Powrót barbarzyńców

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Zastanawia mnie skąd bierze się powszechna nieodpowiedzialność, w każdym sensie, od nieodpowiedzialności rozumianej humanistycznie po nieodpowiedzialność w sensie prawnym. Ta nieodpowiedzialność rzuca się w oczy szczegolnie w polityce. Właściwie to należałoby chyba zacząć od zastanowienia się na sensem odpowiedzialności.

Wydaje mi się, że odpowiedzialność oznacza proporcjonalność między stanem rzeczy, sytuacją a naszą reakcją. Reakcja musi być proporcjonalna, a może należałoby powiedzieć: adekwatna do wagi bodźca, który ją wywołał. Tak więc nasza odpowiedź powinna być miarkowana.

Skąd wiec bierze się ten brak proporcji w naszym zachowaniu, w zachowaniu jednostki ? Trzeba by się zastanowić nad mechanizmem, który wywołuje przesadną reakcję. Można tu powiedzieć, że to brak hamulców, ale to by była przenośnia, choć dobrze ona nam wskazuje kierunek refleksji.

Co jest tym hamulcem, który nam gwarantuje odpowiedzialność? Chyba jest to poczucie winy i poczucie wstydu, które pojawiają się, gdy naruszymy jakieś standardy, w tym proporcjonalność, adekwatność naszej reakcji. Brak nam tego hamulca, brak poczucia winy i wstydu w odpowiednich sytuacjach.

Poczucie wstydu i poczucie winy są mechanizmami psychicznymi zapewniającymi nam autorefleksję i autokontrolę. Widać, że na obecnym etapie naszej cywilizacji, w naszych relacjach spolecznych zabrakło tego czynnika, a trzeba przy tym pamiętać, że indywidualna aurtorefleksja i autokontrola nie wyrastają z naszego umysłu, lecz z działania czynników zewnętrznych, w tym przypadku z działania instytucji spolecznych. Okazuje się więc, że w naszej cywilizacji zniknęły czynniki instytucjonalne gwarantujące powstanie i dzialanie w umysłach jednostek mechanizmów autorefleksji i autokontroli. Wiadomo z kolei, że mechanizmy te nie mogą mieć źródła w systemie prawno-politycznym, bo to by zniosło indywidualistyczny z natury rzeczy mechanizm samokontroli, a więc czynnik musi być usytuowany zupełnie gdzie indziej.

Wygląda na to, że za mechanizm kształtowania autorefleksji i samokontroli odpowiedzialna jest, jak już kiedyś pisałem, refleksja religijna, która na dalszym etapie przekształciła się w zinstytucjonalizowaną refleksję naukową. Religia zapewnia instytucje zewnętrzne, ale dobrowolne, w odróżnieniu od państwowo-politycznych, kształtujące autorefleksją i samokontrolę w umyśle jednostki. Za autorefleksję i samokontrolę odpowiada, po stronie jednostki – sumienie, a po stronie instytucjonalnej – spowiedź i tajemnica spowiedzi oferowana przez KK. Odejście od religii oznacza automatycznie utratę standardów i powrót do stanu barbarzyństwa. Ot i cała tajemnica bałaganu moralnego i politycznego. Nie ma poczucia winy ani wstydu, więc hulaj dusza, piekła nie ma. Nie ma odpowiedzialności. Panuje nieodpowiedzialność.

Kiedyś w dyskusji pojawił się problem, co z sumieniem osób niewierzących, a więc i osób z innych cywilizacji. Trzeba przyjąć za neurobiologią, że w mózgu są obwody odpowiedzialne za samokontrolę i porównywanie wyników podjętych decyzji z założonymi zamiarami, ale to nie to samo co sumienie w ujęciu chrześcijańskim. Warto też wziąć pod uwagę sposób w jaki dziala mózg. Niektórzy sądzą może, że w mózgu działa coś w rodzaju szufladki z etykietką "sumienie". Otóż niczego takiego w mózgu nie ma. Mózg jest wprawdzie podzielony na zasadnicze obszary funkcjonalne – poznawcze, emocjonalne i wykonawcze, ale szczegółowe funkcje są porozrzucane jak mózgowi wygodnie.

Mózg rejestruje wydarzenia, oceny, decyzje i ich wyniki i umieszcza je w wybranych dość przypadkowo neuronach w postaci neuronalnej sieci reprezentacji tych wydarzeń. Żeby jednak ta reprezentacja nabrała trwałości, to co jakiś czas, jeżeli wydarzenia się powtarzają, te ścieżki i reprezentacje zostają odnowione i utrwalone. Gdy wydarzenia się nie powtarzają, to ich neuronalna reprezentacja po prostu zaniknie. Mózg musi oszczędzać energię. Identycznie sprawa ma się z sumieniem. Nie używane w sposób właściwy dla chrześcijaństwa zanika.

I w świetle tego, co napisałem wyżej należy rozpatrywać zjawiska takie jak to opisywane w tekście blogerki elig. To wcale nie jest kwestia mody, tylko kwestia mechanizmów psychicznych i psychospołecznych.

https://www.salon24.pl/u/emerytka/826280,moda-na-molestowanie

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)