Trudny powrót normalności z emigracji lat 1939-2015

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Znacząco poszerzył się w ostatnich miesiącach margines wolności, nie powinno więc nas dziwić, że próbują korzystać z niego także ludzie z prawej strony sceny politycznej, zarówno dziennikarze jak i politycy, co uważam za rzecz normalną – wreszcie wraca normalność, po emigracji w latach 1939 – 2015. Spory szmat czasu, więc brak praktyki, co widać to nie tylko po stronie polityków, lecz i po stronie elektoratu.

Znowu bym się chętnie z Łukaszem Warzechą pokłócił, tym razem o słowa. Bo zajmuje się ŁW w tygodniku “Do Rzeczy” tzw. symetrystami i broni ich jako ludzi, którzy wprawdzie nie zajmują równego dystansu do skonfliktowanych stron, lecz jedynie stosują do nich tę samą miarę ocenną.

Panie redaktorze, to nie są symetryści, to są normalni, normalsi, stosujący kryteria obowiązujące od tysiącleci. Termin”symetryści” pojawił się niedawno i nie bez kozery do określania pewnego nowego, nowego tylko na scenie politycznej, zjawiska. Oznacza on ludzi, którzy zajmują postawę równego dystansu do obu stron i jest to jedna ze sztuczek retorycznych, maskująca brak wiedzy i kryteriów lub też celowo zamazująca różnice. A sztuczki zawsze trzeba demaskować i wskazywać na tradycyjne kryteria znane od wieków. Zajmowanie równego dystansu do złodzieja i do jego ofiary nie jest przejawem inteligencji.

Niezależnie od różnic w sposobie wysławiania się między mną a ŁW, ŁW jest, w porównaniu ze średnią krajową, dziennikarzem solidnym i przychylam się do ostrzeżeń wysuwanych przez Piotra Skwiecińskiego względem tendencji do uniformizacji przekazu.

https://wpolityce.pl/media/361861-przypadek-warzechy-czyli-mile-zlego-po...

Z reakcji widzów i czytelników na publikacje wiem, że tacy niezależni dziennikarze jak Warzecha czy Ziemkiewicz narażają się na krytykę wielu zwolenników prawicy, o zwolennikach lew-lib nie mówiąc.

Portal wpolityce zauważa, że red. Szułdrzyński z redakcji Rzeczpospolitej dokonał wolty, realistyczne wskazując na czynniki, które dają Prawu i Sprawiedliwości rosnące poparcie społeczne. Redaktorzy wpolityce mają chyba krótką pamięć. Ja sobie doskonale przypominam antypostkomunistyczną publicystykę Szułdrzyńskiego sprzed wielu lat, którą miałem okazję czytywać, gdy pisywał dla “Nowego Państwa”, a nie był to periodyk, który głosił tezy miłe dla postkomuny.

Można się tylko było dziwić znacznie wcześniej, że Szułdrzyński dokonał wolty, gdy pozostał w zespole Rzeczpospolitej po opuszczeniu redakcji przez liczne grono dziennikarskie w reakcji na zachowanie właściciela Hajdarowicza. Szułdrzyński zaczął wtedy głosić tezy zgodne z linią dziennika, wyraźnie odstające od tego co pisywał wcześniej. Widać teraz, że równowaga sił w mediach zmienia się na korzyść mediów prawicowych, więc reorientacja Szułdrzyńskiego nie wydaje mi się zaskakująca.

https://wpolityce.pl/polityka/358604-wolta-szuldrzynskiego-wysokie-popar...

A co do skłonności do wolt i transferów polecam polemikę na portalu wpolityce:

https://wpolityce.pl/polityka/357954-dzis-konformizm-nie-dziala-w-jedna-...

https://wpolityce.pl/polityka/358808-synteza-pewnej-tradycji-polemika-el...

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Pamiętam symetrystów z lat 1980 - 1981. Nie byli ani po stronie Solidarności, ani partii. Czekali na rozwój sytuacji by za wcześnie się nie deklarować. Jeszcze wcześniej ówcześni symetryści mówili, że "prawda leży między Stalinem, a Trumanem". Otóż nie - prawda nie leży pośrodku, lecz tam, gdzie leży. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1550113

Człowiek uczciwy w przekonaniach mówi jak jest, nie musi dobierać wydumanych usprawiedliwień.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1550161