Norweski polityk zgwałcony przez „uchodźcę”…

Obrazek użytkownika Jarosław Gryń
Świat

Ostatnio natknąłem się w sieci na ciekawą informację. Norweski polityk zgwałcony przez somalijskiego imigranta (sic!) apeluje o nieodsyłanie gwałciciela do rodzimej Somalii. Karsten Nordal Hauken, bo tak brzmi nazwisko zgwałconego przed kilkoma laty Norwega, ubolewa nad losem swojego oprawcy, mówiąc, że po odsiedzeniu czterech i pół roku w więzieniu odbył on już swoją karę. Deportacja do Somalii miałaby być krzywdząca dla murzyna lubującego się w bladych tyłkach norweskich mężczyzn. W końcu gdzie w Somalii mógłby takowe znaleźć?

Ostatnia opinia to oczywiście żart, dlatego że Hauken uzasadnia swoje stanowisko trochę inaczej. Mówi o swoim poczuciu winy i odpowiedzialności za los „nieszczęśnika” oraz usprawiedliwia go m.in. w ten sposób: Dowiedziałem się, że kultura, w której wyrósł gwałciciel, jest zupełnie inna od naszej. W jego kulturze molestowanie seksualne jest kwestią władzy, a mniej popędu. I nie jest postrzegane jako akt homoseksualny. Widzę go głównie jako wytwór niesprawiedliwego świata.

To, że świat jest niesprawiedliwy jest kwestią powszechnie znaną, jednak jakie to ma znaczenie w tej konkretnej sprawie? Czy postępowanie Norwega można uznać za szlachetne? Czy raczej dziwaczne? Oczywiście w tle wszystkiego majaczy nad wyraz aktualny problem „uchodźców” z krajów arabskich i afrykańskich. Czy omawiana tu ekspiacja norweskiego polityka może mieć z tym coś wspólnego? Zapewne ma, ponieważ pisze on: Chcę, żebyśmy nadal kontynuowali pomoc uchodźcom z takim pochodzeniem. Ktoś mógłby się zastanawiać, czy ta wyrozumiałość nie jest przypadkiem wyrachowanym wykorzystywaniem sytuacji przez lewacki beton niedopuszczający do siebie myśli, że z całą tą masową imigracją nie wszystko jest jednak w porządku.

 

Kraje skandynawskie to dziwne miejsce. Poprawność polityczna i tzw. tolerancjonizm sięgnęły tam szczytów, nawet jak na standardy zachodnioeuropejskie. Czy ci ludzie naprawdę mają aż tak wyprane mózgi, że nie uznają za stosowne deportować wspomnianego homoseksualnego gwałciciela? Czy nie dostrzegają zagrożenia w swobodnym poruszaniu się ulicami ich miast osobnika o tego typu skłonnościach, wyrosłego w diametralnie odmiennym kręgu kulturowym? A może należy sprowadzić ich więcej i łudzić się, że zmienią swój sposób myślenia i zachowania na modłę europejską? Ale to już niech sobie każdy sam rozważy. Myślę, że wnioski są oczywiste i nasuwają się same. Nam pozostaje mieć nadzieję, że nasze społeczeństwo nie sięgnie intelektualnego i moralnego dna na podobieństwo zgwałconego polityka z Norwegii, któremu podobnych jest tam całe mnóstwo.

 

Żródło: http://lospolski.pl/?p=5105

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

że cała ta historia jest mocno "dęta". Albo całkowicie wymyślona, albo - ubarwiona.

Absolutnie nie musimy się tym emocjonować!

Natomiast - co do muslimów - ogólnie:

Go home dirty muslims, go home!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1511135

jeśli jednak miało to w rzeczywistosci miejsce to myslę ze jak nastepny murzyn go zerznie a pózniej jego zone to ten bedzie w pełni ukontentowany wyczynem wspaniałego męzczyzny,który podołał zachciankom seksualnym białaska z ładna jędrna pupcią znającą smak czarnego członka.Takie dewiacje zdarzają się w kazdej szerokosci geograficznej ale jesli odbywają się dobrowolnie to nie ma sprawy.Dziwne jest zachowanie ofiary ale .............................................................................?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1511194

.... W domu cały czas siedzi smutny, zamyślony, wpatrzony w jeden punkt. Nic nie robi, nic go nie cieszy. Tylko siedzi i ciężko wzdycha. Wreszcie żona nie wytrzymuje i pyta:

- Co się tam stało kochanie?

- A wiesz, taka przykra sprawa... Zgwałcił mnie goryl.... - odpowiada małżonek

- Och! To rzeczywiście straszne! - denerwuje się żona

- No właśnie... Nie zadzwoni... Nie napisze...."

 

To jest kawał. Nie jest wymyślony przeze mnie. I ma już ładnych kilka latek.

W zasadzie to powinnam - w świetne obecnych wydarzeń - napisać "to BYŁ kawał". Bo teraz stał się jakby rzeczywistością. Wystarczy zamienić bohaterów - "mąż" na "norweski polityk" a "goryl" na "somalijski uchodźca". I mamy sedno powyżej opisanej sytuacji.

Żarty, żartami, ale zastanawia mnie co wreszcie spowoduje obudzenie się z pseudotolerancyjnego snu norwegopodobnych tworów? Zapowiadana od pewnego czasu godzina "X"? To troszkę późno już będzie....

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

kasianna

#1511270