#PrawoHGW i trochę o Trybunale (Nie)Konstytucyjnym

Obrazek użytkownika maciej1965
Kraj

Rada Warszawy uchwaliła, że HGW mają obowiązywać "orzeczenia" trybunału Konstytucyjnego wydawane wbrew ustawie o TK, a co za tym idzie nie publikowane w "Monitorze Polskim". Tym samym Warszawa dołączyła do Łodzi, która również postanowiła wyłączyć się z obowiązującego w Polsce systemu prawnego.

Internauci powołali hasztag #PrawoHGW, pod którym wpisują, co teraz może zrobić prezydent Warszawy.

Tyle żartów. Ale na poważnie, uchwała Rady Warszawy kieruje Polskę ku anarchii. Jeśli, wbrew ustawom, różnej maści instytucje zaczną uchwalać sobie, które z przepisów prawa je obowiązują, a które nie, to grozi nam rozpad państwa.

Co może niektórych zaszokuje, zgodzę się z Komisją Wenecką, że grozi nam paraliż państwa wynikający z paraliżu TK. Tyle, że przyczyny tego paraliżu widzę dokładnie po przeciwnej stronie, niż mędrcy z Wenecji.

Do paraliżu doprowadził sam TK. Dodatkowo pogłębiają go wszelkiej maści "obrońcy demokracji i trybunału", uzurpujący sobie prawo do określania, co Sejm i rząd może, a czego nie może zrobić. Pierwszym grzechem TK było lenistwo. Sędziowie sowicie opłacani z naszych podatków (ja np. zarabiam rocznie tyle, co sędzia w dwa miesiące), obskakiwali jednocześnie po kilka fuch na uczelniach i zapewne w kancelariach, co spowodowało ogromne zatory w orzecznictwie. Dzięki pozostawieniu w gestii prezesa TK kolejności orzekania, najbardziej głośne medialnie sprawy trafiały na wokandę po kilku latach, co pozwalało orzekać ich konstytucyjność z absurdalnym założeniem skutków tejże dla budżetu państwa. Po roku, zawsze dało się uznać, że teraz już koszty odkręcania ustawy były by za duże i należy nagiąć Konstytucję do ustawy, np. o przejęciu środków z OFE czy o wieku emerytalnym. Oczywiście poza kilkoma wpadkami, nikt tego tak oficjalnie nie uzasadniał.

Teraz, gdy nowelizacja ustawy o TK nakazała rozpatrywanie spraw w kolejności zgłoszeń, na sędziów padł blady strach. Żeby uwalić tę ustawę zgodnie z nią samą, musieli by nadrobić wieloletnie zaległości. Trzeba by było zacząć pracować! A to przecież miała być tylko przyjemna synekura. I tu pojawiły się pierwsze komentarze o tym, iż nowelizacja doprowadzi do paraliżu TK. Że bieżące sprawy obywateli będą rozpatrywane dopiero za kilka lat, co spowoduje ograniczenie prawa do sądu. Wolnego! Ja na rozpatrzenie sprawy rozporządzenia Minister Edukacji o tzw. godzinach karcianych dla nauczycieli czekam od 5 lat! Ale Trybunał ciągle nie znalazł na nią czasu! Czyli paraliż według tego przypadku trwa już od co najmniej 5 lat! Ale, oczywiście ten paraliż kontrolował prezes TK, decydując, że przepis ten nie jest tak istotny, żeby go przeanalizować. Sędziowie TK zarzucili nowelizacji ustawy o TK również to, że każe zawiadomić strony o sprawie z półrocznym wyprzedzeniem. A jakiż paraliż z tego wynika? Przecież większość spraw i tak nie była dotąd rozpatrywana wcześniej, niż po pół roku od wpłynięcia. A, przepraszam, były rozpatrywane szybciej - sprawy ustaw o TK!

Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że TK zaczął orzekać w kolejnych sprawach według uchylonej najnowszą nowelizacją przez Sejm ustawy. Ponieważ TK nie miał prawa przywrócić tej ustawy do życia, dał Sejmowi w swoim "orzeczeniu" czas 9 miesięcy na zmianę ustawy o TK. A więc nawet według tego "orzeczenia" znowelizowana ustawa nadal obowiązuje mimo rzekomej niekonstytucyjności. Czyli nie orzekając zgodnie z nią, TK nadal łamie prawo, a co więcej własne "orzeczenie"!

Odkąd TK łamiąc co najmniej w kilku punktach ustawę o swoim funkcjonowaniu (rozpatrywana poza kolejnością, niepełny skład sędziowski itp.) orzekł o jej rzekomej niekonstytucyjności, co jak przypomnę, skutkowało ze względów na załamanie tej ustawy brakiem publikacji opinii sędziów zebranych na prywatnym spotkaniu, pojawiły się liczne głosy wzywające do uznawania bezprawnych orzeczeń tej instytucji. Niektórzy sędziowie zaczęli się deklarować, że uznają kolejne orzeczenia TK, zaczęły takie postępowanie deklarować niektóre instytucje, teraz pojawiły się uchwały rad miejskich Łodzi i Warszawy.

Jeśli TK działa według nieobowiązującej ustawy, uchwala nieobowiązujące orzeczenia, a ktoś zacznie co gorsza je stosować w swoich działaniach, to powstaje potworny chaos prawny. Osobiście nie wątpię, że PiS czeka na wygaśnięcie kadencji prezesa TK, a po odejściu Rzeplińskiego obsadzi tę funkcję uczciwym i rzetelnym prawnikiem. Nie widzę w tym akurat niczego zdrożnego. Taki prawnik, jako nowy prezes TK, zapewne dokona przeglądu wszelkich działań tegoż Trybunału od czasu nowelizacji ustawy o TK i zapewne zarządzi unieważnienie wszelkich jego działań podjętych z naruszeniem prawa. Potem zapewne zapędzi sędziów do roboty 5 dni w tygodniu po 8 godzin, co może spowodować, że sprawy zostaną rozpatrzone szybko i bez uchybień proceduralno-prawnych. I co się okaże? Że przez prawie cały rok w oparciu o casus RzeplińskiLex uchwalono w sądach powszechnych  setki wyroków nadających się do natychmiastowej kasacji, a urzędy i instytucje podjęły tysiące decyzji z mocy prawa nieważnych.

I tu dopiero zacznie się paraliż państwa. Bo naprawienie skutków RzeplińskiLex i #ProwoHGW może trwać latami, a co gorsze przynieść skutki finansowe w postaci pozwów od obywateli tymi (bez)prawami pokrzywdzonych.

Dlatego uważam, że wszyscy, którzy teraz deklarują, że będą kierowali się niepublikowanymi "orzeczeniami" TK, powinni być traktowani jak potencjalni przestępcy i ścigani bezlitośnie przez prokuraturę. Dla dobra Polski.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

To co zrobili radni z Warszawy i Łodzi to anarchia i łamanie prawa - PiS od jutra musi te sprawę szybko i odważnie załatwić...bo inaczej inne "samorządy" zasitwione przez PO pójda ich sladem...

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1511962

W pełni się zgadzam, bez pilnej interwencji normalnych organów ścigania, zaraza się rozprzestrzeni i zacznie pociągać za sobą albo trudne do odwrócenia, albo zgoła nieodwracalne skutki.

Pierwszym i podstawowym skutkiem będzie chaos w sądach cywilnych: wytworzy się podział na sędziów "pisowskich" i "trybunalskich", w czym jeszcze nie byłoby nic złego, gdyby tylko strony mogły decydować w którym "porządku prawnym" chcą rozstrzygać spór. Ale że sędzia jest z przydziału, no to podsądni "pisowscy" będą protestować przeciw orzekaniu przez sędziów "trybunalskich" albo odwrotnie, a najgorzej jak obydwie strony sporu będą po przeciwnych stronach barykady.

Zresztą pisałem o tym: http://niepoprawni.pl/blog/obserwator/czy-naprawde-zostaly-nam-tylko-dwa-tygodnie-czyli-bunt-rozlamowy

Pozdrawiam (jak zwykle niepoprawnie)

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Obserwator

#1511970