Ze złą wolą na sztandarach

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Nie ma broni lepszej niż celny felieton. Ujmuje istotę rzeczy lepiej niż niejedna koncepcja naukowa. Zachwyciły mnie felietony z ostatniego numeru "Sieci". Nie mogłem się oprzeć pokusie zacytowania fragmentów.

" /../ Tak właśnie działa terroryzm. Chcemy czegoś od świata, to zabijemy 300 chrześcijan w Sri Lance.Nie podoba nam ię NATO, to wysadzimy metro w jakimś europejskim mieście. Nie podoba nam się Kaczyński, to dzieciom zrobimy na maksa pod górkę. A gdy już dostaniemy tę forsę, to wrócimy do omawiania "Siłaczki", postawy doktora Judyma z "Ludzi bezdomnych", historii księdza Wawrzyniaka i tajnych kompletów w czasie okupacji i będziemy znów tak pięknie mówić o ideałach. Najpiękniej jak potrafimy. 

Zastanawiam się też, o co tak naprawdę chodziło z opluwaniem "łamistrajków" ? /.../ Ci nauczyciele naraziwszy się kolegom, przepuszczani przez pedagogiczne ścieżki zdrowia ubranych na czarno strajkujących, opluwani w sieci, pokazali niezwykłą dojrzałość i poczucie misji. Prominentny dziennikarz powiedział, że misji nie da się włożyć do garnka. A uczciwość, prawdę, wierność, patriotyzm, wiarę, empatię to da się włożyć do garnka ?! Tak właśnie wygląda świat mainstreamu - sprowadzony do układu trawienno-wydalniczego, który ma zastąpć rozum i uczucia. Tak wygląda świat, w którym na ołtarzu stawia się ciepłą wodę w kranie, dla którego ,,polskość to nienormalność". Tak wygląda stan nauczycielski, w którym godność jest w żołądku, a tych, którzy mają ją na zwykłym miejscu, wita się czarnym szpalerem. 

I jeszcze jedna sprawa. To podnoszona już przeze mnie kwestia wstydu. Już się publicznie zastanawiałem, jak do klas wrócą strajkujący nauczyciele. Czy nie będą się wstydzić ? Otóż to kardynalny błąd w myśleniu. Bowiem osoby wyśpiewujące w internecie swoje protest songi, sekujący "łamistrajków", nawułujący do zablokowania matur pokazały, że nie wstydzą się niczego, a zatem nie ma powodu, aby przypuszczać, że przy powrocie do klasy obleją się rumieńcem. Na pewno nie. Ale przecież to oczywiste. Wstydu do garnka się nie włoży, prawda ? Skądinąd wstydu można się najeść, ale tylko wiedząc co to wstyd. 

Żyjemy w jakiejś nienormalnej rzeczywistości, w której jedyną i wszechobecną normą jest zła wola. Ma ona swoich stałych ambasadorów i fanów. Potrafi gromadzić tłumy na demonstracjach, wzbudzać nienawiść, cynicznie wzywać do tolerancji i wieczystej miłośći, kreować gwiazdy nie na zasadzie kompetencji, ale przyjmując jako kryterium stopień nasycenia złą wolą właśnie. Jej kapłanami są aktorzy, samozwańczy watażkowie, jak Kasprzak czy KIjowski, piewcami są Biedronie, Broniarze, Schetyny. 

Moja znajoma zadała mi pytanie, a w zasadzie wyraziła wątpliwość, mówiąc: ,, A może to my jesteśmy jacyś stuknięci, ślepi, głusi, a oni wszyscy mają rację ?". Odpowiedziałem: A gó..no nie jest smaczne ? Przecież miliony much nie mogą się mylić." " 

To były fragmenty z felietonu prof. Nalaskowskiego. Pan Nalaskowski nie jest felietonistą profesjonalnym, ale potrafi rzecz ująć zgrabnie i przekonująco.  

A teraz zerknijmy do felietonu felietonisty profesjonalnego czyli Wiktora Świetlika. Tematyka nieco odmienna, ale także dotycząca mentalności mainstreamu.

" /.../ Potem w Polsce ludowej było nawet dziecięce powiedzonko: "Panie Truman, spuść ta bania, tu jest nie do wytrzymania." 

Cóż to za banię organizuje pan Trump, by zniszczyć niezależne media ? Z czeluści Pentagonu wytargał bombę, która wyłączy wszystkie nadajniki ? Każe na terenie Nowego Yorku zakazać wydawania gazet ? Dodatkowo podpiwnicza bazę w Guantanamo, by trzymać tam żonę Radka Sikorskiego ? Znacjonalizuje media ? Nic z tych rzeczy. 

Donald Trump - jak poinformował roztrzęsiony portal Politico - zapowiedział, że nie weźmie udziału w tegorocznym Bankiecie Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu, nakazując zarazem administracji bojkot imprezy. W podobnym tonie utrzymane były komentarze innych tytułów oraz stacji radiowych i telewizji./.../ Prezydent spełnł swoją morderczą zapowiedź. Nie przyszedł na bankiet. 

Takie są właśnie zbrodnie wobec mediów wszelkiej maści konserwatystów, populistów, rzadzących prawicowców/ Liberałowie mogą jak w Polsce zwalniać naczelnych nocą przy śmietniku, nasyłać służby na redakcje, jak w Niemczech zmuszać media, by przez kilka dni nie informowały o fali gwałtów ze względu na polityczną poprawność, jak w USA jednym głosem łgać na temat powiązań kandydata na prezydenta z Putinem. To są drobiazgi, niezbędna regulacja, którą instytucje pokroju Freedom House czy Reporterzy bez Granic nawet pochwalają.Problem pojawia się, kiedy znieawidzony prawicowy polityk nie pójdzie na bal nienawidzących go i mówiących jednym głosem sprzedawców narracji politycznej. To jest bania nowego typu i wojna na nowym poziomie. Nowym poziomie histerii. " 

Czytajmy więc felietony. Najlepiej zamiast oglądania bieżączki medialno-politycznej.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

do koleżanki z klasy z liceum. Nasza klasa zwykła spotykać się na początku maja aby przy okazji galopujących rocznic naszej matury po prostu wycałować się, powspominać i porozmawiać współcześnie, na teraz. W tym roku spotkania nie było.

Moja (nasza) klasowa koleżanka jest nauczycielką. Z początku rozmowa była miła ale zawadziliśmy oczywiście o matury i strajk. Z pianą na ustach wykrzyczała do telefonu nic więcej poza Antykaczyzmem i że oczywiście strajkowała a teraz nie dostała pensji.

W tej sytuacji uprzejmie poprosiłem o dalsze muuu...czenie jak krowa przed swoją szkołą - przed naszym Reytanem pewnie by się nie odważyła. Z drugiej strony nie wiem - może w Reytanie jest już gender, LGBT, "wiosna" i rządzi dyrektor z namaszczenia Trzaskowskiego i Rabieja.

W moich czasach był rygor ale i szacunek dla profesorów - robiliśmy oczywiście różne "akcje" a potem była trzęsiawka przed wychowawcą. Po maturze 1978 roku na początku lipca była wielka impreza -  95% zdało egzaminy na studia.

Po latach, na spotkaniu historycznym (100 lecia istnienia szkoły) rozmowy z naszymi profesorami były wzruszające. Oni pytali się o nasze kariery a my przepraszaliśmy za nasze "numery" i "akcje". A oni tylko śmiali się... - wielu z nas dzięki nim nie wyleciało ze szkoły za poglądy.

A teraz? Broniarz i strajkowe muczenie z kwiczeniem przed młodzieżą... Żałość to małe słowo.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Piter1

#1590045

już po 90-ce.

Ale nie mieści mi się w głowie, aby którykolwiek/którakolwiek z profesorów dał się wciągnąć w taką "hucpę" jak ostatni strajk ZNP. 

Nasi nauczyciele - profesorowie - szanowali nas - uczniów, i cieszyli się, wzajemnie, naszym szacunkiem. 

Szkoła podstawowa, w Lublinie - to jeszcze nauczyciele "przedwojennego chowu". Ciepli, pracowici, cierpliwi, mądrzy, opiekuńczy. W szkole "trwał duch" przedwojennej, patriotycznej właścicielki i dyrektor "pensji", choć po wojnie panią Tosio (wym. Tozjo) uczyniono sekretarką szkoły.

Ciąg dalszy mego "kształcenia", już we Wrocławiu, gdzie nauczyciele też jeszcze przedwojenni, ale już różnej proweniencji. Niektórzy z przedwojenną, niedostateczną "kwalifiką", ci - przekupni, nieciekawi, "politycznie poprawni" ("ostrzegali" np. ucznia - półsierotę po przedwojennym oficerze "dwójki" - że promocji nie dostanie), niektórzy - po doświadczeniach rewolucji w 1905 i 1914, woleli na ten temat milczeć, nieliczni "dokooptowani" do zawodu - po wojnie, jednak gros - nadal sprzed wojny. Ta "mieszanina" czy "zbieranina" miała też bardzo różnorodny etos.

W szkole średniej - zarówno ci przedwojenni, jak też - kształceni po wojnie nauczyciele - "profesorowie" - zachowywali godność i postawę właściwą dla powołania.

Z perspektywy czasu - mogę współczuć dzisiejszej młodzieży, małym i większym uczniom - że wielu spośród tych, którzy ich uczą - nie przystoi nazywać nauczycielami. Może belframi, czy wręcz - dozorcami niewolników, Stróżami, których jak najszybciej należałoby usunąć, a uczniów - wyzwolić z niewolnictwa.

Żal mi też tych młodych, bo jakie wspomnienia wyniosą ze szkoły. Kogo będą po latach wspominać? Z kim zechcą się później spotykać? I jak też będą, za lat parę, czuli się ci spośród belfrów, których rolą w strajku było "muczenie", organizowanie czarnych szpalerów, terroryzowane uczniów i rodziców.

A jak będą ci ludzie (nauczyciele?) czuli się już dziś - spoglądając na siebie w lustrze.

Pamiętam, sprzed lat, strajk pocztowców. Zaufanie do instytucji Poczty, poderwane wówczas, nigdy już nie wróciło do poprzedniego poziomu.

Obecne poderwanie zaufania do zawodu nauczyciela... Zapewne wymagać będzie co najmniej jednego pokolenia - by wróciła dawna, powszechna wiara w godność profesji. "Zyskaliśmy" to, co w Rosji jest normą - brak szacunku dla ludzi wykształconych. Choć może ci strajkujący nie byli wykształconymi, a wykształciuchami. Jak odróżnić jednych od drugich? Jak oddzielić ziarno od plew? 

Rodzice, wybierając dla swoich dzieci  szkołę - powinni znaleźć taką, w której strajków nie było. Nie mniej - sytuacja "woła" o zmianę systemu kształcenia. Może nawet dobrze że, dzięki strajkom, nastąpiła "polaryzacja" środowiska. Po  szumnych zapowiedziach Broniarza, że "wrócą do strajku" we wrześniu - już od września strajkujące ostatnio szkoły należałoby omijać szerokim łukiem.

Smutne są nasze ostatnie doświadczenia. Czy da się z nich wyprowadzić "Większe Dobro"?

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1590142