Politycy i naukowcy

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

W naszym języku obiegowym słowo „polityk” pojawia się bardzo często, powiedziałbym nawet, o wiele za często i to w zastosowaniu do osób, które jakoś w gorsecie tego określenia nie czują się najlepiej. Widać to po ich zachowaniu, wypowiedziach, nie mówiąc już o ich sposobie bycia w przestrzeni publicznej. Tutaj, rzecz jasna, bierzemy pod lupę tylko przejawy ich obecności w owej przestrzeni. O wiele trudniej a zarazem potrzebniej byłoby zaglądnąć do arsenału ich wiedzy i sprawdzenie na ile odpowiada ona zapotrzebowaniom, jakie społeczeństwo stawia politykom.

Temat jest na tyle trudny, że potykamy się o każdy szczegół. Mam tu na myśli kryteria charakteryzujące polityka. W wielu przypadkach zdaje się ich wcale nie być. Może w większości. Po prostu ktoś potrafił sobie załatwić wstęp na listę wyborczą z ramienia jakiejś partii, ugrupowania, czy środowiska, rzadziej z pozycji wolnego strzelca. Mógł taki mieć zasługi dla swej koterii, n. p. potrafił się wkręcić w łaski szefa. Z kolei ten uznał, że takim kimś można się posłużyć dla zdobywania „zasług” na szerszej płaszczyźnie. I dlatego pojawiały się różnego rodzaju potworki w Ruchu Palikota, Samoobronie, a obecnie aż się od nich roi i to w każdej partii. Polityka według Maksa Webera to „dążenie do udziału we władzy lub do wywierania wpływu na podział władzy, czy to między państwami, czy też w obrębie państwa, między grupami ludzi, jakie to państwo tworzą”. Nie ma w tej definicji nic na temat kwalifikacji osób, które się takimi sprawami zajmują. A potrzeba przecież pewnej nie aż tak wąskiej erudycji, zdrowego rozsądku, umiaru, inteligencji umożliwiającej rozumienie tego, co do kogo się mówi i co ten ktoś mówi. To jest minimum wymagań. Nie mówię ani słowa o etyce osobistej, kulturze bycia, takcie czy innych przymiotach, jakie człowiek nabywa bardzo wolno, od kołyski aż po…?

Otóż obserwujemy nie od dzisiaj ludzi mieniących się politykami, a jest ich mnóstwo. Postarajmy się przyłożyć ich sylwetki do owej definicji Webera. Bez sympatii i awersji, po prostu zbadać, co w postępowania posła jej odpowiada, a co nie.

Próbowałem tego, nie od dziś. Wypadała ocena pozytywna dla bardzo małej liczby posłów, a nie lepiej jest, gdy chodzi o funkcjonariuszy państwowych. Powtarzam, nie chodzi o ich stronę moralną i kulturalną, bo tu to już byłaby masakra. Jedynie o ich kompetencje. Źle z tym jest prawdopodobnie wszędzie, nie tylko u nas. Ale pomyślny na jak glinianych nogach stoi demokracja? I kim się podpierają „politycy” tego domowego chowu, rzekomo walcząc o nią, mimo, że to jej istnienie właśnie im tę walkę per fas et ne fas umożliwia. Wnioski niech każdy wyciągnie sam i niech się zastanowi, czy państwo, a więc my, może wytrzymać łomot ze strony tak usposobionych polityków?

A więc czy polityków kształci się w jakiejś szkole? Owszem, tą szkołą jest formacja osobowa i praca dla dobra wspólnego. Tylko to, a nie żadne koneksje, układy. Nie mylić zatem z wieszaniem się na rusztowaniu jakiejś partii tak długo aż boss zauważy.

Inna sprawa. Nałóg odwoływania się do nauki w sprawach, z natury wymagających rzetelnej wiedzy i bezkompromisowego oparcia się na niej. Sprawa katastrofy smoleńskiej od samego początku nawet mało zorientowanym ludziom brzydko pachniała, bo jakimś smarowidłem mającym zaklajstrować istotę rzeczy. I, niestety, ówczesny rząd nie stanął na wysokości zadania. Nie byłoby błędu, gdyby się powiedziało, że zabrakło w nim polityków, a ujawniły się ich atrapy.

Już sam fakt wieszania się u klamki rosyjskiej, nie odzyskanie wraku samolotu, nawet czarnych skrzynek, wprost śmieszny w swej zależności od opinii rosyjskich raport Milera, a ostatnio wypowiedź pana Laska dla radia, który oświadczył, że jest w stanie obalić wszystkie ustalenia Komisji Macierewicza i to, jego zdaniem, jest rozwiązanie naukowe. Odmówił dysputy z rzeczoną komisją. Dlaczego? Czy dlatego, że jest tak zadufany w sobie i spolegliwy wobec ciągnącego się od 7 lat śledztwa rosyjskiego, czy też, że w głębi serca przeczuwa wynik tej debaty? W obu przypadkach powoływanie się na naukę ma taki sam walor, jak wróżenie apostołów ateistycznych, że za 20 lat nikt nie będzie wiedział kim był Chrystus. Sam słyszałem to w 1948 r. Tyle jest warta ta nauka pana Laska i jego pełnomocników. Z drugiej strony wszakże, skoro teraz coraz bardziej jest ewidentne, że o tragedii smoleńskiej możemy się więcej dowiedzieć niż to wynika z dotychczasowego śledztwa w III RP, w prawicowych mediach sięgnięto zaraz po wątpliwy argument, iż coś tu jest na rzeczy. A argumentem tym mają być wątpliwości, jakie w tej sprawie raczy mieć pani profesor Staniszkis. Dziwię się, że obawa przed dyktaturą PiS-u i Kaczyńskiego pozwala jej na takie ekstrawagancje, a jeszcze bardziej dziwię się mediom, że aż po taki autorytet, może nieco zużyty, sięgają.

Sam nie wiem, jak tam było wtedy, 10 kwietnia nad Smoleńskiem, ale wiem, że uczyniono w III RP wszystko, by nikt się tego nie dowiedział. Dlaczego? Bo zarówno ówcześni i część dzisiejszych polityków i naukowców wolą nadal wierzyć, że pani Kopacz przekopała miejsce wypadku na jeden metr głębokości, że pan Sikorski zaraz po wypadku miał objawienie, kto zań ponosi winę, że trwający w uścisku Tusk i Putin opłakują ofiary, że pan Komorowski mało nóg nie połamał, pędząc by zająć miejsce poległego Prezydenta. Wszystko to może być przedmiotem wiary, dajmy jednak spokój nauce i pozwólmy jej pracować dla właściwego jej celu, a jest nim PRAWDA.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:14)

Komentarze

"Polityka według Maksa Webera to „dążenie do udziału we władzy lub do wywierania wpływu na podział władzy, czy to między państwami, czy też w obrębie państwa, między grupami ludzi, jakie to państwo tworzą"

Bardziej mi odpowiada definicja św. JPII.

Jak zwykle celnie, tylko że dotyczy to również wszelkiej maści dziennikarzy, ekspertów i również, pożal się Boże, naukowców. Era schyłkowej cywilizacji?

Życzę szczęśliwych, Błogosławionych Świąt....

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1536998

Niestety to smutna racja - do polityki garną sie ludzie bez elementarnej wiedzy, tacy, którym żaden własny pomysł na zycie się nie udał. Są potrzebni liderom - bo oni wolą mieć - BMW - biernych, miernych ale wiernych, od ludzi kompetentnych i uczciwych...

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1537003

 Witam! Część tych POlitycznych rozwydrzonych błaznów poznaliśmy naocznie w sejmie robiących sobie selfi. To chora z nienawiści dzicz! Błazny mające zwoje, zamiast mózgu. Księże profesorze wszelkiego dobra na święta!

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1537031

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1537036

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1537422

Byłbym dumny, gdyby Tusk był po bardzo słabej prezydenturze, którą widzimy teraz, następnym prezydentem Polski

" -ks. Kazimierz Sowa w RZECZoPOLITYCE

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1537435