Najważniejsza Konwencja PIS: dzięki wyborcom

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Kraj

 Przejrzałem komentarze po wczorajszej Konwencji Zjednoczeniowej Organizacji i Środowisk Patriotycznych, które nieporadnie usiłują zbagatelizować znaczenie tego wydarzenia.

 Nawet sympatycy PIS dali się czasem ponieść na manowce, jakby najważniejszym co się stało była niezręczność gwiazdorskiego wystąpienia Kurskiego, który lepiej dowiódłby swojej "pokory", gdyby zajął miejsce w tylnych szeregach. Komentując to wydarzenie w kategoriach jakiejś "zmiany retoryki",  machiawelicznej sztuczki Kaczyńskiego, odbiera mu się prawdziwy polityczny wymiar. To nie Kaczyński zwiódł jakimś sprytnym podstępem członków Solidarnej Polski, bez Ziobry, Polski Razem, czy nawet byłego posła PO, Andrzeja Smirnowa. To co innego... Będą mieli oczywiście trochę racji ci, którzy powiedzą, że to zbliżające się wybory i szukanie miejsc na listach przywiodły tych politycznych synów marnotrawnych z powrotem do PIS-wskiego domu. Jednak to tylko część prawdy. 

Faktycznie to "niepowodzenie tego eksperymentu", jak eufemistycznie ujął to Kurski, czy "porażka samodzielnego startu w wyborach", jak wprost powiedział Kowal, zmuszają tych polityków do powrotu. Niby wszyscy to wiedzą, ale jakoś omijają ten element. To, że natychmiast, już w czasie pierwszej kampanii po katastrofie smoleńskiej, zaczęło się metodyczne rozbijanie prawicy nie było dziełem przypadku. Rozbudzanie ambicji Ziobry i rozpuszczanie opinii, że to on mógłby być zwycięskim kandydatem w wyborach prezydenckich,  promowanie w mediach mainstreamowych każdego, kto zbuntował się przeciw Kaczyńskiemu, wreszcie niepojęte namnożenie się intryg i konfliktów w tzw. terenie, prowokowanie kryzysów itd, itp. Jeśli jedna partyjka się zgrała, traciła na świeżości, to przed kolejnymi wyborami tworzyło się nową, nowszą, najnowszą... Jednak w końcu następuje porażka tego rozgrywania przez slużby, tych PO-wskich narracji, porażka mainstreamu i rządzących sitw.  

 Niby wszyscy to widzą,  niby nie odkrywam prochu, ale kto z tego wyciąga jakieś wnioski? Czy w końcu uda nam się uciec przed udziałem w grze według scenariuszy służ specjalnych i agentów wpływu, jak? Czy będzie nam łatwiej czy ciężej z tymi nierozsądnymi młodzieńcami, dla których polityka jest grą, zabawą i eksperymentowaniem? Z tymi, których już raz tak poważnie zawiódł zmysł polityczny? Nie, nie, nie.

Dlaczego więc pomimo wszystko mówię dziś o wielkości tej chwili? Co chcę widzieć, jako najważniejsze i pozytywne w tej Konwencji? To siła wyborców. To bowiem pod wpływem elektoratu Kaczyński ponawia i ponawia wciąż zaproszenia do powrotu, wyciąga dłoń do zgody, bezwarunkowo, bez roztrząsania przeszłości. To zerowy wynik ostatnich wyborów sprowadził na ziemię politycznych ambicjonerów, wyznaczył im koniec przygody z tworzeniem "trzeciej siły". Ta Konwencja to swoista korekta zmylonego politycznego kierunku. O tym, że do niej mogło dojść, że do niej doszło, przeważył niezależny głos wyborcy.

 To namacalny dowód, że PO-wska polityka pogardy bankrutuje.  

 

 
 
Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

"...Kaczyński ponawia i ponawia wciąż zaproszenia do powrotu, wyciąga dłoń do zgody, bezwarunkowo, bez roztrząsania przeszłości." Owszem i chwała mu za to, że dąży do pojednania prawicy. Ale co robią jego współpracownicy? Kiedy Gowin ustala z Kaczyńskim, że będzie spisane porozymienie, Kaczyński wyznacza do tego Brudzińskiego i Lipińskiego a ci po prostu odmawiają ludziom Gowina tej czynności. Kto tu bruździ? Myślę, że przede wszystkim prezes PiS powinien najpierw zdyscyplinować swoje otoczenie. Jeżeli tego nie zrobi pozostanie dla elektoratu tym niewiarygodnym, który nie potrafi się z nikim porozumieć i nie potrafi używać kompromisów. Chyba, że komuś właśnie chodzi o taki wizerunek Kaczyńskiego, to niewykluczone. A byłoby bardzo, ale to bardzo szkoda, utracić polityka tej klasy, co Jarosław Kaczyński.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1431137

Dlaczego mielibyśmy utracić Kaczyńskiego?

Skąd Pan wie, co powinien, a czego nie powinien zrobić były premier i prezes gnębionej niemiłosiernie opozycji, jednak ciągle na prowadzeniu?

Dlaczego miałby się ugiąć przed Gowinem, gdy cała jego partyjka zyskała mniej głosów niż dwóch Wojciechowskich?

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mieszczuch7

#1431196

Skoro to taka mała, nic nie znacząca partyjka, to po co w ogóle o nią zabiegać? Szkoda czasu i atłasu. Bez niej PiS i tak będzie na prowadzeniu. I pewnie nawet   utworzy rząd po wygranych wyborach.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1431213