Niemieccy dziennikarze: Przeproscie za Lecha Kaczynskiego

Obrazek użytkownika kkatarzyna
Kraj

Dzien bez krytycznych artykulow o polskim rzadzie i Jaroslawie Kaczynskim jest w niemieckiej prasie dniem straconym. Od tego tematu nie uda sie czytelnikowi w Niemczech uciec nawet, kiedy znuzony wielka polityka w takich popularnych gazetach i czasopismach, jak „Die Welt“ czy „Der Spiegel“ postanawia siegnac po czasopisma kobiece, bo w koncu porady z dziedziny kulinarnej badz nowosci na rynku kosmetycznym pozwalaja sie zazwyczaj troche odstresowac. W Niemczech nic z tego! Wielka polityka przewija sie pomiedzy przepisem na egzotyczna zupe tajska a horoskopem na najblizsze dwa tygodnie. Prosze sie tylko nie smiac. Niedlugo takie na przyklad „wodniki“ przeczytaja, ze jak dlugo PIS bedzie rzadzil w Polsce, to nie maja zadnej szansy na wygrana w lotka lub podwyzke wanagrodzenia.

 W najpopularniejszym na rynku niemieckim dwutygodniku dla kobiet „Brigitte“ ukazal sie niedawno reportaz o poslance Barbarze Nowackiej („Twoj Ruch“) pod jakze znamiennym tytulem „Nie chcemy zyc w piekle“. „Pieklo“  to oczywiscie zniewolona,  przez PIS Polska, a nie ulice Kolonii  czy Berlina, ktorymi niemieckie niewiasty czytajace „Brigitte“ boja sie po zmierzchu chodzic.

Naprawde strasznie jest teraz w Polsce, gdzie – cytuje – „krytykow dzialan PIS wsadza sie do wiezienia“. To nic, ze dalej pani redaktor Mia Raben pisze, ze „ w te zimowa, mrozna niedziele (tu autorka stopniowo dozuje obraz przemocy rzadu PIS, nie dosyc ze kobiety protestuja w dzien wolny od pracy, to jest tez MROZNO) liczna grupa szescdziesieciu polskich feministek protestuje i nic im sie z tego powodu nie dzieje. Z trudem dotrwalam do konca tego reportazu.

Gdybym jeszcze przed tygodniem nie byla w Polsce, to bym pewnie po artykule w „Brigitte“ plakala nad losem polskich kobiet razem z poslanka Barbara Nowacka i redaktorka Mia Raben.

Wracam do swiata wielkiej polityki i niemieckiej prasy spoleczno-politycznej. W „Die Welt“ opublikowano przeprosiny wystosowane do niemieckich czytelnikow przez Niezalezne (?) Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, ktorzy skrytykowali “propagande” swojego (?) rzadu w stosunku do Berlina. Oczywiscie “Die Welt” zapomnial dodac, ze to “niezalezne” stowarzyszenie wcale nie jest takie niezalezne. Skad redaktorzy “Die Welt” maja jednak o tym wiedziec, skoro swoja wiedze czerpia z “Gazety Wyborczej” i wywiadow z Adamem Michnikiem? W niemieckich gazetach nie znajdziemy rozmow z dziennikarzami, ktorzy stracili prace za czasow PO. Nie ma ich komentarzy – chciazby dla rownowagi i oddania innego sposobu myslenia – na temat obecnej sytuacji w Polsce.

“Die Welt” jest oburzone ostatnia okladka “Gazety Polskiej” (tej z wagonem “Nur für Deutsche” o Europie dwoch predkosci), bo wolnosc slowa moze dotyczyc tylko dziennikarzy niemieckich. To oni pisali obrazliwie o prezydencie Polski Lechu Kaczynskim “Kartoffel” lub “Schurke” (tlumaczenie do wyboru “lotr” albo “lajdak”), a kiedy nasz rzad prosil kanclerz Merkel o interwencje, to powolywala sie ona na wolnosc prasy w Niemczech.

Niemieccy dziennikarze, jestescie zniewolonymi lotrami, pozbawionymi podstawowych zasad etyki dziennikarskiej! Zanim wy bedziecie sie domagac jakichkolwiek przeprosin za okladki pism w Polsce, ktore wam sie nie podobaja, przeproscie za Lecha Kaczynskiego lub milczcie!

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Niemieckie dziennikarki zajmują "specjalne" miejsca. Któraś z polskich feministek pocieszy je transparentem "mam cipkę" lub "księża na księżyc"?

 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1535562

.......Hande hoch

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1535563

zwłaszcza ostatni akapit. Potwierdzam, że problem jest nie tylko bardzo poważny, ale także ponadnarodowy i ponadpaństwowy. A to oznacza że ktoś nim steruje "z zewnątrz". 

Ze swojej strony: bardzo niedawno rozmawiałem z Niemcem, starszym, inteligentnym i życzliwym Polakom profesorem uniwersytetu. Nie jest politykiem, czyta niemieckie gazety. Wyraził współczucie, szczere zresztą, że mamy kłopot z obecną władzą w Polsce. Długo tłumaczyłem mu o co chodzi. Także o kłamstwach w niemieckiej (nie tylko "polskiej") prasie. Ale czy dał się przekonać o istnieniu w tej materii ponadpaństwowego kłamstwa?

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1535580

To jest nowy gruppenführer WOLF.

Partyzantka niemiecka na terenie Polski została zdemaskowana

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1535709