – Ale tu dzieje się zbyt wiele rzeczy w tle. Zainteresowaliśmy się tą historią, bowiem dostrzegamy tu groźbę uwikłania w osobisty dramat małżeński środowisk politycznych, a nawet organów państwa. Pojawiają się przecież wędrujące nieformalnie teczki z IPN i próby zdyskredytowania Krzysztofa Hejke. Dlatego będziemy bacznie się przyglądać.

Prof. Hejke w liście do prezydenta napisał: „Moja żona jest znaną dziennikarką prawicowej prasy, która w okresie romansu z panem Januszem Kurtyką napisała szereg artykułów dotyczących lustracji i zawierających treści dostępne jedynie w archiwach IPN. Wierzę, że gdyby nie nadużył on swojej funkcji, to nie byłby w stanie uwieść mojej żony”. –Najbardziej mnie mierzi, że ta sama „Gazeta Polska”, która demaskowała sposoby niszczenia ludzi w PRL i ujawniała esbeckich agentów, teraz przejęła tamte metody – mówi"

Czy Sakiewicz też przelatywał tą Chujke?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-5

--------------------------------------
Satyr twierdzi, że brak mi kultury i inteligencji ale ja się z nim nie zgadzam.

I kiedy w końcu admin skasuje moje konto?

#1539815

od wpływu domu rodzinnego nie sposób się uwolnić. w pełni rozumiemy to dopiero po dłuugich latach, obserwując siebie z dystansu czasu i doświadczeń, gdy "skorupka na starość trąci". wychowanie, nawet jako samo "odchowanie", musi mieć ogromny wpływ, określamy się w interakcji a najlepiej widzimy cechy i czyny najbliżej poznanych osób. w części to również kwestia genów, istnieją cechy wrodzone.

pochodzenie ma znaczenie z prostych pragmatycznych powodów: prócz osobowości, korzystamy z kontaktów rodziny, zanim zbudujemy własną siatkę. są więc to osoby podobne lub powiązane wspólnym interesem. nietrudno dopowiedzieć, że jest to tym ważniejsze, im bardziej wpływowa jest rodzina i tym łatwiej więc wypracowuje się kolejny "układ". niezależnie, czy taki kapitał zostanie użyty, jest on stale obok nas. łatwo więc powstają dynastie, formalne czy nie, bo wspólny interes może być czymś więcej niż pokolenie czy formalny związek. a łączy znacznie więcej, choćby podobieństwo mentalne, łatwo trafia swój na swego tak jak złodziej wyczuje złodzieja. wzajemne popieranie się i nepotyzm staje się naturalnym. pewne konkretne kręgi mają szerokie poparcie dzięki bolszewickiej sztuczce, czyli dopuszczeniu innych do grabieży, by wspólnie musieli bronić nagrabionego. ujawnieniem poczują się więc zagrożeni i prości kombinatorzy, zwykłe chamy na salonach.

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1539429

za mlodu nasiaknie - na starosc traci...", choc oczywiscie zdazaja sie wyjatki.

To wlasnie "pochodzenie" jest glowna przyczyna obecnych podzialow politycznych w Polsce: mielismy przeciez ponad 3 mln "przewodnia sile narodu" - z rodzinami bedzie z 10 mln - i ci ludzie nie "wyparowali" po 1989 r. - ale zyja dalej w Polsce... i oni i wychowywane przez nich mlode pokolenia. Tak sie zlozylo, ze po 1989 r. nastapily pewne zmiany - nie na tyle glebokie, zeby tych ludzi odciac od urzedow panstwowych, bankow, rzadu czy nawet... opozycji. Oni tam byli przed 1989 r. byli po 1989 r. i sa dzisiaj - co przeklada sie na obecna sytuacje polityczna - gdy "przypadkowe spoleczenstwo" przez przypadek zaglosowalo na PiS, ktory wzial sie powaznie za realizacje swojego programu wyborczego....

Byle szybciej...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1539579

Nie przesadzaj ! Góra jeden milion. Damy radę !

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

#1539581

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Pers nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

jaki jest cel tego porównania i nie bardzo rozumiem bo nie znam koligacji rodzinnych pani Stalińskiej. Rachonia zresztą też.

"Upadła sześćdziesięciotrzyletnia aktorka drugiego szeregu i młoda 39 letnia wschodząca gwiazda telewizji z perspektywą wspaniałej kariery."

Nie wiem na czym polega "upadek" pani Stalińskiej, czy "upadła zawodowo czy może prywatnie, jako człowiek.

Wiem natomiast jedno - ta "młoda 39 letnia wschodząca gwiazda telewizji z perspektywą wspaniałej kariery" to zwykła propagandowa gnida, która o dziennikarstwie nie ma zielonego pojęcia. To zwykły propagandysta PiS postawiony na "odcinku dziennikarstwa". Założę się o co chcesz, że jak zmieni się kierownictwo TVP po przegranych przez PiS wyborach to ten chłoptaś wyleci z hukiem z ostatniego okna na Woronicza 17.
Dzielą go lata świetlne od takich Dziennikarzy jak Klarenbach czy Hojecka, którzy pracowali w TVP za poprzedniej ekipy, pracują teraz i będą pracowali ktokolwiek będzie rządził. Bo to są Dziennikarze a nie marne podróbki jak ten Rachoń.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-5

--------------------------------------
Satyr twierdzi, że brak mi kultury i inteligencji ale ja się z nim nie zgadzam.

I kiedy w końcu admin skasuje moje konto?

#1539606