Antysemityzm - towar zleżały a stale w ofercie

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Instytucja wyżej wymieniona badająca przypadki antysemityzmu i rasizmu w wymiarze światowym i cytowane tu studium poświęcone tej tematyce wymienia przykładowo 10 nazwisk Polaków oskarżanych o antysemityzm i rasizm. (Examples of antisemitic discourse in Poland in 2018). Autorem tego zestawiania jest Rafał Pankowski, (ur. 1976) socjolog, dr hab., współzałożyciel stowarzyszenia „Nigdy Więcej”. W wikipedii czytamy: „Stowarzyszenie „Nigdy więcej” – polskie stowarzyszenie antyrasistowskie założone przez Marcina Kornaka w 1996 roku. Zgodnie z jego deklaracją za cele stawia sobie przeciwdziałanie szowinizmowi, neofaszyzmowi i nienawiści wobec cudzoziemców”.

Wywody swe Pankowski kończy następującym tekstem: „Komentator polskiego radia państwowego, Piotr Nisztor sugeruje na antenie, że obywatele polscy, którzy podzielają krytycyzm Izraela w stosunku do uprawomocnienia (nie widomo, co autor ma na myśl używając słowa legislation?) polskiej historii powinni rozważyć rezygnację z swego obywatelstwa. Jeśli ktoś działa jako rzecznik interesów Izraela, być może powinien pomyśleć o rezygnacji z polskiego obywatelstwa a przyjąć obywatelstwo Izraela”.

dalej Rafał Pankowski: „O wiele więcej przykładów antysemickich wypowiedzi można by przytoczyć. Ale kontrowersyjna legislacja (częściowo) została anulowana w czerwcu 2018 r., nie można zaprzeczyć odżyciu antysemickich stereotypów w polskiej przestrzeni publicznej”.

Przywykliśmy już do manipulowania hasłem: antysemityzm. Przywykliśmy, niestety, także do notorycznego omijania zdefiniowania tego pojęcia. Po prostu stwarza się wrażenie, że jest ono jednoznaczne, ale na czym ta jednoznaczność miałaby polegać, o to nikt się nie troszczy. Albo, wręcz przeciwnie, szermujący oskarżeniami o antysemityzm, starannie unikają jakichkolwiek sensownych wyjaśnień na czym miałby on polegać. Tak więc każde krytyczne odezwanie się o czymkolwiek, co ma związek z Izraelem, żydostwem lub nawet konkretnym Żydem uznane jest jako akt antysemicki. Antysemityzm przypisuje się z reguły jak najszerszym kręgom: narodom, państwom, społeczeństwom, nie mówiąc o jednostkach. Ponieważ zarzut ten winien się kojarzyć z polityką Niemiec hitlerowskich wobec Żydów, dlatego ktoś napiętnowany mianem antysemity musi być koniecznie neonazistą, żywić nienawiść wobec obcych, czyli być ksenofobem itd. Nadto antysemita działa tylko z motywacji przyjmującej jako zasadę odrzucenie narodu żydowskiego tylko dlatego, że jest właśnie żydowskim. A następuje to zawsze, kiedy o czymś, co związane jest z żydostwem, mówi się negatywnie lub w podobnym duchu działa. Innymi słowy ta sfera jest nietykalna.

Oczywiście zamieszanie z samym tylko pojęciem antysemityzm jest celowe, pozwala bowiem oskarżać każdego o coś, co graniczy z kompletnym bezmózgowiem, mianowicie o prześladowanie motywowane rasą i pochodzeniem. Stąd zarzut antysemityzmu zawsze występuje w towarzystwie oskarżeń o neofaszyzm i rasizm. Gdzie można wprowadza się też dwuznaczności mające służyć wzmocnieniu formułowanych zarzutów. Daleko nie trzeba szukać przykładów. Pan Pankowski w odniesieniu do Piotra Nisztora stwierdza: Polish state radio commentator. Trudno przypuścić, by autor tych słów nie znał nazwy polskiego radia, ale uczynienie go państwowym pozwala antysemityzm przypisać także państwu polskiemu.

Nie istnieje pojęcie budzące więcej kontrowersji aniżeli antysemityzm, ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że brak jasnej definicji pozwala na imputowanie ludziom, delikatnie mówiąc, braków intelektualnych. Jeśli rozumie się antysemityzm jako odrzucenie z racji rasowych czy pochodzeniowych, to osoby wymienione przez Pankowskiego należałoby potraktować jako pozbawione rozumu i pod każdym względem prymitywne. A przecież są to osobistości znane i dysponujące określonym autorytetem. To, że wypowiadają się krytycznie w kwestiach dotyczących Żydów nie różni się niczym od wypowiedzi krytycznych adresowanych do innych podmiotów.

Ani większość środowisk żydowskich ani osoby, jak pan Pankowski nie mają nic przeciwko poniewieraniu dobrego imienia Polski. Ustawa mająca bronić prawdy historycznej i właśnie honoru narodowego została, niestety przez rząd anulowana. Nie walczyłbym o to, że była ona poprawnie zredagowana, ale pod względem treści zasadność jej była nie do podważenia. Żydzi starannie śledzą przypadki negowania holokaustu i reagują skutecznie. Polska powinna w podobny sposób dbać o swój image. Widoczne zabrakło odwagi i zwyciężył podły jazgot temu się sprzeciwiający.

Organizacja, którą reprezentuje pan Pankowski jako jeden z celów swej działalności podaje walkę z nienawiścią. Ciekaw jestem czy ma to zastosowanie także do pełnych nienawiści wystąpień przeciwko Polsce nie tylko pewnych światowych kół żydowskich, ale także wspierających ich tzw. szabesgojów, czyli Polaków będących na usługach dzieła dyfamacji Polski?

Słowem doszukiwanie się w każdej krytycznej wypowiedzi wobec Izraela czy Żydów antysemityzmu jest imputowaniem ludziom o to pomawianym prymitywnej głupoty, bo antysemityzm właściwie rozumiany, bazujący na rasizmie, nią bez wątpienia jest. Już to samo powinno wykluczać wszelką dyskusję ze środowiskami i osobami posługującymi się tak niegodną i wrogą racjonalnemu myśleniu metodą. A dodać należy, że wojowanie antysemityzmem to kij o dwóch końcach i ten drugi koniec może uderzyć właśnie tego, kto nim wymachuje.

Redaktor Nisztor pisze o rezygnacji z polskiego obywatelstwa osób, które szkalują Polskę. Nie chodzi tu tylko o obcokrajowców. Być może jeszcze bardziej o tych, którzy wyrośli na polskim chlebie, a rzucają w Polskę kamieniem.

Ciekawe, dlaczego ta antysemicka Polska jest dla Żydów tak atrakcyjna, że „łącznie w ciągu ostatnich piętnastu lat zatwierdzono ponad 28 tysięcy wniosków o nadanie obywatelstwa polskiego. Jest to wzrost o blisko 250 procent w porównaniu z poprzednimi latami”.

Zarówno Centrum Mosze Kantora jak i pan Pankowski mają, jak wynika z przywołanej tu publikacji świadomość, gdzie jest antysemityzm prawdziwy i wiedzą, że próżno go szukać w Polsce, gdzie może jakieś sfrustrowane półgłówki mogą coś nasmarować na murze, ale społeczeństwo nigdy zresztą nie było zarażone rasizmem i nadal nie jest. Dlatego takie donosy na konkretnych ludzi, jak w omawianym tu tekście to przejaw braku rozsądku, najdelikatniej to oceniając. Chciałoby się powiedzieć, że jeszcze czegoś, co ma związek z kulturą i postrzeganiem rzeczywistości, takiej jaka ona jest, a nie takiej jaką chciałoby się ją mieć.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:14)

Komentarze

https://www.youtube.com/watch?v=Hp_bi3KI-DE

PS

"Idą po Polskę", Henryk Pająk, Wydawnictwo: Retro, Książka roku 2018.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

casium

#1594031

Nie trzeba stwarzać na nowo czegoś co już jest określone powszechnym doświadczeniem wieloletnim - "Antysemitą nie jest ten który nienawidzi Żydów ale ten którego wskażą Żydzi"

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

antyleming

#1594040

- jest nieładnie.

Antychazarem być, jest dumnie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Racjonał

#1594077

WG.FB jestem antysemietą od 2005r.Na różnych profilach tam byłem i zawsze byłem banowany.

I nie za wulgaryzmy,a za fakty historyczne "wyczynów" mordu i zdrady żydów w stosunku do Narodu Polskiego.

 

Dałem sobie luz od FB.Ich "zupa" i niech sobie sami w niej pływają.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Mateo

#1594054

Szpetna polszczyzna opuściła ciemne zakamarki. Stała się donośna, a w niektórych środowiskach wręcz modna. Pełno jej na ulicy, w piosenkach, internecie, telewizji, na łamach prasy, na ekranach kin, nawet w sejmie. 17 grudnia obchodzony jest w Polsce dzień bez przekleństw. To okazja, by zastanowić się nad sposobem wyrażania negatywnych emocji, bo to właśnie wtedy ciskamy najwięcej inwektyw.

Jak mówi psycholog Joanna Nowak, wulgaryzmy są jedną z form wyrażania negatywnych emocji wobec drugiej osoby, werbalnym sposobem ujawniania złości, gniewu, bezradności. - Często mylnie postrzegamy przekleństwa jako sposób na rozładowanie agresji, tłumacząc, że dzięki temu stajemy się spokojniejsi i tym samym nie krzywdzimy nikogo fizycznie. Tymczasem używanie niecenzuralnych słów wyzwala agresję u osoby, do której są kierowane. Ponadto nie rozwiązuje problemu, z jakim próbujemy się zmierzyć. Dlaczego przeklinamy? W niektórych środowiskach przyczyną jest ubóstwo językowe - odpowiada J. Nowak.

A co o przeklinaniu mówi prawo? Kwestię używania słów wulgarnych w miejscu publicznym reguluje artykuł 141 Kodeksu wykroczeń, który stanowi: „Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany”. Mimo to na polskiej ulicy (w Internecie też - dopisek własny) wulgarna fraza śmiga koło ucha, można nią oberwać nagle i zewsząd.

O. prof. Leon Dyczewski, socjolog kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, podkreśla, że katolik w ogóle nie powinien używać brzydkich wyrazów. - A jeśli już musi, dobrze byłoby, gdyby znalazł neutralne wyrażenie, które niosłoby uspokojenie i pomogło rozładować napięcie. Mój przyjaciel, duchowny, który zajmuje ważne stanowisko, w nerwowej sytuacji mówił: „kuchnia!” - opowiada zakonnik, dodając, że wulgaryzmy wymyślili sami ludzie, nadając słowom, które wcześniej nie kojarzyły się z niczym złym, negatywne znaczenie.

O. Dyczewski zaznacza, że Kościół katolicki nie posiada indeksu przekleństw i wyrazów zakazanych, nie kodyfikuje ich także prawo kanoniczne. - Zabronione jest bluźnierstwo, czyli wszelkie wyrażenia mogące obrażać samego Boga. Reszta to kwestia kultury języka, o którą jednak powinniśmy dbać - przypomina.

A czy powinniśmy spowiadać się z używania brzydkich słów? - Spowiadamy się nie tylko z grzechów, ale również z tego, co mi się we mnie nie podoba, np. że nie panujemy nad sobą i wypowiadamy niecenzuralne wyrazy. Warto pamiętać, że brzydkie słowa to wyjątkowo złośliwe chwasty - wydają się niezbyt groźne, bagatelizujemy je, a tymczasem szybko dołączają do nich coraz groźniejsze grzechy. Każdy uczciwy człowiek walczy z tą skłonnością, a spowiedź w tym bardzo pomaga, gdyż obowiązuje nas wtedy mocne postanowienie poprawy. W dodatku łaska sakramentalna i rady kapłana podnoszą z upadku, pomagają wyzbyć się niedoskonałości, a przede wszystkim wzmacniają duchowo, dzięki czemu jest szansa, że człowiek będzie unikał sytuacji, które prowokują go do używania wulgaryzmów czy przekleństw - tłumaczy o. prof. L. Dyczewski, dodając, że choć brzydkie słowa nie są grzechem ciężkim, to jednak warto pamiętać o starym powiedzeniu: „Brzydkie słowa, brzydkie myśli, brzydki człowiek”.

OPOKA.org.pl ~ Jolanta Krasnowska-Dyńka

PS

W związku z powyższym zapytanie księdza profesora o wyrażenie opinii w temacie używania słów wulgarnych tudzież braku poszanowaniu człowieka przez człowieka wydaje się zbędne. A jednak… może ksiądz profesor jak moralny autorytet Blogu niepoprawni.pl swoim komentarzem doprowadziłby do pojednania i pokoju? Lepiej Polskę wspierać niż się użerać między sobą o sprawy drugorzędnego znaczenia?

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1594097

Cytat z powyższej wypowiedzi: "Organizacja, którą reprezentuje pan Pankowski jako jeden z celów swej działalności podaje walkę z nienawiścią. Ciekaw jestem czy ma to zastosowanie także do pełnych nienawiści wystąpień przeciwko Polsce nie tylko pewnych światowych kół żydowskich, ale także wspierających ich tzw. szabesgojów, czyli Polaków będących na usługach dzieła dyfamacji Polski?" tłumaczy wszystko. Także, a może przede wszystkim, kto to jest pan Pankowski. Czym innym jest walka o sprawiedliwość i o szacunek, czym innym ślepa propaganda. No, chyba że za pieniądze. Wtedy nie jest ślepa, tylko "za pieniądze". Podobno nawet tak ulotną wartość jak miłość, można też kupić za pieniądze. Nie mam pewności, nigdy tego nie sprawdzałem. Ale casus pana Pankowskiego wydaje mi się być dowodem...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1594147

W Polsce bowiem nazwanie kogoś antysemitą zdewaluowane jest do tego stopnia, że używający tego epitetu stawia się automatycznie na pozycji idioty. Na Zachodzie natomiast ciągle skutecznie blokuje możliwość szerszego wpływania na społeczeństwa, czy też udział w dyskusji. Jeśli totalitarna oPOzycja uporczywie rzuca w obecny rząd epitetem antysemici to po to jedynie, aby w Europie uznano, że nie można rozmawiać z PiS.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1594410