List otwarty do min. Jarosława Gowina w sprawie lustracji środowiska akademickiego

Obrazek użytkownika Józef Wieczorek
Kraj

Gazeta Prawna (6 września 2016 r.) pod wiele mówiącym tytułem „Uczelnie nie muszą się bać ponownej lustracji kadry „ zamieściła informacje o reakcji MNiSW (wiceminister Aleksander Bobko) na postulat posła Jerzego Gosiewskiego dokonania lustracji środowiska akademickiego, które jak wiadomo do dnia dzisiejszego nie zostało należycie zlustrowane i dzielnie występowało przeciwko próbom lustracji sprzed ok. 10 lat. O lustrację tego środowisko apeluje także koło poselskie ‚Wolni i Solidarni’ Kornela Morawieckiego.(Apel Koła Poselskiego Wolni i Solidarni o przeprowadzenie lustracji środowiska akademickiego– centrumprasowe.pap.pl)

Niestety reakcja MNiSW jest przygnębiająca, jakkolwiek po odrzuceniu postulatu lustracji zapewne wielka radość zapanuje na uczelniach z początkiem nowego roku akademickiego, mimo że w wakacje nastroje akademickie były minorowe po ujawnieniu kolejnego światowego rankingu uczelni .

Wiceminister podaje, że podobno w 2006 r. uwzględniono rewizję kadry akademickiej wprowadzając obowiązek lustracyjny dla kadry kierowniczej wyższych uczelni. Niestety wiceminister nie podaje skutków tego bardzo ograniczonego uwzględnienia.

Czy kogokolwiek w wyniku tej rewizji odsunięto od edukacji w szkołach wyższych, aby kadra akademicka reprezentowała „najwyższe standardy etyczne” ?

Chciałbym przypomnieć , o czym piszę od lat w wielu moich tekstach ujawnianych publicznie

(Książki DROGI I BEZDROŻA NAUKI W POLSCE,Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiegoKRYZYS UNIWERSYTETU,Mediator akademickiPatologie akademickie po reformachPatolologie akademickie pod lupą NFA dostępne w pdf na na stroniehttps://blogjw.wordpress.com/ gdzie również: Archiwum lustracyjne Tom AArchiwum lustracyjne Tom B,Archiwum lustracyjne Tom C,Archiwum prasoweMoje boje 1Moje boje 2Moje boje 3Moje boje 4,Moje boje 5,Moje boje 6,Moje boje 7,Moje boje 8)

i przesyłanych także do ministerstwa, że obecne kadry akademickie formowane były w długotrwałym procesie negatywnej selekcji kadr, także pod kątem etycznym, stąd poziom etyczny tej kadry pozostaje wiele do życzenia i nie jest to poziom najwyższy, tylko niski, a czasem nawet poniżej poziomu.

Postulowałem dokonanie lustracji lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/20/potrzebna-lustracja-lustracji/] dokonywanej pod batutą utrwalaczy władzy ludowej (PZPR-SB) przez nomenklaturowe władze uczelni w czasie Wielkiej Czystki Akademickiej. Organizatorzy, jak i skutki tej czystki pozostają do tej pory nieznani ( znany mi przykład wzorcowej uczelni – UJ) i nie ma woli poznania tej akcji prowadzącej jasno do zapaści nauki i edukacji wyższej w III RP. Z przyczyn słabości intelektualnej, jak i moralnej uczelnie piszą swoje fałszywe historie i im bliżej końca PRL, tym bardziej zafałszowane ( przykład – osławione „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” do tej pory autonomicznie nie wycofane z obiegu edukacyjnego- https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/).

Trudno wyprowadzić naukę/uczelnie z zapaści jak się nie ma wiedzy/nie ma chęci jej posiadania na temat istotnych przyczyn procesu dołowania/nurkowania do dna uczelni. [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/18/polskich-uczelni-nurkowanie-do-dna/].

Ja temat podejmowałem, prezentowałem w wielu tekstach zebranych w kilkanaście już tomów dostępnych w internecie ( o czym ministerstwo informowałem) a kilka z nich także w formie „papierowej”, przekazywałem m. in. ministerstwu (dostępne w bibliotekach , także ministerstwa, także Sejmu) ale dyskusja na te niewygodne dla beneficjentów systemu i decydentów tematy – nie była prowadzona. Owszem byłem brutalnie atakowany za moje opinie na temat patologii środowiska akademickiego bazujące na wieloletnim monitoringu etyki i patologii, który prowadzę samojeden wobec braku zainteresowania środowiska poznaniem swego ciemniejszego oblicza.

Zdarza się, że rektorzy po przejściu na emeryturę potwierdzają moje opinie (zadowoleni, że teraz już mogą mówić prawdę, bo nic im nie grozi !), pomijając jednak swoje ‚zasługi’ dla tego stanu rzeczy.

Mój postulat zorganizowania Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich (POMPA), [https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/] , który być może zdołał by ‚wypompować’ choć trochę tych patologii – został zignorowany. Patologie mają się dobrze, a ja ‚awansowałem’ w III RP na głównego destabilizatora polskiego środowiska akademickiego stabilnego patologiami.

Widać jak słabe jest to środowisko skoro jeden – nic nie znaczący- obywatel, wyklęty już w czasie Wielkiej Czystki Akademickiej ze środowiska, z wilczym biletem ważnym nadal mimo upływu czasu i ‚reform’, może takie środowisko o rzekomo najwyższych kwalifikacjach zawodowych i etycznych – zdestabilizować !

Natomiast mimo zaangażowania wielkich sił i środków akademickich/decydenckich mnie zdestabilizować nie zdołano ! Jestem stabilny swoimi wartościami i standardami etycznymi stanowiącymi zagrożenie dla patologicznych uczelni. Komentarz chyba zbyteczny.

Haniebna postawa części środowiska akademickiego w czasach PRL, której środowisko za żadne skarby nie chce poznać, to tylko jedna z patologii, ale jej utajnianie powoduje, że środowisko jest w tej hańbie niejako zakorzenione i nie potrafi się z tej niewoli wyzwolić.

Lekceważące podejście do lustracji ( w szerszym, nie tylko prawnym znaczeniu) środowiska akademickiego nie wróży dobrze przyszłości nauki i edukacji w Polsce.

W Gazecie Prawnej podawane są wzajemnie sprzeczne informacje – o zapewnianiu przez resort studentom i doktorantom dostępu do kształcenia przez nauczycieli o najwyższych kwalifikacjach zawodowych …. i jednocześnie że ‚ polityka kadrowa uczelni pozostaje w zakresie ich autonomii i nie podlega kontroli lub ocenie ze strony ministerstwa’.

Jeśli polityka kadrowa nie jest w gestii ministerstwa to oczywiste jest pytanie – po co nam takie ministerstwo ?

Uczelnie wybudowały sobie wspaniałe nieruchomości (aby podwyższyć warunki pracy i edukacji) i ‚nurkują do dna’, bo naukę i edukację tworzą ludzie a nie mury ! Ale takie kadry niezdolne do uprawniania nauki na wysokim poziomie i formowania studentów na poziomie są zatrudniane na etatach przez beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej ( i ich sukcesorów) -zatrudniane autonomicznie w ramach fikcyjnych, ustawianych na nich konkursów i dalej w takim trybie ‚wsobnym’, zamkniętym, patologicznym, awansujących.

Nauczycieli uczących myślenia krytycznego, nonkonformizmu naukowego usuwano (system kłamstwa przez takich był zagrożony) i nie było i nadal nie ma woli aby ich włączyć do systemu akademickiego nie znoszącego nadal krytyki merytorycznej i promującego zabójczy dla nauki konformizm.

Skoro tego ministerstwo nie kontroluje/nie chce kontrolować, mimo sygnałów obywatelskich, to takie ministerstwo nie jest potrzebne.

Potrzebna jest zatem kontrola i ocena obywatelska, bo to obywatele z podatków utrzymują obecny system akademicki.

Antylustracyjne argumenty ministerstwa przedstawione w/w tekście zdają się wskazywać, że ministerstwo utraciło kontakt z rzeczywistością.

Jeśli nadal ministerstwo ma istnieć to w swej akademickiej polityce historycznej niezbędnej aby stanąć w prawdzie i oprzeć naukę oraz edukację na podstawowych wartościach winno m.in. :

  • zobligować uczelnie do ujawnienia prawdziwych historii uczelni w czasach najnowszych

  • ujawnić przebieg, skutki, straty osobowe kadr akademickich, składy osobowe realizatorów Wielkiej Czystki Akademickiej poprzedzającej okres tzw. transformacji jednej z najważniejszych przyczyn dołowania nauki w III RP.

  • ujawnić tajnych i jawnych współpracowników systemu kłamstwa i wykluczyć ich z negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką

  • ujawnić rekrutację kadr akademickich – ustawiane konkursy, ich komisje

  • ujawnić konkursy na projekty badawcze – ich ustawianie, rezultaty projektów

Skoro autonomicznie uczelnie/instytuty naukowe/organy nie są w stanie tego zrobić,

to ministerstwo winno działać na rzecz stworzenia takich ram prawnych, aby to było możliwe.

Z poważaniem

Józef Wieczorek

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:13)

Komentarze

lustracji - ale poziom nauczania. Coz z tego, ze profesor M. (dajmy na to) donosil 30 lat temu  do SB na wspolpracownikow - skoro dzisiaj jest najwybitniejszym polskim specjalista w swojej dziezinie i bardzo dobrym dydaktykiem. Czy zwolnienie takiego profesora podniesie poziom polskich uczelni?

Oczywiscie - z punktu widzenia moralnego jego postepowanie bylo naganne - ale co ma moralnosc z wspolnego - z poziomem wiedzy fachowej i umiejetnoscia jej przekazywania?

Zastanowmy sie nad zmianami systemowymi (sa konieczne - bo inaczej Polska spadnie z III do IV czy V ligi panstw pod wzgledem poziomu wiedzy obywateli. Dzisiaj w 600 najlepszych uczelni swiata sa az... 3 z Polski - najlepszy UW pod koniec 4 setki...

Walczymy z nepotyzmem, ukladami, bezproduktywnymi "pracownikami naukowymi" (sa tacy, ktorzy do dzisiaj dyktuja swoje wyklady studentom - kropka w kropke w tej samej formie jak 20 lat temu...) - a nie szukajmy problemow - tam gdzie ich nie ma... 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4

mikolaj

#1519786

Wygląda na to ,że wyżej cenisz fachowość niż moralność kadry akademickiej. .Przydałoby się i jedno i drugie....ale z dwojga złego nałeży wybrać jednak moralność....aby  uniwersytety nie kształciły takich Mengele i jemu podobnych satyrycznych specjalistów.Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5

Verita

#1519789

Stagnacja w nauce i nasza kiepska pozycja została wypracowana przez donosicieli. Awansował, aparaturę dostawał, literaturę bez zbędnej zwłoki. Miernota wykosiła konkurencję naukową. Teraz "z braku laku" jest Twoim :  najwybitniejszym polskim specjalista w swojej dziedzinie i bardzo dobrym dydaktykiem.

Wiesz dlaczego prof. T.R dyktuje zawsze ten sam cykl wykładów ?! Dlaczego zawsze w tym samym miejscu opowiada - czerstwy już i niezrozumiały - kawał ? Kiedy T.R był jeszcze doktorantem i pnącym się partyjnym donosicielem, SB zleciła pewnemu prawdziwemu profesororowi, w zamian za wydanie paszportu, napisanie cyklu wykładów. Profesor pojechał na kongres nawet nie wiedząc, że w innym mieście, ktoś do końca kariery będzie dyktował jego wykłady studentom.  

Dokładnie to samo działo się z pomiarami wykonywanymi do prac magisterskich. Pomiary wykonywane w jednym mieście lądowały w pracach "naukowca" w innym mieście. SB załatwiało weryfikację u dobrych naukowców. Tacy "weryfikatorzy" z czystym sumieniem mówią obecnie, że ich prace dla SB nie krzywdziły nikogo, na nikogo nie donosili. To były czysto naukowe analizy wyników badań !

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

#1519792

A nie lepiej przeczytać tekst ( też teksty linkowane) ze zrozumieniem i potem  komentować ?  A o usuwaniu przez PZPR-SB najwybitniejszych w swojej dziedzienie i b. dobrych dydaktyków to przez gardło/internet - nie przejdzie ? Nepotyzm i inne patologie z którym walczę od lat ( czy komentator ma dokumentoiwane jakieś dzialania ?)  w duzej mierze związane jest z niezlustrowanymi akademikami, którzy wcześniej walczących z patologiami w ramach lustracji PRLowskiej pousuwali. Jasno i klarownie o tych sprawach piszę - w setkach tekstow także w liście otwartym.  

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Józef Wieczorek

#1519796