Prof. Staniszkis w krainie Hipostaz

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Lata biegną, zaczynają w końcu pędzić i galopować, zaś procesy społeczno-polityczne toczą się własnym torem, we własnym tempie. Człowiek popędzany internetowyo-medialnym szaleństwem, chciejstwem, niecierpliwością i nudą denerwuje się i niecierpliwi bo chiałby przyśpieszenia, chciałby w końcu doczekać się jakiegoś efektownego finału, a tu nic, procesy toczą się po swojemu, raz szybciej, raz wolniej, bez respektu dla naszego chciejstwa.

Socjologowie, wkurzeni i bezradni, wahający sie czy pójść za internetowo-medialnym szaleństwem czy za naturą i nauką, rzucają w końcy socjologię w kąt by przedzierżgnąć się w we wróżki lub proroków pop-polityki.

Ta przypadłość nie ominęła także i prof.Jadwigi Staniszkis, jak widać z felietonów w “Do Rzeczy” i wywiadów. Większość komentatorów działa w trybie popkulturowym, w którym uwaga nie koncentruje się na autorze sztuki, jej treści ani bohaterze, lecz na tym co jest bezpośrednio dostępne zmysłom widza – na aktorze. W cywilizacji obrazkowej to aktorzy lub wokaliści opanowali popkulturową wyobraźnię.

Nie można więc się dziwić, że ten proces popkulturyzacji dotknął także i polityki oraz jej komentatorów. Komentatorzy nie zajmują się tym, co się dzieje za kulisami, nie zajmują się ukrytymi kreatorami wydarzeń, którzy pociągają za sznurki, nie zajmują się bezosobowymi siłami społecznymi stojącymi za abstrakcyjnymi procesami, lecz zajmują się tym co widać na obrazku – wydmuszkami, aktorami, politykami.

Prof. Staniszkis ma bogatszy repertuar niż przeciętny komentator i nie zajmuje się wyłacznie politykami. Ona orbituje w nieco innych sferach. W jej teatrze główną rolę grają inni aktorzy – Hipostazy, Systemy Kontroli, Racjonalność, a wreszcie Jej Mość Konstytucyjność, unoszące się nad tym ziemskim łez padołem i nim sterujące z wyżyn.

Jak Państwo mogą teraz dostrzec potwierdza się moja nienowa teza o własciwej dla macherów wszelkich projektów modernizacji tendencji budowania domu poczynając od dymu z komina. Przecież nawet nasz obecny system gospodarczy – konsumpcjonizm, ze swoim podstawowym elementem finansowo-bankowym jest reprezentantem tej metody i tego dymu. Nic w tym dziwnego ani nowego – to przecież zeświecczona wersja paradgygmatu religijnego. Ale co wolno religii i wojewodzie, to nie tobie...

Prof. Staniszkiś porzuciła socjologię, nie analizuje sił spolecznych, stojących za procesami politycznymi i za partiami. Z jej pola widzenia znikł uklad postkomunistyczny. A układ postkomunistyczny jest niezbędnym ogniwem analizy. Jeśli bowiem przyjmiemy racjonalnie naukowy punkt widzenia, iż układ to nie grupa spiskowców kombinujących coś w ukryciu przed wszystkimi, lecz zbiór pewnych reguł i zasad gry, którymi posługują się ukryci gracze, to powstaje istotny problem – z kim zawierać kompromis, o którym mówią komentatorzy ?

Można dogadywać się z konkretnymi jednostkami lub gremiami posiadającymi swoje konkretne interesy, skłonnymi do zawarcia kompromisu lub do jego odrzucenia. W tym sensie dogadywanie się z układem i zawierania z nim kompromisu jest pomysłem metodologicznie absurdalnym. Grupa polityków w postaci PO-czesnej nie jest bezpośrednm reprezentantem układu, a ponieważ została odsunięta od władzy, straciła dla układu dotychczasową uzyteczność, więc kto miałby tu negocjować kompromis ? A prawdziwi członkowie ukladu z oczywistych względów wolą pozostawać w cieniu. Zaś w demokracji niezbędna jest jawność. Jesteśmy więc świadkami nieusuwalnego pata.

Widzimy więc, że mamy do czynienia z rozwojem oddolnego procesu społeczno-politycznego, z którym metodologicznie nawet sprzeczne i absurdalne byłoby ograniczanie go odgórnymi kompromisami. Już raz próbowano to robić w Magdalence i efekty widzimy – to jest tylko kolejna faza procesu zmagania się z błędami wtedy popełnionymi. Prof. Staniszkis w gruncie rzeczy proponuje nam kolejne wcielenie Magdalenki, równie nieefektywne jak poprzednie.

Jedyne co pozostaje i jest realistyczne to zmaganie się z ukladem, dopóki jego beneficjenci nie przekonają się w drodze walki, prób i błędów, że wybrana przez nich strategia jest nieefektywna. Na tym polega natura procesów społecznych.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)