Platfusy i nowośmieszni - najgorsza groźba dla cywilizacji białego człowieka

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Opozycja totalna uległa już tak daleko posuniętej degeneracji moralnej i intelektualnej, że musi się już posuwać do wrzutek typu “ludzkie paniska”, “wycinka drzew” czy “polowanie na bażanty”. Jej zdaniem na tym polega polityka. Może jednak jest jeszcze gorzej i blższe prawdy jest stwierdzenie, iż opozycja ma w d... jakiekolwiek demokratyczne standardy. Jak ktoś ma g... w głowie zamiast rozumu, to trudno tam byłoby się doszukać jakiegoś zrozumienia dla jakichkolwiek standardów. Kali wi swoje i już...

Minister Szyszko jest profesjonalistą, zimnym profesjonalistą patrzącym realistycznie na problemy środowiska i widać, że nie przepada z PRem i tu się z nim solidaryzuję. Nie mam najlepszego zdania o szarych ludziach wypowiadających się na temat środowiska naturalnego, których opinie podszyte są emocjami i egoizmem, a nie znajomością tematu. Żadnymi ustawami nie sprawi się, że prawo będzie przestrzegane, jeśli nie działa, po pierwsze, a po drugie, dobry obyczaj. A ministrowi Szyszko doradzałbym tylko przeczytanie tekstu Rosemanna: http://rosemann.salon24.pl/763005,najwiekszy-wrog-ministra-szyszki

Skoro mowa o ochronie środowiska , to jako konserwatysta optuję nie tylko za konserwowaniem naszej cywilzacji, ale także naszego środowiska naturalnego, a nawet optowałbym za odbudową tego ostatniego.

Nie jestem całkiem przekonany, że w związkach łowieckich są wyłącznie altruiści, ale bez ich opieki stan środowiska były gorszy niż obecnie jest. Jestem zdania, że związek łowiecki powinien bardziej zaangażować się w odstrzał lisów, dziesiątkujących ptasie populacje, w przenoszenie bobrów na mniej zabobrzone tereny czy w walkę z plagą kormoranów na jeziorach.

Nie przepadam za tzw. ekologami, ale uważam, że państwo powinno zalesić większe obszary kraju lasami, ale prawdziwymi lasami, bukowymi, dębowymi, najlepiej mieszanymi, zamiast obecnej mizerii p l a n t a c j i sosnowych, las udających. Powinno się np. powiększyć przynajmniej o połowę otulinę Puszczy Białowieskiej, bo obecny rezerwat PB w powierzchni 8000 ha to śmiech na sali, to po prostu żenada. Nie stać nas na to ? No to to jest jeszcze większa żenada.

Jestem także przeciwnikiem takiej regulacji Wisły, która odebrałaby jej przyrodniczy urok swobodnie płynącej Królowej naszych rzek, a tamę we Włocławku zlikwidowałbym, bo postulat nieograniczonego wzrostu jak najszybciej należy odłożyć do lamusa. A możnaby także pomyśleć o planie oczyszczenia Wisły, wymagającym stworzenia w jej biegu płytkich jezior filtracyjnych obsadzonych sitowiem. Pomyślałbym także o przywrócenie pierwotnego piękna innych rzek, takich jak Narew, które zniszczono przez utworzenie Zalewu Siemianówka, zamieniając rzekę w brudny kanał. Zlikwidować Zalew.

Ale, drodzy Państwo, to wszystko kosztuje i to Polacy powinni te zabiegi promować a następnie finansować, zamiast bezrefleksyjnie i tandetnie drzeć mordę w kwestii paru bażantów. Zamiast bezowocnych emocji zainteresujcie się, co należy zrobić żeby powiększyć populacje głuszców i cietrzewi oraz by reintrodukować do Polski dropie, które wymarły kilkadziesiąt lat temu, a żubry poprzenosić do powiększonych obszarów leśnych, puszczańskich w zachodnich rejonach Polski. A dużym chłopcom warto przypomnieć, że czas przestać się emocjonować paliwożernymi rzęchami.

Ale żeby taka polityka była możliwa trzeba by najpierw usunąć z polityki ludzi o mentalności platformianej czy nowośmiesznej, takich Nowych Ruskich. I wtedy możnaby wymagać lepszych standardów od pisowców. Nie wcześniej, póki nie zlikwiduje się tamtej zarazy. Ale trzeba wziąć pod uwagę i drugą stronę medalu by nie popaść w urojenie, że PIS zapewni nam raj na ziemi, bo inwestycje w sam tylko dobrobyt materialny nie mają przyszłości. A mam poważne obawy, że Polacy chcieliby się tylko nachapać bez względu na konsekwencje.

Politykom zaś z górnej półki doradzałbym też na polu międzynarodowym, zmianę taktyki i podnoszenie na forach międzynarodowych kwestii wybijania przez Rosjan tygrysów syberyjskich i wycinania w pień tajgi. Tu możnaby się porozumieć z japońskimi obrońcami natury i środowiska. Trzeba wykazać wyobraźnię i elastyczność. Ale jak myśleć o tym kiedy ma się pod bokiem platfusów i nowośmiesznych, którzy niszczą nam środowisko cywilizacyjne.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)