„Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić….”

Obrazek użytkownika Obserwujący Malkontent
Blog

No i doigraliśmy się !

Wyższa Szkoła Medialna…i najpewniej też „ Dyplomatyczna” zainspirowała naszych decydentów do szarży w postsowieckich jeszcze walonkach na brukselskie pokoje i to z okrzykiem „kupą mości panowie ! ”. Zostaliśmy więc zbatożeni „pruskim knutem”, po czym wyrzuceni za drzwi przez 27-miu pożal się Boże „sprawiedliwych”, a nogawki i kostki pogryzły nam francuskie równie tchórzliwe co napastliwe pieski.

„Mędrcy” ze stajni Sakiewicza opanowali radio, telewizję i wszystkie doradcze gremia zarówno „dworu” premiera jak i prezydenta. Ten „jarmarczno-plotkarski” styl, nawet publicystycznie trudny do zaakceptowania, jeśli ma pewne faktograficzne zalety – to jednak wyłącznie na użytek wewnętrzny. Ogólnie jednak psuje fatalnie debatę i w żaden sposób nas nie wychowuje i nie cywilizuje do wyjścia w świat zachodni, nawet ten tak podły, po 50 latach wojenno-komunistycznej izolacji.

A przecież można było zupełnie inaczej !

Tusk był tak samo „dobry” 2,5 roku temu jak i jest teraz ( gratulacje od Prezesa otrzymał !), a jego zaangażowanie w grudniowy pucz to „nihil novi”, bo to prosta konsekwencja całej jego dotychczasowej postawy. Trzeba było starać się postawić mocne zarzuty i wobec Smoleńska i Amber Gold, tak by Tusk zaczął być dla Unii kłopotliwy, zbadać poziom „zmęczenia” jego osobą i rozeznać czy alternatywna kandydatura byłaby możliwa i czy w ogóle z Polski. W końcu każdy inny byłby i tak mniej szkodliwy. Jeśli polityczny klimat nie byłby sprzyjający, to jeszcze 2,5 roku dałoby się przeżyć (z podpowiedzianą przecież wersją, że to kontynuacja kadencji) - w końcu jak wiadomo nie od dzisiaj Unia zatrudnia bezkrytycznie niejednego agenta czy aferzystę i to w swych najwyższych gremiach. Zagłosować spokojnie i pragmatycznie na ”nie” z oczywistym i chłodnym uzasadnieniem po „puczu” zawsze mogliśmy.

W swym własnym domu, Polsce, mamy jeszcze wiele niewykorzystanych możliwości. Czy to wobec mniejszości niemieckiej, szczególnie na Ziemiach Odzyskanych, czy wobec tak zwanych „wypędzonych” z lat 70/80-tych trzymających do dzisiaj za zgodą Niemiec w szufladach polskie paszporty. Wschód z kolei zalewa nam milionami „banderowska czerń”, która także zwietrzyła swą szansę przy pomocy RAŚ-u w Opolu i okolicach opanowanych samorządowo przez wyjątkowo w Polsce uprzywilejowaną niemiecką mniejszość. Jest naprawdę co robić wobec tej niebezpiecznej formy niemieckiej V kolumny i niewątpliwej, wielokierunkowej, agentury wpływu.

Pospolite ruszenie i krzyki w Brukseli to żadna recepta. To przejaw emocji i słowiańskiego temperamentu , który na zachodzie jest w ogóle niezrozumiały (co najwyżej interpretowany jako dowód nieokrzesania), a na wschodzie i zachodzie całkowicie przeciwskuteczny. Te cechy uosabia wzorcowo Prezes z całym środowiskiem wyrosłym w rosyjskim zaborze. Przegrywa więc ciągle z niemieckim Tuskiem, z Rosją, a teraz z Brukselą tak jak przegrało powstanie styczniowe, listopadowe i warszawskie. Niepodległość wygrał nieprzypadkowo Marszałek wychowany właśnie w austriackiej manierze intrygi i dyplomacji i wygrało powstanie wielkopolskie i częściowo śląskie wyrosłe z niemieckiego pragmatyzmu.

Prezes świetnie ogrywa rodzimych przeciwników o podobnym emocjonalnym profilu, lecz zupełnie „nie starcza go” na eksport. Brak światowego obycia, znajomości języków, i właśnie wyczucia „wpycha go” w obszar wpływu różnej maści doradców (i najpewniej także agentów) – co w warunkach polskiej geopolityki staje się jak widać brzemienne w najgroźniejsze skutki.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:11)

Komentarze

Choc nie ze wszystkim sie zgadzam - to pewne jest, ze zamiast "wygrac" pozostawienie Tuska na stanowisku, nasza "dyplomacja" ( w cudzyslowie- niestety) przegrala grube miliardy Euro (ktorych zapewne w ciagu najblizszych lat dostaniemy mniej - niz powinnismy).
Na dodatek sytuacja polityczna Polski zaczyna coraz bardziej przypominac te z drugiej polowy lat 30-tych XX w. - a to juz sprawa powazniejsza...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-5

mikolaj

#1534874

...ale niestety pisowska koteria "zawsze wie lepiej", więc obawiam się, że tekst przejdzie zupełnie bez echa, bez żadnej refleksji, a autor zostanie posądzony o niecne intencje, lub wręcz antypolskie knowania. Ja na ten przykład mam ponad 1700 ujemnych punktów na tym portalu, głównie jako reakcję na samodzielne myślenie. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1534904

Cytat: "Niepodległość wygrał nieprzypadkowo Marszałek wychowany właśnie w austriackiej manierze intrygi i dyplomacji i wygrało powstanie wielkopolskie i częściowo śląskie wyrosłe z niemieckiego pragmatyzmu."

 Jako rodowity poznaniak,

 1. którego brat babci brał udział w powstaniu wielkopolskim i po jego zwycięskim zakończeniu dalej walczył na wschodzie o wyzwolenie polskich ziem spod ruskiego panowania (w czasie walk dostał się do niewoli, był na sybirze ponad 20 lat skąd zbiegł i pieszo wrócił do kraju, gdzie dotarł dopiero w 1946 roku)  

 2. którego ojciec członek polskiej organizacji młodzieży patriotycznej szukany przez gestapo zmuszony był we wrześniu 1939 roku uciekać z Poznania (najpierw do Łodzi potem do GG)

 muszę zareagować na tak niedorzeczne określenie, że powstanie wielkopolskie zostało wygrane dzięki wyrośnięciu z niemieckiego pragmatyzmu. 

 Przepraszam za dosadne określenie ale większego idiotyzmu jak żyję już ponad 70 lat jeszcze nie słyszałem.

 Polska była 123 lata pod zaborami w tym Wielkopolska pod zaborem pruskim, w którym niemieccy pragmatyczni zaborcy usiłowali Polaków zniemczyć, odebrać im ziemię, godność i przejąć majątki wszelkimi dostępnymi sposobami. To patriotyzm Polaków który musiał być silniejszy od niemieckiego pragmatyzmu doprowadził do przetrwania polskości na ziemiach Wielkopolski i pomimo represji do zorganizowania zbrojnego oporu, który zaowocował zwycięskim zrywem i to w czasie gdy  "Marszałek wychowany właśnie w austriackiej manierze intrygi i dyplomacji" realizował swój plan rozszerzenia terytorium Polski na wschodzie do czego miał błogosławieństwo zarówno Austrii jak i Niemiec.

 Wielkopolanie mieli pełną świadomość, że w działaniach zbrojnych i w dyplomacji (Ignacy Paderewski, Roman Dmowski) mogą jedynie liczyć na siebie, dlatego tak dobrze się do powstania przygotowali i zwyciężyli, bo mieli poparcie wszystkich Polaków.

 Co do pozostałych kwestii, każdy pisze tak jak myśli i jak odbiera rzeczywistość, fakt że akcja "dyplomatyczna" premier i ministra spraw zagranicznych i przedstawianie jej efektu jako zwycięstwo to żenada. Moim zdaniem kandydat którego proponował Nasz rząd byłby dla naszej racji stanu o wiele bardziej kłopotliwy i niebezpieczny niż D. Tusk bo jest nieprzejednanym zwolennikiem globalizacji z odejściem od regionalnych i narodowych racji poszczególnych członków UE.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4

niezależny Poznań

#1534933

a Pan się unosi rzucając inwektywami (idiotyzm, niedorzeczne...) zupełnie nie jak pragmatyczny Poznaniak. Patriotyzm i wychowanie w dyscyplinie i  odpowiedzialności nie stoją w sprzeczności. Zabory miały wpływ i pokutują do dziś w mentalności Polaków. Poznaniacy, tak jak i Ślązacy, są pracowici, rzeczowi i uporządkowani - właśnie tak jak Niemcy. To ma swoje zalety i często przynosi sukces. Bez specyficznej Kresowej odwagi marzeń i fantazji to  jednak wolnej Polski w ogóle by chyba nie było. W końcu to Lwów jest jedynym miastem Virtuti Militari. Są to po prostu pewne socjologiczne rozważania o temperamencie i różnym doświadczeniu historycznym Polaków i nie ma co się żołądkować !

Wystawianie ze strony polskiej, z własnej inicjatywy, alternatywnej kandydatury było zupełnym dyplomatycznym prostactwem i oszołomstwem. Leczenie "dżumy cholerą" jest także bez sensu, ale kadrowo PiS niestety właśnie tak ma.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

1-2-3

#1534940

definicja pragmatyzmu wg PWN

1. «postawa polegająca na realistycznej ocenie rzeczywistości i podejmowaniu jedynie takich działań, które gwarantują skuteczność»

2. «kierunek filozoficzny uzależniający prawdziwość twierdzeń od ich praktycznych skutków»

 Powtarzam jeszcze raz, że Powstanie Wielkopolskie nie wybuchło z pragmatycznego przygotowania Wielkopolan do tego zrywu i takie założenie nazwałem idiotyzmem nie dla obrażania kogokolwiek a dla podkreślenia jego absurdalności.  Powstanie Wielkopolskie rozpoczęło się wyłącznie z pobudek patriotycznych i dążenia do odzyskania niepodległości przez Wielkopolan o których rząd Drugiej Rzeczpospolitej jeszcze się wtedy nie upomniał i to wiem nie tylko z lekcji historii ale z opowiadań powstańca, który był moim wujkiem. 

Żadne pragmatyczne założenia nie zniosłyby próby porównawczej, bo armia pruska była wtedy jeszcze kilkakrotnie silniejsza i dużo lepiej uzbrojona niż powstańcy, którzy nie mogli liczyć nawet na "Warszawę" z Piłsudskim na czele.  Pragmatyczni to byli Niemcy i Amerykanie, którzy nigdy nie rozpoczynali działań zbrojnych zaczepnych jeśli nie mieli co najmniej dwukrotnej przewagi nad przeciwnikiem. Każdy co interesuje się historią walk wie, że zawsze łatwiej jest się bronić będąc przygotowanym do ataku niż atakować.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

niezależny Poznań

#1535004

Odzyskanie niepodległości, wszelkie polskie powstania i inne zbrojne zrywy czy spektakularne akcje nigdy nie odwoływały się do próby porównawczej. To zawsze była kwestia marzeń, często wręcz szalonych, niezwykłej determinacji i kreatywności w ich realizacji. Były jednak przedsięwzięcia wręcz straceńcze, kończące się spektakularną klęską i represyjnymi skutkami na lata. Wielkopolanie i Ślązacy znani są z myślenia praktycznego - co jest w misce i w kieszeni. Nie odmawiam Wielkopolanom patriotyzmu (bo ze Ślązakami to bywa różnie - przechodzili ciągle z rąk do rąk między Polską, Czechami  i Niemcami), jednak pruskie rugi z ziemi i brutalna germanizacja miały swoje znaczenie. Determinacja połączona z jakimś rozsądkiem pozwoliły na zwycięstwo mimo liczniejszego wroga (def. wdg PWN nr 1 ! ) I to jest historyczny komplement, a Pan się kłócisz ! 

W zaborze rosyjskim bezwzględna rusyfikacja była jak wiadomo dopiero elementem odwetu i represji cara po nieudanych powstaniach, a udać się nie mogły nie tylko wskutek przewagi przeciwnika.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

1-2-3

#1535013

"Determinacja połączona z jakimś rozsądkiem pozwoliły na zwycięstwo mimo liczniejszego wroga (def. wdg PWN nr 1 ! ) I to jest historyczny komplement, a Pan się kłócisz !" 

Przypomnę: 

definicja pragmatyzmu wg PWN  pkt1. «postawa polegająca na realistycznej ocenie rzeczywistości i podejmowaniu jedynie takich działań, które gwarantują skuteczność»

"Determinacja połączona z jakimś rozsądkiem pozwoliły na zwycięstwo mimo liczniejszego wroga"  i gdzie tu jest ów historyczny komplement w porównaniu takiego działania do niemieckiego pragmatyzmu polegającego na realistycznej ocenie rzeczywistości i podejmowaniu jedynie takich działań, które gwarantują skuteczność?

Ja się nie kłócę ani nie obrażam, kończę jednak tą jałową dyskusję znanym powiedzeniem: co ma piernik do wiatraka poza tym, że jest zrobiony z mąki? Nie zaprzeczałem ani nie wyrażałem swojej opinii co do treści całego artykułu, jedynie przedstawiłem i miałem nadzieję, że dość dokładnie uzasadniłem brak jakiegokolwiek związku użycia określenia niemieckiego pragmatyzmu jako spuścizny pruskiej dla Wielkopolan, którzy dzięki niemu odnieśli zwycięstwo w Powstaniu Wielkopolskim.

cytat dla przypomnienia:  "Niepodległość wygrał nieprzypadkowo Marszałek wychowany właśnie w austriackiej manierze intrygi i dyplomacji i wygrało powstanie wielkopolskie i częściowo śląskie wyrosłe z niemieckiego pragmatyzmu."

Wygrane Powstanie Wielkopolskie i częściowo Śląskie wyrosłe z niemieckiego pragmatyzmu brzmi nawet bez wyrywania z kontekstu w zderzeniu z dysproporcjami sił po obu walczących stronach jak słynne Wałęsy "jestem za a nawet przeciw" - wszystkie powstania zarówno śląskie jak i w Wielkopolsce były całkowitym zaprzeczeniem pragmatyzmu, co uzasadniłem w poprzedniej odpowiedzi i nie będę się powtarzał...

Gadał dziad do obrazu...a obraz się obrażał.

ps. treść Pańskiego artykułu jest naprawdę bardzo interesująca, merytorycznie przedstawia nasze problemy spuścizny historycznej - emigracji zarobkowej i narodowościowej (łączenie rodzin pochodzenia niemieckiego które można by jeszcze rozszerzyć o emigrację polityczną po stanie wojennym) i przypomina wiele wartości, jednak z zakończeniem nie bardzo się zgadzam ale każdy ma prawo do własnej oceny. 

 Szanując Pańskie poglądy, moim skromnym zdaniem za bardzo "pojechał" Pan po J. Kaczyńskim, ja osobiście nie wygłaszam tak radykalnych opinii o nim ani o jego przeciwnikach jeśli nie mam dokładnych materiałów źródłowych. Polityka a w szczególności polityka medialna zbyt często bazuje na dezinformacji. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

niezależny Poznań

#1535126