Podróże Guliwera po bezdrożach III RP

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Przydałaby się nam taka mała przeróbka przygód Guliwera Jonathana Swifta, coś w rodzaju "Peregrynacji prostaka po internecie", albo "Perygrynacje Guliwera po tzw. III RP". Oj, przydałby się nam taki Jonathan Swift, bardzo by się przydał. Złożyłby wizytę na Czerskiej, Wiertniczej, na manifestacjach KODu czy UBywateli, w muzeum Polin, w gabinetach totalnej opozycji, poperegrynowałby po takich rejonach jak Miasteczko Wilanów, po lokalach w których bywają MWzWM.. Miałby mnóstwo zajęcia.

Wydawało mi się kiedyś, że przyjrzenie się sytuacji w USA, wiodącym jakby nie było kraju Zachodu. pomoże nam zrozumieć pewne trendy, które przejawiają się także w Europie, ale z uwagi na zróżnicowanie w poszczególnych krajach, ich zrozumienie mogłoby być utrudnione. A Ameryka to nie tylko siedlisko demoliberalizmu, ale także źródło tendencji globalistycznych, przeciwko którym sama się obecnie zwraca, cały czas jest ona obecna w mediach, więc jest obiektem wprost wymarzonym do analizy. No i co się okazuje ? Że ludzie coś tam wiedzą, większość piąte przez dziesiąte, najczęściej czepią się jakiegoś detalu oderwanego od kontekstu.I nic nie wychodzi z dyskusji. Żadnych wniosków, które możnaby odnieść do Europy czy Polski. 

Niektórym wydaje się, wbrew wszelkim danym, i wbrew faktom, które wynikają z hegemonii amerykańskiej, że Ameryka ma się świetnie, bo przecież popatrzcie na Facebook, który nam się tak pięknie i dynamicznie rozwija. Szkoda tylko, że głównie w wirtualu i to kosztem owieczek sprowadzonych na manowce wirtualnych pastwisk. Ale co z ostatnim skandalem związanym z Facebookiem, który pokazuje, że system generuje problemy, z którymi sam nie może się potem uporać ? 

Charakterystyczne jest dla ludzi prostych widzenie asystemowe. Ludzie nie widzą systemu, widzą detale, ale nie widzą powiązań wzajemnych między detalami, tego jak jedne ciągną drugie w górę albo spychają w dół. Niestety, z ludźmi bardziej wyrafinowanymi nie jest lepiej, bo ci z kolei uzależniają się od rozmaitych idei, które zawładnęły ich umyslami i te idee są jeszcze bardziej oderwane od systemu i od realiów.. 

Otóż system składa się z powiązanych ze sobą elementów, a rzeczą najważniejszą jest charakter tych relacji, a skoro relacji tych przecież nie widać, więc oko obserwatora je z łatwością pomija. Prosty człowiek, po pierwsze, nie jest w stanie ogarnąć wzrokiem czy umysłem wszystkich kluczowych elementów systemu, a poza tym może mieć do czynenia z ruiną systemu w postaci przywiezionych taczką i zwalonych na kupę elementów i uznaje, widząc kupę tych elementów, że przecież wszystko gra, skoro je widać. Tymczasem nie jest to system lecz ruina systemu. Jak to obrazowo ujął klasyk: "ch..., d... i k... k...,". Do tego, gruzowisko można medialnie ubarwić, podretuszować, tak że będzie nie do rozpoznania. 

A człowiek bardziej wyrafinowany, taki jak np Naomi Klein, znana amerykańsko-kanadyjska lewicowa publicystka i pisarka, nie jest w stanie dostrzec, że jedną nogą tkwi w systemie, który drugą nogą wściekle kopie. Taki człowiek, z kolei, jest tak uwiklany w środowiskowej kulturze i środowiskowej ideologii, że reaguje negatywnie na fakty zaburzające mu dotychczasowy obraz. Więc walczy z wiatrakami. Ale nie z tymi, które mają dostarczyć "zielonej energii". Te są cacy, bo są w modzie, choć są nieefektywne i szkodliwe. 

I jak przyjdzie do dyskusji tu w s24, to taki dyskutant akcentuje fakt istnienia elementu, a kompletnie ignoruje fakt braku systemowych, strukturalnych powiązań między elementami, alb wymyśla powiązania fikcyjne. Wszystko gra, dzieci chodzą do szkoły, potem jak dorosną idą do pracy, albo na bezrobocie, potem się żenią albo i nie i wychowują swoje własne dzieci i tak to się jakoś kręci. Taka jest wizja prostego człowieka. A człowiek bardziej wyrafinowany, tę wizję albo podziela, albo sądzi, że dzięki własnej przemyślności i rozmaitym kombinacjom, uda mu się od takich szkodliwych wpływów jakoś osobno wywinąć. 

Co tam zresztą dużo mówić o bywalcach portali blogowych jak s24, kiedy nawet tuzy naszej nauki czy publicystyki gubią się na bezdróżach tzw. III RP. 

A tu tymczasem system demoliberalny dokonuje spektakularnego sepuku, co widzieliśmy w związku z walką o życie malego Anglika. Nie liczy się życie dziecka, nie liczą się decyzje jego rodziców. O losie dziecka ma przesądzić sąd czyli podpora systemu demoliberalnego uzurpująca sobie prawo do decydowania o życiu lub śmierci.Totalitaryzm w pełnej krasie. Wypisz, wymaluj - cywilizacja śmierci.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)