Zgwałcona muzyką.

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Ten rok rozpoczął się pod znakiem rozlicznych ataków satanizmu. W szczególności łączy się to z agresywnym instalowaniem w naszej przestrzeni życia publicznego brzydoty.

Starczy popatrzeć na najnowsze dzieła amerykańskiej kinematografii, czy video-klipy i posłuchać muzyki.

 

Naszymi potężnymi broniami duchowymi przed atakiem satanizmu na naszą ludzką wrażliwość są poczucia piękna i brzydoty, i zdecydowane opowiadanie się ludzkiej wrażliwości po stronie piękna. Niestety nasze opory wobec brzydoty bywają tu niszczone gwałtem na całej naszej duchowej naturze.

 

Pewna blogerka opisała sytuację, kiedy to szefostwo firmy funduje pracownicom specyficzną muzykę. Muzykę wkurzającą i torturującą, bo z małymi przerwami ten sam kawałek leci całe 8 godzin pracy.

Pracownice nie mogąc wyłączyć tej bardzo destrukcyjnej dla ich wrażliwości tortury w końcu nauczyły się ignorować ją całkowicie, zaczęły tolerować, a nawet polubiły ją. Padło nawet słowo „pokochać”.

Stało się to jednak nie na zasadzie znalezienia argumentów za polubieniem tej muzyki jako czegoś dobrego, bo ich wola wciąż się buntowała, ich duchowy opór wciąż trwał. Stało się to mimowolnie, skokowo. W miejsce zaniepokojenia dotykającym ich złem przyszło uspokojenie.

Diabeł osięgnął swoje, pokochały brzydotę, a przy tym i zło, i umieranie.

 

Stało się jak w „Roku 1984” Orwella gdzie poddany specjalnej obróbce przez tajną służbę główny bohater w kulminacyjnej scenie stwierdza: „Kocham Wielkiego Brata”.

Nasuwa się skojarzenie, że pracownice mogły być poddane bez swojej woli nieludzkiemu eksperymentowi. W takiej jak ta sytuacji chodzi o życie nie tylko w stanie gwałtu, ale i w zniewoleniu.

Wszyscy wiedzą, że szykowany jest globalny zamachu stanu dla ustanowienia rządu światowego, a przy tym i ustanowienia globalnego niewolnictwa na rzecz grupy trzymającej władzę.

Ta sytuacja może być elementem testowania przyszłych stanów dla panowania uzurpatorskich „panów świata” nad resztką ludzkości, która przeżyje okres dostosowawczy do życia w zbrodniczej utopii „zrównoważonego rozwoju”.

 

A ten stan to nie tylko tolerancja dla zniewolenia, ale i zgoda pracownic na  na bycie zgwałconymi. Zgoda po fakcie. To, że „tylko” w formie wymuszonego słuchania muzyki jest nieważne. Gwałt wyrządza przede wszystkim krzywdę ludzkiej duchowości.

Jest  tu i analogia  do  „syndromu sztokholmskiego” – czyli przejścia ofiar do życia w odwróconej tożsamości. W tożsamości gwałciciela.

Prawdopodobnie gdzieś w duszy osoby zgwałconej dochodzi wtedy do przebaczenia zbrodniarzowi „przez zrozumienie go”, zrozumienie specyficzne, motywowane wyłącznie chceniem usprawiedliwienia go.

Normalnie przebaczenie jest skutkiem miłości, a winę swojego winowajcy osoba przebaczająca bierze na siebie świadomie i dobrowolnie. Tu miłość przychodzi na końcu, tu wszystko jest odwrotnie.

Kończy się lubieniem i zła, i gwałciciela, czy krzywdziciela.

Jest w tym satanistyczna odwrotka, gwałt na samej ludzkiej naturze domagającej się perspektyw życia w pokoju, a w efekcie "święty" (tu satanistyczny) spokój po zaniechaniu uznanego za beznadziejny buntu ludzkiej wrażliwości wobec gwałtu i biernego oporu resztek wolnej woli. W efekcie kapitulacja, „stłuczenie termometru, żeby nie mieć temperatury”.

 

Odpowiednikiem takiej muzyki są spektakle teatralne nastawione na ruinowanie wrażliwości religijnej.

Odpowiednikiem rekompensacyjnym dla takiej sytuacji jest np. oglądanie horrorów, czy filmów ze scenami przemocy i gwałtu, a w życiu skupienie się na konsumpcjoniźmie i hedoniźmie.

Odpowiednikiem takiej muzyki jest trolling blogera – z początku wielki bunt i opór czytlników, a w którymś momencie spokój, tolerancja i równouprawnienie, a nawet polubienie i silna więź emocjonalna z nim jako satanistycznym guru – trollem-blogerem, aż po tworzenie samozatraceńczej sekty funkcjonującej na zasadzie zgody dokonywanej gdzieś w podświadomości.

 

Polityka też dostarcza mnóstwa przykładów gwałtów na ludzkiej naturze powodowanych przez kłamstwa i manipulacje motywowane poprawnością polityczną.

Poprawność polityczna może być świadomym i dobrowolnym wyrazem grzeczności i tolerancji dla odmienności które nie krzywdzą nikogo – a więc zwykle tolerancji odmienności poglądów ściśle politycznych, a więc służebnych człowieczeństwu w każdym aspekcie.

Poprawność polityczna staje się jednak motywem zbrodni, kiedy ktoś mający dostęp do środków masowej manipulacji społecznej zmieni nam definicję czy to polityki, czy dobra i zła, życia i śmierci, czy piękna i brzydoty celem dokonywania wrogich ludziom zawłaszczeń ich woli.

W ten sposób podstępnie dokonuje objęcia tym terminem ludzkie postawy i normy zachowań społecznych, a więc i dokonuje ingerencji w ludzkie systemy wartości, a więc i duchowy kręgosłup człowieczeństwa.

 

Kiedy taka sałszowana, rozszerzona o uzurpacje w świecie ludzkich wartości definicja polityki połączy się z uzurpacjami osób na stanowiskach władz państwowych, dochodzi do faktycznej dyktatury i tyranii niezależnie od ustroju.

Uzurpacja nałożona na uzurpację choć wciąż jest tylko samouprawnieniem, zaczyna funkcjonować w patologicznej świadomości tych władz jako uprawnienie. Mają absurdalny logicznie i prawnie, ale pozór, w który bardzo chcą wierzyć, że jednak uprawnienie mają, że jak ktoś im je dał, to i on poniesie konsekwencję za wszelkie zbrodnie których się w tym stanie dopuszczą.

W tle tej postawy jest idiotyczne stwierdzenie, że „chcącemu nie dzieje się krzywda”. W tle jest wznoszenie konstrukcji życiowych na fundamencie samookłamywania i narzucania kłamstwa innym, wymuszania ich zgody na życie w kłamstwie. W tle jest satanizm.

 

I tak dochodzi do dyktowania przez władze państwowe dowolnych zasad życia ich podwładnym, zasad dotyczących nawet ingerencji w ich powołania, wolności, a także w ich władze z rodzicielską na czele – to już w zamiarze sprawowania rządów totalitarnych i wychowania powolnego sobie „nowego człowieka”.

Ingerencje wymuszane przez państwowy aparat przemocy, powodują już przymus życia w kłamstwie. Ten zaś wyraża już satanistyczne zniewolenie – bo stoi za tym szatan – ojciec kłamstwa.

Dochodzi do zbrodniczych ingerencji w samo człowieczeństwo – nie tylko w godność osobową, czyli godność dzieci Bożych, wstydliwość i wrażliwość, kulturę i sumienie, ale nawet do łamania podwładnym wolną woli i dążenia do życia we własnej tożsamości, i w pokoju.

 

I tak, z samej analizy mechanizmów doszliśmy do opisu sytuacji jaka towarzyszy tytułowemu gwałtowi przez muzykę. Gwałtowi szczególnie głębokiemu, bo muzyka jest akurat tym, co dotyka najbardziej osobistych sfer naszego człowieczeństwa.

 

To wszystko ma wspólny mianownik z techniką okien Overtona – czyli „przyzwyczajaniem do nieakceptowalnego” przez specyficzną socjotechnikę  bardzo powolnych zmian, z przechodzeniem do następnego etapu po zaakceptowaniu otwarcia  kolejnego okna.

– Tu jednak to „przyzwyczajanie do nieakceptowalnego” następuje  metodą gwałtu przez nieubłaganą presję od razu tego co najgorsze. To tak jakby cała treść „okien Overtona” była aplikowana na raz.

Doszło do gwałtu specyficznego, bo bez aspektu cielesnego, a od razu na duszy – dokonuje się on bowiem w podświadomości – bez wiedzy i woli zainteresowanych.

Cechą wspólną obu tych rodzajów gwałtów jest nagłe złamanie ducha samoobronnego i przejście do tolerancji dla zła które dotyka te osoby w ten sposób gwałcone.

 

To działa w obie strony. Prosiłem niedawno pewną pobożną osobę, aby modliła się ze mną w intencji duchowej bliskiej mi innej osoby. Po kilku dniach dowiedziałem się od tej osoby mającej ten problem duchowy, że nagle ją ogarnął spokój i ulga, oraz przyszła normalna radość życia, jakby problemu nigdy nie miała.

Też nastąpił nagły przełom wewnętrzny, zmiana postawy duszy, ale tu zwyciężyło dobro.

 

Jest coś podobnego do przedstawianej manipulacji ludzką wolą. Opisuje to powiedzenie: „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”.

Czy to polubienie też dokonuje się na drodze gwałtu? – Jak się nie ma dobrej alternatywy to tak, będzie to gwałt. Normalnie nie będzie.

Normalnie to jest wprost przeciwnie – człowiek w sytuacji braku staje od razu mocno na gruncie realizmu. Zaczyna korzystać z już posiadanych sił, środków i możliwości działania, doceniać dobre relacje ze znajomymi, z życzliwymi ludźmi. Nawet do kościoła trafi, jeśli się dotąd na niego boczył.

Zwykle w ten sposób odnajduje nawet więcej, a przy tym mądrzej i dalekowzroczniej jak gdyby bez problemów dostał „to co lubi”. - Jak gdyby dostał to co chciał dotąd, wierząc, że to zaspokoi jego potrzeby.

Korzysta na tym, bo często przedtem miał potrzeby fałszywe, wmówione mu przez w gruncie rzeczy wrogi mu świat i wrogich mu ludzi, którzy chcieli go przy tym wykorzystywać i niewolić, wymusić, aby wyzbył się wszystkiego co posiadał na zaspokojenie tych potrzeb, a nawet żeby się wyzbył swoich własności – wyzbył się nawet tego co stanowi o jego tożsamości i umożliwia dbałość o utrzymanie siebie i osób za które jest odpowiedzialny.

To już droga długów i przestępstw, droga która kończy się zbrodniczymi uzurpacjami, w tym zbrodniczym socjalizmem żywiącym się na tych, co jeszcze mają coś co można im odebrać, aby pasożytom na górze i na dole żyło się lepiej.

 

Warto tu podkreślić, że zdecydowana większość zniewoleń w dzisiejszych czasach odbywa się z powodu sięgania po realizację  potrzeb fałszywych. Te potrzeby fałszywe to tyle co pokusy ubrane w pozór potrzeb – im silniejsza pokusa sięgania po coś co krzywdzi kogoś innego, a choćby i siebie w przyszłych konsekwencjach, tym silniejsze emocje, tym większa łatwowierność, że można po to sięgać bezkarnie.

 

Tu trzeba spojrzeć szerzej, bo takie sprawy mogą już dotykać każdego. Bo co robić jak dzieje się coś bardzo złego, a nie ma się wyboru, bo np. musi się on trzymać posiadanej pracy, bo nie ma alternatywy dobrego wyboru?

A czy brak alternatywy, to już nie zniewolenie? Czyż nie zachodzi zniewolenie przez głupotę i zdradę kogoś kto faktycznie był zobowiązany, a nie zabezpieczył wcześniej takiej alternatywy dla grożącego zła, która była by wyborem dobra?

Czyż tu nie zawiniło zaufanie władzy – grzeszna „ufność pokładana w człowieku”? Przecież taka „grzeszna ufność” to już tyle co dobroć nadmierna. A dobroć nadmierna to już to samo co niedostatek złości.

 

Mówią że „złość piękności szkodzi”. Może i szkodzi. – Tylko że jak trzeba się złościć to niech szkodzi. Taka decyzja to męstwo – „Jak trza to mus” - choćby miało boleć.

A bywa że trzeba, bo pięknością nadmierną, traktowaniem własnego piękna jako wartości samej w sobie też można grzeszyć, budzić demony, sprowadzać na innych i na siebie nieszczęścia.

Ogólnie to złość jest dobra i bardzo dobra. Złymi, grzesznymi, sprowadzającymi nieszczęścia są tylko niedostatek złości i nadmiar złości. 

Nadmiar złości nie tylko krzywdzi innych jeśli znajdzie sobie ujście na zewnątrz, bo to również złość która nie może już znaleźć naturalnego sobie ujścia i przez to staje się autodestrukcyjna – szkodzi samej osobie złoszczącej się.  

To ten stan: „chcieć a nie móc” jest taki destrukcyjny. To brak dobrej alternatywy jest taki destrukcyjny.

Za to złość, ta „dobra i bardzo dobra” jest roztropnym podtrzymaniem instynktu samozachowawczego i odpowiedzialności. Chroni to co konieczne. Trzyma przy życiu.

Złości się nigdy nie wolno wyrzekać, podobnie jak i nienawiści zła, nienawiści brzydoty i nienawiści śmierci.

 

Czyż nie to jest problemem większości naszych problemów duchowych a więc i życiowych, że się nie złościmy jak należy i kiedy się należy?

Że przeważnie niewystarczająco bronimy swojej tożsamości i integralności duchowej, oraz moralnej, że brakuje nam nawet wyobraźni zagrożeń i nie budujemy na zapas dobrych alternatyw dla grożącego zła, a przez to dajemy się nawet gwałcić, aby próbować przetwać?

 

Jak się tu bronić, skoro satanizm nas atakuje ze wszystkich stron – nie tylko osobiście, ale w życiu politycznym i społecznym?

To jest problem adresowany do władz państwowych. Jako zwykli obywatele jesteśmy zobowiązani do zachowań przeciętnych – heroizm to już zasługa i postawa wyjątkowa. Heroizmu nikt od nas nie może wymagać.

Od zabezpieczania nas, abyśmy nie musieli się do heroizmu uciekać zorganizowaliśmy państwo i powołaliśmy władze państwowe.

Teraz mamy tylko dwie możliwości: albo jako władza zwierzchnia w Państwie wymusić na władzach państwowych, aby podjęły kompleksowy plan walki z atakującym nas satanizmem, albo zmienić władze na takie, które ten problem nam rozwiążą.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:8)

Komentarze

Zerwanie z płaceniem za pakiety. Musimy mieć prawo wyboru kanałów jakie wchodzą na ekran naszego domowego telewizora. Jeśli ktoś chce satanistów oglądać niech płaci ze swojej tylko kieszeni. tak padłby natychmiast takie stacje jak polsat, szatanstacja czy TVN. Korzyść byłaby wielostronna

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1535745

Oczywiście - to jakiś krok naprzód - jeszcze jeden klucz, który nam pozwala trzymać naszą wolę z dala od pokus szatańskich.

Takich kluczy warto mieć dużo. 

Przytoczę tu fragment swojej wczorajszej dyskusji, który mów o takich kluczach"

"„Jak już powiedziano piękno ma kształt i jest to kształt fizyczny. Gdy patrzymy na kobietę wartą grzechu, to z reguły jest to kobieta piękna. Ba, jej piękno wywodzimy z rysów twarzy a może się okazać że ma także inne walory na miano pięknych zasługujące, np. piękne nogi, piękne piersi, piękne dłonie itd. itp. Gdy rozpatrujemy piękno na przykładzie kobiety, to widzimy, że jest ona obiektem pożądania a pragnienie jej zdobycia wiąże się z różnymi niebezpieczeństwami. Wniosek? Piękno jest niebezpieczne! Piękno nie jest jednoznaczne i każdy powinien mieć świadomość, że tak jak księżyc, tak i piękno ma swoją ciemną stronę”. 

Dokładnie tak jest. To właśnie o tym już w drugim zdaniu notki napisałem, że „Kształt to niewiele, bo w piękne kształty ubierają się i demony”. 

To, że „jest warta grzechu” to już podszept diabła, czy inaczej mówiąc demona w niej. Np. demona, który dociera do nas w emocjach nadmiernych, które budzą się w nas jak pewien dźwięk w kamertonie pod wpływem dźwięku emocji zawartej w jej pięknym kształcie.

„Czyż bowiem nie trzymamy pięknych przedmiotów pod kluczem? Czyż nie zabezpieczamy ich za pomocą różnych urządzeń alarmowych, elektroniki, tudzież uzbrojonych po zęby ochroniarzy? Piękne rzeczy bowiem wyzwalają niepohamowane żądze, agresję, generują zbrodnię”.

Dokładnie tak jest. Ale to też można zrozumieć tylko przez zestawienie pojęcia materialnego piękna z pojęciem duchowym piękna.

Materialnie odbieramy piękno jako emocje, zaś duchowo jako uczucia. Nasze człowieczeństwo wymaga, byśmy swoimi uczuciami panowali nad swoimi emocjami. Nie żeby je gasić, tylko żeby uczucia miały zawsze priorytet, żeby były silniejsze, czy większe.

To jest właśnie to „trzymanie pięknych przedmiotów pod kluczem” o którym Pan mówi. 
W kwestii emocji, które budzą piękne kształty, to trzymamy je pod kluczem uczuć, czy dokładniej to decyzji uczuciowych – zwłaszcza takich, które podejmujemy raz na całe życie – np. miłości małżeńskiej, czy rodzicielskiej. 
Oczywiście nie zawsze musimy sięgać aż po uczucia – zwykle starczy rozum, kultura, dobre wychowanie, tradycja, czy zwyczaj, ale uczucia to już klucz mocny. 

Niestety na emocje nadmierne nie zawsze wystarczy, bo nie zawsze mamy wystarczająco dojrzałe sumienie, stąd dla panowania nad emocjami nadmiernymi trzeba sięgać i po inne klucze.

„Do tego piękno jest potęgowane poprzez różne zabiegi pielęgnujące. Kreuje się piękno a nawet powiększa się jego obszary. Innymi słowy, dolewa się oliwy do ognia”. 

Tak to prawda. Tylko że w tym, że „Kreuje się piękno a nawet powiększa się jego obszary” nie ma nic złego. „Dolewa się oliwy do ognia” dopiero wtedy, kiedy się nie zadba o to, aby nasze „klucze” były dość mocne, zwłaszcza klucz uczuć.

„Zatem, panie miarka zachowaj proporcje i nie mieszaj do tego Boga!”

O nie. Bóg w sercu to też potężny klucz. Ba, Najmocniejszy. Jego łaska potrafi nas uchronić od najsilniejszych emocji."

 

I drugi fragment z dzisiejszego mojego komentarza:

"Tu jednak kończy się nasza zgodność, bo tu jest gwałt, zmuszenie do tego, czego ofiary nie chcą. Zmuszenie do czegoś, przeciw czemu wzbrania się całe ich człowieczeństwo.

To już wymuszenie ich postępowania wbrew ich duchowi ludzkiemu.
Jest tam gdzieś nawet ich wola, a nawet miłość, tylko że wsteczne i dokonujące się poza ich świadomością"

 

Inaczej móiąc to jako jednostki jesteśmy w stanie się zabezpieczyć przed pokusami i złymi decyzjami. ale nie jesteśmy się w stanie zabezpieczyć przed satanizmem.

Organizacyjnie może nas zabezpieczyć tylko państwo.

Zostają naciski na władze państwowe. Zostaje modlitwa o Bożą ochronę.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1535749

Coraz lepsze są Twoje teksty. Ten jest wyjątkowo dobry i potrzebny...tylko kto go zrozumie? Sami przecież doznajemy gwałtu na Np przez gawriona, który dopuszcza trollujących współtowarzyszy.Jak się bronić, pytasz, kierując problem do władz państwowych. Wydaje mi się, że nie tędy droga...bo nie jest skuteczna. Władze państwowe gadają już takie bzdury...że wyłączam natychmiast każdy odbiornik gdy tylko waadza zabiera głos. Nie mogę się jednak zgodzić z postawą przeciętności zwykłych obywateli. Wszyscy jesteśmy zobowiązani do postaw heroicznych...jak Inka czy rodzina Ulmów, szczególnie gdy władza zawodzi. Wymusić coś na władzy...nie bardzo jest jak, bo brak środków. Zmienić władze? Nie bardzo jest na kogo. Popatrz co robią z ustawą o ochronie dzieci nienarodzonych. Ordynarnie manipulują. A na satanizm jest tylko jeden sposób...życie w łasce uświęcającej. Pozdrawiam.

Ps. Na czas Wielkiego Postu polecam:
https://www.youtube.com/watch?v=IeTkJQQgYag
https://www.youtube.com/watch?v=lssBfTtETS0
https://www.youtube.com/watch?v=l-UXUE3MGzQ

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1535756

" Wszyscy jesteśmy zobowiązani do postaw heroicznych...jak Inka czy rodzina Ulmów, szczególnie gdy władza zawodz"i.

Tu się nie rozumiemy. Ja tu twierdzę, że dla normalnych sytuacji normalne, czyli przeciętne postępowanie. Heroizm to tylko dla sytuacji wyjątkowych, w których normalne mechanizmy nie działają.

Gdybyśmy byli zobowiązani do heroizmu, to heroizm musiałby być naszą normalnością a więc nie by niczym nadzwyczajnym.

 

"A na satanizm jest tylko jeden sposób...życie w łasce uświęcającej". 

Tu też muszę wytłumaczyć. Satanizm to są ludzie, nie szatan. To na szatana - np . kłamcę, czy kusiciela odpowiedzią jest życie w łasce uświęcającej. Tu chodzi o nasze życie duchowe.

Co innego z satanizmem. To są ludzie, którzy stawiają sobie za cel służbę sztanowi przez niszczenie nas i całego rodzaju ludzkiego. Oni wiedzą, że szatan jest nieprzyjacielem rodzaju ludzkiego, a więc chcą mu się w ten przypodobać.

Ci nas chcą zniszczyć również fizycznie - i to przed tym musimy się bronić wykorzystując nie tylko nasze bronie indywidualne, ale i wspólnotowe w tym państwowe jako będące we władaniu zwierzchnim naszej wspólnoty narodowej.

Za polecanki dziękuję.

Pozdrawiam

miarka

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1535763

dałoby się może znaleźć konkretne nazwiska, adresy i przewinienia tych satanistów?

wroga trzeba zidentyfikować i rozpoznać. jaki scenariusz zniszczenia już ćwiczyć? zalecasz brać jeńców czy likwidować wszystkich?

z bronią zespołową, ciężką i wsparciem to już poważniejsza operacja niż zwykłe tropienie czarownic.

skoro już nie chcesz zaszyć się w głuszy, to widać uznałeś, że nie można inaczej.

czy to ma związek z tym zamachem na rzecz ustanowienia rządu światowego? można prosić o jakieś szczegóły?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1535780

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1535770