Gdzie szukać frustratów?

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

            Dzisiaj, tzn. 8 marca 2016 r. we Wiadomościach Polsatu pewna wysuszona dama, (proszę wybaczyć określnik,  ale nic poza tym charakterystycznego nie znalazłem), niejednokrotnie racząca kiedyś słuchaczy „poprawnym” komentowaniem minionej rzeczywistości, na bardzo konkretną ocenę przez Jarosława Kaczyńskiego  sytuacji w  Kraju szarpanym przez różnego rodzaju indywidua, bynajmniej nie wariatów, jak to większość spotykanych ludzi ocenia, ale osobników działających w czyimś interesie i za czyjeś pieniądze, znalazła tylko jedno wytłumaczenie, mianowicie nazwała Kaczyńskiego frustratem. W pewnym sensie trafiła w sedno sprawy, używając tego określenia, o ile oczywiście rozumie jego znaczenie. To zastrzeżenie wcale nie jest tak bezsensowne, jak by się mogło wydawać, bo w ostatnich czasach mamy liderów partii opozycyjnych, którzy nie znają pojęć funkcjonujących w powszechnym obiegu, czyli wyedukowanych poniżej poziomu słabszego w naukach gimnazjalisty. A więc załóżmy, że  ta dama zna znaczenie pojęcia: frustrat. Tak by się mogło wydawać, zakładając, że w ogóle wie co mówi, a dziennikarz na ogół do tego jest zobowiązany.

            A jednak ocena ta w zderzeniu z rzeczywistością naszą, która nie jest dla nikogo tajemnicą, jednak wskazuje na to,  że rzeczone pojęcie owej damie albo znane nie jest, albo też obraca się ona nie w obecnej Polsce, lecz gdzieś, gdzie zdobywa o niej wiadomości z trzeciej, lub jeszcze którejś tam ręki.

            Dlaczego tak można sądzić?

            Otóż czy można uznać za coś normalnego, jeśli taka, niby poważna instytucja, jak Trybunał Konstytucyjny wyczynia takie ewolucje, które poddają w wątpliwość jego przydatność i zdolność procedowania? Ostatnio, wiadomo kto, stwierdził, że Trybunał ma  zaległości od grudnia ubiegłego roku, Mniejsza o to, kto temu winien. Ale czyż ja się przesłyszałem, jak ongiś właśnie w telewizji ktoś stwierdzał, że ów Trybunał miał zaległości dwuletnie i to w czasach kiedy rządziła koalicja PO/PSL? Czyli – w rozumieniu n. p. pani nazywającej Kaczyńskiego frustratem jest to formacja niezastąpiona – a dziś tak opłakiwana, że niektórzy aż bliscy są  obłędu, biadając nad jej losem (a może to właśnie frustracja?) Przecież nawet ludzie nie obeznani w polityce wiedzą, że Trybunał to ekspozytura sił antyrządowych czyli antypolskich, bo w końcu w Polsce żyjemy, więc kto tu nieład wprowadza jest przeciwko niej. Taka jest  logika. Bieganie po różnych dykasteriach europejskich po to, żeby siać w kraju zamęt może mieć różne przyczyny, ale chyba jedną z nich może być, a nawet z pewnością jest, hamowanie wyników różnych audytów, które mogą przynieść sporo rewelacji. Do kogo mogą uciec się frustraci, którzy nie mogą sobie wyobrazić przegnania ich od żłobów? Otóż właśnie do tych, którzy równie silnie, jak oni biadają nad tym, że Polska – kraj dzięki nim już prawie stuprocentowo  kolonialny – podnosi się i chce być sobą. Ci nasi frustraci, to podobnie, jak ongiś co bardziej wynaturzeni kacykowie afrykańscy, którzy za świecidełka oddawali w niewolę swych ludzi. Nasi też odwalali robotę na rzecz współczesnych kolonizatorów, oczywiście nie za darmo. Ich fortuny, to obol za tak paskudne frymarczenie. Co w porównaniu z tym znaczy kilka tysięcy, jakie dostawał TW od bezpieki? Tak jest, doszliśmy do takich porównań, bo innych po prostu nie ma. Każde inne mogłoby urazić uczciwego człowieka. Takie czasy!

            A czy nasi frustraci ograniczają się tylko do wyżej wymienionych? Ależ nie! Urodzaj ci u nas na nich wielki.

            Już nie wymieniam takich partii, jak PO, PSL, bo prognozy nie dają im długiego żywota. Ale w związku z PO i jej szefem, czy ja się przesłyszałem, że jakoby miał on mówić o opozycji totalnej? Jeśli tak powiedział, to przypomnę mu coś czego może nie wiedzieć, choć słyszałem też o tym, że studiował historię. Ale nic to wielkiego, gdyż po latach zapominają niektórzy z kretesem czego się kiedyś nauczyli. Zatem pozwolę sobie przypomnieć, że niejaki Joseph Goebbels w 1944 r. ogłosił wojnę totalną. Co to oznaczało dla Niemiec? A więc krótko mówiąc, spaloną ziemię, bo naród, który nie potrafił zwyciężyć powinien zginąć. Takie paranoiczne myślenie obserwuje się u obecnej tzw. opozycji, a może lepiej, ruchu oporu, jaki tworzą przegrani w wyborach i rozmaite potworkowate twory wyrosłe na zamęcie, jaki sieją PO i PSL. Szczególnie trudno mi wymieniać w tym kontekście tę ostatnia partię, bo należę do pokolenia, kiedy mikołajczykowskie PSL było dla nas, wówczas młodych harcerzy, dumą, gdyż podjęło beznadziejną, ale odważna walkę o Polskę suwerenną. Była to wówczas jedyna partia identyfikująca się z narodem, dziś jest to koteria daleka od tegoż narodu, a bliska własnym interesom partykularnym.

            Jest tych frustratów co niemiara, ale nie należy do nich Jarosław Kaczyński, a to co powiedział w Łomży to przecież nasza obecna rzeczywistość.  Sfrustrowani są ci, co nie mogą się pogodzić z tym, że  ich wydziedziczono z folwarku, jakim stała się dla nich Polska. Najlepiej by im było, gdyby jeszcze wyparował z niej naród, bo podnoszone przezeń od czasu do czasu postulaty zakłócały im spokojne przeżuwanie dóbr nabytych prawem kaduka.

            Nie muszę wymieniać jako frustratów ani kodowców, ani nowoczesnych. Wystarczy spojrzeć na fizjognomie ryczących po ulicach wiernych tego „zboru”, by wiedzieć po czemu łokieć. Przypomina mi się 1 Maja gdzieś na początku lat 50tych, kiedy wszyscy musieli być na pochodzie. Pacjenci pewnego szpitala zamkniętego też. Śpiewali; „myśmy przyszłością narodu”. Nikt się nie śmiał, bo UB obserwowało pochód. Nie wiem, dlaczego przypomniało mi się to, obserwując manifestację 8 III przed Trybunałem Konstytucyjnym? 

            Ale tegoż dnia miałem doznanie naprawdę budujące. Niby nic specjalnego. Dwoje młodych rodziców z dwojgiem przemiłych malutkich dziewczynek. Rodzice czekali przed konfesjonałem. A dziewczynki pokrzykiwały Panu na chwalę. I znowu skojarzenie z marszem aborcjonistów. Tu matka, a tam kobieta wdeptująca w błoto swe macierzyństwo. Bo czyż taka, która zabija swe dziecko może spojrzeć w twarz temu, któremu udało się przeżyć?

            Mamy więc same antynomie. Z jednej strony ciężko pracujący, żeby Polska znowu była Polską, z drugiej czyniący wszystko, by była kolonią, a im przypadł w udziale choćby średni nadzór.  Z jednej strony walka o rodzinę, o to, by Polskę nie musieli zasiedlać płodni przybysze skądś tam, z drugiej wściekły jazgot przeciw daniu tej rodzinie tego, co jej się słusznie należy. Bo strach, że komuś z pękatego portfela coś wyciągną. Z jednej strony Polacy świadomi swej tożsamości, z drugiej udający kosmopolitów, by się przypodobać swoim panom, już obecnym lub przyszłym. I tak można by wymieniać te przeciwieństwa bez końca.

            Ale dajmy temu spokój, Może tylko jedno jeszcze. Media. Te komercyjne, wiadomo w czyich są rękach. Ale to co obserwuję na tych społecznych, niekiedy po prostu sprawia, że opadają ręce. Jaki interes jest n. p. w pokazywaniu przez kilkanaście minut, albo dłużej, jakieś zadymy kodowców? Może chodzi o to, by widokiem tym obrzydzić ich normalnym ludziom, ale może to być także reklama, a komentarze często na to wskazują. Albo po co na pierwszych miejscach prezentować wypowiedzi ludzi w polityce ogranych lub nie potrafiących, poza pluciem na wszystko, powiedzieć żadnego rozsądnego zdania? Czasami wydaje mi się, że piąta kolumna nie poszła jeszcze do koszar

            A więc szukajmy frustratów tam, gdzie ich urodzaj. Frustracja (zob. wikipedia)  to «stan przykrego napięcia emocjonalnego wywołany niemożnością zaspokojenia jakiejś potrzeby lub osiągnięcia jakiegoś celu».

            Tak więc pani, która  nazwała Jarosława Kaczyńskiego frustratem z pewnością jednak nie dotarła do znaczenia tego słowa. Może nie posługuje się komputerem,  ale czy nie znalazłby się nikt, kto by jej pomógł odszukać definicję tego słowa?  Przecież frustratem nie może być ktoś, kto osiągnął tyle co Jarosław Kaczyński, natomiast pani ta znalazłaby sporo frustratów w swym otoczeniu.  Po co ich szukać nie wiadomo gdzie? 

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:17)

Komentarze

" Dzisiaj, tzn. 8 marca 2016 r. we Wiadomościach Polsatu pewna wysuszona dama, (proszę wybaczyć określnik,  ale nic poza tym charakterystycznego nie znalazłem)"
 
 
 
 
nazwijmy ją tak po Polsku
 
Suchotnica i tyle :-)))))))
Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1508842

W Polsce od dawna - panuje terroryzm
polityczny, nasi wrogowie nie cofają
się przed niczym. Teraz w oczekiwaniu
finalnej klęski rozpętała się zaciekła
wojna z całym naszym społeczeństwem.

Pozdrawiam!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1508863