Donald Trump – utrapienie czy nadzieja?

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Świat

           Siedzę przed komputerem i zastanawiam się: pisać o Trumpie czy nie, a może poczekać, jak to z nim będzie dalej. Inna sprawa, to lawina wypowiedzi. Na niniejszym blogu aż się od nich roi. Nie jest to dziwne, skoro wybór ten tak wielu zaskoczył. I w USA i w Europie. Zaskoczył tych, którzy nie śmieli sądzić, że w tak  sromotny sposób przegrają lewicowo-liberalne media, głównie amerykańskie, ale nie tylko one, bo i europejskie włączały się w chór  śpiewający awansem  Trumpowi requiem, a marsz triumfalny pani Clinton. Czyżby więc o wyborze kandydata republikanów zadecydowały media?  Wprost nie do wiary, a jednak. Nachalność i nieuczciwość mediów może działać w przeciwstawne kierunki. Tylko społeczeństwa totalnie – użyjmy zwrotu dobrze zadomowionego w najnowszej historii europejskiej – zglajchszaltowane, czyli poddane obróbce mentalnościowej – w ZSRR nazywało się to „urawniłowka” ale oznaczało dokładnie to samo co w III Rzeszy –  reagują na media z przekonaniem, że co w nich do wierzenia podano, w to wierzyć się powinno. Dlatego do dziś w Rosji można tak rządzić, jak rządzi Putin, który po prostu przypomina cara, Lenina, Stalina, a więc tych wszystkich, którzy kochali zamordyzm, a jednocześnie uprawiali imperializm, który kazał w Rosji ludziom kłaść uszy po sobie. Bo skoro bije to ma rację. Podobnie w Niemczech. Hitler z całym swym wynaturzeniem był czczony, jak bożyszcze, dopóki szaleństwo jego nie wiodło ku katastrofie, a i wtedy znalazło dość takich, którzy stanęli w obronie jego paranoicznego władania. Kto był jego architektem? Nie Himmler, nie Speer, ale Goebbels – władca mediów. I tylko on w końcu zrozumiał, że koniec jest nieubłagany i że trzeba wszystko za sobą w perzynę obrócić, nie tylko kraj, naród, ale nawet własne dzieci, siebie.

            Tak więc media, to nie – jak zwykło się mówić – trzecia władza. W istocie, to one zajmują pierwsze miejsce. Im bardziej są skorumpowane, zatrute, tym więcej trucizny wsączą w organizm społeczny. Ale jest jedna pociecha. Kiedy zatracą umiar, a bakcyl rozkładu zacznie się z nich ulatniać i zatruwać otoczenie, może się zdarzyć, że  skutek będzie odwrotny. Tak się stało chyba w czasie ostatnich amerykańskich wyborów. Amerykanie poczuli ów swąd rozkładu, jaki grozi im w przypadku zaakceptowania liberalno-lewicowego sposobu na życie. Trudno to zresztą nazwać życiem, skoro nutką przewodnią tego programu jest  śmierć, mord na niewinnych dzieciach, dodajmy jakże okrutny. Nie jest to coś wymyślonego przez przeciwników pani Clinton, ale relacjonowanie cynicznego zachwalania zbrodni jako rzekomego dobra dla osób trzecich, przeważnie dla niedoszłych matek, bardziej kochających swój komfort niż owoc własnego łona.

            To jeden z kluczowych punktów programu pani Clinton. Oto jej wypowiedź z 2003 roku:  “In 2003, then-Senator Hillary Clinton said banning partial-birth abortion is "extreme, deceptive, and unconstitutional." She then admitted that abortion does involve a living "child," adding, "I believe that forcing a woman to carry a child whom she knows will die is an assault, not only on her health — her mental health — but on our values as a nation and a free people."

(W 2003 r. wówczas senator Hillary Clinton powiedziała że zakaz aborcji w trakcie porodu jest ekstremalnie oszukańczy i niekonstytucyjny. Dopuszczała ona wtedy dokonanie aborcji wobec żyjącego „dziecka”. „Wierzę, że zmuszanie kobiety do przyjęcia dziecka, o którym ona wie, że umrze jest nie tylko zamachem na jej zdrowie – jej mentalne zdrowie –  ale na nasze wartości, jakie mamy jako naród i wolni ludzie”)  

Tue Nov 8, 2016 - 11:37 am EST. FLASHBACK: Bill Clinton on veto of partial-birth abortion: ‘Hillary and I prayed about it’ By Claire Chretien. The PULS.

            Na innym miejscu Clintonowie wyznają, że modlili się wspólnie w sprawie wymienionej tu aborcji.

            Przytoczmy też wezwanie ks. Petera M.J. Strawinskasa: Vote pro-life because “God will not be mocked”. Opinion. Catholic Church, Politics. Mon. Nov.7, 2016 – 10:46 Est.

(Głosujmy za życiem, ponieważ Bóg nie chce, by z Niego szydzono.)

            W USA nie doszło tym razem do takiego szyderstwa, gdyż nie nie pomogło, by ktoś głoszący takie zasady, jak wyżej wynika z cytowanych tekstów, dzierżył ster tego jakże ważnego dla całego świata państwa i narodu. Nie doszło, dodajmy, choć media czyniły wszystko, żeby to zawołanie amerykańskie: In God we trust z wyznania stało się kpiną.

            Nie wiemy, jakim będzie prezydentem Donald Trump. Wystarczy jednak, by nie naigrawał się z Boga. Już to samo sprawi, że złe dni ma Ameryka, póki co, za sobą. Że zmiana w dobrym kierunku, to nie tylko nasza rzeczywistość, ale, że „to lepsze” także w świecie toruje sobie drogę. A że tak jest, najlepiej o tym świadczą żałobne gębusie prominentów i celebrytów europejskich zatroskanych głównie o to, by tym  z kręgów LGBT nie szło gorzej. Wcale im tego nikt nie życzy. Byle nie zagrozili egzystencji rodzaju ludzkiego.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:18)

Komentarze

już zaczęły swoje plucie na Trumpa.

Tyle, że oni mogą jedynie "kiss him on the ass".

Wybaczcie Polacy - nie napiszę tego w naszym pięknym, ojczystym języku. "Król" EU nadaje się do tego pierwszorzędnie, bo on Polakiem się nie czuje.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1525238

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1525239

Ciekawy tekst,jak zamknięci w "medialnych bańkach na obu wybrzeżach" dziennikarze,nie rozumieli co się dzieje w USA.

How the media missed President Trump, and what comes next for journalism

Coastal bias. Over-reliance on polling. Too few reporters talking to red state voters.

Those are just a few factors that played into an enormous oversight on Election Day: Journalists across the United States vastly underestimated the number of Americans who backed the candidacy of President-elect Donald Trump.

Now that Trump is headed to the White House, journalists are coming to grips with two questions: How could they fail to fully appreciate his support among American voters? And how will a man who spent his campaign trashing reporters behave in the White House briefing room?

To better understand both issues, Poynter conducted interviews with 10 reporters, editors, columnists and media observers who explained where the media went wrong and what Trump's presidency means for the future of journalism.

http://www.poynter.org/2016/how-the-media-missed-president-trump-and-wha...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1525265

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1525269

realizować będzie program rozwoju swojego kraju - oby tylko nie był o sprzeczny z programem PL ...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

... to przyjemne czasami żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...

#1525282

ciekawa będzie "czystka" w administracji i nie tylko. czy media okrzykną go też faszystą i zagrożeniem demokracji?

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1525287

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1525522

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1525523