Idą ciężkie czasy...

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Idą ciężkie czasy …

Media jakoś przeoczają ferment, jaki panuje na coraz to większej liczbie uczelni. A jest się czym martwić. Minister Gowin działa być może nawet w dobrej wierze, ale sięga po poparcie rektorów tychże uczelni, a także do władz organizacji studenckich. Słaby to płot i chwiejny, który może się pod ministrem załamać. Dla dotkniętych obecną reformą to też kiepskie podbudowanie autorytetu ministra. Tym bardziej, że lekceważy on wyraźnie niezwykle słuszny i odpowiedzialny sprzeciw wobec tego, co on nazywa Konstytucją dla nauki, medialnie wprowadzając w błąd opinię publiczną. Jego oświadczenie, że tylko małe grupki studentów oponują jest wprost zdumiewające. Ta reforma uderzy, co prawda w studentów, ale rykoszetem. Sprzeciw pochodzi od ludzi, którzy w pełni uświadamiają sobie straty, jakie nauka polska poniesienie wskutek manipulacji pana Gowina. Kto pracuje na uniwersytecie od dłuższego czasu wie dobrze do czego zdolni są niektórzy rektorzy. Jeśli zyskają władzę absolutną, to wtedy nic, tylko ratować się ucieczką. Ale dla wielu pozostaje pytanie: dokąd? Z tymi reprezentacjami młodzieżowymi w wyborach rektorów, dziekanów, czy jakichkolwiek innych elekcji, to tajemnicą poliszynela jest, że obowiązuje zasada: do ut des. Który kandydat więcej naobiecuje, ten ma wygraną, a że to może jest ktoś najmniej zdatny na stanowisko, to już nieważne. Nawet nie jest ważne, że ci „elektorzy za coś” nic później nie uzyskają, bo zawsze znajdą się później kolejni, którzy zaryzykują. I tak toczy się ten walec poprzez uczelnie miażdżący wszystko, co stanie na drodze mafiom, układom, kolesiom. Wszystko i wszyscy, którzy po prostu zechcą pracować, bo nie karierę, ale efekt pracy uznali za swój cel życiowy, są z góry przegrani .

Słowem, reforma pana Gowina ma na celu to samo, co zawsze miał każdy układ, nazwijmy do łagodnie, autorytarny. Tylko duce, caudillo, czy jak go tam zwać ma, bo musi mieć, rację. W każdym razie ma on gdzieś wszystko, co nie powstało w jego głowie czy też w głowach otaczających go wazeliniarzy. Mamy dziś transparentny przykład w Kimie wodzu „najszczęśliwszego” kraju, Korei Północnej, gdzie, owszem zrobionym przezeń VIPom dzieje się dobrze, ale reszta może przewegetować, o ile trzyma język za zębami, a usta otwiera tylko, żeby wykrzykiwać chwałę „ojca narodu”. Wszyscy tacy zadufani w sobie fuehrerzy działają podobnie i wszyscy zawsze przynosili podobne, choć nie zawsze aż tak zbrodnicze, jak n. p. Hitler czy Stalin, szkody.

Gdy mowa o zbrodni, to w naszym przypadku jest to przemyślna mutylacja – termin jednoznaczny – ale tu przenośnia jest na miejscu, gdyż reforma będzie polegać na stopniowym obcinaniu wszystkiego, co na uczelniach nie służy magistraturze. Czyli pragmatyzm, ale nie ten, jaki dyktuje celowo zorganizowana nauka, lecz taki, jaki może być służebny sprawującym władzę. Z dziedzin humanistycznych będą to nędzne resztki, n. p. z historii tylko to, co przydatne tzw. polityce historycznej. Nawet filologia będzie miała określone zadania. Z tym, że nie nauka w swej czystej postaci, ale urzędnicy będą decydować o priorytetach. To zresztą nic nowego. Tak funkcjonują od dawna granty, taką rolę spełnia punktacja wszelkich gatunków. Z góry bowiem wiadomo, że bez stosowania odpowiednich sterowników punków się nie uzyska. Kiedyś nie periodyk, w którym się publikowało decydował o ocenie osiągnięcia, ale ono samo i tylko ono. Zasada: orzeł, który urodził się w chlewie nie jest świnią, nie jest zwykłym kalamburem. Ona mówi o przewrotnym i nie mającym żadnej wartości merytorycznej ocenianiu ludzkich dokonań. Kiedyś tego nie było, ale była nauka i jej ślady są niezmazalne. Zobaczymy (co młodsi) jakie ślady pozostawi po sobie nauka à la pan minister Gowin.

Człowiekowi, który z uczelnią wyższą się nie zetknął można wiele rzeczy wmówić. Komuś, kto coś tam w tym względzie polizał, także. Najlepszy dowód glosowania w sejmie nad tą sprawą. Ale ludzie świadomi rzeczy nie powinni milczeć, a tym bardziej wypowiadać publicznie bzdur „ad usum Delphini”. Jeśli czynią to z oportunizmu, tym gorzej. Kiedyś im to wypomną. Ale, czy podlizując się, o tym się myśli?

Zygmunt Zieliński.

P. s. Korea czy Mundial, ważne sprawy, ale dla nas ważniejsze, co zrobi Gowin z nauką w Polsce. Konstytucja dla nauki – wyjątkowo groźne zawołanie. Pamiętamy o jego reformie sądów za poprzedniej ekipy. I co się okazało? Wiadomo, to samo, co z likwidacją komisariatów policji. Ale utworzyć nowy komisariat policji, czy przywrócić sąd rejonowy, to mała sprawa. Restaurować poturbowaną naukę, to zadanie na pokolenia. Pomyślmy, jak wiele szkód poniosło szkolnictwo średnie. Wprowadzenie jedenastolatki z 4 klasami licealnymi stopniowo niszczyło to, co mimo wszystko dała reforma jędrzejewiczowska, choć i ona obniżyła poziom wiedzy maturzystów. Dziś matura jest raczej rodzajem uroczystego zakończenia szkoły średniej. To samo chce pan Gowin teraz zaaplikować absolwentom szkół wyższych. System boloński – bubel wprost trudny do opisania – zrobił swoje, a teraz następny etap.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

"Dlaczego świat nauki polskiej milczy, gdy tak ordynarnie kłamie się o polskim losie w czasie II Wojny Światowej?

Gdzie się jednak podziały uniwersyteckie wydziały historii? Prawa? Gdzie Instytuty? Zakłady? Katedry? Gdzie senaty uczelni? Gdzie rektorzy? Gdzie PAN? Dlaczego nie stają w obronie prawdy?

..Czy my w ogóle mamy jeszcze naukę polską, w tym sensie, że zdolną do obrony prawdy o Polsce? Mającą odwagę przeciwstawienia się złu i kłamstwu? Nazwania ataku na naszą historię i kulturę po imieniu? Źle, bardzo źle to wygląda.

…..W tym samym czasie bolszewizująca młodzież w wielu miejscach dostaje wsparcie władz uczelnianych, a inicjatywy propolskie są stygmatyzowane jako skrajne i przepędzane.

Reformy pewnie nam potrzeba, ale przede wszystkim potrzebujemy przywrócenia elementarnego poczucia przyzwoitości."

wpolityce.pl

PS

"Odebrano nauce celu zasadniczego, jakim jest mądrość!

…..Gdy w 1997 roku rząd AWS formułował cele, jakie ma realizować polska szkoła, jednym z głównych był ten, by absolwenci różnych szczebli polskich szkół mogli się odnaleźć na europejskich rynkach pracy”. Gdyby przeczytał to jakiś wychowawca średniowieczny, nabrałby przekonania, że po to się wprowadza wspomnianą reformę, by wykształcić rzeszę niewolników – i miałby rację.

Edukacja przez wieki, od starożytności aż po nowożytność, miała taki cel – rozpalać miłość mądrości, wskazywać drogi do niej i umożliwić kroczenie po tych drogach, usprawniając moralnie, ucząc roztropności, panowania nad namiętnościami, nieuporządkowanymi pragnieniami. Trudności, z którymi dziś się mierzymy, płyną z tego, że gdzieś po drodze porzuciliśmy trywialność w kształceniu, a chcieliśmy posiąść od razu to, co jest jej rezultatem. Skutki są opłakane."

~ Kształcimy w Polsce rzeszę niewolników , tygodnikbydgoski.pl

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

casium

#1566163

Jest znacznie gorzej: większość pracowników "naukowych" uczelni - utrzymywanych z pieniędzy polskich podatników - nie tylko nie służy Polsce, lecz ze wszystkich sił (często wspierana zagranicznym jurgieltem) Polsce szkodzi, sprzymierzając się z wściekle antypolskimi międzynarodowymi środowiskami! Tym samym wiele z tych uczelni, nie wyłączając "renomowanych",  trudno nazwać polskimi. Jako przykład niech posłuży Uniwersytet Warszawski, określany w komentarzach, jako opanowany zupełnie przez chazarsko-ubecką mafię.  

Pozdrawiam     

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1566166

Dużo w tych uwagach racji, ale, ale omija się istotę tej "reformy". Nie daj Boże, żebyśmy poznali ją dopiero, kiedy wejdzie w życie i zacznie się na dobre niszczenie uczelni polskich i produkcja półinteligentów (w najlepszym razie).  

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1566169

Dziękuję, że ksiądz profesor podejmuje ten niezmiernie ważki temat nie tylko dla szkolnictwa wyższego, ale w pierwszym rzędzie dla Polski!

Istota tej reformy to:

- po wejściu w życie ustawy Nauka 2.0 dojdzie do olbrzymiego kryzysu szkolnictwa wyższego;

- nastąpi dalsze, gwałtowne pogorszenie kondycji nauk humanistycznych i społecznych;

- dojdzie do gwałtownej komercjalizacji szkół wyższych, które dysponują olbrzymim majątkiem. Nie zawsze ten majątek jest dobrze zarządzany i wykorzystywany;

- pogłębi się przepaść między Polską A a Polską B. Uczelnie regionalne zamiast poprawić swoje położenie, będą przechodzić w stadium wegetacji, zwłaszcza w przypadku gdy w następstwie arbitralnej i niesprawiedliwej ewaluacji utracą prawa akademickie (do nadawania stopni i tytułów naukowych)…..

Zapytam?

Komu ma służyć ta reforma ?  

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

casium

#1566172