Parę uwag o "Klerze", które środowiska lew-lib wolą pomijać

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Żadnego filmu Smarzowskiego nigdy nie obejrzałem, wystarczyl mi fragment jakiegoś filmu, bym się trzymał od tych klimatów z daleka. A gust mam niezły, znajomość literatury też, więc zawierzyłem swojej intuicji i okazuje się, że słusznie.

Ale do rzeczy, czyli do analizy. Na wstępie parę uwag metodologicznych, żeby była jasność i żeby potencjalni adwerarze mieli pojęcie o czym rozmawiamy.Otóż jeśli reżyser Smarzowski, mający nikłe pojęcie o codziennym życiu KK, tworzy pewien scenariusz na jego temat, to równie dobrze znający się na rzeczy inteligentny człowiek jest w stanie sporządzić podobny scenariusz, a tym bardziej jest w stanie rozmawiać na temat filmu, którego nie oglądał. Oglądanie okazuje się niekonieczne, bo mamy tu do czynienia z pewną sekwencją znaków symbolicznych, które funkcjonują i bez pana Smarzowskiego.  

Nie widzialem też przecież katastrofy smoleńskiej, więc detali, a tym bardziej detali niewiadomego pochodzenia, nie traktuję jako prawdy objawionej ani jako werdyktu ostatecznego. Ważny jak zwykle jest kontekst wydarzenia, obojętne czy to katastrofy czy filmu. Kontekst is the king. Pokazuje ustawienie graczy przed i po, i wskazuje, kto mógł inspirować wydarzenia, kto mógł na nich skorzystać. 

Na "Kler" oraz na zachowania tam demonstrowane, jak i na kampanię w sprawie pedofilii w Kościele trzeba patrzeć z uwzględnieniem kontekstu demoliberalnego, którego częścią istotną jest libertynizm i powszechna seksualizacja. Już ten fakt pokazuje, jak należy kontekstowo potraktować film, nie tylko zresztą film, lecz także i wydarzenia w nim opisane i wydarzenia, na których jest oparta kampania. Oskarżyciele są po prostu tautologistami serwującym nam masło maślane - oto demoliberałowie rozpętali piekło hiperseksualizacji dotykającej wszelkich sfer życia, a teraz udają, że to nie oni, "to nie moja ręka" i twierdzą, że Kościół, który padł jej ofiarą, jest sprawcą. To podobnie jak z holocaustem. 

Nikt nie twierdzi, że w KK nie ma pedofilii, i że dzieci nie padają jej ofiarą, ale zawsze trzeba wychodzić od kwestii systemowych, kontekstowych i inspiratorów i promotorów procesu hiperseksualizacji. Czy sprawcy stwarzający strukturalne warunki do pedofilii, pornografii czy prostytucji mogą być wiarygodnymi oskarżycielami, jeśli są zarazem inspiratorami ? 

W warstwie propagandowej demoliberałowie wyrażają obłudną troskę o KK, jego moralność i ofiary seksualizacji, ale po owocach ich poznacie. Pedofilia jest dla libertynów zwykłym przejawem ludzkiej seksualności, czego dowodzą potoczne opinie i traktowanie znanych celebrytów-pedofili, a przede wszystkim edukacja seksualna w szkole. 

Demoliberałowie wpadli w pułapkę własnej politpoprawności i muszą dokonywać ekwilibrystyki, żeby zminimalizować zarzuty o libertynizm i demoralizację. Musieli po wielu latach ignorowania problemu i rozmaitych kuriozalnych operacjach z feminizmem, pójść na ustępstwa wobec kampanii kobiet prowadzonej pod hasłem Metoo i wpakować Cosby'ego do pudła, tak jak przedtem potępic hollywoodzkiego producenta Weinsteina. Ale to nie była ich zasługa, lecz zmiana klimatu społecznego towarzysząca prezydenturze Trumpa. Gdyby nie zmiana politycznego klimatu, za którym idzie zmiana obyczajowa, nadal by na te fakty przymykano oko. 

W sprawie pedofilii przemilcza się też bardzo politycznie niepoprawny fakt, że większość aktów pedofilli dokonywana jest przez homoseksualistów, a tych przeceż nie wolno, w myśl reguł demoliberalnych, dyskryminować i stygmatyzować. To też jest ciekawy wątek. 

Na "Kler" należy też popatrzeć jako na rodzaj komunikatu, co nakazuje nam sprawdzić warygodność nadawcy tego komunikatu i tu wyłazi szydło z worka czyli mamy powrót do znanej metody ubeckiej "korek, worek i rozporek". 

https://wpolityce.pl/polityka/414345-kler-spadek-po-kiszczaku-i-urbanie 

Polecam też drugi atrykuł, a szczególnie jego tytuł: 

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/414366-owszem-nie-znam-kleru-tak-jak-...

Przeglądając notki na forum (s24) widzę, że pełny kontekst umyka emocjonalnie zafiksowanym komentatorom, a co poniektórzy zerkają na wydarzenia przez grube, mało przejrzyste ścianki swoich bąbli, w których hodują swoje idiosynkrazje. Nie ulega też wątpliwośći, że pomysł na fim wynika z osobistych idiosynkrazji żywionych przez pana reżysera Smarzowskiego. Łatwo też zauważyć, że odżywa, z przyczyn tym razem systemowych, tradycyjny ludowy antyklerykalizm, podsycany przez środowiska lew-lib. Pamiętacie ? "Ksiądz pana wini, pan księdza, a nam prostym zewsząd nędza." 

Warto też zauważyć fakt zadziwiający - przy tego rdzaju dyskusjach naukowe podejście do tematu poszło w kąt, co jest tym badziej zadziwiające, że to przecież ateiści zawsze powoływali się na naukę, lub co wcale nie wychodzi na to samo, na naukowy światopogląd. No i przyszła kryska na matyska, środowiska lew-lib nauki unikają jak święconej wody. No i tu zmuszają mnie oni do przypomnienia postawionej na tym forum tezy, że to religia jest fundamentem nauki (i kultury). 

Jak dalece niekompetentna i przepełnione złą wolą jest stanowisko lew-lib wobec Kościoła dowiódł amerykański socjolog Rodney Stark w opracowaniu "Nie mów fałszywego świadectwa". Moimi ulubionymi przykladami zgłupienia lewctwa są dwie kwestie - kwestia inkwizycji oraz historia jezuickich redukcji w Ameryce Płd. To są przyklady, świadczące o tym, jak efektywnie interweniował KK tam gdzie zawiodły instytucje państwowe, motywowane interesem grupowym. Inwizycja uporządkowała kwestie procesów sądowych, wprowadzająć w miarę obiektywne reguły postępowania sądowego zapobiegające typowym w owych czasach samosądom, a redukcje jezuickie stworzyły kwitnące państwa rządzone przez samych Indian w rejonie obecnego Paragwaju i Urugwaju. Ale o tym cicho, sza, bo to burzy lewacką, z d... wziętą, narrację, lub, użyjmy tu ulubionego słowa lewicy - burzy populistyczną narrację lewacką.

PS

Pominąłem  w powyższeym tekście rzecz dla mnie  oczywistą, ale nie oczywistą dla matołów -  fakt, że KK
 jest jednak organizacją zupełnie odmienną od państwa, które dysponuje różnymi wyspecjalizowanymi instytucjami, które mogą interweniować. KK nie ma, poza perswazją i przypuszczeniami, na których przecież polegać się nie powinno, środków oddziaływania na ludzi doń przynależących. I to dobrze, że tak jest, bo byłoby niedobrze, gdyby środkami przymusu bezpośredniego dysponował. To,  że popełnia błędy jest mniejszą ceną jaką płacimy za wady, niż gdyby miał władzę jaką ma państwo.

A mimo tego, że państwo ma realną władzę, to państwo nie jest w stanie poradzić sobie z plagą pedofilii. Dlaczego nie jest w stanie państwo sobie poradzić ? Wróć do piewrwszych akapitów tekstu, tam to jest wyjaśnione.

 

.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

który poprzez swój kontrowersyjny i manipulacyjny przekaz stał się kolejnym niestety powszechnie omawianym - krytykowanym filmem w Polsce, po nikczemnych i antypolskich produkcjach takich jak "Powłosie", "Bełkot", czy gn"Ida".

Zapewne wywołanie oburzenia, fali krytyki, powszechnej dyskusji, czy wprowadzenie zakazu wyświetlania tego filmu były dobrze skalkulowane przez akcyjnego reżysera, bo wiadomo, że taki film sprzedaje się lepiej, że jest liczna rzesza lewacko-liberalno-chazarskich środowisk, które będą go chwalić i propagować, nagradzać i promować, także za granicą i to się dla smażonego reżyserka liczy!

Czekamy teraz na kolejny krok tego prawdomównego i bezkompromisowego reżysera, a mianowicie pokazanie prawdy o środowisku "elit chałtury", które zna najlepiej i reprezentuje, a zatem bez żadnego fałszu, czy przekłamania będzie mógł przedstawić, całą prawdę o nim, wszelkie perwersje, nałogi i zboczenia szerzące się w tym "światku chałtury", różnorodne i bardzo ciekawe układy finansowo-polityczno-biznesowe otwierające ścieżki sukcesu przed najbardziej zdeterminowanymi i idącymi na wszystkie układy!

Ten bezkompromisowy i prawdomówny tfuuuuurca będzie mógł nareszcie udokumentować początki karier wielu młodych tfuuurców chałtury, a także aktorów, którzy w dążeniu do osiągnięcia sukcesu, zaprzedają na różne sposoby swoje "dusze" i oczywiście wykorzystują wszelkie możliwości, m.in. udostępniając potencjalnie zainteresowanym decydentom wszystkie otwory swego ciała, aby otworzyć wrota sukcesu na oścież!

Śmiało odważny, bezkompromisowy i prawdomówny tfuuuurco, niech cała prawda o pańskim środowisku nareszcie ujrzy światło dzienne!!!

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
14
Nie podoba mi się!
0

Serce słowianki nie zna łez ...

#1572725

Najwyższa nota!

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1572737

Wiemy dobrze, że lew-lib to nowocześni sofiści. Momentami jednak (i to coraz częściej) wpadają we własne sidła i wtedy amba - co robić? KK i <państwa narodowe> są na pierwszej linii ich ognia, bo to jedyne ostoje normalności, które według nich są nienormalnością, zacofaniem i <faszyzmem>.

I aż do znudzenia - islam zalewa Europę z jego przemocą i nietolerancją a Tfu-rcy walą cały czas w KK i <narodowców> jak by szli po torach tramwajowych po pijaku jak Łazuka w <Nie lubię poniedziałku>.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Piter1

#1572738

Wśród duchownych są i tacy którzy swoją rolę sprawują bardzo dobrze, i tacy którzy zapomnieli o swojej funkcji. Każdy z nich zostanie odpowiednio osądzony i to podwójnie bo to oni są naszymi przewodnikami duchowymi. W moim życiu nie natrafiłam na bulwersujących mnie księży. Spotkałam wybitnych:

-  Redemptorystów z Ojcem Kotlińskim w pierwszym szeregu bo uczył mnie katechezy w latach młodości;

- Jezuitów, że wspomnę O. PIOTRA Magistra Nowicjatu, którego maxymą jest: "Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie."
(Ps 127, 1)

- Franciszkanów w Ziemi Świętej: Bazylice Grobu Świętego w Jerozolimie, Bazylice Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor, Bazylice Zwiastowania Pańskiego w Nazarecie, etc., w Polsce i na Białorusi, na szlaku od Grodna do Mińska (w rodzinie mam dwóch o. Franciszkanów w tym jednego na misji, na Ukrainie);    

- kapelanów z (niezwykłym pod względem osobowości) pułkownikiem prałatem śp. Stanisławem Obszyńskim na czele.

śp. Ks. STANISŁAWIE!

"Nasz krzyż" (z autografami) przeszmuglowany z C. F. na G. H. przypomina mękę Chrystusa, przypomina kim jesteśmy – prowadzi do celu nie tylko parafię pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Lublinie, której proboszczem byłeś w latach 1971 – 1993.

Co do „taśmy zawierającej szereg następujących po sobie obrazów utrwalonych na błonie” zatytułowanej „Kler”?

Duchowni wykonują swoje, mogę rzec w ich przypadku, powołanie. To że spadek wiernych widać w kościołach to wynik jednak mimo wszystko istniejącego dobrobytu, pogoni za pieniądzem i odsunięciu Boga. Ludziom powodzi się lepiej to wiadomo… żyją według własnych zasad. Kiedy zaś trwoga to do Boga co chyba wszyscy znają. A co ma upaść i tak upadnie… Kto zrozumiał przesłania Jana Pawła II doskonale wie co ma robić i jakim być. Dotyczy to wszystkich, a księży podwójnie. Powtórzę: oni zostaną rozliczeni chyba, że nie boją się Boga! Tak jak różni są ludzie wśród nas tak samo różni są księża - nie mnie ich oceniać!

A „Kler” nie dla mnie! Nie potrafię obejrzeć filmu „Katyń”, filmu „Wołyń”, nie oglądam filmów grozy i horrorów!

 PS

W 2006 roku zostały udostępnione wyniki badań Instytutu Statystyki Kościelnej przeprowadzonych na zlecenie Episkopatu Polski, w wyniku których hierarchowie Kościoła Katolickiego chcieli poznać, co rzeczywiście w zachowaniach księży odstrasza ludzi od Kościoła…

Czy Kościół z wyników badań Instytutu Statystyki Kościelnej dokonanych na zlecenie Episkopatu Polski wyciągnął wnioski?

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

casium

#1572746

Też nie jestem w stanie oglądać pewnych filmów, a to z uwagi na klimat jaki stwarzają, więc obchodzę łukiem z daleka. Nic Samarzowskiego nie obejrzałem z tego względu.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1572808

A ja oglądałem "Dom Zły" Smarzewskiego i... no naprawdę nie mogę doszukać się w tym filmie arcydzieła, o którym trąbią krytycy. A oglądałem go lata temu, nic o tym reżyserze nie wiedząc. Po prostu ktoś ze znajomych polecił "doskonały kryminał osadzony w realiach PRL" więc siadłem kiedyś do oglądania i wynudziłem się setnie.

To frustrujące doświadczenie skłoniło mnie do omijania dalszych płodów pana Smarzewskiego, z szeroko zachwalaną "Drogówką" na czele oraz, niestety - "Wołynia". Piszę "niestety", gdyż chciałbym obejrzeć ten film ze względów sentymentalnych, ale znając stylistykę pana Smarzewskiego boję się po niego sięgnąć, żeby się nie rozczarować.

Raczej na pewno nie będę natomiast tracił czasu na "Kler" a dostępne w sieci, pełne zachwytów, opinie krytyki utwierdzają mnie w moim postanowieniu :-)

pozdr...

/benjamin

PS: Nie macie wrażenia, że im lepsze recenzje i opinie "zawodowych" (czyt: gazetowych) krytyków tym filmy są nudniejsze? Może to forma pewnego "terroru intelektualnego", na zasadzie, że nawet jak ktoś się wynudził na filmie to będzie się obawiał go skrytykować, bo przecież "..zdobył nagrodę", "...gra wybitna aktorka", "...bardzo innowacyjne prowadzenie kamery"... i inne bzdury.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1572774

#1572861