Polacy prawdziwi i Polacy bezobjawowi

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Pewne środowiska bardzo nie lubią, gdy się mówi o “prawdziwych Polakach”. To jest tak jak w przypadku owych słynnych nożyc – uderz w stół... . Wyczuwają oni, że zwrot ten ich dyskwalifikuje i wyklucza. No, ale tu wykazują, jak zwykle, brak logiki, bo tak już się dzieje w przypadku ludzi kierujących się złą wolą.

Popadają oni w sprzeczność, gdy, z jednej strony, twierdzą, iż nie ma czegoś takiego jak rasowy, krew z krwi, rdzenny Polak, bo Polak to raczej wybór kulturowy, a zaraz potem, gdy przyjdzie co do czego, do jakigoś wyboru kulturowego, to okazuje się, że nie odpowiada im Sienkiewicz czy Mickiewicz, irytują ich żołnierze wyklęci albo Kościół Katolicki. Bardziej im wtedy odpowiada multi-kulti niż polskość. Najbardziej odpowiada im Polak bezobjawowy.

Faktycznie to polskość służy im, takim michnikoidom, Hartmanom czy Hollandom, wyłącznie jako etykietka, listek figowy czy przepustka dostarczająca uzasadnienia do zamieszkiwania w Polsce i eksploatowania mieszkańców Polski do swoich celów.

Tymczasem, w związku ze zmianami sytuacji społecznej, wyją jak osamotniony szakal, który stracił kontakt ze swoim stadem. Wyją rozpaczliwie, w przeczuciu końca i miotają “klątwy” na odrzucające ich społeczeństwo.

Na szczęście dla nas, w rozmaitych miejscach, z dala od medialnego zgiełku mnożą się indywidualne, oddolne, spontaniczne inicjatywy, które zataczają coraz szersze kręgi, świadczące o oddolnie postępującej odnowie polskiej kultury.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)

Komentarze

I staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści. ~W wywiadzie dla „Kuriera Porannego” o zamachu stanu, który miał być dokonany przez Piłsudskiego, odczyt z dnia 11 maja 1926.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

casium

#1535410